niedziela, 12 stycznia 2014

Dziewięć



           napisane. wyskrobane w czasie wolnym i mam nadzieję, że się spodoba. rozdział dedykuję wszystkim tym, którzy na mnie czekali i trzymali kciuki za powrót mojej weny xD
zapraszam:


 Sasuke stał nieruchomo przed lustrem, patrząc na swoje odbicie. Wydawało mu się, że wygląda idealnie, że dobrze mu w czarnych ciuchach i włosy leżą tak, jak powinny. A jednak nie był zadowolony. Coś przecież powodowało, że Naruko go nie chciała.
            Pocieszał go jedynie fakt, że dogadywał się z jej bratem. Uzumaki był… inny. Ostatnio zaprzątał coraz więcej myśli Sasuke, ale Uchisze to nie przeszkadzało. Naruto był dobrym kumplem, Sasuke coraz częściej zastanawiał się, co kupić na urodziny nie tylko Naruko, ale i jej bratu. I jak się okazało, miał więcej pomysłów na prezent dla chłopaka, a nie dla dziewczyny. Naruto miał tyle zainteresowań, że możliwości było naprawdę wiele. Za to zdał sobie sprawę, że praktycznie nie zna Naruko i nie ma pojęcia, jaka ona jest i co naprawdę lubi. Dla dziewczyn było wiele prezentów – kosmetyki, biżuteria, jakieś ładne ozdoby, kwiaty… jednak podejrzewał, że dla tej jednej jedynej należy bardziej się postarać. Kupić coś wyjątkowego, coś niezwykłego i bardziej osobistego. Tylko, do jasnej cholery, co to miało być?
            - Chyba będę musiał na ten temat pogadać z Naruto – mruknął do siebie, ostatni raz poprawiając włosy, a potem wyszedł z łazienki. Na dole spotkał brata, idącego korytarzem z talerzem kanapek. Itachi kierował się do swojego pokoju, zamyślony i najwyraźniej przybity.
- Coś się stało? – spytał go zdziwiony Sasuke. Itachi westchnął.
- Byłem wczoraj na randce – wymamrotał.
- I co? Coś poszło nie tak, że jesteś taki przybity?
Itachi zrobił smutną minkę.
- To nie była ona! – poskarżył się, gestykulując tak żywo, że o mało nie upuścił swojego jedzenia. – Owszem, przyszła ładna blondynka o niebieskich oczach, ale nie ta! Kasjer w sklepie dał list innej, takiej, która jemu się podobała!
Sasuke zaśmiał się.
- Było nie zostawiać tak ważnej rzeczy w rękach kasjera z jakiegoś sklepu – powiedział wesoło, naciągając na stopy wyjściowe buty. – Odpuszczasz, czy dalej jej szukasz?
- Oczywiście, że dalej szukam! – zawołał Itachi. – Czuję, że to ta dziewczyna! Na pewno mamy ze sobą masę wspólnego, znajdę ją, choćbym miał całe miasto przekopać!
- Zatem powodzenia! – życzył bratu rozbawiony Sasuke, założył płaszcz i już w dobrym humorze opuścił dom. Itachi był szalonym człowiekiem na co dzień, a zakochany Itachi był podwójnie walnięty i przez to taki zabawny.
Wsiadł do samochodu i natychmiast ruszył. Zastanawiał się, jak przebiegnie ten obiad u Uzumakich, czy rodzice Naruto są mili, czy jego mama dobrze gotuje, w ogóle, jaka jest atmosfera w ich domu? Blondyn wydawał mu się zawsze taki pogodny, więc Sasuke wyobrażał sobie ciepły, rodzinny dom, w którym chłopak dorastał, który pomógł mu się pozbierać po tym, jak trafił na wózek. Wózek. Sasuke nie potrafił pojąć, jakim cudem Naruto jest taki, jaki jest, kiedy nie ma władzy w nogach, kiedy nie może biegać, nawet wstać nie jest w stanie. On sam byłby załamany. A Naruto tryskał optymizmem, nawet jeśli dowcip miał cięty i wydawał się być zgorzkniały. Jemu też należał się wyjątkowy prezent, Sasuke musiał sie sprężyć, gdyż dziesiąty października był lada dzień.
Po drodze skręcił jeszcze do cukierni i kupił ciasto.
Dotarł do domu Uzumakich i wjechał na podwórko przez otwartą chyba specjalnie dla niego bramę. Ledwo wysiadł z samochodu, drzwi frontowe otworzyły się i z domu wyszła… Naruko.
W tej samej chwili poczuł dwie rzeczy – radość, że to dziewczyna do niego wyszła i rozczarowanie, że nie zrobił tego jej brat. Przez chwilę stał i gapił się na koleżankę, nie mając pojęcia, czemu się nie cieszy? Przecież powinien się cieszyć! W końcu był tu po to, by pokazać się ślicznej pannie Uzumaki z jak najlepszej strony.
- Naruko! – zawołał, zbliżając się do dziewczyny. – Cześć!
- Hej, Uchiha. Jesteś w końcu. Chodź, Naruto nie mógł się ciebie doczekać.
Sasuke wszedł do domu, przekazując koleżance kartonik z ciastem. Naruko zajrzała do środka i uśmiechnęła się do niego. Jej uśmiech był bardzo podobny do uśmiechu brata.
- Ciasto, super – powiedziała, jednak zabrakło w jej głosie entuzjazmu, z jakim Naruto odnosił się do każdego rodzaju jedzenia. – Sasuke przyszedł! – wydarła się w stronę wnętrza domu, gdy Uchiha ściągał z siebie płaszcz i buty.
- Chodźcie do jadalni! – odkrzyknął Naruto. – Żarcie gotowe!
- Naruto, nie wrzeszcz! – skarciła chłopaka jego matka. Sasuke uśmiechnął się szeroko, wyminął Naruko i ruszył w stronę głosu kolegi.
