poniedziałek, 8 lipca 2013

Epilog



krótko, ponieważ to epilog xD są wakacje, więc mam zamiar troszeczkę oczyścić dysk, więc może uda się pokończyć niektóre teksty i powrzucać je, by nie gniły nieprzeczytane xD a teraz zapraszam do czytania:



Poranek nastał cudowny. Naruto ocknął się, a potem przeciągnął, zadowolony. Czuł się przyjemnie rozciągnięty i nawet jeśli odczuwał lekki ból w dolnych partiach ciała, to zignorował go. Zamiast wstać, przysunął się do gorącego męża, śpiącego obok niego. Niesforna dłoń Naruto przesunęła się po umięśnionym torsie Sasuke w dół, poprzez brzuch, aż do krocza. Nim jednak dotknął męskości męża, silna ręka złapała go za nadgarstek. Czując się jak złodziej, Naruto spojrzał w czarne, groźne oczy ukochanego.
- Nie, kochanie – rzekł Sasuke dobitnie, a Naruto naburmuszył się.
- Czemu nie?! – zawołał, patrząc, jak mąż siada i dłonią przeczesuje włosy.
- Bo ja już wiem, jak to się skończy, Naruto – powiedział Sasuke, a potem ziewnął. – A my naprawdę nie mamy czasu zabawiać się w łóżku, dziś jest tyle do zrobienia!
- Jesteś okropny, Sasuke! – Naruto również usiadł, po czym splótł ręce na piersi. – Małej godzinki nikt by nam nie miał za złe!
- Małej godzinki! – prychnął Sasuke, spoglądając na niego. – Ostatnim razem twoja „mała godzinka” spowodowała, że spóźniliśmy się na ceremonię zorganizowaną dla dziedzica Itachiego!
Naruto nadął policzki, jak to miał w zwyczaju, gdy coś nie szło po jego myśli. Sasuke był okropny przez tą swoją odpowiedzialność! Kogo obchodziła dzisiejsza ceremonia?! Przecież nawet ich nie dotyczyła!
- Sasuke! – jęknął. – Kochanie… - zamruczał, łapiąc męża za rękę. Przymilanie się zwykle skutkowało, gdy Sasuke chciał się wykręcić od seksu jakimiś ważnymi obowiązkami. – Tak bardzo cię pragnę… Będę o tym myślał przez całą koronację… Proszę, nie skupię się, nie zniosę tego…
- Naruto…
- Proszę, tak cię kocham… - wyszeptał zmysłowym głosem, przejeżdżając ręką po nagiej piersi Sasuke. Pocałował męża w szczękę. – Chcę ci udowodnić, jak bardzo…
- Udowadniasz mi od czterech lat…
- Ale dziś chcę ci jeszcze bardziej udowodnić… - wymruczał Naruto, nie poddając się. Zjechał wargami na szyję Sasuke, a potem na jego tors, cały czas kierując się w dół. Wiedział, co Sasuke lubi najbardziej. A mąż zawsze mu ulegał, przez co notorycznie się spóźniali na wszystkie większe ceremonie, które kiedykolwiek organizowano.
Gdy Naruto dotarł ustami do brzucha Sasuke, mąż poddał mu się z jękiem i opadł na poduszki. Chłopak uśmiechnął się szeroko i w nagrodę za posłuszeństwo objął ustami nabrzmiałą męskość Sasuke…

