niedziela, 17 marca 2013

Pięć


jakby to powiedzieć... nie mam weny. nie wiem, gdzie się zgubiła i nie wiem, co z tym zrobić. myślałam, że to chwilowe. że kilka dni, i minie. ale niestety nie minęło. wszystko, co ukazywało się już od kilku tygodni, było napisane wcześniej i tak jakby... kończą mi się zapasy. macie jakieś sposoby, jak sobie z takim przestojem poradzić? ja próbowałam wielu rzeczy, ale nic mi nie pomaga. słowa napisać nie mogę, nie mam pomysłu.
nie da się nie zauważyć, że coś zmieniłam w kwestii zapisu notek. a to dlatego, że ostatnio, szukając natchnienia, zaczęłam czytać "Między nami..." i stwierdziłam, że mimo iż ustawiłam wszystko tak, jak było na onecie, to jednak na tym blogu źle się czyta dłuższe ilości tekstu. po kilku notkach wszystko zaczęło mi się zlewać i zastanawiam się, czemu nic nie mówiliście? rzadko wracam do wcześniejszych notek, jak już coś dodam, to przeważnie potem tego nie czytam. 
a, no i jak dla mnie, to Sasu w tym opowiadaniu jest taką jakby... pierdołą xD jak go bliżej poznacie, zrozumiecie xD wiecie, że nie lubię prostych postaci xD