- Hej, jestem – powiedział, wchodząc do jadalni. – Bałem się, że jak się spóźnię, to wszystko zjesz. Dzień dobry państwu – przywitał się z rodzicami bliźniaków, a oni uśmiechnęli się do niego. Uścisnął dłoń ojca Naruto, a jego mamie z szacunkiem skinął głową.
- Sasuke! – powiedziała na jego widok kobieta. – Miło, że zgodziłeś się wpaść. Chodź, siadaj…
- Oj, nie słódźcie mu, tylko jedzmy! – zawołał Naruto, zacierając ręce, po czym podjechał do stołu. – Żarcie, żarcie!
- Sasuke kupił ciasto – powiedziała Naruko.
- Jakie? – zainteresował się Naruto, spoglądając na siostrę błyszczącymi oczami. Uchiha zdążył już się przyzwyczaić do żarłoczności kolegi, z Uzumakiego był niezły łasuch.
- Słodkie – odparł Sasuke. – Z kremem i bezą. Specjalnie dla ciebie, na twój gust.
- Się rozumie! – prawie krzyknął Naruto, zdzielając Sasuke w plecy, aż ten się zachłysnął. – Jedzmy, noo!
Wszyscy zaczęli się śmiać i zasiedli do stołu. Sasuke usiadł między Naruto a Naruko i zaciekawiony, obrzucił spojrzeniem stół. Mama bliźniaków zrobiła jakąś ładnie pachnącą zupę krem, pieczeń, a do niej tłuczone ziemniaki. Naruto rzucił się na żarcie jakby tydzień nic nie jadł. Sasuke, śmiejąc się pod nosem, nałożył sobie niewielką porcję. Jedzenie było bardzo smaczne i nie dziwił się, że Naruto nie mógł się go doczekać.
- A wiec chodzisz z Naruko do jednej szkoły? – zagadnął Sasuke ojciec rodzeństwa, a chłopak skinął głową.
- Tak, proszę pana, do równoległej klasy – odparł. Potem posypały się standardowe pytania o szkołę, oceny, rodziców, zwykłe pytania, jakie obcy ludzie mogli zadać nastolatkowi. Sasuke starał się być uprzejmy, zresztą nie było to trudne, gdyż rodzice bliźniaków byli bardzo mili i życzliwi. Naruko także wtrącała się do rozmowy, jedynie Naruto milczał, wpychając w siebie coraz więcej jedzenia. Sasuke obserwował go, starając się głośno nie śmiać.
- Naruto, może byś coś powiedział, a nie tylko… żarł! – skarciła syna matka. – Co sobie o tobie myśli Sasuke?
- On wie, ile ja jem! – zawołał Naruto oburzony, zerkając na Uchihę, jakby to była jego wina, że się opycha. Ten zaśmiał się.
- Czasami jeździmy do Ichiraku – wyjaśnił, a rodzina Uzumakich zaśmiała się.
- Naruto nie zna umiaru, jeśli chodzi o ramen z tamtego baru – westchnął pan Minato. Naruto wypił ku niemu język.
Obiad przebiegł w miłej atmosferze. Później zjedli deser, ciasto, które kupił Sasuke i babeczki czekoladowe, upieczone przez mamę Naruto. Uzumakiemu chyba było mało jedzenia, bo napchał się słodyczy ile tylko mógł. Potem, po jedzeniu, we dwóch zaoferowali się do zmywania, Naruko poszła do swojego pokoju, a rodzice bliźniaków w salonie zaczęli oglądać jakiś film.
- Miłych masz rodziców – powiedział cicho Sasuke, a wycierający talerze Naruto przytaknął. – Twoja mama bardzo dobrze gotuje.
- No ba!
- A ty żresz jak świnia – zauważył kąśliwie, przez co Naruto rzucił mu urażone spojrzenie.
- Przecież nie jestem gruby!
- Zastanawiam się, jakim cudem? – powiedział Sasuke w udawanym zamyśleniu, zerkając w dół, na kolegę. – Dawno już powinieneś być jak baryłka z takim żołądkiem bez dna.
- Baryłka! Odezwał się kurde, mister świata!
- A nie?
- Do ideału to ci daleko, przyjemniaczku – zakpił Naruto, a Sasuke zaśmiał się.
- Przyznaj się, lecisz na mnie – podjudził, powtarzając dawne słowa Naruto.
- Aha, w twoich snach, Uchiha. Musiałbym na głowę upaść, Czarnuszku. Idziemy do mnie, pograć albo coś, jak już pozmywamy? – zapytał, zmieniając temat. Sasuke uśmiechnął się lekko, wyczuwając odejście od wątku, jednak powstrzymał się od komentarzy. Widać Uzumaki dziś nie miał ochoty na tego typu przekomarzania, może dlatego, że za ścianą byli jego rodzice. Sasuke przestał zawracać sobie tym głowę, tylko skupił się na rozmowie.
- Chciałem cię zabrać do siebie. Wiesz, moglibyśmy zagrać na twojej wymarzonej konsoli.
Oczy Naruto dosłownie zaczęły się świecić.
- Jasne! Tylko… czy to wszystko nie jest po to, żeby… no wiesz… - szepnął konspiracyjnie, wychylając się ku Sasuke, a ten pochylił się ku niemu. – Po to, żeby poderwać Naruko?
- Pomyślałem, że powinienem trochę odpuścić – odszepnął Sasuke. – Wiesz… udać, że to na twoim towarzystwie mi bardziej zależy. Żeby Naruko się nie połapała, że to spisek…
- Kumam. Udajesz, że ci już nie zależy, żeby sama się złapała…
- Ekhm! Ekhm! – zakaszlał ktoś sztucznie.
Sasuke jak oparzony odskoczył od Naruto i spojrzał na wejście od kuchni, w którym stała Naruko z pustą szklanką w dłoni. Dziewczyna uśmiechała się kpiąco, patrząc na nich zwężonymi oczami. Na jej ustach widniał szatański uśmieszek.
- A wy co, całujecie się nad tym zmywaniem? – spytała.
- No co ty, Naruko! – zawołał natychmiast Sasuke, w panice zerkając na kolegę na wózku. Naruto chichotał, zasłaniając usta ręką. – Tylko rozmawialiśmy!