- No gdzie żeście byli?! – wydarł się Itachi, kiedy wbiegli do Sali Tronowej, dysząc. Naruto zaśmiał się głośno, poprawiając swoją oficjalną szatę. Sasuke odgarniał do tyłu włosy ze spoconego czoła. Łóżko opuścili jeszcze o czasie, ubrali się oficjalnie i ruszyli na dół, do Sali Tronowej, w której miała się odbyć dzisiejsza ceremonia, ale jakoś tak zabłądzili w jednej z komnat po drodze… Naruto po prostu nie mógł się oprzeć Sasuke, kiedy ten wyglądał tak szykownie w swoich czarnych jak noc szatach, taki dumny i królewski. Po prostu musiał go ponownie z tych szat rozebrać i nie było innej opcji. A mąż jak zwykle mu uległ.
- Przepraszamy, Itachi – powiedział Sasuke, starając się przybrać skruszoną minę.
- Żebyście jeszcze żałowali! – warknął jego starszy brat. – Nieważne! Trzeba nadzorować to wszystko tutaj, podczas gdy ja zajmę się przyjmowaniem kolejnych emisariuszy. Naruto, drogi szwagrze, mogę zostawić ci dziedziniec?
- Oczywiście – odparł Naruto, starając się trzymać pełną powagę. Co chwila jednak zerkał na męża, posyłając mu płomienne spojrzenia pełne obietnic co do nocy, a Sasuke odpowiadał na nie równie gorąco. Naruto wiedział, że i po jego myślach krążą wspomnienia z poranka w łóżku i tego, co wydarzyło się w przypadkowej komnacie gdzieś na pierwszym piętrze zamku.
- I mogę mieć pewność, że nic nie spłonie, nie zaleje się wodą, nie zostanie udekorowane różowymi serpentynami i nic się nie zawali, i że nie będziesz biegał nago…?
- Za kogo ty mnie masz?! – wykrzyknął Naruto, udając oburzenie. – Mówiłem przecież, że to był zakład! Z twoim bratem, przypominam! Poza tym wydaje mi się, że to było skrzydło zamku należące do Sasuke… - zauważył na koniec. Itachi westchnął.
- Po prostu nie sprawcie, by moja koronacja stała się pośmiewiskiem dla gości, proszę was – powiedział błagalnie.
- Itachi – przemówił Sasuke tonem autorytetu, zgarniając starszego brata ramieniem. Itachi i on byli równego wzrostu. – Oczywiście, że cię nie ośmieszymy, mój drogi bracie. Możesz spokojnie udać się do Sali Audiencyjnej, wszystko zostawiając w naszych rękach.
- Ufam wam – wycedził Itachi, mierząc wzrokiem najpierw Sasuke, a potem Naruto. Blondyn zrobił najbardziej niewinną minkę, na jaką było go stać. – Dziś nic nie może się stać – rzekł dobitnie, po czym pogroził im palcem. – Jutro już będę królem, więc słuchajcie się mnie.
- Oczywiście – przytaknęli jednocześnie. Itachi raz jeszcze obrzucił ich podejrzliwym spojrzeniem, po czym odszedł. Obaj odetchnęli głośno. Naruto przysunął się do Sasuke.
- Mogliśmy mu wypomnieć, że to on przewrócił ostatnio cały regał bezcennej porcelany, kradnąc z kuchni wino porzeczkowe…
- Wściekłby się – zauważył Sasuke.
- Albo że to on przewrócił świecę, która zapaliła zasłony, przez co o mało co nie wywołał pożaru…
- Też by się wściekł.
- To chociaż to, że to przez niego konie o mało nie stratowały króla ojca…
- Myślę, że wściekłby się, cokolwiek byś mu nie wypomniał, kochanie – powiedział w końcu Sasuke, obejmując go ramieniem i ucałował go w czoło. – A uważam, że lepiej go dziś nie drażnić, bo i tak jest kłębkiem nerwów, moje ty słońce.