            Sasuke Uchiha ubrał się spokojnie, spokojnie pożegnał rodziców Naruko, spokojnym krokiem dotarł do auta i równie spokojnie do niego wsiadł. A gdy tylko drzwi się za nim zamknęły, wrzasnął najgłośniej, jak umiał, a potem z całej siły uderzył pięścią w kierownicę. Następnie odetchnął, odgarnął do tyłu włosy, poprawił kołnierz płaszcza i usiadł prosto.
- Nienawidzę tego przebrzydłego, kalekiego idioty! – warknął przez zaciśnięte zęby, oddychając przez nos. Naruto wnerwiał go tak bardzo, że jedynie wózek, na którym siedział powstrzymywał Sasuke przed uderzeniem go. Sasuke nigdy nie zniżyłby się do uderzenia kogoś słabszego od siebie, kogoś niepełnosprawnego.
            Uspokoił się na tyle, by móc spokojnie prowadzić, a potem ruszył i skierował się od razu do domu. Chwilę myślał, czy może nie pojechać gdzieś za miasto, tylko po to, żeby odetchnąć innym powietrzem, ale zrezygnował, bo było już dość późno a on miał jeszcze lekcje. Trochę za długo zabawił z Uzumakim, powinien częściej zerkać na zegarek. W dodatku dziś nic się nie udało, Naruko jak nie chciała, tak nadal nie chce go znać. Czy istniała możliwość, że dowiedziała się, iż Sasuke założył się, że ją poderwie? Czy któryś z chłopaków się jej wygadał? Nie… niemożliwe. W szatni byli sami swoi, nikt by nic nie powiedział.
            Dotarł do domu, znajdującego się w najlepszej dzielnicy w Konosze, przejechał przez bramę i zaparkował na dużym podjeździe obok samochodu swojego brata. Wysiadł z auta i spojrzał na dużą willę swoich rodziców, a potem rozejrzał się. Po lewej stronie za sąsiadów mieli parę lekarzy, właściciel domu po prawej był prawnikiem.
            Ruszył w stronę schodów i wtedy drzwi domu otworzyły się. Z wnętrza wybiegł Itachi.
- O, Sasuke! – zawołał rozradowany brat. – Część!
- Cześć – odparł, wspinając się po schodach. Brat minął go. – A ty dokąd?!
- Mam coś do załatwienia! – zawołał brat, zasuwając swoją skórzaną kurtkę. – Jak się jest kretynem, to się płaci!
            Sasuke obejrzał się na brata.
- A za co ty płacisz? – zdziwił się.
- Za niezagadanie do ładnej dziewczyny! – zawołał Itachi, zatrzymując się obok samochodu. – Módl się, bym znów ją spotkał!
- Nie mów, że szukasz jakiejś przypadkowo spotkanej na ulicy panny?! – zawołał zdumiony Sasuke.
- Nie na ulicy, w sklepie muzycznym! – odparł brat ze śmiechem. Wyjął z kieszeni czapkę i wciągnął ją na uszy. Sasuke wzniósł oczy do nieba, bo czapka była różowa, na kształt głowy uroczej świnki. Itachi był czasem jak dziecko.
- To dlatego ostatnio tyle cię nie ma?! Itachi, nie znajdziesz jej tam! – zawołał Sasuke.
- Pytałem już o nią w tym sklepie! – zawołał Itachi, po czym sięgnął po coś do kieszeni. Wyjął białą kopertę, którą pomachał bratu. – Wpada tam raz na jakiś czas. Zostawię tam dla niej wiadomość!
- Jakie to romantyczne – westchnął kpiąco rozbawiony Sasuke, a potem machnął ręką. – Rób co chcesz. Powodzenia!
- Dzięki! – zawołał brat i cały w skowronkach wsiadł do samochodu. Sasuke patrzył, jak odjeżdża, a potem wszedł do domu, zamknął za sobą drzwi i ściągnął buty.
- Wróciłem! – zawołał, lecz odpowiedziała mu jedynie cisza. Jak zwykle w domu nikogo nie było. Zdjął płaszcz, odwiesił go i poszedł do kuchni.
            Tam zajrzał do lodówki i wyjął sobie plastykowe pudełko ze zrazami, które przed południem zrobiła gosposia. Wyjął je na talerz i wstawił do mikrofalówki, a potem usiadł na stołku przy barze, patrząc, jak talerz z jego jedzeniem obraca się. Gdy usłyszał charakterystyczny dźwięk, oznajmiający, że jedzenie jest gotowe, wyciągnął je i poszedł do salonu. Tam włączył sobie telewizor i jedząc, obejrzał wiadomości. Potem wrócił do kuchni, wstawił talerz do zmywarki i poszedł na górę, do swojego pokoju. Tam włączył komputer, sprawdził wiadomości, włączył muzykę, usadowił się na łóżku i zaczął odrabiać lekcje.
