środa, 19 grudnia 2012

1. Udowodnić zachłanność

Tekst ogólnie z deka taki jakiś niedorobiony, ale postanowiłam, że będę sukcesywnie dodawać to, co mam na dysku. a mam tego dużo (bardzo dużo, szczególnie one-shotów, którym wystarczy dopisać zakończenie), zaczynam, a potem nie kończę, chyba, że się mnie zmusi. dlatego, w celu zmuszenia siebie, bym kiedyś pokończyła te pozaczynane teksty, dodaję tę notkę. mam nadzieję, że dzięki temu skończę to opowiadanie. dla podobnego skutku pojawiło się wcześniej "Dzieląc światłem mrok". niebawem ukaże się rozdział 2 tamtego opo, a całość będzie miała pewnie ze 3 rozdziały. tu wyciągnę może ze 4, zobaczymy. w każdym razie mam nadzieję, że zrealizuję plany. zapraszam i przepraszam za takie... oklepane potraktowanie tematu, ale jakoś tak... ja lubię w yaoi schematy i mało oryginalne teksty. chyba po prostu lubię oklepane, romantyczne (fuj, nie wierzę, że pada to słowo xD) historie.
w opowiadaniu pojawia się waluta z Naruto, ale nie bawiłam się w żadne przeliczniki.


Sasuke Uchiha był jednym z najlepszych studentów Uniwersytetu Konoha. Oczywiście, nie był numerem jeden, to zaszczytne miejsce należało do Shikamaru Nary, siedemnastolatka, który obecnie kończył piąty rok na wydziale fizyki i zamierzał zrobić doktorat przedu kończeniem dwudziestu jeden lat. Ale Uchiha utrzymywał się wciąż i niezmiennie w dziesiątce najlepszych studentów Uniwersytetu i to było ważne.
            Ale o ile dobrym był on studentem, o tyle okropnym człowiekiem. Uchiha nie miał żadnych przyjaciół na roku, bo ich nie potrzebował. Nie posiadał dziewczyny, bo każdą gardził. Trzymał się na uboczu,rozmawiał tylko z kilkorgiem wybranych przez siebie osób, był dla większości z nich bezczelny i chamski i nigdy nie przepraszał za swoje zachowanie.
            Mimo tych oczywistych wad, do Uchihy wzdychała większość przedstawicielek płci pięknej Uniwersytetu Konoha. Nie było studentki, która nie wiedziałaby, kim jest Uchiha Sasuke i na jakim wydziale studiuje. Jeśli sama się nim nie interesowała, to interesowały się jej koleżanki. Uchiha Sasuke był po prostu niezwykle popularny.
            Tę popularność zawdzięczał swojej nieprzeciętnej urodzie,miał bowiem długie, kruczoczarne włosy i atramentowe oczy, którymi spoglądał chłodno i z rezerwą na każdego, kogo spotkał, bez różnicy na jego wiek i płeć. Na jego twarzy rzadko gościły jakiekolwiek emocje, wszystko przyjmował ze stoickim spokojem. Jego twarz miała ostre, arystokratyczne rysy, a jego wąsko wykrojone usta rzadko kiedy układały się w uśmiech, a kiedy już tak się ułożyły, był to zawsze uśmiech pełen kpiny i pogardy.
            Ten wyjątkowy obraz ideału dopełniała jeszcze sylwetka chłopaka. Był on wysoki, smukły i wysportowany, ubierał nie na ciemno, w słoneczne dni zawsze nosił ciemne, wąskie okulary, jeszcze bardziej odgradzające go od świata zewnętrznego, często też chadzał w czarnym garniturze, przyprawiając o palpitacje serca Bogu ducha winne kobiety, które spotykał na swej drodze.
            Jeśli i tego jeszcze jest mało, to dodatkowo można wspomnieć, że Sasuke Uchiha jeździł czarnym porsche, miał własny apartament w centrum miasta, zaglądał do najmodniejszych klubów w Konoha, pił tylko najdroższe alkohole no i był właścicielem jednej z najlepiej prosperujących firm w kraju.