- Nie drażnić Itachego – powtórzył po nim Naruto. – Postaram się. A teraz zabierzmy się za nasze obowiązki, Sasuke, byśmy jak najszybciej skończyli i znaleźli się w sypialni – wymruczał, po czym skradł mężowi słodkiego całusa i uciekł na dziedziniec, gdzie miał nadzorować przygotowania do koronacji Itachiego.
Jak się okazało, za wiele do roboty to nie miał. Musiał pilnować jedynie, by służba dokończyła dekoracji. Przy okazji mógł zobaczyć przybywających do zamku gości, zaproszonych na koronację Itachiego. Rozmaici Lordowie z całego kraju zjeżdżali się do Sharingan, by ujrzeć nowego króla.
Największą jednak niespodziankę miał, kiedy na placu zamkowym pojawił się orszak z Konohy. Nie miał pojęcia, że na koronację Itachiego zaproszeni zostali goście z Kraju Ognia. Gdy z powozu wysiedli jego rodzice, jego radość wprost nie dała się zmierzyć. Rzucił się ku nim czym prędzej.
- Naruto! – ucieszyła się na jego widok matka, a potem zgarnęła go w ciepły uścisk. – Na bogów, jak ty wyrosłeś!
- Mamo, widziałaś mnie rok temu – przypomniał jej Naruto, śmiejąc się. Wyplątał się z uścisku matki, po czym powitał ojca. – Ja już praktycznie nie rosnę.
Król Minato pokiwał głową, mierząc go od stóp do głów.
- Mierzysz tyle, co ojciec, więc jest bardzo dobrze, mój synu. – Król poklepał go po ramieniu, a Naruto przywołał do siebie jedną ze służących i kazał jej zaprowadzić królewską parę do sali, gdzie Itachi przyjmował audiencje.
Następnymi gośćmi, których powitał, był Lord Nagato wraz ze swoją małżonką i strażą. Naruto, witając go, kątem oka obserwował jednego z jego żołnierzy, wysokiego, rudowłosego przystojniaka, noszącego się bardzo dostojnie. Był nim tak zafascynowany, że obserwował go nawet wtedy, gdy goście w asyście służącej udali się powitać Itachiego.
Naruto był tak zajęty obserwacją, że aż podskoczył zdumiony, gdy nagle objęły go czyjeś silne ramiona.
- Na co tak patrzysz? – szepnął mu Sasuke do ucha, a Naruto zachichotał. Palcem wskazał żołnierza Lorda Nagato.
- Ten rudy – odrzekł. Sasuke zaśmiał się i przesunął nosem po jego szyi.
- Hmm… Powiem ci, moje ty kochanie, że gust masz całkiem dobry. Chciałbyś go dziś zaprosić do naszego łoża? Nam by nie odmówił…
Naruto gwałtownie okręcił się przodem do męża.
- Nie podzielę się tobą z nikim! – zawołał oburzony. – Z nikim, słyszysz?!
Sasuke zaśmiał się i ucałował jego czoło. Naruto nadął policzki, splatając ręce na piersi.
- Oczywiście, mój drogi. Pracuj dzielnie, widzimy się wieczorem…
- Masz z tym rudym nie rozmawiać. Nawet na niego nie patrzeć – rzekł Naruto, groźnie mrużąc oczy. Sasuke ukłonił się przed nim z kpiącym uśmieszkiem na twarzy.
- Oczywiście, moje kochanie. Dla ciebie wszystko… - odparł i odszedł w stronę zamku i teraz to jego Naruto śledził wzrokiem. Obiecał sobie w duchu, że dziś wieczorem da mężowi popalić za te jego frywolne słowa. Jak Sasuke śmiał proponować osobę trzecią w ich małżeńskim łóżku! Nie, żeby Naruto nie posiadał takich fantazji. Po prostu nie miał zamiaru pozwolić komuś dotykać Sasuke. Nikt oprócz niego nie miał prawa dotykać Sasuke!