            Gdy skończył to, co pisemne, wziął książkę od biologii i wraz z nią przeniósł się na parapet. Ze skrytki w jednej z szuflad wyciągnął papierosy i zapalniczkę, uchylił okno i zapalił, ucząc się na kartkówkę z bioli. Nikogo nie było w domu, więc nikt nie mógł go nakryć, zresztą, ojciec cały czas palił, więc nawet by nie wyczuł. Poza tym rodzice rzadko zaglądali do jego pokoju.
            Wypalił papierosa i zaraz schował paczkę do tej samej skrytki. Spakował swoje książki. Usiadł przed kompem i zaczął bezmyślnie przeglądać różne strony w Internecie. Potem poszedł do kuchni po coś słodkiego. Wrócił do pokoju z paczką ciastek. Ponieważ nadal nikogo nie było w domu, zapalił drugiego papierosa.
            Ledwo go wypalił, usłyszał dźwięk zamykanych drzwi. Szybko złapał za odświeżacz do powietrza i spryskał nim pokój, a potem wyskoczył z pokoju i zbiegł na dół. To Itachi wrócił do domu!
- Hej, bracie! – zawołał Sasuke.
- No, hej, hej – odparł Itachi, wchodząc na górę. Minął go i poszedł do swojego pokoju, a Sasuke za nim.
- I jak, zostawiłeś tę wiadomość? – zagadnął go Sasuke.
- Ta, zostawiłem. Jak przyjdzie, mają jej przekazać – odparł brat. Gdy już weszli do jego pokoju, brat zrzucił z siebie kurtkę i zaczął się przebierać.
- Wychodzisz gdzieś? – zdziwiło się Sasuke.
- Ta, podobno Dei i Sasori robią jakąś imprezkę. Dzwonili do mnie, bym wpadł – odparł brat, zmieniając spodnie. – A co?
- Nie, nic, tak pytam – odparł Sasuke. – Chciałem się ciebie w czymś poradzić – powiedział, patrząc, jak brat wciąga na siebie czarną bluzkę z nazwą jakiegoś zespołu, którego Sasuke nie znał. On i brat słuchali innej muzyki. Itachi zapiął na nadgarstku pieszczochę, spoglądając na niego.
- Teraz?
- Eee… no tak…
- A to coś pilnego?
- No, niekoniecznie…
- To teraz nie mam czasu – powiedział brat, narzucając na siebie kurtkę. Zgarnął ze stolika portfel i klucze i wyszedł z pokoju, mijając Sasuke. – Pogadamy jutro, jak wrócę! – zawołał jeszcze, zbiegł na dół i opuścił dom. Sasuke stał chwilę w progu jego pokoju.
- No dobra – stwierdził w końcu, a potem zawrócił i poszedł do siebie. Wypalił trzeciego papierosa, a potem poszedł się umyć i spać. Rodzice wrócili tak późno, że nawet się z nimi nie widział.
            Gdy wstał następnego dnia rano, szybko się ubrał i zabierając plecak, zbiegł na dół na śniadanie. Lubił sobie pospać, ale nienawidził się spóźniać i te dwie rzeczy zawsze ze sobą kolidowały.
            W kuchni zastał ich gosposię, robiącą mu śniadanie. Kobieta pracowała u nich od rana do południa, sprzątała, gotowała obiad i potem miała już wolne.
- Dzień dobry! – przywitał się z nią Sasuke, siadając na tym samym taborku, co zawsze. Zaraz potem dostał talerz jajecznicy i dwie bułki z masłem.
- Dzień dobry – odparła kobieta, zalewając mu herbatę, po czym ją również przed nim postawiła.
- Taty i mamy już nie ma? – zapytał.
- Nie, nie było, jak przyszłam – odpowiedziała. – A szkoda. Właśnie, Sasuke, zobacz, bo to chyba jakaś pomyłka – powiedziała, sięgając do wielkiej kieszeni w jej fartuchu, z której wyjęła jakieś dwie, podłużne, kolorowe kartki. – W koszu w gabinecie ojca było, ale to aż żal wyrzucić, może się pomylił – powiedziała, wręczając mu blankiety. Spojrzał na nie i aż brwi powędrowały mu w górę.
- To bilety – powiedział, oglądając je. Napił się herbaty. – Na mecz koszykówki na tę sobotę – obejrzał bilety z każdej strony. – Ojciec je wyrzucił?
- No w koszu były, ale może niechcący, bo to chyba drogie – powiedziała. Wzruszył ramionami, a potem sięgnął po plecak.
- Nie wiem, może ich nie chciał. Zapytam, a jak coś, to ja je wykorzystam.
- To się przecież nie godzi, żeby takie drogie wyrzucać – powiedziała gosposia, kręcąc głową. – To lepiej komuś oddać.
- Spokojnie, ja znam kogoś, kto lubi koszykówkę – powiedział, uśmiechając się do niej. Schował bilety do plecaka, a potem szybko skończył jajecznicę i dopił herbatę. – Dzięki za śniadanie! Do jutra! – pożegnał się z nią, pędem opuszczając kuchnię. Korytarzu szybko ubrał buty i płaszcz i czym prędzej wybiegł z domu. Teraz, gdy miał już samochód, nie musiał zrywać się wcześnie rano, by zdążyć na autobus. I tak przeważnie wtedy zasypiał i dzwonił po taksówkę. Rano nikt nie miał czasu, by wozić go do szkoły, rodzice wychodzili do pracy dużo wcześniej od niego.