- Dysząc na siebie? Mam nadzieję, że macie świeże oddechy.
Naruko przeszła obok nich i otworzyła lodówkę, z której wyciągnęła karton soku. Napełniła nim przyniesioną przez siebie szklankę i odwróciła się do nich, unosząc jedną brew. Napiła się.
Sasuke z desperacją jeszcze raz spojrzał na Naruto, mając nadzieję, że ten to jakoś odkręci. Uzumaki uśmiechał się tajemniczo.
- Może się całujemy, a może nie całujemy, co ci do tego? – rzucił do siostry, wycierając kolejny talerz. – Jesteś zazdrosna? – zapytał prowokująco.
- O Czarnuszka? – zakpiła dziewczyna, a Sasuke jęknął. Nienawidził tej wymyślonej przez Uzumakich ksywki, poza tym potyczki słowne bliźniaków przypominały starcie tytanów. Sasuke nie chciał się znajdować między nimi. – Chyba śnicie. Sasuke nie jest w moim typie i on o tym wie.
- Już nie udawaj takiej niedostępnej – podjudzał ją Naruto, szczerząc zęby. – Jak będziesz taką złośnicą, nikt cię nie zechce.
- Ty się zastanów, kto ciebie zechce z takim wrednym charakterem! – warknęła Naruko, a potem schowała sok do lodówki, trzaskając drzwiami. Wymaszerowała z kuchni.
- Złość piękności szkodzi! – wrzasnął za nią Naruto.
- Na szczęście jestem tą ładniejszą z naszej dwójki, szpetny głupku! – odkrzyknęła Naruko ze chodów. Sasuke przestąpił z nogi na nogę.
- Nie wiem, czy wkurzanie jej to dobry pomysł – powiedział, a potem zagryzł dolną wargę. Naruto patrzył na niego przez chwilę.
- Nic jej nie będzie – powiedział w końcu, odwracając wzrok. – Poza tym serio, jest taka uparta, a może gdyby pozwoliła ci się do siebie zbliżyć, zmieniłaby o tobie zdanie. Nie jesteś wcale taki zły, Czarnuszku. Zadufany w sobie i zarozumiały, ale nie taki zły, na jakiego wyglądasz.
- Dzięki – powiedział kpiąco Sasuke, ale w duchu był zadowolony. – Kończmy to zmywanie i jedźmy do mnie.
Raz dwa uwinęli się z resztą talerzy i Naruto pojechał do salonu, poinformować rodziców, że do niego jedzie. Sasuke stał w korytarzu, ubierając się powoli i czekają na kolegę. Wkrótce potem Naruto wrócił, ubrał się w kurtkę, założył buty i obaj opuścili dom.
W samochodzie to Uzumaki wybrał muzykę, jaka będzie grała.
- Skręcamy do jakiegoś sklepu po żarcie? – zapytał, patrząc na prowadzącego samochód Sasuke. Ten wywrócił oczami.
- Jeszcze się nie nażarłeś?
- Pomyślałem, że mogłyby się nam przydać jakieś chipsy – wyjaśnił Naruto. – Albo co najmniej ciastka. Lub chociaż paluszki.
- Coś tam w domu mam. A jeśli zgłodniejemy, zamówimy pizzę – odparł Sasuke. – Ja nie mogę, jakbym ja jadł tyle co ty, to bym się w żadne spodnie nie zmieścił.
- Tak dbasz o linię?
- A żebyś wiedział, myślisz, że tak boski wygląd to ma się bez wyrzeczeń? – zażartował Uchiha.
- Ha! Boski wygląd to mam ja, bo nie muszę się ograniczać! Zresztą, coś mi się od losu należy za ten cholerny wózek! – Naruto zaśmiał się, a Sasuke oderwał na chwilę spojrzenie od drogi i zerknął na kumpla. Uzumaki mówił o swoim kalectwie tak lekko, jakby to nie było nic wielkiego, a przecież był niepełnosprawny. Nie mógł wstać, na wszystkie świętości! Dlaczego więc zachowywał się tak luzacko i wesoło, mówiąc o tym?!
- Jak to się stało? – spytał cicho. – Jak wylądowałeś na wózku?
Naruto chwilę milczał, gapiąc się na szosę, a jego wesołe oczy nieco przygasły. Pogładził kolana bezwładnych, chudych nóg z żalem i tęsknotą, a potem uśmiechnął się gorzko.
- Autokar, którym jechaliśmy na mecz, miał wypadek. Siedziałem w pechowym miejscu, przygniotło minie. Ucierpiał kręgosłup i… gdy się obudziłem w szpitalu lekarze od razu powiedzieli, że nie da się tego naprawić, że już nie odzyskam władzy w nogach.
- Tęsknisz za chodzeniem?
- Każdego dnia. Za bieganiem, za koszykówką na dwóch nogach, za wspinaniem się po schodach, za tańcem nawet, choć zawsze tego unikałem. – Zaśmiał się i spojrzał na Sasuke błyszczącymi oczami. – Ale już się pogodziłem tą sytuacją. Tak jest i nie będzie inaczej. Mam super rodzinę, sam widziałeś, ekstra kumpli, dobrze się uczę, pomijając nogi, to jestem zdrowy i naprawdę nie mam na co narzekać.
- Wow – mruknął Sasuke, wypuszczając z płuc wstrzymywane powietrze. Kiedy Naruto tak o tym mówił, nawet on czuł się lekko. Uśmiechnął się. – Powinieneś dawać jakieś szkolenia z pozytywnego myślenia – zażartował. – Dobrze ci to wychodzi.
- Jestem najlepszy we wszystkim!
- Hej, to mój tekst!
Resztę drogi dowcipkowali, przekomarzając się i śmiejąc na zmianę. Gdy dojechali do domu Sasuke i Naruto na niego spojrzał, z jego ust wyrwał się gwizd.
- Łaa… niezła chata – powiedział z uznaniem, odpinając pas. – Ale jest mały problem, geniuszu.