Itachi się nudził. Gości były całe tłumy, już powoli przestawał poznawać kto jest kim. Było ich po prostu zbyt wielu. Siedział na niewygodnym, wysokim tronie po prawicy ojca i oficjalnie witał wszystkich gości. Humor nieco poprawili mu rodzice Naruto, Itachi strasznie ich lubił. Niestety, ich kolej przyszła i poszła, a on musiał zostać.
Jako następnych witał Lorda Nagato i jego żonę. Gdy wypowiadali standardową formułkę, pozdrawiającą go, spojrzenie Itachiego powędrowało do rudowłosego mężczyzny, klęczącego z tyłu. Niezwykła uroda żołnierza, kolczyki, które zdobiły jego twarz, a także dumna postura zwróciły uwagę niemalże wszystkich w sali.
Itachi przyglądał się chwilę mężczyźnie, a gdy powitanie dobiegło końca, odprowadził rudowłosego wzrokiem, zachwycony widokiem. Wydawało mu się, że niezwykły żołnierz Lorda Nagato jest najprzystojniejszym mężczyzną, jakiego kiedykolwiek widział. A widział wielu.
Goście przybywali aż do wieczora, więc Itachi był ledwo żywy jeszcze zanim rozpoczęła się koronacja. Po przybyciu wszystkich zaproszonych gości udał się do komnat, gdzie tuzin służących zajął się przygotowywaniem go do koronacji. Wymyto go, natarto pachnidłami, ułożono mu długie włosy, dostojnie ubrano. Itachi był tak zmęczony, że z trudem utrzymywał otwarte oczy.
Po skończonych przygotowaniach udał się do Wielkiej Kaplicy, gdzie miała się odbyć koronacja. Wszyscy goście czekali już na miejscach, słyszał gwar rozmów, stojąc przed drzwiami, które niebawem miały się dla niego otworzyć. Służące wokół niego dokonywały ostatnich oprawek w jego stroju, podpinając to i owo, układając szaty tak, by sunęły za nim po posadzce Kaplicy, ładnie się przy tym prezentując.
- Zaraz zaczynamy, mój synu – odezwał się nagle głos za nim. Gdy Itachi się obejrzał, ujrzał króla Fugaku, swego ojca, uśmiechniętego lekko, co rzadko się zdarzało. Król ojciec podszedł do niego, położył mu rękę na ramieniu, a potem oddalił się, by bocznym wejściem udać się do Kaplicy. Itachi odetchnął głęboko, czekając, aż drzwi uchylą się i zabrzmią fanfary.
Nie musiał czekać długo, ponieważ po zaledwie kilku minutach strażnicy otworzyli przed nim drzwi, a głośny dźwięk trąbki oznajmił jemu, że powinien wejść, a gościom, że powinni powstać. Itachi ruszył wolnym krokiem wzdłuż szerokiego przejścia między ławami, czując na sobie spojrzenia dwóch setek zaproszonych dostojników. W tłumie tym, na jednej z początkowych ław, dostrzegł swojego młodszego brata, obejmującego czule swojego męża, a nieco dalej, za nimi, Lorda Nagato i towarzyszącego mu rudowłosego żołnierza z kolczykami na twarzy. Gdyby Itachi mógł go bliżej poznać, byłby szczęśliwy już do końca życia. Uśmiechnął się więc do rudowłosego, odwracając wzrok od zebranych gości i nie patrząc, czy mężczyzna ten uśmiech odwzajemnił.
Potem już nie rozglądał się, skupiając swój wzrok na kapłanie, czekającym na niego przy ołtarzu, a także na ojcu, który siedział na jednym z dwóch tronów. Za nieco ponad godzinę Itachi miał usiąść na tym drugim tronie z koroną na głowie. Ceremonia koronacyjna właśnie się rozpoczęła…