            Auta Itachiego nie było na podjeździe, a więc brat jeszcze nie wrócił z imprezy. Cóż, w końcu był dorosły i miał prawo nie wracać, jednak z drugiej strony Sasuke wolałby wiedzieć, co się z nim dzieje. Chyba jako jedyny w tym domu martwił się o resztę rodziny, wszyscy inni byli tak zabiegani, że wciąż się rozmijali i praktycznie wcale się nie widywali. Sasuke również miał wiele zajęć, ale jako że był uczniem i rodzice wymagali od niego, by miał dobre stopnie, musem musiał spędzać w domu więcej czasu od nich, musiał gdzieś się uczyć no i musiał się wysypiać. Ale wiele razy i on nie wracał na noc i nikt nawet tego nie zauważył.
            Otrząsnął się z głupich myśli, wskoczył do auta i zaraz je uruchomił, podkręcając ogrzewanie. Listopad w tym roku był nie tyle zimny, co lodowaty, ale jeszcze ani razu nie padał śnieg. Sasuke zastanawiał się, czy to oznacza, że śnieżny będzie grudzień i święta Bożego Narodzenia. Nie to, żeby je jakoś szczególnie lubił, czy coś, ale miło by było ubierać choinkę – a w domu to on to robił, inaczej choinki w ogóle by nie było – gdy za oknem pada śnieg.
            Ruszył z podjazdu, znów zerkając na zegarek. Miał kilka minut zapasu, ale jeśli będą korki, było pewne, że się spóźni. Oczywiście, nauczyciel by mu to wybaczył, w końcu każdemu może się zdarzyć utknięcie w korku, jednak wolał nie mieć spóźnień na koncie.
            Dotarł pod szkołę równo z dzwonkiem, szybko wyskoczył z auta i pognał do klasy, zahaczając o szatnię. Na szczęście nauczyciel także się spóźnił i koniec końców Sasuke się wyrobił. Cały dzień podczas zajęć myślał o biletach, które miał w plecaku. Był pewien, że brat Naruko bardzo się z nich ucieszy. Na pewno powie o tym siostrze, a wtedy ona zauważy, jak Sasuke się stara, doceni, że dba o jej brata i będzie dla niego milsza. A później Sasuke znów zrobi coś miłego dla Naruto, ten znów coś szepnie siostrze, ona znów ujrzy Sasuke w lepszym świetle… i może za jakiś czas się w nim zakocha.
            Na dużej przerwie odłączył się od klasy i poszedł szukać dziewczyny. Znalazł ją w szkolnym barze, gdzie wraz z koleżankami siedziała przy stoliku, pijąc gorącą czekoladę i jedząc słodką drożdżówkę. Od razu do nich podszedł.
- No nie! – zawołała Naruko, gdy tylko go ujrzała. Nie zraził się tym, w końcu zawsze tak reagowała.
- Cześć dziewczyny – zagadnął.
- Cześć Sasuke – odpowiedziały Sakura i Ino, koleżanki Naruko.
- Czego chcesz? – warknęła Uzumaki. – Musisz psuć nam śniadanie?
- Przepraszam, Naruko, nie miałem zamiaru niczego ci psuć. Chciałem tylko poprosić cię o przekazanie bratu, że wpadnę dziś do niego…
- Naruto nie ma dziś w domu – powiedziała chłodno. – Ma dziś rehabilitację.
- Au… więc może jutro…
- Jasne – prychnęła, machając lekceważąco ręką. – A teraz już idź!
- Przekaż mu również, że mam dla niego niespodziankę, która na pewno mu się spodoba – powiedział Sasuke. Naruko zmarszczyła nos, spoglądając na niego.
- Co takiego?
- Nie mogę ci powiedzieć. – Uśmiechnął się do niej, a potem skinął głową jej koleżankom. – Trzymajcie się dziewczyny. Do zobaczenia, Naruko, pozdrów ode mnie brata.
Dziewczyna rzuciła mu ostre spojrzenie, a on obrócił się i odszedł, uśmiechając do siebie. Zaintrygował ją nieco i o to właśnie mu chodziło.
            Po zajęciach nie szukał już siostry swojego „najlepszego przyjaciela”, tylko od razu pojechał wymienić bilety, ten dla Naruto na taki dla niepełnosprawnego.
            Gdy wrócił do domu, jak zwykle nikogo w nim nie było. Zjadł obiad, ugotowany przez gosposię, a potem poszedł do siebie, żeby się pouczyć. Jak zwykle, korzystając z nieobecności rodziców, zapalił fajka. Potem mama i tata przyjechali do domu, ale musiał już kłaść się spać, by rankiem obudzić się do szkoły.




