wtorek, 18 grudnia 2012

8. Ostatni sen

Otworzyłem oczy i zdałem sobie sprawę, że otacza mnie ciemność. Usiadłem. Byłem w swoim pokoju, ubrany w piżamę, a z dołu dochodziły odgłosy strzelaniny. Ach, no tak. Mój sen.
            Zsunąłem się z łóżka, już przyzwyczajony do moich normalnych rozmiarów i wolno ruszyłem w stronę drzwi. Wyszedłem na schody, słysząc znajome mi dźwięki. Jedne z ostatnich dźwięków, jakie wydała moja matka, zanim umarła.
-Mamo? – rzuciłem standardowo, i tak samo standardowo odpowiedział mi głos Naruto.
-Nie idź tam! Nie idź w tę ciemność!
            Zignorowałem ten szept i ruszyłem w dół, gdy nagle zatrzymałem się i obejrzałem. Zrobiłem to odruchowo, bo czułem się obserwowany. Zamarłem.
            Naruto siedział na najwyższym stopniu schodów i patrzył na mnie z szerokim uśmiechem na opalonej, poznaczonej bliznami twarzy. Jego niebieskie oczy, które skradły kolor niebu, patrzyły na mnie ciepło, z miłością. Ubrany był w pomarańczowe spodnie i czarny podkoszulek z czerwoną spiralą, czyli tak, jak praktycznie zawsze się ubierał. Włosy miał w nieładzie. Nagle zaśmiał się w głos, tak cudownie, jak tylko on potrafił.
-Wróć i zapal światło – powiedział, poklepując miejsce obok siebie. Przyjrzałem mu się uważnie, a potem wspiąłem na górę i usiadłem obok. Nie mogłem zrozumieć, co tu robi? On za to uśmiechnął się po raz kolejny i wplótł palce swojej dłoni w moją dłoń.
-Wiesz – odezwał się, nadal z szerokim uśmiechem na twarzy. – Cieszę się…
            Ale nie dane mi było dowiedzieć się, z czego tak się cieszył. Sen rozmazał się, Naruto znikł mi z oczu i rozpłynął się w rozkosznej, otaczającej mnie, tak ciepłej, białej mgle. Ostatnie, co widziałem, to te jego cudowne oczy.
            Obudziło mnie takie miłe uczucie. Taka słodka pieszczota, takie delikatne muśnięcia czegoś ciepłego, że przez chwilę myślałem, że się rozpłynę. Uśmiechnąłem się do siebie, mrucząc cicho i wtedy usłyszałem chichot. Rozchyliłem powieki. Nic a nic mnie nie bolało.
-Cześć – powiedział Naruto, patrząc na mnie z uśmiechem. To on głaskał mnie po włosach i twarzy, bawił się kosmykami moich włosów.
-Naru…? – zapytałem zdezorientowany, podnosząc się na łokciach. Byliśmy w jego pokoju, za oknem świeciło jesienne słońce, przygrzewając nawet ostro. Śpiewały ptaki. – Która godzina?
-Południe – odparł z uśmiechem.– Masz fajną fryzurę, Sasuke. Kto jest twoim fryzjerem, dostanę adres?
            Podniosłem rękę, poklepałem siano na swojej głowie, a potem z jękiem osunąłem się tam, gdzie było mi najlepiej, czyli na jego klatkę piersiową. Pogłaskał mnie po twarzy.
-Jak się spało? – zapytał szeptem, a ja mruknąłem sennie, uśmiechając się pod nosem i przytulając do niego.
-Cudownie. Od lat nie spałem tak dobrze – wyznałem cicho, nie otwierając oczu, które wcześniej zamknąłem.
-To dobrze, bo pora wstać i coś zjeść. Już od godziny skręcam się z głodu, ale nie chciałem cię budzić – powiedział, a ja jęknąłem w proteście.
-Chcę śniadanie do łóżka – powiedziałem buńczucznie.
-Chyba obiad?! – prychnął, stukając mnie w czoło.
-Może być obiad – wzruszyłem ramionami.
-Nie przyniosę ci obiadu do łóżka, Uchiha! – oburzył się.
-To ja cię z niego nie wypuszczę.
-Niebawem sam zgłodniejesz, a wtedy będziesz musiał mnie puścić i wyjść – zauważył. Zastanowiłem się chwilę.
-Jem o wiele mniej od ciebie, więc nie będzie to aż tak zaraz niebawem. Nie spieszy mi się.
            Jęknął.
-Sasuke, ale ja jestem głodny, dupku!
-Zamknij się, Usuratonkachi! Jak nie krzyczysz jest tak dobrze!
-Nie nazywaj mnie tak!
            To był początek, pierwszy z naszych wielu wspólnych poranków. Zadziwiające, że wszystkie kończyły się prawie tak samo. Korzystaliśmy z życia.
            Itachi dowiedział się o nas tylko tyle, że pogodziliśmy się i staliśmy najlepszymi kumplami. Nie interesował się, czemu tak często nocuję u Naruto, właściwie, to było mu to na rękę, bo zaczął przyprowadzać do domu swoją dziewczynę, moją przyszłą szwagierkę, która okazała się… no cóż, wspaniałą osobą. Jiraiya też dostał wieści o naszej przyjaźni, więc cieszył się, że Naruto nie jest sam. Wspólnie postanowiliśmy, że za jakiś czas im powiemy, co nas tak naprawdę łączy.
            W szkole zachowywaliśmy się trochę jak rywale, ale w domu uczyliśmy się razem i razem wszystko robiliśmy. Zabrałem go do wszystkich moich ulubionych miejsc w Konosze. Pokazałem mu wszystko to, co kochałem. Robiliśmy sobie mnóstwo zdjęć. Byliśmy szczęśliwi.
            Naruto rozświetlił moje życie, wniósł do niego tyle radości, tyle ciepła i pogody, że zmianę w moim nastawieniu zobaczyli wszyscy. Zacząłem się śmiać. Dużo i głośno, ze szczerego serca. Nic już w sobie nie tłumiłem i niczego nie ukrywałem. Ciepło, jakim obdarował mnie Naruto, wypełniało mnie od środka i nie pozwalało, by mrok pochłonął mnie po raz drugi.
            Co do moich snów, to nie przestałem śnić. Ale zmieniły się one na lepsze. Teraz zamiast schodzić na dół, siadałem na schodach obok mojego Naruto i czując jego ciepłą dłoń słuchałem, że się cieszy. I w tym momencie sen się rozpływał, a ja mogłem spokojnie spać. Nie budziłem się już. Nie krzyczałem. Nie potrzebowałem tabletek. Zniknęły cienie pod moimi powiekami. Zacząłem żyć w blasku dnia. Naruto śmiał się, że nawet moja blada cera złapała trochę koloru, ale to nie była prawda. Byłem blady jak zawsze i raczej nie maiłem zamiaru się opalać.
            Święta spędziliśmy we czwórkę, ja, Itachi, Naruto i dziewczyna Itachiego, za to sylwestra mieliśmy tylko dla siebie. Spędziliśmy go jednak w tłumie ludzi, na imprezie w klubie dla gejów. Było cudownie, obraz Naruto przebranego za seksowną wersję liska utkwił mi w pamięci tak dobrze, jakbym miał zdjęcie, którego nie pozwolił mi zrobić.
            Tygodnie mijały, a między nami nic się nie psuło, aż w końcu nastał ostatni wieczór przed przyjazdem Jiraiyi. Oznaczało to dla nas zmiany – mieliśmy już nie mieć wolnego domu, w którym mogliśmy robić co nam się podoba, dlatego pilnie zaplanowaliśmy ten ostatni wieczór. Kino, potem kolacja, a na koniec… ostry seks. Mówiłem, żeby pominąć dwa pierwsze punkty wieczoru i zacząć od ostatniego, ale Usuratonkachi się uparł. Bardzo chciał zobaczyć film, który wybrał. Poddałem się. Miałem tylko nadzieję, że w restauracji też za siebie zapłaci, tak jak za bilet w kinie, bo wiedząc, ile potrafi zjeść trochę obawiałem się o mój portfel.
            Kiedy wyszliśmy z seansu, Usuratonkachi trajkotał wesoło, gestykulując i opowiadając o scenach, które najbardziej mu się podobały. Patrzyłem na niego. Śmiałem się. Był już koniec stycznia i padał śnieg, zalegał on także na chodnikach. Ulice były raczej puste, była niedziela. Szliśmy do restauracji, w której wynajęliśmy stolik. Naruto napalił się na to, by było romantycznie. Nie mogłem mu odmówić.
            Nagle zaśmiał się głośno, złapał mnie za przód kurtki i wciągnął w jakąś bocznicę, wbijając się w moje usta. Zaśmiałem się. Zawsze był taki spontaniczny.
            Zacząłem oddawać pocałunki. Próbował przyprzeć mnie do ściany, ale nie pozwalałem mu na to. Siłowaliśmy się chwilę, śmiejąc się sobie w usta, aż w końcu wygrałem. Wsunąłem mu kolano między nogi, przyciskając go całym ciałem do ściany. Całowałem go coraz zachłanniej. Nie mogłem się nim napoić, nawet teraz, a przecież byliśmy ze sobą już tak długo. Już tyle razy go całowałem, a wciąż nie miałem dość.
-Czubku – wysapał mi w usta. – Tu jest zimno.
-Ja jestem czubkiem? – zapytałem, opierając się swoim czołem o jego czoło. – Kto zaczął? To twoja wina, że się napaliłem.
-Kolacja na nas czeka – szepnął, ale pocałował mnie. Zacząłem z zaangażowaniem oddawać pocałunek. Żaden z nas nie zwracał uwagi na otoczenie, dlatego nie zauważyliśmy, że jesteśmy obserwowani. Byliśmy zaślepieni sobą. Naszą miłością. Kochałem go. Był drugą połową mojej duszy. Tylko razem stanowiliśmy pełnię.
-Zobaczcie, pedały! – zawołał ktoś nagle. Odskoczyłem od Naruto i obróciłem się.
            Za nami stało czterech kolesi, wyglądali na starszych. Jeden z nich trzymał w dłoni butelkę z piwem, inny z wódką. Od razu zauważyłem, że nawet najniższy z nich jest wyższy ode mnie o głowę, w dodatku przypominali takich, co nie wychodzą z siłowni i do tego łykają sterydy. Odruchowo zasłoniłem sobą Naruto.
-Pedały! Cioty! – walnął któryś z nich. Naruto wychylił się zza mnie.
-Nie obrażaj nas! – zawołał, a ja złapałem go za rękę.
-Cicho bądź. Zmywamy się – szepnąłem i pociągnąłem go w stronę wyjścia z zacienionej uliczki, jednak jeden z kolesi zaraz zastąpił nam drogę. Zatrzymałem się.
-Radzę ci zejść mi z drogi – zagroziłem mu, ale była to groźba bez pokrycia. Zaśmiał się.
-Bo co?! – warknął i pchnął mnie dość mocno, a ja potknąłem się i upadłem na tyłek.
-Hej! – krzyknął Naruto z oburzeniem, po czym ruszył w stronę kolesia, który mnie pchnął.
-Naru! – zerwałem się, bo ten czubek chyba nie zdawał sobie sprawy, że nie mieliśmy szans z tymi czterema bykami. Jeden z nich doskoczył do mnie i popchnął mnie na ścianę. Złapałem go za przód kurtki i zaczęliśmy się szarpać. Po chwili wylądowałem na chłodnym murze, przyciskany z całych sił przez zwalistego typa, z jedną ręką wykręconą do tyłu. Kątem oka widziałem, jak tamtych trzech szarpie się z Naruto. Zaczęli go między sobą przepychać jak piłkę, a on osłaniał się, zataczając.
-To twoja panienka? – wysyczał mi do ucha ten, który mnie trzymał.
-Pierdol się – warknąłem, szarpiąc się, ale nic to nie dało. – Puszczaj!
-Hej! – zawołał jeden z tamtej trójki, kierując swoje słowa do Naruto. – Jesteś jego panienką?!
-Jak to jest, który któremu wkłada?! – zapytał drugi, popychając skołowanego Naruto na trzeciego z nich.
-No odpowiedz! – wrzasnął ten trzeci, wykonując jakiś dziwny ruch. Naruto zastygł tuż przed nim, ale nie widziałem dokładnie dlaczego, bo stał do mnie plecami. Oczy trzeciego z oprawców spojrzały na tego, który mnie trzymał.
-Kurwa, spierdalamy! – warknął jeden z nich. – O w dupę, w nogi!
            Zostałem puszczony, a tamci uciekli. Odetchnąłem z ulgą. O włos. Spojrzałem na plecy Naruto, mając nadzieję, że mi wyjaśni, co się stało?
-Naru?
-Sas… - zaczął, jednak urwał. Skoczyłem ku niemu, zaniepokojony.
-Naru, co…? – urwałem, bo spojrzałem w jego twarz. Oczy wyszły mu na wierzch, były przerażone. Nic nie rozumiałem.– Nar…
            I urwałem, bo spojrzał w dół i ja powędrowałem za jego spojrzeniem. A w jego kurtce, po której szybko rozrastała się czerwona plama, tkwił nóż.
-Naruto! – wrzasnąłem, gdy nogi się pod nim ugięły. Złapałem go zanim upadł i położyłem na swoich kolanach.  – Naru… patrz na mnie… patrz kurwa na mnie i nie zamykaj oczu… telefon… telefon – wyciągnąłem go z kieszeni i wystukałem numer na pogotowie, cały czas patrząc w jago oczy. Z ust spłynęła mu krew. Drżącą dłonią próbował wymacać ranę na brzuchu. Złapałem go za tę dłoń. Czułem, jak jego gorąca krew spływa mi na spodnie. Cały drżał, a może to ja drżałem? – Patrz na mnie! Nie zamykaj oczu! Naruto, nie zamykaj…!
-Dzień dobry, tu pogotowie ratunkowe Ko…
-Na pomoc! – ryknąłem do telefonu, jednak już po chwili zorientowałem się, że tylko marnuję czas. Zamiast tego szybko podałem nazwę ulicy, przy której się znajdowaliśmy i opisałem wygląd miejsca, cały czas wpatrując się w niebieskie oczy Naruto. Po policzkach płynęły mu łzy i zorientowałem się, że po moich one również płyną. – Mój przyjaciel został ranny! Ktoś dźgnął go nożem! Napadli nas! – jeszcze raz podałem nazwę ulicy. – Pospieszcie się, on się wykrwawia!
            Rozłączyłem się, rzucając telefon w bok. Złapałem w dłonie twarz Naruto. Patrzył na mnie jak zawsze – ciepło i z miłością.
-Nie, nie, nie… błagam cię, nie płacz. Już jadą, NARU, BŁAGAM – zawyłem. Podniósł rękę, całą we krwi i dotknął mojego policzka.
-Sa… su – szepnął cicho, ledwo słyszalnie. Nie miałem pojęcia, w co go trafili, ale wyglądało to poważnie. Zbyt poważnie.
-NIE, NIE, NIE… już jadą… patrz na mnie, nie mów… Naru, błagam…
-…ty płaczesz… - zaśmiał się i po jego brodzie spłynęło jeszcze więcej krwi. – Heh… teraz tylko… musisz się już tylko… śmiać… cały czas…
-Naru! – wykrzyknąłem, ale już nie słyszał. Jego dłoń opadła, niebieskie oczy wygasły, a on zupełnie znieruchomiał. – Naru! Nie, nie, nie, błagam! NARUTO!!!