Uczta była wspaniała. Naruto dawno nie widział tylu egzotycznych przysmaków na jednym stole. Było tu dosłownie wszystko, od egzotycznych owoców, mięsa przyprawionego przyprawami z dalekich krain, poprzez owoce morza i znakomite słodycze. Wielu z potrwał Naruto nie umiał nawet nazwać. Na sam widok niektórych z nich ciekła mu ślinka.
- Koronacje powinny być codziennie – westchnął do męża, a ten objął go czule i ucałował jego kark.
- Same wspaniałości, prawda, mój łakomczuszku? – zagadnął, a Naruto obejrzał się na niego.
- Nie jestem gruby! – wykrzyknął, a Sasuke zaśmiał się.
- Oczywiście, że nie. Jedz, a ja już się pozbędę zbędnego tłuszczyku – obiecał Sasuke, patrząc na niego z płomieniem w oczach, więc Naruto czym prędzej zaczął sobie nakładać na talerz wszystko to, na co miał ochotę. Razem z Sasuke zabrał się za jedzenie.
Koronacja była bardzo udana. Itachi, siedzący na tronie obok swego ojca, z koroną zdobiącą jego czoło wyglądał bardzo dumnie. A uczta, którą wyprawiono potem, wprost zachwycała. Goście jedli i pili, oglądając występy trubadurów, poetów i cyrkowców, śmiejąc się i wznosząc toasty za zdrowie nowego króla. Króla, który… uciekł?
- Gdzie jest Itachi? – zainteresował się Naruto, gdy skończywszy jeść, spojrzał przed siebie, ale nie spostrzegł młodego króla, siedzącego po prawicy króla ojca. Sasuke wzruszył ramionami.
- Może za dużo zjadł…? - zachichotał jego mąż, ale spoważniał pod karcącym spojrzeniem Naruto. – Oj, kochanie, nikt go do tronu nie przywiązał, nie musi tam cały czas siedzieć. Może poszedł zmienić szatę na wygodniejszą? A poza tym, jeśli o nieobecnych mowa, to kilka minut temu Iruka i Kakashi wyszli z sali.
- To mnie nie dziwi – wymruczał Naruto, nosem przesuwając po szczęce męża. – My też powinniśmy wyjść. Z tego samego powodu, co Lord Kakashi i jego kochanek…
- Tak… - zamruczał Sasuke. – Masz rację, moje słońce…
- Zawsze mam… - zaśmiał się Naruto, ujął rękę męża i wyciągnął go zza stołu. Kilka osób gwizdnęło za nimi, ale się tym nie przejęli.
Ledwo wyszli z Sali Balowej, Sasuke zaraz go do siebie przyciągnął i namiętnie pocałował. Byli ze sobą już cztery lata, ale namiętność między nimi nie wygasła, wręcz przeciwnie, pogłębiała się z dnia na dzień. Naruto uwielbiał swojego męża, kochał go nad życie. I choć czasami zdarzały się między nimi kłótnie, to zawsze potrafili się pogodzić. I godzenie to zawsze odbywało się w łóżku.
Sasuke uwolnił Naruto z namiętnego uścisku, po czym pociągnął go korytarzem w stronę schodów, aby mogli dostać się do swojej komnaty. Dotarli jednak zaledwie na pierwsze piętro, nie zdążyli nawet dostać się do skrzydła należącego do Sasuke, gdy namiętność znów ich ogarnęła. Spletli się w uścisku, całując i dotykając w jakimś opustoszałym korytarzu. Naruto zachichotał, gdy mąż podniósł go i posadził na jednym ze stolików, ustawionych dla dekoracji. Odchylił głowę, by mąż mógł całować go po szyi.
- Och!
Spojrzeli na siebie zdziwieni, bo żaden z nich nie wydał owego dźwięku. Sasuke zmarszczył nos, a Naruto obejrzał się za siebie, zerkając na drzwi, które znajdowały się tuż za nimi.
- Czy to nie komnata, w której my… dziś rano…? – zapytał, a Sasuke skinął głową.
- Owszem… - szepnął mąż.
- Och, Pain! – zawył jakiś głos, a oni obaj jednocześnie unieśli brwi. Naruto pierwszy się otrząsnął.
- Czy to Itachi? – zapytał przyciszonym głosem, gdy zza drzwi zaczęły dochodzić jednoznaczne dźwięki.
- Chyba tak – odpowiedział Sasuke równie cicho. – Kim jest ten Pain? Znasz go?
Naruto pokręcił głową, a potem zsunął się ze stolika i łapiąc męża za rękę, pociągnął go w kierunku ich sypialni.
- Nie przeszkadzajmy twojemu bratu w świętowaniu swojej koronacji – powiedział, a Sasuke zaśmiał się i objął go mocno. Wrócili do swojej komnaty i zajęli się sobą.
 KONIEC