zapraszam do komentowania xD

23 komentarze:

  1. faktycznie Sasuke jakiś taki ... niesasukowaty ? xD ale rozdział jak zwykle fajny ;p Jak brak ci weny to może strzel sb jakiegoś romansa albo yaoi?
    Ja tak zawsze robie , a potem wyobraźnia sama podsuwa stosowne obrazki hah xD
    Pozdro Malina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytałam już, nie tylko opowiadania, ale i mangi. i nic :(

      Usuń
  2. Kobieto, ja się ledwo wkręciłam, a tu już koniec.
    Itachi bardzo mi się tu podoba, zresztą uwielbiam postacie zachowujące się jak dzieciaki. Sasu zawsze uwielbiam, Naruko mnie wkurza, a Naru rozbraja i irytuje jednocześnie.
    "(...) spokojnym krokiem odtarł do auta" - nie miało być czasem "dotarł"? ;)

    A na brak weny najlepsze są smętne piosenki. Wierz dziewczynie, której wena należy do najkapryśniejszych tego świata i pojawia się zwykle na miesiąc albo dwa rocznie. Nie zmuszaj się do pisania, bo to nic nie da, po prostu poczekaj, aż łaskawa wena raczy do Ciebie wrócić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jasne, że dotarł xD dzięki za czujność xD
      no właśnie moja wena nigdy nie była kapryśna, nie wiem, co robić.
      nie zmuszam się do pisania, robię wszystko inne, a potem gdy siadam do laptopa myśląc, że coś stworzę, piszę jedno zdanie i koniec. ech, nigdy tak nie miałam aż na taką skalę. zawsze było tak, że jak jednego dnia nie mogłam czegoś napisać, to następnego nadrabiałam ze zdwojoną siłą. albo jak nie miałam pomysłu na dane opowiadanie, to miałam pomysł na inne, a do tamtego wracałam po jakimś czasie. a teraz nie mam weny na nic. dosłownie na nic.
      smętnych piosenek nienawidzę xD słuchami ich baaaardzo rzadko xD

      Usuń
    2. Ja mam tak, że w przez większość czasu nie mogę napisać nic, a potem potrafię dziesięć rozdziałów w ciągu godziny, i to dosłownie.
      Skoro nie masz weny na nic to trudno, zrób sobie przerwę, po takich przerwach przychodzą najlepsze pomysły.