- Niby jaki? – zapytał Sasuke, marszcząc brwi. Jeśli Naruto mu teraz powie, że musi wracać do domu, to go osobiście zamorduje, tego był pewien. Nie po to go sprowadzał, żeby zaraz go odwozić, w końcu mieli pograć, powygłupiać się, pogadać. Sasuke nastawił się na cały dzień z Uzumakim, nawet wcześniej odrobił lekcje, byleby dziś mieć cały dzień wolny.
- Schody, ciemna maso. Macie schody.
Sasuke zerknął na swój dom i na kilka schodków, prowadzących do wejścia.
- Ach, no tak. No nic, wniosę cię, chyba nie ważysz sto kilo, co?
- No nie wiem, jak tyle jem…
- Ale nie jesteś baryłką – przypomniał mu Sasuke, wysiadając z auta. Okrążył samochód, otworzył drzwi po stronie pasażera i wyciągnął ręce, by wziąć Uzumakiego.
Naruto miał głupkowatą minę i chichotał, gdy zaplótł ręce na jego szyi. Uchiha jedynie wywrócił oczami i dźwignął go. Jak się okazało, Naruto wcale nie ważył tak dużo. Dziwnie było go nieść, gdyż jego nogi były leciutkie, zaś reszta ciała nie. Chłopak trzymał się go mocno, chcąc mu ulżyć, co i tak nie było potrzebne.
- No widzisz, wcale taki gruby nie jesteś – powiedział Uchiha, wspinając się z nim po schodach.
- W ogóle nie jestem gruby! – zawołał Naruto. Dotarli do drzwi, Uzumaki złapał za klamkę i pchnął… ale drzwi nie ustąpiły.
- Zamknięte – powiedział, a Sasuke zaklął.
- Cholera, klucze mam w samochodzie.
- Brawo, geniuszu – zakpił Naruto. – Wracamy?
- Nie, dzwoń. Itachi jest w domu, otworzy nam.
Naruto z szerokim uśmiechem zaczął molestować dzwonek do drzwi, a Sasuke poprawił jego ułożenie w swoich ramionach. Gdy blondyn zaczął wygrywać ich dzwonkiem jakąś melodię, synchronicznie go naciskając, zza drzwi padło głośne:
- No już otwieram, do cholery!
Obaj zachichotali, a drzwi stanęły otworem, ukazując Itachiego, ubranego w dresy i z łyżką nutelli w ustach.
- O – zdziwił się starszy Uchiha. – To ta twoja blondwłosa dziewczyna? – zapytał z ciekawością.
- Jasne! – odparł uradowany Naruto i ucałował policzek Sasuke. – Ładna z nas para, nie?
- Uzumaki, bo cię trzepnę! – odparł Sasuke, udając wściekłość. – A ty nie patrz się jak kretyn – zwrócił się do brata – tylko skocz do mojego samochodu i wyciągnij z bagażnika wózek Naruto.
- Wózek? Jaki wózek?
- A jak myślisz, jaki wózek?! Przenoszę go przez próg, bo wzięliśmy ślub, a nie, bo nie może chodzić, co?
Wyminął brata, wnosząc Naruto do przedpokoju i posadził kumpla na szafce na buty. Ten oparł się o ścianę, szczerząc zęby jak idiota.
- A, taki wózek! – zawołał Itachi i wybiegł z domu. Sasuke pokręcił głową, wznosząc oczy do nieba. Naruto rozejrzał się dookoła.
- Niech zgadnę, twój pokój jest na górze? – zagadnął, chichocząc i spod rzęs spoglądając na schody na górę.
- Nie rechocz tak, bo każę ci się do mnie czołgać – odparł Uchiha. – A to więcej schodków.
- Umiem wchodzić po schodach – odpowiedział Naruto, a Sasuke zerknął na niego zaskoczony. – Podpieram się rękami. Całkiem nieźle poruszam się po domu bez wózka.
- Żartowałem z tym czołganiem – odpowiedział Uchiha.
Wrócił Itachi, niosąc złożony wózek, więc Sasuke ponownie wziął Naruto na ręce i zaczął go nieść w stronę schodów.
- Gdybym mógł, to bym machał nóżkami – powiedział uradowany Naruto.
- Taki kawał chłopa, a durny jak dziecko – stęknął Sasuke, wnosząc Uzumakiego na górę. – Nie wygłupiaj się. I tak masz szczęście, byle kogo na rękach nie noszę.
Naruto zaśmiał się wesoło. Dotarli do pokoju Sasuke i chłopak wniósł kolegę do środka, a za nimi wszedł Itachi, niosąc wózek. Uchiha posadził blondyna na swoim łóżku i w końcu mógł odetchnąć.
- Jednak trochę ważysz… - szepnął. Naruto prychnął.
- Co z tym? – spytał Itachi, wskazując wózek, ale Sasuke jedynie machnął ręką.
- Zaraz go rozłożę – powiedział. – Itachi, to Naruto, Naruto, to mój starszy brat, Itachi – przedstawił ich sobie, a ci dwaj uścisnęli swoje dłonie.
- Jesteś przyjacielem mojego brata? – zaciekawił się Itaś. Naruto pokręcił głową.
- No co ty, jestem jego sekretną miłością! Ała! – krzyknął, bo Sasuke trzepnął go przez głowę. – Za co?!
- Ostrzegałem, że cię trzepnę – powiedział Sasuke. – Nie opowiadaj bzdur, bo ten kretyn ci uwierzy.
- Hej! – Itachi uznał za stosowne bronić swego wizerunku.
- Naruto, chcesz coś ciepłego do picia? Kawę, herbatę?
- Kawę, słabą, z mlekiem i trzema łyżeczkami cukru!
- Mój Boże… Idę na dół, zostawiam cię z Itachim. Bądź dla niego miły, bo on jest niepełnosprawny umysłowo…
- Hej! – zawołał po raz drugi starszy brat, jednak Sasuke opuścił już swój pokój. Zszedł do kuchni, nastawił wodę na herbatę dla siebie i kawę dla Uzumakiego, a potem zaczął przeszukiwać szafki w poszukiwaniu czegoś słodkiego. W pokoju miał chipsy, ale podejrzewał, że dla Naruto to będzie za mało. Nie chciało mu się po drodze skręcać do sklepu, to teraz miał.
Na szczęście znalazł paczkę pierników i herbatniki. Zalał napoje gorącą wodą, zabrał cukier i mleko i ruszył na górę.