            Na pogrzebie wszyscy płakali, ale ja nie byłem w stanie. Kątem oka zerkałem na jego byłego, na Irukę, który łkał najgłośniej w ramię Kakasiego. Serce kroiło mi się na pół.
            Nie byłem w stanie mówić, czułem się jak ogłupiały, jak nieprzytomny, nic do mnie nie docierało. Itachi trzymał mnie pod łokieć i tylko dzięki niemu stałem prosto. Po drugiej mojej stronie Jiraiya łkał w chusteczkę. Za każdym razem, kiedy patrzyłem na jasną trumnę, w oczach mi ciemniało. Nie pamiętałem, co mówił ksiądz. Nie pamiętałem, jak potoczył się pogrzeb, ile trwał. Nie mogłem w to uwierzyć. Nie docierało to do mnie. On nie mógł… nie mógł… po prostu nie mógł odejść!
            Jak dotarłem do samochodu, też nie wiedziałem. W pewnym momencie po prostu jechaliśmy z Itachim, a on milczał. Ja nie wierzyłem w to, że w ogóle kiedykolwiek miałem głos.
            Dojechaliśmy do domu i wysiedliśmy. Bez słowa weszliśmy do środka, a ja ruszyłem na górę, zdejmują po drodze czarne ubrania. Gdy dotarłem na górę, do swojego pokoju, miałem na sobie tylko spodnie, reszta garderoby została porzucona na schodach. Padłem na łóżko, zwinąłem się w kłębek i dopiero teraz się rozpłakałem. Na cały głos, jak jeszcze nigdy w całym swoim życiu.
            Płakałem długo, bez wytchnienia. Itachi zajrzał do mnie na chwilę, ale nic nie powiedział. Pogłaskał mnie po włosach, chwilę posiedział, a potem wyszedł. Gdzieś koło wieczora byłem już tak zmęczony, głowa bolała mnie tak mocno, że po prostu zasnąłem z wykończenia i z tego bólu.
            I jak na zawołanie otworzyłem oczy w mojej ciemności. Wstałem z łóżka i wyszedłem na schody, nieco zdziwiony, że wcześniej nie słyszałem strzałów, które powinny były mnie obudzić. Ruszyłem w dół, jednak zatrzymałem się w połowie schodów. Coś było nie tak. Gdzie rzężenie mamy?
-Mamo? – rzuciłem zdziwiony.
-Nie idź tam! Nie idź w tę ciemność! – odpowiedział mi głos Naruto. Natychmiast się obróciłem.
            Siedział tam jak zawsze, roześmiany, pogodny, w tych pomarańczowych, dresowych spodniach i w koszulce ze spiralą. Patrzył na mnie z uśmiechem. Jego oczy, te piękne, błękitne oczy, iskrzyły się jak nigdy. Znów się zaśmiał na widok mojej miny.
-Wróć i zapal światło – poprosił mnie, klepiąc miejsce obok siebie. Zawróciłem i usiadłem, a on natychmiast ujął moją dłoń w swoje ciepłe palce. – Wiesz, cieszę się, że zawróciłeś z tej ciemności. Sasu, obiecaj mi, że już tam nie wrócisz.
            Wpatrywałem się w niego szeroko otwartymi oczyma, bo nareszcie skończył. Uśmiechnąłem się do niego po raz ostatni, tak naprawdę się uśmiechnąłem. Tak, jak on lubił najbardziej.
-Obiecuję, Naruto – odparłem.
            Już nigdy więcej nie śniłem, ani o schodach, ani o nim. Ale żyłem, pełnią życia i uśmiechałem się, tak, jak chciał. Mrok… już mnie nie dotyczył, bo moje słońce nie zgasło. Od tej pory żyłem już tylko w blasku dnia.