      Usuń
  3. Super rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha, jeszcze o takim tępym Sasuke nie czytałam, brawa dla ciebie xD Wątek, że bracia starają się o tę samą dziewczynę i nawet o tym nie wiedzą, jest wspaniały. Ciekawe, jak Sasu zareaguje, gdy zobaczy któregoś dnia Naruko ze swoim bratem, bo podejrzewam, że ich ze sobą spikniesz.
    Wiesz cooo, bardziej mi się podobało poprzednie ułożenie tekstu, chyba dlatego, że się już przyzwyczaiłam. Chociaż teraz notka jest bardziej przejrzysta i pewnie większości lepiej się czyta, jednak brakuje mi tego ciągłego tekstu XD Teraz jest tak dziwnie, inaczej przez te przerwy przed dialogami. Ale pewnie za jakiś czas, na nowo się przyzwyczaję i będzie pięknie xD
    Pozdrawiam i mam nadzieję, że szybko wenę odzyskasz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie na onecie te wcięcia mnie wkurzały i olałam poprawność dla własnej wygody przy pisaniu i dla samego wyglądu. ale jak pisałam, kiedy zaczęłam czytać "Między nami..." to na początku było okej, ale gdzieś w połowie sama na siebie się wkurzyłam, bo tekst mi się zlewał. więc uznałam, że mimo iż na onecie tak było okej, to tu już przeszkadza, tu jest inaczej. myślę, że wszystkie teksty będą już tak wyglądać xD
      Sasuke z tego opowiadania mnie rozwala, nawet jeśli to ja go stworzyłam xD to taka... zabawa xD gdybym miała pisać tyle tekstów z kanonicznymi Sasuke i Naruto to bym zwariowała, no bo ile można? byłoby zbyt monotonnie, a tak... zawsze można spodziewać się czegoś innego w każdym opowiadaniu xD

      Usuń
  5. Strasznie lubię to opowiadanie, czekam z niecierpliwością na następne wpisy.
    Czyżby to w Itachim zabujała się Naruko (która jest mocno irytująca)?

    Co do szaty, ja używam Safari i tam jest taka opcja Reader. Co niesamowicie ułatwia sprawę.
    Pomarańcz i z szarym tłem, jak dla mnie się rozmazuje i można bólu głowy na dłużą metę dostać.
    pozdrawiam ehoon

    OdpowiedzUsuń
  6. Notka wyszła Ci po prostu genialnie :D Chociaż długo nie komentowałam przez brak czasu, co mam nadzieje że mi wybaczysz to postaram się nadrobić zaległości :D
    Bardzo dawno nie uśmiałam się przy żadnym opowiadaniu jak to :D Sasuke jest tak tępy że aż czasami muszę odejść od kompa żeby się nie zapowietrzyć ze śmiechu. Kreacja tego bohatera wyszła Ci fantastycznie i już nie mogę się doczekać kolejnych starć matołka- Sasuke ze złośliwcem - Naruto. Co do blondyna to chyba nigdy (przynajmniej sobie nie przypominam) nie widziałam żeby Naruś jeździł po Sasku no po prostu szacun :D
    Co do twojej weny a raczej jej braku to może zrób sobie odpoczynek na kilka dni. Idź z koleżankami na kawę i ciacho + plotki :D Spacer może jakaś ciekawa książka lub film nie związany z tematyką yaoi. Chodzi mi o to że czasami jak coś długo robimy i o tym cały czas myślimy to w niczym nam nie pomaga wręcz przeciwnie. Moim zdanie powinnaś odpocząć kilka dni i wena powinna powrócić. Na siłę nic nie stworzysz więc może krótkie wakacje od yaoi pomogą :)
    Przesyłam gorące pozdrowienia i życzę dużo weny :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Jednak Itachi, a myślałam, że nieznajomym będzie Neji, ale to może i nawet lepiej. Sasu stara się o dziewczynę, która kocha się w jego bracie. u la laaa, no to ma Itachi przechlapane. Ale to może być bardzo ciekawy rozwój akcji.
    Już teraz zastanawia mnie jak chcesz jakimkolwiek zrządzeniem losu spiknąć naszą tytułową parkę, skoro jedno o drugim ma takie, a nie inne, zdanie. Przecież oni nienawidzą sie z całego serca i to nie ten sposób, co w innych tego typu opowiadaniach, że sie nie cierpią, ale jeden bez drugiego nie potrawi egzystować, tylko tak serio serio - że jeden nie interesuje drugiego i najchętniej zamiast przyrąbać jeden drugiemu najchętniej odwrócił się, odszedł i nigdy nie odwracał - a co dopiero, żeby jeden o drugim miał myśleć. ;<
    No ale nic. pozostaje mi tylko czekać na dalszy rozwój wypadków. *^*