oto epilog, długo kazałam Wam na niego czekać, ale nie martwcie się o moje pisanie. mam nadzieję, że mimo pracy uda mi się regularnie pisać i dodawać notki, w końcu są wakacje i nie muszę się uczyć, wieczorami mogę skrobać xD poza tym, jak pisałam wyżej, trzeba trochę oczyścić dysk, mam całą masę tekstów, napisanych do połowy, albo tylko zaczętych, albo tylko bez zakończenia, które, jeśli się nie zmobilizuję, nigdy nie ujrzą światła dziennego. no i wciąż czeka Was wakacyjny bonus w postaci naszej gry, tylko naprawdę nie wiem, na kiedy go napiszę. ale napiszę, obiecuję!
zapraszam do komentowania, trzymajcie się i do następnego!

13 komentarzy:

  1. CUDOWNE, cały czas czekaj na nową notkę i codziennie wchodzę na Twojego bloga, na którego trafiłam całkiem niedawno i przez przypadek, a większość opowiadań przeczytałam w ciągu kilku dni i za każdym razem siedząc z nimi do pierwszej czy drugiej w nocy, a to wszystko przez to, ze wciągają bardziej niż większość książek, ale nie chodzi tylko o te erotyczne fragmenty(hehe), a o całokształt :)) kocham Ciebie i wszystko co piszesz, a to dzieło zaliczam do ulubionych ^^ liczę na to, ze znajdziesz dużo czasu na pisanie ;] życzę weny, weny i jeszcze raz weny :)) //Monia <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że to już koniec, ale w sumie przedłużanie tego w nieskończoność też by nie miało sensu. Bardzo przyjemne zakończenie. Akcja z Itachim mnie rozwaliła, któż by się spodziewał. No i Naru latający nago po zamku!
    Heh, weny, weny i czasu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny epilog! Z Naruto niezłe ziółko,Sasuke we wszystkim jest mu uległy,ale go omotał;p Itachi mnie rozwalił,no ale w końcu jest królem i może robić co mu się podoba^^ Epickie zakończenie! Oby udało Ci się dokończyć inne opowiadania,bo już nie mogę się doczekać,uwielbiam Twoje opowiadania,według mnie jesteś najlepsza;) Dlatego też życzę Ci duużo weny i czekam na nowe notki.
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz, czego strasznie mi brakuje w twoich tekstach? Przy dość ładnie poprowadzonej akcji, dobrej psychologii postaci i wszystkich scenach seksu, całkiem absurdalny jest totalny brak zwykłej czułości. Wiesz, ktoś śpi, a drugi przykrywa go kocem z miłości; ktoś coś robi, a drugi obejmuje go od tyłu bez ani grama podtekstu seksualnego; ktoś się śmieje, a drugi się na niego patrzy z uwielbieniem. Jesteśmy kobietami, przynajmniej w większości, i zaręczam ci, że prędzej czy później cały ten seks się nudzi. Przyjacielska miłość w związku gejowskim także występuje i trochę razi jej brak w twoich tekstach.
    Poza tym - chwali ci się brak błędów, przynajmniej z grubsza. Miód na me serce, i nawet jeśli teksty opierają się tylko na seksualnej relacji sasunaru, to nadal będę go czytać.
    Heidi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hm, cóż, może to dlatego, że ogólnie jestem mało romantyczna i trochę oschła xD pomyślę nad tym, dobrze, że zwróciłaś moją uwagę na ten brak. oczywiście wiem, jak ważna jest przyjacielska miłość, po prostu nie zauważyłam, że brakuje jej wyrazów...