            Tak więc wszyscy go znali, wszędzie go rozpoznawano, po uczelni chadzały za nim stada zakochanych dziewcząt, poza uczelnią nękali go pracownicy jego firmy i każdy z nich szczycił się tym, iż zna Uchiha Sasuke. Ale o ile był on znany i rozpoznawany, o tyle był samotny i nie chciał z tą swoją samotnością zerwać.
            Był on dwudziestodwuletnim mężczyzną zaliczanym przez różne magazyny i brukowce do dziesiątki najlepszych partii w kraju, jako że nie dość, iż był przystojny ponad miarę, to jeszcze wyjątkowo inteligentny, popularny i przede wszystkim, bogaty. Jego rodzina miała długą historię i tradycję, członkowie jego klanu od najdawniejszych lat byli urzędnikami kolejnych cesarzy, tak długo, jak długo w kraju trwała monarchia. Nie dziwne więc było, że o Sasuke Uchiha można było sobie co jakiś czas poczytać w tej czy innej gazecie. Jego fanki zbierały wycinki z tych gazet i artykuły o nim, by potem wciskać mu na korytarzach paczki z jego ulubionymi słodyczami czy swoją bieliznę, w jego ulubionym kolorze.
            Sasuke miał to wszystko jednak, mówiąc najdelikatniej jak się da, w głębokim poważaniu. Ignorował wszelkie zaloty i prezenty. Nie zwracał uwagi na zdesperowane, zakochane w nim kobiety, traktował je jak powietrze. Oczywiście, zdarzało się, że jego serce zostało na tydzień lub dwa zwojowane przez jakąś szczęściarę. Jedną z nich była Sakura Haruno, studentka medycyny, modelka jednego z najpopularniejszych magazynów mody. Jej związek z Uchihą trwał trzy tygodnie, Sasuke zabrał ją nawet na bankiet z okazji pięćdziesięciolecia istnienia firmy rodziny Uchiha i, co było nieuniknione, ich wspólne zdjęcie trafiło do gazety. Po bankiecie jednak związek tej pary rozpadł się w kilka dni.
            Następną dziewczyną, która zawróciła w głowie wielkiemu Sasuke, była Ino Yamanaka, baletnica, która tańczyła na deskach Teatru Wielkiego w Konoha, absolwentka jednej z najlepszych szkół tańca w kraju. Jej związek z Uchihą trwał nieco dłużej, bo aż półtora miesiąca. Towarzyszyła Sasuke na dwóch bankietach organizowanych przez firmę oraz na małym wypadzie w góry. Później jednak Yamanaka rzuciła Uchihę. Żaden z brukowców nie dowiedział się jednak, co było tego przyczyną.
            Kolejną, i zarazem ostatnią dziewczyną Sasuke Uchiha była Hyuuga Hinata, studentka prawa, członkini równie starego, równie wpływowego i równie bogatego klanu, co Uchiha. Ten związek trwał najdłużej, bo aż trzy miesiące, ale ta para spędziła ze sobą najmniej czasu. Pokazali się razem na paru klanowych imprezach i na ślubie kuzyna Hinaty, po którym się rozstali.
            Więcej kobiet Sasuke nie miał i wydawało się, że wcale tego nie potrzebował. Swoim fankom dawał jasno do zrozumienia, że go nie interesują.
            Ktoś mógłby pomyśleć, że Sasuke Uchiha był złym człowiekiem. Miał wszystko – i pieniądze, i tęgą głowę, i masę uganiających się za nim kobiet i właśnie dlatego wybrzydzał. Ktoś mógłby pomyśleć, że był po prostu zimnym draniem. Ktoś, kto go nie znał, a ponieważ tak naprawdę nie znał go nikt, to każdy właśnie w ten sposób o nim myślał.
            Prawda była jednak taka, że to los uczynił go tak oziębłym dla innych, że trzy wspaniałe kobiety z którymi był nie chciały go znać. Choć wszystkie one były do siebie zupełnie niepodobne, w jednym się ze sobą zgadzały. Sasuke chodziło tylko o to, by pokazać się w towarzystwie z ładną kobietą, kiedy tego od niego wymagano. Nie darzył on swoich dziewczyn żadnym ciepłym uczuciem.