    Co do braku weny to nie mam pomysłu jak ją zmusić do powrotu. Osobiście pisze sama dla siebie (jak narazie), ale tylko od czasu do czasu, jak mam pomysł, a jak nie mam, to nie pisze.
    Gorące kakałko i miłe sam na sam z SasuNaru powinno pomóc, mam nadzieję ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. czytając zrobiło mi się troszkę smutno. Taki silny na zewnątrz Sasukę i słabiutki w środku. Ciągła samotność, niemożność otrzymania jakichkolwiek uczuć od najbliższych. Nie możność porozmawiania szczerze z osobami najbliższymi. Bycie najlepszym i posiadanie nadziei że ktoś cię w końcu zauważy. Smutne życie. Tylko osoby egoistyczne przetrwałyby w takim świecie. Nie zdziwię się jeżeli np. jak rodzice powiedzą mu " czemu nie możesz być taki brat ? ". Ciekawe co by w takiej chwili zrobił bohater.Jaka byłaby reakcja Naruto. ( ale bez składu piszę)
    A może w celu poprawy twojej weny proponuję wszystkim czytelnikom w jakiś sposób pobudzenie twojej wyobraźni krótkimi gdybacjami. Kilku zdaniowymi.

    Chociaż z drugiej strony mogłabyś by to odczuć jako na siłę narzucanie się czytelników na twoją pracę.

    Jestem jednak ciekawa co by się stało gdyby to Sasukę oberwał piłką do kosza podczas meczu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział jak zwykle ciekawy, jednak ja jestem ciekawa kiedy nadejdzie ten moment z Yaoi ^ ^
    Co do braku weny, to może..poczytaj opowiadania innych autorów, o całkiem innej tematyce? Oglądnij sobie jakiś serial, ulubioną muzykę..
    Albo wsadz rękawiczki, polane atramentem do mikrofalówki (na mnie działa xD)
    Przy okazji chciałabym zaprosić do mnie, na podobny paring, z tym że Itachi x Naruto..
    http://milosc-absolutna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Sposób na Wene niewierną... Trzy funty anime Naroto zmieszać z dobrze pokrojoną mangą tego samego gatunku i doprawić opowiadaniami innych autorów. Następnie dobrze wymieszać, ubić, zmiksować i ugnieść na końcu. Zrobić duży placek, włożyć do dobrze nagrzanego piekarnika i piec przez 30 minut. Gotowy placek schłodzić, włożyć pod poduszkę na całą noc i... A tak poza tym o czym mieliśmy ci pisać? Według mnie wszystko w Twoim wydaniu jest wspaniałe. Pzdr

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. 1) Rozdział świetny, zresztą jak zawsze. Co tu dużo mówić ^^
    2) blog jest ok, nic się nie zlewa, jest ładny i łatwo się czyta :D
    3) wena. Mój koszmar. Moja wena jest tak samo kapryśna, jak jakieś mało udomowione zwierze, które przy zbyt lichym posiłku fuka, bo jest wybredne ._. tak więc witam w klubie...nie bardzo wiem niestety jak mogłabym Ci pomóc. Mnie pomaga często odpoczynek od pisania. Tak maksymalnie z tydzień. Słuchanie muzyki i wymyślenie czegoś nowego, co samoistnie potoczy się w stronę danego opowiadania. Ja mam taki problem, że wszystko mam w głowie. Fabułę każdego opowiadania. Tylko często nie chce mi się tego zapisywać. To jest moja najczęstsza bolączka ;-; Ale, ale. Najlepiej mi się pisze przy szumie deszczu. Jak nie pada to wchodzę na stronę www.rainymood.com i już <3
    Mam nadzieję, że to cokolwiek pomoże albo przynajmniej będzie początkiem jakiegoś pomysłu na brak weny ^^
    A i zapraszam na mojego, jakże marnego przy twoim, bloga. Jak wam się nudzi, to proszę, zajrzyjcie <3
    Pozdrowienia i trzymam kciuki :> www.time-of-imagination.blogspot.com
    Haru