i jak zapewne pamiętacie, gdy ktoś nie komentuje, gdzieś na świecie umiera czyjaś wena xD

49 komentarzy:

  1. wiec tak. mam goraczke wiec nie wymagaj ode mnie cudow. nawet w takim stanie sprawdzam po kilka razy dziennie czy juz wrocilas. ciesze sie ze sasuke powoli zaczyna rozumiec, ale zanim to sie stanie wyczuwam wojne miedzy bracmi o pewna blond wlosa istotke. rozdzial swietny i juz nie moge doczekac sie nastepnego. licze ze bedzie szybko. czekam z niecierpliwoscia i zycze duzo weny

    OdpowiedzUsuń
  2. "Schody, ciemna maso. Macie schody." Czemu śmieję się na cały dom? Nie wiem, nie wiem..
    rozdział genialny, jak zawsze.
    Pozdrawiam i życzę weny ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi również podobał się ten moment :) najlepszy, jak dla mnie :p
      Podtrzymuję, uwielbiam to opowiadanie , głównie za te przekomarzanki :)

      Świetnie, jak zawsze. Choć jest kilka powtórzeń.
      Pozdrawiam,
      Inata - chan

      Usuń
  3. Super rozdział, lubie wszystkie twoje opowiadania a zwłaszcza narusasu dlatego mam pytanie odnosnie "Czasu nieba" kiedy tam pojawii sie nowy rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuje bardzo za kolejny świetny rozdział :D Nareszcie do Sasuke zaczyna coś docierać. Jestem Ciekawa kiedy Naruto zrozumie, że Uchiha to nie tylko kumpel... już nie mogę się doczekać.
    Pozdrawiam i życzę duuużo weny
    Hilda

    OdpowiedzUsuń
  5. ooo zaczyna sie rozkręcać:D az sie nie moge odczekac dalszej czesci:D hej hej weno nie umieramy! pracujemy bo nowy rok mamy XD alez rym ah...

    OdpowiedzUsuń
  6. Natychmiast pisz kolejny!! Teraz, zaraz siadaj i pisz! Nie śpij, nie jedz.. No dobra, jeść możesz.... Ale pisz! Najwspanialsze opowiadanie na świecie, doczekać się nie mogę..!! Błagam, nie każ mi czekać tyle ile ostatnio ;-; Dla Ciebie mogę lecieć na Pocztę Polską i wysłać Ci duużą tabliczkę czekolady, jeśli ma Ci to pomóc w pisaniu <3
    Wydrukuje sobie to opo, oprawie i będę miała najlepszego yaoica ever ;-; albo w ogóle sprzedam za tysiaka xDD Liczę na zgodę z prawami autorskimi :P
    Powodzenia!!! <3333333 <333333 ;******

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział genialny. Czekałam, czekałam i w końcu się doczekałam :). A te ich docinki są świetne po prostu. Miło, że Naru ma takie optymistyczne podejście do życia, pomimo wózka. Aż nie mogę się doczekać, kiedy Sasuke wreszcie ogarnie swoje uczucia. I tak w ogóle, to Itachi nie zauważył, że Naruto wygląda jak Naruko? Bo z tego, co pamiętam, to właśnie jej miał dostarczyć ten list... No chyba, że coś poknociłam xD.
    W każdym razie pozdrawiam i życzę dużo weny!
    Megu