Opowiadanie to dedykowane jest czytelnikom bloga ayanami-opowiadanka.blogspot.com, zaś sam epilog dedykuję mojej przewspaniałej Guru, która rozświetla moje dni równie mocno, co Naruto.

60 komentarzy:

  1. No bej jaj... Jak ja nie lubię takich zakończeń!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie znoszę jak ktoś umiera! Ale opowiadanie i tak jest boskie!!!
      Pozdrowiam!!!!
      Mitsuri ;)

      Usuń
    2. Jak mogłas to tak zakończyć ???
      Ja sie normalnie POPŁAKAŁAM !!!!!!!!
      Pomijając zakończenie cała opka byla genialna XD
      Ale nie daruje ci tego zakonczenia !!!!!!

      Usuń
  2. Aż się popłakałam. Nie lubię takich zakończeń, ale z drugiej strony takie "happy endy" mnie nudzą. Jednak tym razem mogło być to szczęśliwe zakończenie - dla Saskue, ponieważ on się tak bardzo zmienił przez Naruto. Nie wyobrażam sobie, że taka sytuacja mogłaby mi się przytrafić, że osoba, którą kocham tak po prostu zostałaby mi odebrana. Wielbię twoje opowiadnia i jednopartówki. Bosko piszesz. Gdy czytam twojego bloga czuje się jakbym czytała jakąś zajebiście dobrą książke od której nie moge się oderwać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jej, dziękuję za ten przemiły komentarz xD

      Usuń
  3. To było zUe.
    Ten part był jakiś taki z dupy (przepraszam za wyrażenie, ale najbardziej mi tu pasuje).
    W momencie, w którym uświadomiłam sobie, do czego to wszystko zmierza, po prostu to odrzuciłam i nie wliczyłam tego do całego opowiadania(w mojej głowie). To po prostu tu nie pasuje. Podczas czytania wydawało mi się wręcz, że wcisnęłaś to na siłę, żeby Naruto w końcu mógł zobaczyć łzy Sasuke. Myślę, że to było nie potrzebne.
    A jeśli już chciałaś tak znacząco zmienić bieg fabuły, wydaję mi się, że powinnaś to zrobić we wcześniejszych rozdziałach i trochę więcej się nad tym porozwodzić. Nie w epilogu.
    Ogólnie opowiadanie całkiem przyjemnie się czytało i w ostatecznym rozrachunku stwierdzam, że mi się podobało, a czas nań poświęcony, do straconego absolutnie nie należy, więc jest OK C:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, zawiodę Cię. nic nie było tu na siłę, wręcz przeciwnie, fabuła była starannie zaplanowana a zakończenie jest właśnie takie, jakie miało być od samego początku xD ja nie piszę opowiadań ot tak i niczego nie biorę "z dupy" na ostatnią chwilę, a już szczególnie nie zrobiłam tego przy tym opowiadaniu. w innych czasem coś naginam pod gust czytelników, by im się podobało lub piszę tak, jak mnie o to proszą, ale nie w tym wypadku xD jeśli chciałabym, by opo szczęśliwie się zakończyło, mogłabym wymyślić miliard innych scen, które wywołałyby łzy u Sasuke i nikogo nie musiałabym uśmiercać dla jego łez, a już w szczególności Naruto.

      Usuń
  4. Nee... Płaczę :< Zabiłaś mnie tym zakończeniem. Też takich nie lubię, ale przynajmniej Sasuke odnalazł dobrą ścieżkę c: ~Chisato

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. straszna jest co nie

      Usuń
  5. Hm.. przygotuj się na hejt xD
    Dobra, a tak na serio, to opowiadanie mi się podobało, ale zakończenie.. nie sztuką jest dziś napisać opowiadanie które kończy się śmiercią, czy rozłąką bohaterów. Natrafiam już na to po raz kolejny, a tu.. to to już było całkiem spaprane. Może oceniam za ostro, ale to są JEDYNIE MOJE odczucia. Dlaczego spaprane? Jak to czytałam, nie czułam nic. Po prostu kolejne smutne zakończenie, które nawet tak nie wyszło. Było po prostu denne. A ja oceniam po uczuciach. Jak dane opowiadanie mnie ruszyło. To zakończenie było denne.
    Jeżeli chodzi o resztę opowiadania, to w porównaniu z niektórymi blogami na które się natknęłam, nie jest najlepsze. Ale jednak mi się podobało. Ciekawie przedstawiłaś historię, która miała swój.. urok. Dlatego cieszę się, że jest tu więcej twoich opowiadań i mam nadzieję, że będziesz dalej pisała ^^ i jak co to, to powtarzam TO JEDYNIE MOJE ZDANIE.
    Dzięki za wysłuchanie ^^ ~Liriell

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, luz, aż tak bardzo przewrażliwiona nie jestem xD oczywiście, że każdy może mieć swoje zdanie, w końcu w szkole przerabia się książki, które są klasyką, a i tak wszyscy uczniowie uważają je za okropne xD ze swojej strony dodam, że to opowiadanie napisane zostało niemalże trzy lata temu, jest moim pierwszym opowiadaniem yaoi, więc i tak uważam je za najlepsze xD