            Przyczyną chłodnego zachowania Uchihy było życie, które dało chłopakowi w kość. Mimo, że miał wszystko, tak naprawdę nie miał nic, ponieważ Uchiha naprawdę chciał mieć bliskich, ale wszystkich ich kolejno tracił. Najpierw, kiedy był jeszcze małych chłopcem, zmarła mu matka, która wcześniej długo chorowała na raka. Dorastał z ojcem i bratem. Ojcem, którego nienawidził i bratem, któremu nie dorastał do pięt.
            Kiedy Sasuke miał szesnaście lat, w tragicznym wypadku samochodowym zginął jego ojciec i opiekę nad chłopakiem i firmą przejął Itachi.Wkrótce potem pierwsza miłość Sasuke, jeszcze z liceum, została napadnięta, zgwałcona i zamordowana, a gdy miał osiemnaście lat, Itachi, który od pewnego czasu miał problemy psychiczne, popełnił samobójstwo i Sasuke został zupełnie sam.
            Od tamtej pory już nigdy nie pozwolił sobie na miłość.
            Tego dnia Uchiha był wyjątkowo rozdrażniony. Przyjechał tylko na jedne jedyne zajęcia tego dnia, które w ostatniej chwili zostały odwołane z powodu stłuczki profesora. Był zły, ponieważ z powodu zajęć musiał odwołać spotkanie z prezesem innej firmy, z którą firma Uchiha miała w przyszłości wejść w spółkę. Musiał odwołać to spotkanie, bo nie mógł sobie pozwolić na zaległości na uczelni, nie miał czasu na późniejsze odrabianie czegokolwiek i zaliczanie przedmiotów. Jego kalendarz i tak pękał w szwach.
            Westchnął, wsiadając do samochodu z przyciemnianymi szybami i zaraz wyjął komórkę. Wybrał numer Hatake.
-Kakashi – odezwał się, gdy tylko wiceprezes jego firmy odebrał telefon. – Nie mam jednak tych zajęć – powiedział.
-Cóż, przykro mi, Sasuke, ale jestjuż za późno, żeby coś zmienić. Spotkanie przepadło…
-Pięknie! – warknął Uchiha,jednak zaraz się opanował. – No dobrze, nie da rady to nie da. Co powiesz na drinka dziś wieczorem, Kakashi? Potrzebuję jakiejś rozrywki, bo zwariuję.
-A wiesz, że z przyjemnością? –zaśmiał się Hatake. – Ale ja wybieram bar, Uchiha. Mam na oku pewnego kelnera.
            Sasuke zaśmiał się, pożegnał z Hatake i rozłączył.Wiceprezes jego firmy i zarazem jeden z nielicznych ludzi, których Sasuke mógł obdarzyć mianem swego „znajomego” był gejem. Nie przeszkadzało to Sasuke, bo Hatake był wiernym pracownikiem jego firmy, który właściwie prowadził ją od śmierci jego ojca. Był jedyną osobą, przed którą Uchiha nie zakładał żadnej maski, przy której był po prostu sobą i której, czasem, zwierzał się ze swoich problemów, choć nie wszystkich. Bo wbrew wszelkiej opinii, Sasuke posiadał liczne problemy.
            Nie myśląc za wiele nad tym dokąd dziś wieczorem chce go zabrać Hatake, odpalił samochód i wyjechał z parkingu.
            Do apartamentowca w którym mieszkał dotarł w piętnaście minut. Zaparkował, wyskoczył z samochodu i wszedł do środka, witając się z obsługą. Wskoczył do windy, wjechał na dziesiąte piętro i w końcu znalazł się u siebie.
            Jego mieszkanie było duże, widne, przestronne i urządzone w nowoczesnym stylu. Dla Sasuke jednak nie miało to znaczenia. Wszedł do środka, rzucił klucze na szafkę, ściągnął kurtkę i walnął się spać, nastawiwszy wcześniej budzik.
            Sasuke nigdy nie miał snów. W pewnym sensie się z tego cieszył, bo pewnie byłyby to same koszmary. Spał kilka godzin, póki nie zadzwonił budzik, a wtedy wstał z łóżka i zadzwonił do Hatake. Dowiedział się,dokąd ma jechać i zaczął się szykować, w międzyczasie dzwoniąc po taksówkę.
