środa, 19 grudnia 2012

9. Manipulator

Siedzieliśmy na tej jego kanapie, wolno sącząc czerwone wino. Było już późno, chyba po północy, a my rozmawialiśmy. Właściwie, to mówiłem tylko ja. Opowiadałem mu o moim dzieciństwie. O wszystkich najgorszych chwilach, najstraszniejszych momentach, o tym wszystkim, czego nie wiedział. Nigdy nikomu nie zwierzałem się z tych wspomnień. Były inne, tak, jakby nie należały do mnie. Jakby były innym rozdziałem mojego życia, już dawno wyrwanym z książki i rzuconym na stos.
            Opierałem się o niego plecami, a on głaskał mnie po głowie, dmuchał mi we włosy, wtulał w nie twarz, co jakiś czas cmokał mnie w szyję i powtarzał, że mnie kocha. To było takie miłe. Nigdy nie myślałem, że miłość taka jest. Że tak wygląda. Że daje tyle ciepła. Myślałem, że się na niej znam, bo tak mocno kochałem kiedyś Sakurę, ale myliłem się. To było coś zupełnie innego. Niewyrażalnego. To istniało poza słowami, było nieuchwytne i właśnie dlatego takie wspaniałe. A ja dopiero zaczynałem to pojmować. Uczyłem się od początku całej definicji miłości, całej struktury tego uczucia. I tak bardzo mi się to podobało.
-Teraz jest już inaczej – wyszeptał mi Sasuke na ucho, kiedy skończyłem dłuższą opowieść o pewnym przykrym wypadku z dzieciństwa. – Już niedługo będziesz Hokage. Największym w historii – skubnął zębami moje ucho. – Wierzę w ciebie…
            Poruszyłem się lekko i spojrzałem na niego.
-Naprawdę? – zapytałem, a on skinął głową.
-Oczywiście – uśmiechnął się do mnie ciepło, po czym pocałował mnie w usta. – Zawsze w ciebie wierzę…
-Zawsze, to ty mi dokuczasz – zauważyłem z lekką pretensją w głosie. Pokręcił głową.
-To tylko żarty, Naruto. Uwierz mi – przejechał mi językiem po szyi, wzbudzając we mnie kolejną falę dreszczy. – Chcesz iść do łóżka? – zapytał, nie przerywając pieszczoty.
-Co? – spiąłem się cały. Zachichotał.
-Spać, młotku. Czy jesteś śpiący? – zaśmiał się do siebie. – Ktoś tu ma kosmate myśli…
-Wcale nie! – zawołałem, a on ponownie się zaśmiał.
-Chciałbym – oplótł mnie dłońmi jeszcze mocniej, gładząc palcami mój brzuch. Dmuchał mi wprost do ucha, przyprawiał o zwariowanie – żebyś miał o mnie czasem… kosmate myśli…
            Znów zaśmiał się sam do siebie, a ja poczułem, jak czerwienieję niczym Hinata Hyuuga. Zachichotałem nerwowo.
-A-a ty… - nie byłem pewien, czy chcę to wiedzieć, ale tak mnie korciło – m-miewasz o mnie… takie myśli? – zapytałem nieśmiało.
            Wpatrywał się we mnie przez chwilę, a potem ryknął śmiechem na cały głos, mało się nie przestraszyłem.
-Co cię tak rozśmieszyło? – starałem się zachować normalny głos.
-Ty, Naruto. I twoje rumieńce – odparł, szczypiąc mnie w policzek. – A ty nie myślałeś w… hmmm… w ten sposób o Sakurze? – zapytał.
-Myślałem, dlatego pytam, czy… zresztą, nie ważne…
-Nie, nie! Ważne!
-Ale to krępujące!
-Może dla ciebie – jeszcze nigdy nie widziałem go tak wesołego jednego dnia. Podobał mi się taki Sasu. – Dla mnie to słodkie, że ciekawi cię, jak bardzo mnie kręcisz. A kręcisz bardzo… bardzo, bardzo, bardzo… - mówił to, cmokając mnie po szyi.
-Boże, wiec jak ty wytrzymywałeś ze mną w jednym łóżku… te wszystkie noce? – zapytałem oszołomiony. Ile to raz spaliśmy obok siebie, na misjach, czy tu, w jego własnym łóżku. Dla mnie, wtedy, jeszcze nic to nie znaczyło. Ale dla niego tak. Teraz już wiedziałem, dlaczego się na to godził. Nieraz zastanawiałem się, czynie miał do mnie pretensji, że chciałem z nim spać, bo bałem się być samym w tym jego wielkim domu pełnym złych wspomnień.
            Sasu zesztywniał na chwilę, jednak zaraz się rozluźnił i powrócił do badania mojej szyi językiem.