      Usuń
  6. Wiesz co? Ostatnio również napisałam opowiadanie, którego zakończenie podobnie się kończyło. Wszyscy dookoła zarzucali mi, że jak mogła uśmiercić główną bohaterkę. Mówią, że płakali, że nie tak miało się to skończyć. Ja tylko tłumaczę im, że było to z góry zaplanowane. Mogę nawet powiedzieć, że bawiło mnie płakanie na czymś tak błahym jak opowiadanie. A teraz? Płakałam nawet bardziej niż wszyscy, którzy czytali moje opowiadanie. Byłam zła, ale teraz rozumiem. Gratuluje wspaniałego stylu i pomysłu. Jestem po ogromnym wrażeniem. Jednak tak jak zawsze, pozostanie we mnie ta iskierka frustracji przez zakończenie tej z jednej strony smutnej i z drugiej wesołej, historii miłosnej.
    Winszuję szczerze talentu. Życzę sukcesów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak dla mnie genialne! Czytałam blogi z Sasunaru z podobnymi zakończeniami, ale żadne mnie jakoś tak bardzo nie "urzekło" jak to! Łzy płynęły a ja myślałam ,,Jakie to kurwa zejebiste" pisz dalej, bo tylko twoje opowiadania mają sens. Pisz bo ja bez nich umręęęęę *.*

    OdpowiedzUsuń
  8. Zacznę od tego, że Twoje opowiadania niezmiernie mi się podobają, przeczytałam wszystkie one-shoty i naprawdę, nie było jednego, na którym mogłabym się zawieść. Ale na razie mniejsza z tym, gdyż pisze ten komentarz, by skomentować opowiadanie "Jak dzień i noc".
    W sumie, to nie napiszę nic konkretnego. Nie jestem jakąś tam samozwańczą polonistką, by wytykać Ci wszystkie błędy, literówki, nieścisłości i inne zwyrodnienia. Co to, to nie.
    Nie lubię też słodzić, ani krytykować. Jednak lubię pozostawić szczerą opinię.
    Dlatego stwierdzam, że to opowiadanie według mnie, jest... miłe. Tak, miłe. Tak fajnie mi się je czytało, lekko, zwiewnie. Kurczę, aż jestem sama pod wrażeniem.
    Wiesz co? jestem jedną z tych osób, które nie łatwo rozśmieszyć, nawet czymś, co śmieszy każdego, bez wyjątku. Aczkolwiek, Twoje opowiadanie sprawiło, że kilkakrotnie zaśmiałam się i to szczerze. Najbardziej rozbawiła mnie scena gdy Sasuke rzucił się na Naruto, bili się, a potem Uzumaki spostrzegł, że Uchiha ma szynkę we włosach, to było zabawne ;)
    Rany, Ty tak wszystko dobrze opisujesz. Nie chodzi tu bynajmniej o uczucia lecz chociażby o wystrój wnętrz danego pomieszczenia.
    Fajnie też dopasowałaś pisanie tych wszystkich wydarzeń z dwóch różnych perspektyw, jest to dla mnie niemalże idealnym wykonaniem.
    Zastanawiam się ile czasu pisałaś to dzieło?
    Jeżeli chodzi o ten epilog, to... Ja cie nie mogę! Od początku wiedziałam, że koniec będzie melancholią w czystej postaci. Jakieś takie przeczucie. Czy się zawiodłam na nim? Myślę, że nie, chociaż po przeczytaniu go miałam mieszanie odczucia.
    Hmmm, może to wyda się żałosne, ale ja już tak mam, że jak jest coś smutnego, to łzy mi się cisną do oczu, i w tym przypadku było nie inaczej. W myślach huczało mi tylko "don't fucking cry, don't fucking cry!", ale jednak moja wrażliwa natura wzięła górę i uroniłam kilka kropel bezwstydnych łez. No ale mniejsza z tym.
    Podoba mi się perspektywa przeczytania czasem czegoś z nieszczęśliwym zakończeniem. Potem jednak, myślę długo nad tymi zakończeniami i sama do końca nie wiem, co mam o nich myśleć. A dają one mi dużo do myślenia, zwłaszcza gdy tekst jest choć trochę wartościowy w przesłaniu. A Twój był i nie ukrywam tego. Dlatego po części nie mogę się uwolnić od potoku myśli, który kłębi się w mojej głowie. Hmm.
    Dochodząc do sedna sprawy, jestem zadowolona z tego jakim uczyniłaś to opowiadanie, myślę, że się nad nim napracowałaś i jestem wdzięczna, że ukazałaś mu światło dzienne, by inni blogerzy mogli chłonąć jego treść z istnym zadowoleniem.
    Nie mniej uważam, iż przed epilogiem mogłaś napisać jeszcze ze dwa rozdziały, po jednym do dnia i nocy i w nim opisać wydarzenia mające miejsce w tym zaułku, gdzie napadły ich te osiłki, a dopiero potem w epilogu opisać te wszystkie uczucia, które odczuł Sasuke po stracie Naruto. To znaczy, ja sobie tylko tak myślę. Wiem, że pewnie i tak masz to głęboko w poważaniu.
    Ogólnie to miałam nic nie pisać, bo jestem skora myśleć, że i tak pewnie byś nie odpisała, czego jestem dalej przekonana... No, ale jednak napisałam coś. Nie robię tego za często, więc to tak dla odmiany.
    Ahh, co do powyższego, podobają mi się jeszcze charaktery bohaterów, są jak najbardziej dopasowane do oryginałów, i to mi się podoba.
    Cóż, jak widać nie postarałam się nad "konstruktywnością" tego komentarza, ale mnie to irytuje gdy ktoś pisze "napisz konstruktywny komentarz lub nie pisz wcale". Zauważyłaś może, że teraz prawie każdy czyni z siebie samozwańcze, wielkie polonistki? To jest, drażniące, że tak powiem, by nie wyrazić się "ładniej". Hmm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam przedzielić komentarz na dwie części, bo przekroczyłam ilość dozwolonych znaków -.-

      Taa.
      No więc, opowiadanie "miłe", końcówka przybijająca lecz wbrew wszystkiemu również "miła" jakkolwiek by to odebrać. Nie mniej, nie więcej, całokształt udał się super według mnie.
      Kurdę, chciałabym jeszcze tyle napisać o tych wszystkich uczuciach tam przez Ciebie przedstawionych, ale mam tak mało czasu, a tak wiele jeszcze zostało do przeczytania na Twoim blogu (mam nadzieję, że szybko mi to nie zejdzie, bo chciałabym jak najdłużej mieć co czytać ;))
      No nic, to ja idę się zgłębiać w Twojej twórczości.

      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. hn, staram się odpowiadać na komentarze, więc spokojnie, tak długa wypowiedź z całą pewnością by nie uszła mojej uwadze xD

      co do tego, ile czasu pisałam ten tekst, to już tego nie pamiętam, gdyż to opowiadanie sprzed dwóch lat, ale nie było to jakoś specjalnie długo. to moje pierwsze yaoi i właściwie, to jest to jedyny tekst, o którym nie myślę, że jest tylko odgrzewaniem znanych motywów. bo reszta to raczej zabawa, ot, moje opowiadanie z Naruciakiem z lisimi uszami, z bohaterem przebranym za dziewczynę, motyw utraty pamięci, szkolny romans, po prostu SasuNaru z wykorzystaniem oklepanych pomysłów znanych z mang i innych blogów.

      a "Jak dzień i noc" powstało trochę inaczej, jeszcze wtedy nie planowałam pisać yaoi, to miała być niespodzianka dla czytelniczek z mojego pierwszego bloga. opowiadanie powstało po rozmowie z przypadkowo poznaną dziewczyną, która przeżyła właśnie coś takiego. jednego dnia była szczęśliwa, następnego dnia jej narzeczony zginął w wypadku samochodowym. ale dla niej świat się nie skończył, żyła dalej, podniosła się.