            Doskonały wygląd nigdy nie stanowił dla Sasuke problemu.Nic go nie kosztował i nie wymagał wysiłku. Sasuke ubrał się na czarno,rozczesał włosy, założył okulary i był już gotowy. Zabrał klucze, portfel, kurtkę i skierował się do windy.
            Zjechał na dół, na parter i wyszedł przed budynek.Taksówka już na niego czekała. Wsiadł do środka, rzucił adres lokalu, który podał mu Kakashi i zapatrzył się w okno.
            Dziesięć minut później taksówka zatrzymała się na parkingu przed lokalem. Sasuke zapłacił za dojazd i wysiadł. Rozejrzał się i spostrzegł stojącego opodal Kakashiego, ubranego w czarne dżinsy i szarą koszulę, na którą narzuconą miał czarną kurtkę i podszedł do niego, wpatrując się w nazwę lokalu. Wiedział już, gdzie Kakashi chce go zabrać.
-Idziemy do klubu dla gejów? – zapytał lekko zaintrygowany, przenosząc spojrzenie na swojego przyjaciela. Nigdy nie był w takim miejscu, ale jakoś za specjalnie go to nie zrażało.
-Tak, a co? Zaczynasz bać się o własny tyłek? – zapytał Kakashi z lekką kpiną, prowadząc go do wejścia.
-Niespecjalnie – odrzekł Sasuke, wywracając oczyma. Weszli do środka, zostawili kurtki w szatni i przeszli do głównej sali.
            Było to duże pomieszczenie pełne kwadratowych, czarnych stolików, otoczonych czarnymi fotelami. Wzdłuż ściany po prawej stronie ciągnął się bar, a po przeciwległej stronie widniało przejście do drugiej sali, gdzie znajdował się parkiet. Wewnątrz panował półmrok.
            Sasuke rozglądał się uważnie dookoła, było mu trochę nieswojo. Jeszcze nigdy nie był w klubie, w którym jedynymi gośćmi byli sami mężczyźni. Dziwnie się czuł, kiedy kilku mężczyzn obejrzało się za nim, gdy wraz z Kakashim szedł do stolika na którym stała karteczka z napisem „rezerwacja”. Usiedli przy nim, a Kakashi od razu spojrzał na bar, za którym uwijało się trzech kelnerów. Sasuke powędrował za jego spojrzeniem. Mieli stąd doskonały widok na bar.
-Który to? – zapytał, a Kakashi uśmiechnął się pod nosem.
-Blondyn – mruknął.
            Sasuke skupił swoje spojrzenie na jedynym blondynie w gronie barmanów. Chłopak, którego miał na myśli Kakashi, był dość niski,wyglądał jak nastolatek, ale musiał być pełnoletni, skoro pracował w takim miejscu. Miał bardzo jasne, nieco przydługie włosy i niesamowicie niebieskie oczy. Był bardzo delikatny, a przynajmniej taki się wydał wpatrującemu się w niego Sasuke. Był prawie jak dziewczyna, miał ładną, brzoskwiniową cerę, długie rzęsy, na policzkach nawet śladu po zaroście i jakby tego było mało, miał różowe, pełne usteczka, cały czas wygięte w szczerym uśmiechu, którym czarował każdego  mężczyznę siedzącego przy barze. Sasuke wcale nie dziwił się, że ten dzieciak tak spodobał się Kakashiemu. Gdyby Sasuke zobaczył go przypadkiem na ulicy, potrzebowałby dłuższej chwili, by zorientować się, że to mężczyzna, a nie kobieta.
-Idę kupić sobie drinka. Chcesz coś? – zapytał Kakashi, wyciągając portfel.
-Piwo – odrzekł Sasuke, nadal przyglądając się blondwłosemu barmanowi.
            Kakashi podszedł do baru i skinieniem palca przywołał do siebie blondyna. Ten obdarzył go szerokim uśmiechem i odebrał zamówienie. Szykując Kakashiemu drinka, cały czas z nim rozmawiał. W końcu nalał piwa dla Sasuke, podał mu oba napoje i oddalił się, aby obsłużyć innego gościa baru. Kakashi wrócił do stolika, uśmiechnięty od ucha do ucha.
-Jest wspaniały – szepnął,stawiając piwo przed rozbawionym Sasuke.
-Jak ma na imię? – zapytał,kiedy Kakashi usiadł obok niego, wciąż patrząc na bar.