    OdpowiedzUsuń
  8. super fajny rozdział czekam na nastepny. ale sie ciesze ze wena ci wrocila na chwile i oby ta chwilka trwala wiecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam to opowiadanie i nie tylko to. Uwielbiam Ciebie, autorko! <3
    Śmiałam się co chwilę, czytając ten rozdział. Mam nadzieję, że Saske zrozumie swoje uczucia, a Itaś i Naruko w końcu się spotkają.
    Dużo wena, dużo, dużo!
    ~Kashi

    OdpowiedzUsuń
  10. UGH, W TAKIM MOMENCIE?
    Kocham Cię ;-;
    Szykowałam się spać, bo jutro do pracy, a tu sprawdzam nowości i co? Ayanami dodała rozdział i nie mogłam go nie przeczytać ;-;
    CUDOCUDOCUDO jak zwykle.
    Czekam na ciąg dalszy c:

    OdpowiedzUsuń
  11. Jesteś super, uwielbiam Cię! <3

    ~Don Juan

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Łaa w końcu postanowiłam coś skomentować ><
    Znaczy w sumie to rozdziału nie będę za bardzo komentować - jak zwykle strasznie mi się podoba. Chciałam raczej podziękować za to genialne wyczucie czasu. Kiedy jestem na skraju załamania, już całkiem nie wiem co ze sobą zrobić zerkam na Twojego bloga i gdy tego najbardziej potrzebuję, dodajesz coś nowego! Nie wiem co to za magia ale jesteś cudna, strasznie Ci dziękuję~

    ~Venezia

    OdpowiedzUsuń
  14. Ni chcę żeby wena umarla... ;_;
    Więc komentuje! :D
    Notka super! Kocham twoje opowiadania! Naprawdę! Te riposty Naruciaka są świetne! :D
    Pozdro i weny życzę! :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Boskie :D Uwielbiam to opo. Próbne matury w toku a tu taka milusia niespodzianka, nawet sobie nie zdajesz sprawy jak mi dzień poprawiłaś ^. ^ Naruto mistrzem ciętej riposty i błazen pierwsza klasa, Sasuke i jego docinki, zauroczony ,podwójnie zwariowany Itachi... aż mi ślinka cieknie jak tylko widzę, że dodajesz nową część tej historii. Czytało się miło, płynnie i przede wszystkim z humorem, bo szczerzę się do tej pory :D

    Pozdrawiam i życzę duuużo weny =3

    OdpowiedzUsuń
  16. Wywalone w kosmos ; **

    OdpowiedzUsuń
  17. ja chcę już następne ;_;
    co będzie dalej, no co? co? co?
    ( boskie <3 )

    OdpowiedzUsuń
  18. Ładny szantaż ;-) Ale namówiłaś mnie. Normalnie nie komentuje, bo jestem tak leniwa, że aż mnie samą to boli.
    Przechodząc do rzeczy, naprawdę świetnie piszesz. Lubię Twoje poczucie humoru a MNP to jeden z moich ulubionych fików. To co jeszcze jest dużą zaletą Twojej twórczości to dobry, dopracowany styl. Bardzo rzadko zdarza się żeby mi coś u Ciebie zgrzytało.
    Mam nadzieję, że po tylu komentarzach dostaniesz takiego przypływu weny, że nie nadążysz pisać.

    Pozdrawiam i weny życzę!

    OdpowiedzUsuń
  19. Kocham cię i wielbię. Nie dość, że dodajesz nowy rozdział, to jeszcze jest to moje ulubione opowiadanie ^^ Rozdział oczywiście cudowny, uwielbiam te ich przekomarzanki i docinanie sobie nawzajem, przez to mam cały czas zaciesz i dosłownie nie mogę przestać się śmiać.
    Pozdrawiam i mam nadzieję, że następny rozdział pojawi się niebawem.
    Mimi

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie wiesz jak mnie ucieszylas tym rozdziałe..jak wwszyscy tutaj jedten Twoja wielka wielka fanka i przezywalam zalamanie jak myslalas nad zawieszeniem swojego pisania :c codziennie wchodzę po kilka razy zeby spraedzac czy cos napisalas i chodz po tak dlugim czasie cos dodalas bylo warto :3 cudowne idealne i nic bym nie zmienila :3 weny oh weny!

    OdpowiedzUsuń
  21. Na taki rozdział warto było czekać! Cieszę się, że wróciłaś z pisaniem na właściwe tory;) Po nieco słabszej części ósmej tym rozdziałem niszczysz system! Sasuke wreszcie zaczyna coś tam w główce sobie układać, że on wcale nie cieszy się z widoku Naruko. To było niezmiernie urocze:3

    Za każdym razem ujmujesz mnie wykreowanym tutaj Naru - z jednej strony jest aż do przesady optymistyczny i zadowolony z życia, ale z drugiej czuć tę nutke zgorzknienia. Niesamowicie mi się to podoba. Bo niby pogodził się z losem i z tym, że nigdy nie będzie chodził, ale chyba nie można do końca pozbyć się w jego sytuacji żalu, że jednak chciałby wstać z wózka. Totalnie mnie to rozczula i uwielbiam jak jest tak dużo Naruto w tym opku:)

    No i najlepsze z wszystkiego - akcje z Itaczem! To było absolutnie genialne, każda jedna wypowiedź zabijała mnie na miejscu XD "A jak myślisz, jaki wózek?! Przenoszę go przez próg, bo wzięliśmy ślub, a nie, bo nie może chodzić, co?" och Sasu, nie musiałeś być aż tak dosłowny <3

    Tęskniłam za Twoim pisaniem i mam szczerą nadzieję, że wenon wrócił:)
    Uściski:*

    OdpowiedzUsuń
  22. Nareszcie Q_________Q
    Jak ja tęskniłam za Tobą!
    Rozdział oczywiście świetny, ale to żadna nowość, bo wszystkie twoje testy są świetne.
    Żegnam i życzę weny xD

    OdpowiedzUsuń
  23. No cóż, raz przeczytałam NaruSasu i tym razem także wpadłam. Ale to tylko dlatego, że ten Sasuke jest no, po prostu niesamowity, jest taki, jaki powinien być, o! Uwielbiam go, Naruto, Itachiego, wszystkich w tym opku. I aż chce się więcej przeczytać.