      epilog jest czymś w rodzaju wstrząsu. odstaje od reszty opowiadania, ale tak właśnie ma być. Naruto zostaje Sasuke brutalnie odebrany, w jednej chwili, niespodziewanie, to absolutny wstrząs. a jednocześnie nadzieja na radość, którą w Sasuke zaszczepił, nie opuszcza czarnowłosego. kończy się smutno, ale wiemy, że Sasuke żył dalej. bo ktoś, kto nas kochał, nigdy nas nie zostawia, nawet jeśli odchodzi.
      w każdym razie zakończenie nie było naciągane i dopisane "na chama", a głęboko przemyślane xD

      twoje mieszane uczucia są jak najbardziej wskazane. to tekst, który powinien choć trochę poruszyć, a łzy to nic złego. w każdym razie zamierzone było, by czytelnik nie mógł uwierzyć, że jednak tak się stało, że tak nagle, że nic nie wskazywało, a on umarł... że miało być szczęśliwie, a nie było.
      głęboko w poważaniu nie mam żadnej wypowiedzi żadnego z moich czytelników xD czasem tylko złoszczę się, gdy ktoś mojej pracy nie docenia xD jestem człowiekiem i mam swoje słabe strony xD bardzo nie lubię kpiny.

      cenię każdy komentarz, bo to odpowiedź na moją pracę i wysiłek. wbrew pozorom całkiem sympatyczna i rozmowna ze mnie osoba xD krytyki się nie boję, o ile osoba krytykująca ma na celu wykazać mi błędy i uchybienia, a czasem nawet doradzić i pomóc, a nie zmieszać mnie z błotem dla własnej satysfakcji. bo nie jestem wyrocznią, poza tym w swoich tekstach błędów się nie widzi i nie czuje tak bardzo, jak w cudzych. w swojej głowie słyszę własny tekst zupełnie inaczej, niż brzmi on w ustach czytelnika.

      zresztą, moja praca pozwoliła mi widzieć książki w stanie surowym, nie poddane jeszcze żadnej korekcie, prosto od autora. od tamtej pory już nie mam kompleksów, gdy zrobię literówkę czy popełnię jakiś błąd. jeśli ktoś myśli, że tekst bezpośrednio od autora i ostateczna jego wersja, znajdująca się w księgarni niewiele się różnią, to nawet nie wie, jak baaaaaardzo się myli xD

      dziękuję Ci za komentarz xD mój styl to właśnie lekkość, to tylko blog z opowiadaniami yaoi, żadna poważna literatura, więc ma być zabawą, rozrywką dla czystej przyjemności. staram się, ale też bez zbędnej przesady, sama się bawię pisząc i wymyślając xD i szczerze, notki sprawdzam tylko pobieżnie, więc jest co poprawiać, ale i tak tego nie robię z braku czasu xD czasem tylko czytam te swoje stare teksty i kręcę głową, myśląc, jak tego czy tamtego mogłam nie zauważyć xD

      długi komentarz - długa odpowiedź xD
      trzymaj się i dobrej zabawy na moim blogu xD

      Usuń
  9. cholera. opowiadanie genialne, na prawdę.
    ale to zakończenie... popłakałam się, a ja baaardzo rzadko płaczę
    brawo! masz talent! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No wiesz co, ja tu liczę na happy ending, a Ty mi tu takie rzeczy...
    Teraz ogarnąć się nie mogę...
    Co prawda nie lubię opowiadań, które są tylko w połowie powiązane z postaciami (otoczenie, czasy, sprzęt), ale przyznam, że jak zaczęłam czytać to, po prostu nie mogłam przestać. Wybuchy śmiechu, smutek, podniecenie, znowu wybuchy śmiechu, złość, nadzieja, śmiech, podniecenie, radość, śmiech, radość, płacz. Mniej więcej tak chyba można opisać moje emocje, czytając całe opowiadanie.
    Nie wiem czy jeszcze ktoś przeczyta ten komentarz, bo widzę, że opowiadanie skończone i nie jestem pewna czy blog nie porzucony, albo zapomniany lub zawieszony, ale wiedz, że jesteś zajebistą pisarką i zaraz poszukam więcej opowiadań.
    Już się ogarnęłam, przynajmniej tutaj jestem podobna do Sasuke.
    Dziękuję, że mogłam przeczytać taki majstersztyk!
    (poza słowem, które mnie wkurzało, gdyż "bynajmniej" jest zaprzeczeniem, a używałaś go za "przynajmniej", które ma zupełnie inne znaczenie. (: ale można wybaczyć. :D)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak strasznie mi przykro!!
    Naruto jest taki słodki, czemu umarł :C
    Opowiadanie i tak świetne, ale mi smutno

    OdpowiedzUsuń
  12. Boże.. nie wiem co mam powiedzieć.. zły lecą z moich oczu a ja nie potrafię ich zatrzymać.. To było naprawdę piękne.. Masz talent.. Dziękuję za to opowiadanie.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cholera jasna.... Rozjebałaś system tym zakończeniem, nie mogę napisać nic innego ....

    OdpowiedzUsuń
  14. laska wyje tu teraz jak powalona i nie mogę przestać, a brat tylko podaje mi chusteczki i śmieję się bo nie wie co ja przeżywam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Z pewnością nie raz jeszcze do tego wrócę ^^ Póki co muszę odczekać "kac książkowy" :) Świetne opowiadanie mogłabym je czytać w kółko i w kółko (~"-"~)

    OdpowiedzUsuń
  16. Przez ciebie teraz płaczę i płaczę... Masz mi odkupić paczkę chusteczek.

    OdpowiedzUsuń
  17. ;_; Straszny koniec... Ale piękne opowiadanie... I najważniejsze... Sukcesem w pisaniu jest wywoływanie całej gamy uczuć w czytelniku... Ty to osiągnęłaś... Płaczę. Płaczę szczerze i choć nie mogę się pogodzić z zakończeniem, chylę czoła. Masz talent...

    Rina

    OdpowiedzUsuń
  18. O Boże! Nawet teraz czuje coś na kształt stracenia! JapierdolE!!! Ale świetne :D
    Pozdrawiam Wandal. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Przeczytałam całość i ryczę jak wół.

    W głowie mi się nie mieści, jak mogłaś zabić już dość umęczonego przeż życie Naruto, ale to idealne zakończenie, jakby trzeźwo patrząc.

    I, niestety Naruto udało doprowadzić Sasuke do płaczu. Niestety.

    Noc, choć powinna się pogłębić w Sasuke po stracie Naru, zniknęła, a to za sprawą zbawczego i anielskiego charakteru blondasa, jego uśmiechu i wiary w przyszłość, która pomogła mu poradzić sobie z własnymi demonami sierocińca.

    Piękne opowiadanie, pisane z perspektywy obu.. podejrzewałam, że tak to zakończysz, ale miałam cichą nadzieję, że tak nie będzie.. Magia.

    Czytając epilog, od początku nie pasowało mi, że Sasuke tak opowiada o tym, jaki jest szczęśliwy z Uzumakim.. Wiedziałam, że czai się za tym tragedia i nie myliłam się.

    Powiem Tobie szczerze, że nienawidzę wręcz jak ktoryś umiera, ale.. takie zakończenia roztkliwiają moją romantyczną duszę i czasem są potrzebne, by wychwicić morał, sens, drugie dno, myśl, jaką autor ma czytelnikom do przekazania. I ja wyłapałam ją.

    Niesamowite opowiadanie, szczególnie epilog. Z całego serca , DZIĘKUJĘ.

    Pozdrawiam, Ayanami.

    yaoinaruto-by-inata-chan-nu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. To opowiadanie jest naprawde świetne. Wracam do niego raz za razem. I za każdym razem - tak jak teraz, zamiast spać to ryczę jak głupia. Jak dla mnie takie zakończenia są... nie mogę tego opisać słowami. Za każdym razem ryczę w poduszkę. Jak dla mnie happy endy są nudne i juz przereklamowane. Ale ja zawsze miałam taki gust i odstawałam od większości. Ale to teraz nie jest ważne.
    Wiele przeczytałam blogów i nie jedną historię napisałam. Ale z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że piszesz naprawdę świetnie. Lubię Twój styl. To, jak świetnie opisujesz sytuację i budujesz napięcie. Opowiadanie pisane z dwóch perspektyw... Naprawdę powinnaś być z niego dumna. Odwaliłaś kawał dobrej roboty. Zauważyłam kilka drobnych literówek w tej historii... Ale to zdarza się kazdemu, nawet w książkach, którę kupuję.
    Dziękuję Tobie, że mogłam to przeczytać. Czuję się wręcz zaszczycona tą możliwością.