    Ps: przepraszam za ten poprzedni kom., ale się źle dodał ;-; musiałam usunąć i dodać jeszcze raz XD gomene

    OdpowiedzUsuń
  13. http://www.utopia-doujinshi.info/
    polecam ci na wenę ;)
    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  14. Brak weny? Wow, u Ciebie to rzeczywiście nowość! Ale ale... co poradzić? Hmm, mi pomaga porządna krytyka. Jak wiem, że ktoś bezczelnie uważa mnie za beznadziejną, to mam ochotę mu przywalić. I przywalam kolejnym rozdziałem :D to daje mi wenę. Ale u Ciebie może być mały problem... bo chyba nigdy nie widziałam, żeby Cię ktoś krytykował. Właściwie mogłabym się podjąć tego wyzwania... chociaż nie, właściwie nie xd Przecież ja Cię podziwiam, więc jak złe słowo znaleźć?...
    Z innych rad - dobra lekturka :)

    Co do rozdziału... ech, coś dziwnie mi się czyta o tym ułożonym, rodzinnym Sasuke, którego największym grzechem jest palenie po kryjomu papierosów xd chociaż z drugiej strony, to ma on smutne to życie... cały czas sam w domu, Itachi go spławia i w dodatku zarywa do dziewczyny, o którą się stara. Swoją drogą, dobry jest ten motyw :D nie mogę się doczekać momentu, kiedy dowiedzą się, ze obaj uganiają się za Naruko xd

    Pozdrawiam i WENY!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hn, uwierz mi, że wiele razy mnie krytykowano i to raczej dobrze na mnie nie działa xD za bardzo się tym przejmuję, łapię doła i raczej jestem zniechęcona xD najbardziej krytykują mnie na ocenialniach, zgłaszałam się tylko dwa razy, głównie dla reklamy... hm, i raczej nigdy mnie tam nie zareklamowano zbyt dobrze xD usłyszałam nawet, że nie umiem wykreować postaci Naruto, że kompletnie nie znam jego charakteru i wiele innych niemiłych rzeczy, a raz nawet posądzono mnie o posiadanie lat 13 xD
      wena już ma się lepiej, powoli wracam do pisania. myślę po prostu, że to pewne zdarzenie z życia prywatnego odbiło się na moim natchnieniu, ale już jest okej xD
      Sasuke jest tu... inny... ale będzie dobrze, zobaczycie, jak ich spiknę xD

      Usuń
    2. Już nie mogę się doczekać ; )
      Sasuke to jest taki tutaj biedny zagubiony, ale fajnie.
      ehoon

      Usuń
  15. Witam, witam,
    ;] fantastyczny rozdział, wątek że Sasuke i Itachi starają się o tą samą dziewczynę jest bardzo dobry, ciekawe jak Sasuke zareaguje jak zobaczy Naruko w towarzystwie Itachi'ego (bo ich spikniesz, prawda?), no i ciekawe jak sama Naruko jak się dowie, że ten jak go tam nazwała „idealny” chłopak, to brat Sasuke... Z tymi biletami na mecz to Sasuke miał po prostu szczęście...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  16. świetne! mam nadzieje że za niedługo pojawi się nastepny rozdział. Jestem ciekawa jak rozwinie się akcja :) Pozdrawiam i życzę dużo weny ^^

    OdpowiedzUsuń
  17. No ludzie! Boskie! Ale kiedy wreszcie pojawi się następny rozdział?! Ja tu czytam to kolejny raz, nie mogąc się doczekać dalszego ciągu, a nic się nie pojawia! A wgl to niecierpliwie czekam na epilog opka "Dwie strony świata". Cudowne!!!
    Pozdrawiam!!!
    Mitsi ;)

    OdpowiedzUsuń