-Naruto – odparł Kakashi, upijając łyk swojego napoju.
-Wygląda jak dzieciak, ile on ma w ogóle lat? – prychnął Sasuke, upijając łyk piwa. Kakashi zerknął na niego.
-Dziewiętnaście, ale nie wygląda, prawda?
-Wygląda na szesnaście – odparł Uchiha, spoglądając na Naruto. – To w czym tkwi problem?
-Problem? – zdziwił się Hatake.
-No tak. Dlaczego jeszcze gonie poderwałeś? – zapytał, upijając kolejny łyk alkoholu. Hatake zaśmiał się i pokręcił głową.
-No tak, nie powiedziałem ci o najważniejszym! Otóż, kiedy ten chłopak zaczął tu pracować, bardzo wielu klientów zaczęło go podrywać, w tym ja. Był dla wszystkich uprzejmy, uśmiechał się, flirtował. Potrafi zawrócić w głowie, uwierz mi.
-Domyślam się – powiedział Sasuke, podpierając się na łokciu. Zapowiadało się na dłuższą opowieść.
-Więc pewnego dnia pomyślałem,co mi szkodzi, i zaprosiłem go na randkę. Odmówił. Kilkanaście dni później próbowałem jeszcze raz, też odmówił. No i pewnego dnia złapałem go po pracy i chciałem gdzieś jeszcze wyciągnąć, więc wtedy się przyznał, że wcale nie jest gejem.
-Nie jest gejem?! – zdumiał się Sasuke. – I tu pracuje?
-Widzisz, powiedział, że bardzo potrzebował pracy, a tylko tu go przyjęto. Że musi być miły dla klientów i że szef już dawno by go wywalił, bo jest niezdarą, gdyby nie to, że przyciąga wielu klientów, bo się podoba. Przeprosił mnie, że spotkało mnie rozczarowanie i odszedł do domu – Hatake uśmiechnął się krzywo. Sasuke zaśmiał się i poklepał przyjaciela po plecach.
-Oj, no cóż, tak czasem bywa – powiedział, wciąż chichocząc. Nigdy w życiu by się nie spodziewał, że jakikolwiek facet o zdrowych zmysłach, który wiedział, że podoba się niejednemu, a nawet kilku gejom, zgodziłby się pracować w klubie dla homoseksualistów.
            Skończyli temat Naruto i zaczęli rozmawiać o sprawach firmy, zamawiając kolejne drinki. Rozmawiali na luzie, co chwila dowcipkując i przedrzeźniając się. Sasuke naprawdę lubił spędzać czas z Hatake, bo był on człowiekiem konkretnym, stanowczym i odpowiedzialnym kiedy wymagała tego sytuacja, a kiedy nie wymagała, potrafił się dobrze bawić przy dużej ilości alkoholu. Obaj mieli wyjątkowo mocne głowy.
            Po którymś z rzędu piwie Sasuke w końcu czuł, że jest lekko wstawiony. Hatake również troszeczkę wzięło, bo wpatrując się w swojego blondwłosego barmana, znów zaczął mu o nim opowiadać.
-Po prostu kocham te jego oczy– westchnął, wskazując Naruto palcem. – Jest cholernie seksowny. Ty nie potrafisz tego docenić, ale on jest tak cholernie seksowny! Taki mały… jak mały chłopczyk… - napił się ze swojej szklanki i jeszcze raz spojrzał na blondyna. –Jest taki idealny, malutki aniołeczek. Chciałbym zobaczyć go nago… - wyznał, apotem jednym łykiem całkowicie opróżnił naczynie. Sasuke zaśmiał się.
-W czym problem?! – prychnął, a Kakashi spojrzał na niego, marszcząc brwi.
-Mówiłem ci, że on jest hetero. Poza tym, on jest dobry i niewinny. I dlatego jest taki cudowny. Jest prawie nierealny – mruknął, a Sasuke zaśmiał się, wstając. Nie uwierzył nawet w jedno słowo pijanego już Kakashiego. Nie wierzył po prostu w istnienie takich ludzi,za to wierzył w coś zupełnie innego i miał zamiar udowodnić przyjacielowi, jak bardzo ten myli się w ocenie tego dzieciaka. Nawet jeśli ten smarkacz wyglądał jak mały aniołek, to Sasuke był pewien, że to tylko pozory i wcale taki święty nie jest. Znał pewną prawidłowość, która kierowała ludźmi. Zasadę, której podlegali wszyscy. Wiedział, co tak naprawdę nakręca świat i czemu nikt się nie oprze, nawet ten „aniołeczek”.