    PS. Przepraszam, że komentuje dopiero po siedmiu miesiącach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajnie, że się odezwałaś xD cieszę się, że jesteś xD
      literówki to moja zmora, jak sprawdzam tekst, to ich nie widzę xD och, błędy w książkach doprowadzają mnie do szału, przecież książki przechodzą adiustację i kilka korekt, a i tak czasem jest tyle niedociągnięć. ja jestem wyczulona na przecinki ^^
      ja lubię happy endy, ale wiem, że czasem smutne zakończenie to jest to. płakałam jak wszyscy, uśmiercając Naruto.
      dziękuję Ci za przemiły komentarz xD

      Usuń
  21. Ja pierdolę, kurwa mać, ja jebię...
    Takie słowa cisnęły mi się na usta, gdy skończyłam czytać Twoje opowiadanie. Do oczu cisnęły mi się łzy, natomiast, ale o tym później...
    No i cholerka! Miałam nie przeklinać. Widzisz co ze mną robisz, dziewczyno? ;O
    Zacznijmy od jakichś konkretów. Twoje opowiadanie jest piękne. Tak, piękne. Wiem jak to brzmi, ale... eee... cóż mam poradzić? Jest piękne. Przede wszystkim przekazałaś w nim cudne "złote myśli". Bardzo mi się to spodobało. Wszystko, każdy wyraz w Twojej historii... Wydaje mi się, że zanim jakiś napisałaś przemyślałaś go kilka razy.
    Powiem tak. Nie jestem osobą, która przepada za happy endami. Moim zdaniem robią z niektórych historii jakieś marne gniotu. Tu jednak... Ohh, no! Chciałam szczęśliwego! Ale jest smutne... Mimo wszystko jestem w stanie się z tym pogodzić.
    A teraz wlepię Ci pochwałę. Nie wzruszam się do płaczu. W ogóle płaczę tylko wtedy, jak w coś się pieprznę, a ból staje się upierdliwy :P
    Tak więc, doprowadziłaś mnie do płaczu. Nie byle jakiego. Skończyłam czytać wczoraj. Do późna w nocy beczałam. Dziś w sql ciągle do oczu cisnęły mi się łzy i no masakra... Ciągle chcę płakać!
    Nie wiem, jak Ty to zrobiłaś, ale kiedy umierał Naruto, czułam, że go tracę razem z Sasuke.
    No ja pierdolę! To opowiadanie jest takie kurewsko zajebiste i cudowne!
    W mojej głowie wciąż obijają się takie słowa: "Naruto, nie, nie...", "Błagam, nie", "Uśmiechasz się" oraz "Cieszę się, że zawróciłeś z tej ciemności"... To było naprawdę piękne, dziewczyno, dziękuję Ci.
    Jesteś cudowną pisarka, potrafisz wywołać takie emocje, że masakra...
    Jestem pewna, że nie raz wrócę do tego opowiadania, a wtedy...
    ...
    też będę płakać...
    Pozdrawiam Cię,
    Jesteś cudowna ;* <3 <3 <333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje xD starałam się, żeby to opowiadanie właśnie takie było. pozdrawiam!

      Usuń
  22. o boże rzadko zdarza mi się płakać ale teraz jestem w kompletnej rozsypce... dzięki tobie pierwszy raz od bardzo dawna zapłakałam dziękuję ci za to. mam nadzieję że napiszesz jeszcze coś co poruszy moje emocje ;_;

    OdpowiedzUsuń
  23. Genialne. Nareszcie koniec na jaki czekałam. Mam ostatnio straszną chcice na takie zakończenia. Po za tym podoba mi się twój styl pisania. Robisz to w zajezacny sposób. A po opowiadaniu widać, że dokładnie przemyślane, nic przez przypadek nie powstało. Gratulacje. Mam nadzieję na nowe rozdział, w innych też. Pozdrawiam Ryuuiji :-P

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak ja kocham takie zakończenia! Wspaniałe ;___________;!!!!! Nie mam teraz głowy do pisania czegokolwiek, ale musisz wiedzieć, co pewnie już i tak wiesz, że piszesz zajebiście! Dodawał bym komentarze pod każdą notką, ale mi się nie chciało, bo koniecznie chciałem wiedzieć co bd dalej XD Świetne zakończenie!

    OdpowiedzUsuń
  25. Cooo? Jak ja nienawidzę takich zakończeń! Nienawidzę ryczeć i się smucić...

    OdpowiedzUsuń
  26. Kurcze, zwykle nie komentuję takich opowiadań, ale...
    Nie lubię yaoi. Nigdy nie lubiłam i pewnie lubić nie będę. Nie chodzi o to, że nie lubię gejów, czy coś, bo sama jestem biseksualna. Chodzi o to, że często w tego typu opowiadaniach z homoseksualistów robi się takich typowych pedałków. Tutaj tego nie było.
    W dodatku, tak, jak zwykle nie płaczę, tak teraz po prostu się popłakałam, gdy opisywałaś/łeś pogrzeb.
    Ja i moje złamane serce jesteśmy ci wdzięczni za to, że mogłam sobie popłakać.

    OdpowiedzUsuń
  27. już nie raz płakałam przez losy bohaterów jakiegoś opowiadania... Ale nigdy nie płakałam tak bardzo... Czuję Jakbym straciła kogoś bliskiego, kogoś kogo kochałam... Czuję się dokładnie tak samo jak w momencie w którym zobaczyłam martwą, wyniszczoną przez chorobę twarz mojej mamy... Od bardzo dawna nic nie wzbudziło że mnie tyle smutku co ten epilog... Rano opowiadanie nie raz mnie rozśmieszyło i spowodowało że w moim sercu rozlała się wielka fala ciepła... Naruto zrobił wszystko żeby pokonać demony Sasuke... Tak cholernie mi go szkoda... Na samą myśl o jego śmierci nie potrafię powstrzymać łez... Opowiadanie jest niesamowite tylko dlaczego zakończyłaś je w taki sposób?? To wszystko jest tak cholernie niesprawiedliwe... Powinni żyć długo i szczęśliwie... Powinni być RAZEM... Wiem że piszę strasznie chaotycznie ale nadal płaczę, nadal targają mną tak silne emocje że nie jestem w stanie poukładać sobie tego głowie... Może jak się uspokoję to napiszę coś konkretnego ale nie wiem czy mi się to uda... Mam wrażenie że za każdym razem jak będę chciała coś napisać to stanie mi przed oczami scena z zaułku i pogrzebu... I nie będę w stanie nie płakać... To był chyba kiepski pomysł żeby za wszelką cenę przeczytać to opowiadanie dzisiaj do końca... Ten cholern smutek i przygnębienie będzie mi towarzyszyło do puki nie zasnę... A nie zasnę zbyt szybko... Po mimo łez ściekających po policzkach muszę ci ogromie podziękować za tą historię :) jeszcze żaden autor nie wzbudził we mnie takiej burzy uczuć... To opowiadanie mogę śmiało ulokować na pierwszym miejscu, na liście moich ulubionych opowiadań ;) Jesteś niesamowitą autorką :) Pozdrawiam cieplutko i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nienawidze cię za to opowiadanie prawie się popłakałem jesteś potworem za dość uczynienie musisz dokończyć albo chociaż dorobić 2 rozdziały ,,Między nami nic nie było"