    A to: "ukazując Itachiego, ubranego w dresy i z łyżką nutelli w ustach." Itachi wie, co dobre! Bo nutella nie jest na kanapki... XD

    Ogólnie rozdział jest mega, docinki Naruto i Sasuke, rozmowa z Itachim, jej, no wszystko! I aż żałowałam, że tak szybko się skończył. Zdecydowanie czekam na ciąg dalszy.

    Pozdrawiam, TAT.

    OdpowiedzUsuń
  24. Tu piszesz tak jak by Sasuke po raz 1 był u Naruto na obiedzie... ale to nic. To jest chyba drugie moje ulubione opowiadanie na tym blogu zaraz za "jak dzień i noc" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo to był taki... oficjalny obiad ^^

      Usuń
  25. Cudo *.* Normalnie to nie chce mi sie komentować ale nie chce zagrozić twojej wenie =) za długo czekałam na nową notke (= Trafiałaś z tą nocią idealnie bo przeżywam kryzys MÓJ laptopek umarł =( i muszę z tel korzystać

    OdpowiedzUsuń
  26. nie no, przepraszam że tak późno komentuje twoje opowiadania ale zaczęłam je czytać dopiero od listopada 2013 r. uważam twoje opowiadanie za najlepsze lepsze nawet niż w książkach które czytam twoje opowiadania po prostu chwytają za wyobraźnie i emocje, co w nich kocham najbardziej. twojego bloga proponuje nawet innym, chociaż oni też nie komentują. Jeżeli chodzi o twoją wenę to nie mogę się doczekać aż do ciebie wróci z dużą falą pomysłów, ale żeby do ciebie wróciła może powinnaś może pobyć sama w samotności w spokoju mi to pomaga (uwierz, wiem co mówię sama pisałam opowiadanie na konkurs). więc przepraszam za tak długi komentarz, niemogę się doczekać dokończeń twoich opowiadań.

    Twoja wielbicielka:Weronika :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Wreszcieeeee kocham cię ;* czekać zawsze warto . Ciekawe kiedy będzie rozwój akcji pod względem miłosnym . Czekam i weeeeeeny , duuuużo .

    OdpowiedzUsuń
  28. Ale się ucieszyłam :D
    Twoje dzieła są jedne z tych najbardziej ulubionych! I szczególnie lubię właśnie to opko oraz: "Między nami nic nie było". Caly czas czekam aż tam się coś pojawi... xD
    W każdym razie, widzę że powoli narasta między nimi napięcie seksualne i inne takie, a to sprawia, że robi się ciekawie ^ ^ No już nie mogę się doczekać, co będzie dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Witam,
    kochana wspaniały rozdział, Itachi wypadł tutaj rewelacyjnie, jako taki załamany, że ta blondynka nie okazała się tą właściwą blondynką... ale jak bliski jest jej poznał jej brata... ciekawe jak by zareagował, jak by ją zobaczył w towarzystwie Naruto ;] Sasuke och sam z siebie chce jak najwięcej czasu spędzić z Naruto i to już chyba nie tylko po to aby pokazać Naruko, że się kumplują... Naruto wiecznie głodny... Sasuke zbankrutuje przy nim ;]
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  30. Uwielbiam, po prostu uwielbiam twoje opowiadania. I chyba nic tego nie zmieni. Choć uchodzę w pewnych kręgach za nie zrównoważoną, i co morderstwo pierwsze podejrzenia padają na mnie, to mimo wszystko nie zabiłabym weny. Co do samego rozdziału to urrrrrrrrrrrrrrrroczy i z wytęsknieniem oczekuje czegoś nowego twojego pióra. Jak to się stało, że wchodząc tu trzy razy dziennie widzę to dopiero po trzech dniach?

    Dzięki za rozdział
    Seath

    OdpowiedzUsuń
  31. !!!!!!!!!!!!!!!!! WARING !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Dokończ między nami nic nie było bo to jest wspaniałe yaoi ale i tak wole narusasu a nie kiedy sasuke posuwa naruto :) błagam bbbbłłłłłłaaaaaagggggggggaaaaaaaammmmmmmmmm!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! dokończ to

    OdpowiedzUsuń
  32. Świetny rozdział nie mogę się doczekać następnego. Najbardziej rozbawiły mnie przekomarzanki Sasuke i Naruto. Weny życze.
    Kuro no Ri

    OdpowiedzUsuń
  33. Jeezu, tak leciutko, tak słodziutko, jak mi dobrze! Przez cały rozdział się szczerzyłam, to niełatwe opisać zwykłe wydarzenia w takim przyjemnym tonie. Od razu cieplej na serduchu. Ojoj, jeszcze się coś z tego rozwinie, oj tak. Powodzenia życzę! :3

    OdpowiedzUsuń
  34. No po prostu boskie!!! Ile ja się naśmieję z tego opowiadania to szok xD
    dziękuję Ci za to ;)
    Weny i wytrzymałości ^^