-Kakashi, przestań bujać w obłokach. Już dawno, dawno temu nauczyłem się pewnej zasady dotyczącej ludzi,która jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Pokażę ci na czym polega. Zaczekaj –powiedział i ruszył do baru. Podszedł do lady i oparł się o nią, wpatrując się w blondyna, który po kilku sekundach spojrzał na niego i zbliżył się.
-Coś podać? – zapytał.
-Dwa piwa, ale do stolika – Sasuke wskazał za siebie.
-Dobra – przytaknął Naruto, z zadowoleniem odbierając od Sasuke podsunięty mu napiwek. Uchiha odwrócił się i podszedł do Kakashiego.
-I co? – zapytał Hatake, patrząc na niego podejrzliwie.
-Czekaj.
            Sasuke obserwował blondyna, który, nalawszy piwa do dwóch kufli, wyszedł zza baru i podał je im, stawiając na stoliku.
-Dzięki – mruknął do niego Sasuke. – Może dosiądziesz się na chwilkę, co? – zapytał.
-Sorry, ale jestem w pracy –odparł natychmiast Naruto. – Nie wolno mi.
            Już chciał się odwrócić, kiedy, niby to niechcący, Sasuke przewrócił swój kufel, rozlewając dookoła piwo. Naruto rzucił się do baru, skąd podano mu szmatę i wrócił, by powycierać ich stolik.
-Taki ze mnie niezdara –powiedział teatralnie Sasuke, a Naruto zerknął na niego, wycierając stolik. Uchiha oparł się o blat i złapał go za nadgarstek. – Wolniej – mruknął – chcę z tobą pogadać.
-O czym? – spytał blondyn, a Sasuke uśmiechnął się do niego.
-Widzisz… - szepnął. – Bardzo podobasz się mojemu przyjacielowi – wskazał głową Hatake, którego Naruto obrzucił szybkim spojrzeniem. Szarowłosy nie odezwał się, tylko obserwował Sasuke. Wiedział, że jak Uchiha coś postanowi, to to zrealizuje, bez względu na wszystko. A nie chciał zadzierać ze swoim przyjacielem i, nade wszystko, szefem.
-No i co z tego? – zapytał blondyn, nieco zaniepokojony.
-No i właśnie zastanawialiśmy się we dwóch, jak wyglądasz na nago. Jego bardzo to ciekawi.
            Naruto zaczerwienił się lekko.
-Mówiłem już Kakashiemu, że ja nie…
-Och, źle mnie zrozumiałeś – powiedział Uchiha, mrużąc lekko oczy. – Wcale nie próbuję cię z nim zeswatać. Widzisz, jestem gotów ci zapłacić, jeśli spełnisz jego życzenie.
-Zapomnij! – warknął Naruto, próbując wyrwać swoją rękę z uścisku Uchihy, ale Sasuke go nie puścił.
-Nie chcesz? Tysiąc ryo za to,byś się dla niego rozebrał…
-Zapomnij, powiedziałem!
-Dwa tysiące – powiedział Sasuke, wpatrując się w niebieskie oczy. Barman wciąż próbował wyrwać się z jego uścisku.
-Powiedziałem już, że nie!
-Trzy tysiące – powiedział nieco głośniej. Naruto zawahał się i na chwilę przestał wyrywać. Zagryzł dolną wargę.
-Trzy? – szepnął jakby do siebie.
-Trzy tysiące za to, żebyś pokazał mu się nago – powtórzył Sasuke, a Naruto spojrzał na niego z wahaniem.
-Ale to… - jęknął i jeszcze raz spojrzał na Kakashiego, jakby szukał pomocy, a potem znów na Sasuke, bo Hatakenawet nie mrugnął.
-Nic strasznego – mruknął Uchiha. – Do niczego cię nie zmusimy. Zapłacę ci trzy tysiące jak pokażesz się nam nago. I tysiąc za każdą następną rzecz, na jaką pozwolisz… - dodał, a chłopak zarumienił się jeszcze bardziej i znów spróbował wyrwać swoją rękę.