    OdpowiedzUsuń
  29. Czytałam wszystkie twoje opowiadania, a to mój pierwszy komentarz. Chciałam tylko powiedzieć, że jest to twoje najlepsze opowiadanie, urzekło mnie swą historią i jakże frasobliwym zakończeniem. Trzeba przyznać, że akcja zapowiada się nieco dramatycznie i mrocznie. Z jednej strony to bogata językowo i realistyczna opowieść. Z drugiej strony zaś to emocjonalny, zmysłowy i fascynujący, poetycki utwór liryczny o tematyce miłosnej. Skupiający się bardziej na uczuciach i miłości bohaterów niż kolejnych łóżkowych igraszkach. Język: pełen innowacji, sprawia wrażenie zabawy słownej. Jak również sama narracja, ukazująca pogląd na te same wydarzenia jak i własne przeżycia, dwóch odrębnych bohaterów. Jeśli chodzi o zakończanie to, sama śmierć Naruto była po prostu piękna, nim jego powieki na zawsze opadły, był trzymany w objęciach swego ukochanego. Nie można prosić o bardziej urokliwe zakończenie owej egzystencji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na więcej takich opowiadań, to co napisałam powyżej to szczery podziw dla twojego kunsztu ;p

      Usuń
  30. Przyznam się bez bicia, że czytam to opowiadanie po raz drugi. Przeczytałam całość jednym tchem. Nie tak jak poprzednim razem, to się w ogóle nie powinno liczyć (czytałam 5 przez 10) ale epilog po prosty doprowadził mnie do rozpaczy. Gdyby nie było tak późno krzyczałabym do monitora, ale zamiast tego zalałam się łzami, nie widziałam tekstu. Wyrazy uznania Do autorki żadna książka, opowiadanie nie mogło doprowadzić mnie do takiego stanu.
    Kilka błędów wyłapałam ale nie rzucają się tak w oczy. Styl lekki bardzo przyjemny, zasób słownictwa bardzo bogaty, co tylko dodawało uroku całej historii. Swoją drogą fabuła moim zdaniem oryginalna i świetnie opisana, ale za to zakończenie mam ochotę udusić ;)
    Pozdrawiam i życzę weny, o którą czasami trudno (znam ten ból)

    OdpowiedzUsuń
  31. No kurde normalnie rycze i nie moge przestac piękne naprawde gratuluje pisz dalej ile tylko będziesz mogła normalnie rycze i nie przestane przez najblizsze pół godziny jeszcze raz gratuluje piękne.

    OdpowiedzUsuń
  32. Nigdy nie czytałam tak genialnego yaoi. Jest cudne. Ale wykończyłaś Naruto co mnie zaskoczyło. Opowiadanie jest bardzo zgrane i świetnie opisujesz wszystkie uczucia. Osobiście ci debile co ich napadli to powinni na stryczek iść. Po pierwsze gej to normalny człowiek i nie rozumiem czemu niektórzy tak na nich reagują. A po drugie GNOJE ZABILI NARUTO. Po Sasuke naprawdę widać zmianę. Szkoda że to wszystko tak się skończyło. Mówiąc szczerze to nie wyobrażam sobie Sasuke z kimś innym. Pozdro
    Silver

    OdpowiedzUsuń
  33. Ryczę, a tak dawno nie ryczalam przy opowiadaniu! T-T piękna historia, ale szkoda tak bardzo Naruto T-T

    OdpowiedzUsuń
  34. Ludzie dajcie spokój, przecież to widać, że to opowiadanie miało się tak skończyć. Koniec genialny, ja osobiście nie płakałam, bo jedyną rzeczą, która jest w stanie doprowadzić mnie do łez jest moja własna głupota i porąbanie W anime Naruto jest moja ulubioną postacią, bo go rozumiem, a po za tym jego postać dokładnie odzwierciedla mnie. Dlatego cieszę się, że to zostało zachowane. Nie tylko Naruto jest taki sam, z chrakterku Sasuke też jest taki sam. To dobrz, bo szczerze żadna kreacja oprócz drania do niego nie pasuje. Trochę mi żal, że Jiraya został tak słabo opisany i nie ma pokazanego jego zboczenia. No ale rozumiem, że nie był postacią kluczową, więc po co się nad nim rozdrabniać. Itachi cudny, przy nim nie będę się nawet zatrzymywała. Pomysł na fabułę też nie banalny, wszystko dokładnie wyjaśnione. Trafia to opowiadanie do mnie idealnie. I nie czepiać się tego opowiadania, bo jest jednym z lepszych jakich można w internecie. I to opowiadanie idealnie trafia do ludzi, którzy sami mają swoje własne demony, ty Ayanami pokazujesz jak sobie z nimi radzić, że zamknięcie w sobie to nie rozwiązanie, bo rani osoby którym na nas zależy. Ja na codzień się borykam z własnymi demonami, dlatego to jest opowiadanie jest mi tak bliskie. Dziękuję ci Ayanami za to opowiadanie, dzięki niemu czuję się lepiej i wbrew pozorom ma swoje happy end, bo przecież Sasuke odnalazł szczęście, udało mu się uciec z ciemności. Wierzę, że właśnie temu służyła śmierć Naruto i ogólnie jego przyjazd do Konohy. Mam nadzieję, że nie zanudziłam. Życzę weny, czasu oraz żeby jak najdalej od Ciebie trzymały się twoje demony, bo chyba każdy ma jakieś. Jeszcze raz dziękuję i przepraszam za zawracanie gitary swoimi wynużeniami. Kurokyoushii :P

    OdpowiedzUsuń
  35. Szczerze nie wiem co powiedzieć ;O Czytałam to opowiadanie do drugiej w nocy i na prawdę się popłakałam i to w taki sposób, że przez dłuższy czas nie mogłam dojść do siebie :'( Natrafiłam na twojego bloga całkiem przypadkiem, ale go wręcz pokochałam <3 Przeczytałam m.im wszystkie oneshot'y, Ona to on, Akwarele, Szantażowany, Jak dzień i noc itp. Dowiedziałam się, że przepadasz raczej za szczęśliwymi zakończeniami więc spokojnie czytałam i zachwycałam się opowiadaniem ,,Jak dzień i noc". Pod ostatnim rozdziałem przed epilogiem ktoś w komentarzu ostrzegł by nie czytać epilogu, ale przez to jeszcze bardziej moja ciekawość sięgnęła zenitu i przeczytałam. No i oczywiście na koniec w ryk! Potem cały czas o tym myślałam. Nie wiem ile to trwało, ale dużo czasu minęło zanim zasnęłam bo w głowie wciąż miałam scenę śmierci Naruto w objęciach Sasuke :'( Uwielbiam parę NaruSasu <3 Trochę się zawiodłam właśnie na zakończeniu bo miałam nadzieję na happy end, ale to chyba zdrowo czasem popłakać? Prawda? No ale nic nie poradzę :( Kocham wręcz Naruto i może dlatego też tak się popłakałam przy jego śmierci. Ale to mnie nie zrazi do twojego bloga. Bez względu na zakończenia, będę czytać. Ja sama też piszę opowiadania, ale nie YAOI tylko bardziej fantastykę z wątkami miłosnymi :) Ale jak dzisiaj wstałam to wciąż myślałam o tym przykrym zakończeniu. No i postanowiłam chociażby w myślach wymazać wszystko od momentu prośby Naruto by Sasuke się uśmiechał i wymyśliłam własne zakończenie by kończyło się dobrze, a ja nie popadła w depresję XD Nie wiem czy zechcesz przeczytać mój komentarz i to co wymyśliłam, ale miło by było się dowiedzieć co o tym sądzisz. W mojej wersji po prośbie Naruto, Sasuke usłyszał dźwięk karetki i dziękował za to Bogu. Lekarze zabrali Naruto i Sasuke do karetki, tam na moment Naruto stanęło serce, ale go odratowali. Sasuke dzwoni do Itachiego mówiąc co się stało Naruto i prosi o przyjazd do szpitala. Naruto zostaje poddany w szpitalu ciężkiej operacji, a Itachi pociesza Sasuke na korytarzu. Lekarz potem informuje ich, że operacja się udała, ale Naruto nadal jest w ciężkim stanie. By było bardziej dramatycznie to wymyśliłam by Naruto zapadł w śpiączkę, podczas której będzie w domu swojego ojca chrzestnego i miał tam opiekę. Sasuke by do niego codziennie przychodził. Naruto obudziłby się przy Sasuke mając np. 20 lat więc przespałby wychodzi na to kilka lat. Sasuke byłby niewyobrażalnie szczęśliwy z tego powodu i znów mógłby być z Naruto <3 To moja wersja ;] Aż jestem ciekawa jakby to wyglądało gdybym normalnie to rozpisała ^^ By się lepiej czuć na duszy to owszem mam w głowie twoją wersję zakończenia, ale dzięki przypomnieniu sobie mojej końcówki to robi mi się lżej :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Świetny! Popłakałam się przy końcu ! xD Ale powinien być happy end,niby banalny ale mnie by zadowolił najbardziej xD