    OdpowiedzUsuń
  35. Kocham to opowiadanie i kocham autorke za jej kreatywnosc, wyobraznie i poczucie humoru. :*
    Boski jest ten mega optymistyczny choc troche zgorzknialy Naru. Sasek moze w koncu zrozumie w kim sie teraz tak Na PRAWDE zalkochal i (blagam Ciebie, bo zabije gazeta XD) niech to bedzie Narus <3
    Rozdzial cudny :D
    Zycze duzo wena i czasu :*
    ~Psychedelic smiles

    OdpowiedzUsuń
  36. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  37. W sumie całkiem spore grono nas się tu uzbierało i wszyscy pewnie z namiętnością odwiedzamy twój blog by sprawdzić czy nie ma na nim nowej notki :) Cieszę się, że nareszcie twoja wena powróciła, a razem z nią oczywiście ty na swój blog. Rozdział oczywiście na poziomie. Jak ty to robisz, że twoje opowiadania mogę czytać nawet o 3 w nocy, a i tak mnie nie nudzą, a nawet rozbudzają? Pełne uznanie.

    Boże jak ja Ci dziękuję, że jej wena wróciła xd

    Tęskniłam :) (one shoty od czasy do czasu nie wypełniają pustki, dają tylko lichą ułudę spełnienia :( )
    Pozdrowienia <3

    OdpowiedzUsuń
  38. Ojejku... Tyle osob przedemna juz skomentowalo, ze az mi wstyd bo dopiero co przeczytalam ten rozdzial. Wene wspierac trzeba, a ja nie chce byc winna jej smierci :)
    Rozdzial swietny. Uwielbiam tego Naru <3 Jest taki pogodny, ze nawet mi poprawil sie humor.. Sasek moze sie w koncu ogarnie i przejzy na oczy. Przeciez ma obok siebie cud miod chlopaka. Wolny i do wziecia ( ale tylko przez Sasu:p)
    Kocham to Narusasu <3 Boskie...
    ~RainbowCloudInHeaven

    OdpowiedzUsuń
  39. A ja nie widziałam, że już rozdział...
    aach~~ chciałabym jeszcze,
    Weny weny weny i wiecej niespelna rozumu Itachiego~~ XD"

    OdpowiedzUsuń
  40. Notka mega chodź z Sasuke wyszła taka lekka uczuciowa ciapa i niezdecydowana księżniczka. Ale to dobrze bo mam nadzije że zgodznie z gwiazka to naruto będzie seme (ciekawa jestem jak rozwiazesz kwestwie lozkowe... W sensie od którego miejsca w dół Naruto nic nie czuje itd...) Strasznie mi się podoba i mam nadzije że będziesz kontynuować dość szybko.
    Nie wiem czy masz bete ale wydaje mi się że masz dwie czy trzy sklejki (chyba że to wina telefonu).
    Tak więc czekam na więcej i życzę duzo weny

    OdpowiedzUsuń
  41. Jak dobrze, że znowu piszesz ;) Już się nie mogłam doczekać kontynuacji jakiegokolwiek opowiadania.
    W tym opowiadaniu podoba mi się kreacja wszystkich Uzumakich, ale Sasuke nie za bardzo. Jest dla mnie taki... no... jak nie on, taki... ciapowaty? Trochę żal mi Naruto.

    Mam pytanie. Czy propozycja dodawania gratisowych rozdziałów do "Jak to się mogło stać?" nadal jest aktualna? I czy możemy się spodziewać niedługo kontynuacji "Między nami..."?

    Pozdrawiam,
    Neko

    OdpowiedzUsuń
  42. Ja chce więcej NARUTERI !

    OdpowiedzUsuń
  43. Ojej, jest następna część! Tak się cieszę, że odzyskałaś wenę i jednak kontynuujesz to opowiadanie!

    Itachi niezmiennie mnie rozbraja. Taka z niego urocza, słodka sierotka ^^ i ten tekst Sasuke ze ślubem, mistrzostwo świata!

    Widać, że Sasuke się zmienia pod wpływem Naruto, ale stopniowo i ufff z tego powodu. Nie ma cudownej przemiany, jest... ewolucja. Chwała ci za to ;) Pewnie biedny nie myślał, że będzie nosił Naru na rękach po ich pierwszym spotkaniu, a teraz proszę - naturalnie i bez zastanawiania się. Kochane to było! Każdy rozdział tego opowiadania jest lepszy od poprzedniego, dlatego już sobie wyobrażam następny i bardzo, bardzo się cieszę, że wróciłaś do pisania :)

    Pozdrawiam i życzę mnóstwa, mnóstwa weny!
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  44. Brawo Ayanami! Piszesz coraz lepiej a taki Naruto bardzo mi się podoba

    OdpowiedzUsuń
  45. Brawo ! Wczesniej nie komentowalam tego opowiadania - gomene -
    Rozdzial cudowny,.....
    Wiadomo z kim chce umuwic sie Naruko jak i Itachi ... Jaki zbieg okolocznosci .. Serio
    Na serio jestem ciekawa jak zareaguje sasuke na wiadomosc ze naru jest geyem ..juz o sobie mysla itp .. Spotykaja ,polubili sie.
    Bardzo szkoda mi naruto... Niepelnosprawnisc - a gorzej jest gdy wczesniej bylo sie sprawnym czlowiekiem ....- jest bardzo trudna ... Jest sie mniej wiecej zaleznym od innych osob ..
    Rozdzialy mi sie podobaja .. Tylko teraz trzeba czekac na nowe rozdzialy... Mimo ze kilka jeszcze musze doczytac .. :-)
    Pozdro~shizuo

    OdpowiedzUsuń