-Ja nie jestem żadną dziw…
-Nikt nie mówi, że jesteś – przerwał natychmiast Uchiha. – Miałem na myśli na przykład… pocałunek. Striptiz i pocałunek i masz cztery tysiące prawie jak za darmo – podpuszczał go Uchiha, patrząc mu w oczy. Chłopak wciąż wykręcał się z jego uścisku.
-Ja…
-Lepiej się pospiesz z decyzją, bo zaraz opuszczę stawkę do dwóch tysięcy…
-Ale…
-Liczę do trzech i trzy tysiące pójdą w las. Raz… - niebieskie oczy spojrzały na niego błagalnie. – Dwa…
-No dobra, dobra! – zawołał chłopak i Sasuke w końcu go puścił. Blondyn odskoczył od niego i objął dłonią swój nadgarstek.
-Świetnie – mruknął Sasuke, wyciągnął rękę i wyjął z kieszonki na piersiach chłopaka mały notesik i długopis. Zapisał mu szybko swój adres i włożył notesik z powrotem na miejsce.– Przyjdź po pracy pod ten adres, będziemy czekać – powiedział.
-A-ale… nad czymś więcej… to się zastanowię – powiedział szybko Naruto. Uchiha skinął mu głową.
-Oczywiście – powiedział. Chłopak zgarnął pusty kufel z ich stolika i odszedł szybko, nie oglądając się. Kakashi spojrzał na Sasuke dość surowo.
-A więc to ta zasada. Co chcesz mi udowodnić? – zapytał. Uchiha uśmiechnął się kpiąco.
-Że każdy ma swoją cenę, i nawet ten twój „aniołeczek” kryje pod tą swoją maską anielskości i idealności nic innego, jak chciwość i obłudę – powiedział pewny siebie Sasuke. Kakashi pokręcił głową.
-Jesteś potworem – syknął, ale nic poza tym nie powiedział.
            Kakashi dopił szybko swoje piwo i we dwóch opuścili bar,kiwając głową do Naruto, który zaczerwienił się lekko, patrząc na nich. Sasuke zadzwonił po taksówkę, która podjechała po chwili. Udali się do apartamentu Sasuke.
            Była prawie trzecia w nocy, gdy dotarli na miejsce, czyli nieco ponad godzinę do zamknięcia lokalu, w którym pracował Naruto. Uchiha zaproponował po jeszcze jednym drinku, a Hatake zgodził się bez wahania.
-Jak myślisz, przyjdzie? –spytał Kakashi, kiedy Uchiha szykował napoje. Sasuke uśmiechnął się.
-Z całą pewnością. Widziałeś jego oczy, jak rzuciłem te trzy tysiące? No i sam mówiłeś, że bardzo potrzebował pracy. Czyli bardzo potrzebował pieniędzy. Jestem pewien, że to zrobi. Ciekawi mnie tylko, co jeszcze?
            Hatake przyjrzał mu się uważnie. Sasuke rzucił mu wyzywające spojrzenie.
-Czyli chcesz się przekonać,ile jest gotów zrobić dla pieniędzy?
-Właśnie tak – powiedział Sasuke, podając przyjacielowi szklankę. Wzniósł przy tym swoją. – Za ludzką chciwość, która nakręca ten świat!
-Za chciwość! – przytaknął niechętnie Hatake.

5 komentarzy:

  1. wiem że rok temu dodane i wlg ale ja czytam ten blog od niedawna (co widać) :D Zajebisty rozdział. Świetny temat poruszyłaś. :)

    * Wandal :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czuje się jakby Naru był dziwką ;-; Ale bardzo ciekawie się zapowiada :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Eh, Sasu jest w tym opowiadaniu strasznie nieszcześliwy, ale przez to i strasznie egoistyczny. Szkoda mi go :c

    OdpowiedzUsuń
  4. Tyle lat temu...A nadal zajebiste! szacun i PJONA

    OdpowiedzUsuń
  5. niesamowicie pragbe aby Naruto ich zrobil w konia i nie dal sie balagam niech on tego nie robi

    OdpowiedzUsuń