    OdpowiedzUsuń
  37. Ryczę i nie mogę się opanować!!!!!!!!!! Przez Ciebie od kilku dni nie mogę przestać płakać!!!! Kiedy Naruś kochany przesłodki najdroższy umieral, to ja umierałam razem z nim! Dzień w dzień przeżywam to samo! Czytając to op nie mogę się powstrzymać od laczu! Ale żeby to był taki płacz, że tylko łzy lecą, ale NIE!!!!!! JA SZLOCHAM PRZED MONITOREM JAK DEBILKA!!!!! PO prostu.... nie mam słów żeby opisać Twojej ZAJEBISTOŚCI!!!!!!!!!!!! KOCHAM CIĘ!!!! Błagam WRÓĆĆĆĆĆĆ ;__; !!

    OdpowiedzUsuń
  38. JAK MOGŁAŚ COŚ TAKIEGO NAPISAĆ? T^T złamałaś mi serce,płacze jak bóbr teraz. Naruto wniósł radość do życia Sasuke,zmienił go,a Ty mu go tak po prostu odebrałaś i ich rozdzieliłaś :'( opowiadanie cudowne ale zakonczenie mnie zabiło :'(

    OdpowiedzUsuń
  39. JAK MOGŁAŚ COŚ TAKIEGO NAPISAĆ? T^T złamałaś mi serce,płacze jak bóbr teraz. Naruto wniósł radość do życia Sasuke,zmienił go,a Ty mu go tak po prostu odebrałaś i ich rozdzieliłaś :'( opowiadanie cudowne ale zakonczenie mnie zabiło :'(

    OdpowiedzUsuń
  40. JAK MOGŁAŚ COŚ TAKIEGO NAPISAĆ? T^T złamałaś mi serce,płacze jak bóbr teraz. Naruto wniósł radość do życia Sasuke,zmienił go,a Ty mu go tak po prostu odebrałaś i ich rozdzieliłaś :'( opowiadanie cudowne ale zakonczenie mnie zabiło :'(

    OdpowiedzUsuń
  41. Ktoś polecił mi to opowiadanie (co z tego że czytam dwa lata po jego powstaniu) no ale nieważne :* mam to gdzieś czy to przeczytasz czy nie. Uwielbiam takie zakończenia, jestem skrytą romantyczką i zawsze płaczę :') przeczytałam Twoje opowiadanie w dwie godziny, bo normalnie nie mogłam przestać XD

    Do sedna: strasznie podoba mi się to, jak piszesz. Masz świetny styl i wyobraźnię. Widać, że fabuła jest przemyślana, a wydarzenia nie są 'powrzucane' tak jak to się często zdarza. Podoba mi się sam ciąg zdarzeń oprócz tego, że jestem zagorzałą yaoistką XD szkoda tylko że nie odpisałaś sceny seksu (poczułam lekkie rozczarowanie). To było tak: czytam sobie, czytam patrzę - zaczynają się seksy. Okej, czytam dalej. Już nakręcona zaczynam następny rozdział i nagle taka rozkmina 'gdzie mi uciekły TE momenty?!'

    Ale ogólnie opko jest supi. Życzę weny na przyszłość :*

    ~ Wróbel-chan

    OdpowiedzUsuń
  42. A więc tak, dziękuję autorce za:
    1. Rozwaloną rękę ( pierdolnęłam nią o ścianę )
    2. Próbę uduszenia się poduszką
    3. Hektolitry łez
    4. I za najwspanialsze opowiadanie jakie czytałam kiedykolwiek
    A teraz przepraszam, idę się pociąć mydłem w płynie, bo gdzieś zgubiłam wszystkie żyletki. Życzę weny, Fanka tej strony i opowiadań Ayanami.

    OdpowiedzUsuń
  43. Więc pisanie długiego, którego nikt nie przeczyta komentarza uważam za rozpoczęte!! *fanfary*

    Najpierw podobnie do Gosi chcę podziękować za złamaną nogę, ponieważ wzięłam się załamałam i złożyłam mojej kochanej ścianie mocny kopniak, że aż ślad został. Łkałam w niebiosa przez cały epilog.. wiedziałam, że happy edn (w wydaniu, że oboje bzykaja się całe dnie i noce do końca świata) nie będzie bo w końcu taki pairing - wyciskacz łez na maxa - ty nie wiesz, że jak shippudena oglądam to płaczę za każdym razem kiedy ci dwaj zamiast być razem wszystko tylko komplikują, do tego są tak blisko.. stykają się nosami a całusa choć lekkie dotknięcie warg NIC!! Ale dobra bo od tematu odeszłam... Wątek IruSasu miło się w wkręcił, choć szczerze wole Iruke z Kakashim. Wiele razy pisałam, różnym autorom, opowiadaniom itp.. że je kocham, ubóstwiam, są moim 1 top itd.. i jak zawsze ty znaczy się to opowiadanie zalicza się do tego 1 top w którym jest.. 10.. 20-30.. no gdzieś z... 70 opowiadań, różnych autorów niekoniecznie z anime, narusasu itp.
    Na tym na razie zakończę choć nie powiedziałam niczego sensownego, a mam tego dużo ehh.. tak to jest kiedy nie śpi się od kilku dni..
    Pozdrawiam i idę czytać inne twoje opowiadania, bo.. one-shotów nie trawię tak w 60% bo niedosyt czuje..
    Bye~~

    OdpowiedzUsuń
  44. Nigdy wcześniej nie płakałam na żadnym filmie czy opowiadaniu... Jesteś cudowna!

    OdpowiedzUsuń
  45. Dawno nie czytałam tak dobrego opowiadania, jest po prostu genialne.
    To jak wykreowałaś Naruto, było niesamowite. On jest jedną z moich ulubionych postaci i nie podobało mi się jak go uśmierciłaś. Ale dzięki temu cała ta historia nabrała sensu.
    Ale niestety i tak jest mi smutno. Nie mniej jednak nie zmienia to faktu, ze genialnie to napisałaś. :) <3

    OdpowiedzUsuń
  46. Opowiadanie jest po prostu mega, ale zakończenie ? Porażka... :( Powinien być happy end :(

    OdpowiedzUsuń
  47. To opowiadanie to zdecydowanie jedna z perełek jakie dotychczas wpadły w moje łapki :) tak jak pisała Kimiko, postaci maja swietne charaktery (w wielu fanfic.z naruto często zdarzało sie ze charaktery byly strasznie irytujace D:)
    NO NIESTETY KONCOWKA ZDECYDOWANIW WYWOLALA POTOK Z MOICH OCZU (wysusz teraz moja poduszkę XD), ale zauwazylam ze wiele osób ma tendencje do uśmiercania bohaterów (w tym ja), mimo to nadal nie lubię o tym czytac, bo wierci mi to dziore w serduszku :c
    Ale jeśli chodzi o całość to zdecydowanie jestem na TAK, 10/10 i napewno jeszcze tu wrócę :v
    Całuski tulaski
    ~Kav

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TAKMOJESERDUSZKOWYGLĄDATERAZJAKSER :))))))
      ~Kav

      Usuń
  48. A właśnie, wydaje mi sie ze natrafilam na ta część pare lat temu i po przeczytaniu moja reakcja była taka sama XD oczywiście od razu zaczelam szukać czegos na "pocieszenie" bo nie mogłam znieść smutku xD
    ~Kav

    OdpowiedzUsuń