      i, hmm, czy na pewno wszystkie teksty opierają się na seksualnej relacji? nie, nie wydaje mi się, żeby było aż tak źle. co prawda kiedy piszę dłuższe opowiadanie, to uważam, że czytelnikom należy się "ta" scena. ale są u mnie i teksty, gdzie w ogóle nie ma seksu. nie, wydaje mi się, żebym swoje teksty opierała na seksie. na przykład w "Między nami..." czy Sasuke nie wyraża swojej czułości wobec Naruto, kiedy nazywa go "moim małym"? czy nie kochał go od roku? a w innych tekstach, gdy Sasu całuje Naru w czoło, przytula, obejmuje tak po prostu? czy w "Potknięciach..." Naru nie wstał w środku nocy specjalnie dla Sasuke? albo w "Domówce" Sasuke tańczył z Naruto nawet przy znajomych, i cały czas powtarzał innym, że Naru to miłość jego życia. czy w "Jednak nie sen" nasza parka nie chodzi, trzymając się za ręce? Albo w mpregu, Sasuke bardzo dba o Naruto i opiekuje się nim. może nie jest tych gestów dużo, bo są to faceci, a ja sama nie lubię takiego okazywania uczuć, ale... ale są.

      mimo wszystko jednak teraz będę uważać, by zwracać większą uwagę na takie drobnostki, żeby nasza parka wydawała się w sobie naprawdę zakochana ^^

      dziękuję za tę uwagę, postaram się o tym pamiętać podczas pisania następnych tekstów xD

      Usuń
  5. Bardzo przyjemne zakończenie. Dobrze się czyta o tym, że relacje chłopaków, po tak wielu latach nadal kwitnie. Spotykałam się już z tekstami gdzie po czasie w związek wdawała się rutyna i na nowo zaczynali nad nim pracować, ale takie długotrwałe i wieczne happy endy są zdecydowanie w moim stylu.
    Co do zakończenia to wybuchałam śmiechem czytając o sposobie "świętowania" przez Itachiego swojej koronacji. Takie małe zaskoczenie dla osłody tekstu.
    Jak widać wygrał Naruto z miażdżącą przewagą, no ale któż by mógł mu się oprzeć. No na pewno nie Sasuke. W końcu czar blondyna działa na niego ze stu procentową precyzją.
    Trochę szkoda, że ten tytuł mamy już za sobą, ale zdecydowanie będę do niego wracać tak często jak do one shota "Jak księżniczkę" - który nadal jest moją perełką w skarbcu twojej fantazji :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam,
    zakończenie tego opowiadania bardzo mi się spodobało... jak widać to Naruto owinął sobie wokół paluszka Sasuke, hahah zawsze spóźniają się na ceremonie, a i jeszcze po drodze potrafią się zgubić ;] Itachi został królem, i spodobał mu się pewien rudowosły żołnierz...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  7. łeeee, no wiesz. Rozczarowanie tym epilogiem. Taki po łebkach pisany

    OdpowiedzUsuń
  8. Normalnie brak mi słów... opowiadanie rewelacyjne, jedno z lepszych jakie czytałam. Pozdrawiam serdecznie, Lena

    OdpowiedzUsuń
  9. Fantastyczne opowiadanie! ;) oby tak dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Omo, to opowiadanie było takie słodkie :3 a Naruto w nim, był taki za co go kocham czyli słodki głuptasek co lubi się droczyć :3

    OdpowiedzUsuń
  11. Heh xD Fajne opowiadanie~~ Nwm czemu, ale jakoś wcześniej mi umknęło i dopiero teraz się za nie wziąłem... coś mnie ciągnie do tych średniowiecznych klimatów <.<
    Czekam na nowe rozdziały i shoty ^^ Weny życzę~~ i wytrwałości

    OdpowiedzUsuń
  12. Czyli itachi i pain oni.....o mateńko

    OdpowiedzUsuń