-Ciężko było, ale – urwał i zamyślił się na chwilę. – Było też tak dobrze i ciepło. Na początku wystarczało mi tylko to. Czuć twoje ciało, przytulone do mnie i twój oddech. Kiedy spałeś, zawsze głaskałem cię po głowie, tak jak teraz – odgarnął mi włosy z czoła. Patrzyłem na niego zdumiony. Nic o tym nie wiedziałem. – Cieszę się, że ci powiedziałem. Że mnie nie odtrąciłeś, bo z dnia na dzień byłem coraz bardziej zdesperowany. Chodź do łóżka… - szepnął nagle, wplatając swoje palce w moje.
-A-ale tylko spać, nie? – zapytałem lekko zdenerwowany. Wciąż nie byłem pewien. Chciałem się najpierw do niego przyzwyczaić, pobyć z nim trochę.
-Jasne, przecież wciąż trwa twoja doba – powiedział, wstając.
-A-ale nawet jak się skończy, to ty nie będziesz chciał… tak szybko…? - nie miałem pojęcia, jak ubrać w słowa to, co miałem na myśli. Zacmokał wrednie.
-No nie wiem, nie wiem – powiedział, a ja palnąłem go pięścią w ramię.
-Sasu!
-Naru!
-Ugh! Drań!
            Zaśmiał się i pociągnął mnie w kierunku antresoli. Wspięliśmy się na górę po drewnianych schodach i dotarliśmy do jego łóżka. Sasuke usiadł na jego skraju i przyciągnął mnie do siebie. Nie miałem pojęcia, co chce zrobić, dlatego niemal umarłem z zażenowania, gdy wylądowałem mu na kolanach, siedząc na nim okrakiem, a on trzymał mnie za biodra.
-Weź, przestań – próbowałem się wyrwać, ale mi nie pozwolił.
-Siedź, jak ci dobrze – powiedział, a ja spojrzałem mu w oczy.
-Ale ja…
-Co?
-Ugh, nigdy nie siedziałem nikomu na kolanach! Puść mnie, to takie głupie! – wyjęczałem, próbując odlepić jego palce od moich bioder. Poruszył nogami, jakbym był małym dzieckiem, które chce, by je pohuśtać. Zaśmiał się wrednie. – Sasu, no weeeeź! – zapiałem zakłopotany. Złapał mnie za nadgarstki i oplótł sobie szyję moimi dłońmi.
-Nie podoba ci się?
-Nie o to chodzi… jeny, przecież jestem wielki i ciężki i chcę zejś… - urwałem, bo nagle padł na plecy, pociągając mnie za sobą. Wylądowałem na nim, z twarzą trzy centymetry od jego twarzy.
-Tak lepiej? – zapytał słodko, ale z kpiną. Nie maiłem pojęcia, co robić. Patrzyłem na niego wytrzeszczonymi oczami. Co za drań! Podobało mu się tak mnie denerwować?!
-A lepiej, żebyś wiedział – powiedziałem zaczepnie, a on zerknął na mnie z pytaniem w oczach. Wyszczerzyłem kły, szybko i sprawnie unieruchamiając jego nadgarstki nad jego głową.
-Naru… - szepnął z wahaniem, kiedy pochyliłem się nad nim z uśmiechem. Zacząłem całować go po szyi. Odchylił głowę do tyłu i jęknął cicho, informując mnie, że mu się podoba. Zadowolony, zacząłem całować i lizać jego skórę, zataczałem kręgi językiem, delikatnie gryzłem go w ucho, a potem przyssałem się do jego skóry tuż pod nim, by zrobić mu malinkę. Następnie przeniosłem się na jego twarz, całując go po policzkach i szczęce, by zakończyć na jego wargach. Oddał pocałunek z takim zaangażowaniem, że świat zawirował mi przed oczyma.
-To było wspaniałe – sapnął mi w usta, kiedy się od niego oderwałem. – Rób tak częściej, kiedy tylko chcesz…
            Pokręciłem głową, puściłem go i położyłem się obok.
-Mieliśmy iść spać – powiedziałem, kiedy nachylił się nade mną, by spojrzeć mi w oczy.
-Chcesz iść spać? – zapytał z niedowierzaniem. Spojrzałem na niego drwiąco.
-A nie po to tu przyszliśmy?
            Przyglądał mi się chwilę, ale nie ustępowałem, nawet jeśli wpatrywał się we mnie uwodzicielsko tymi swoimi czarnymi oczami. W końcu skapitulował i opadł na poduszkę. Zadowolony, okryłem nas obu kołdrą, wtulając się w niego. Objął mnie w pasie i pocałował w czoło.
-Dobrze mi z tobą – mruknąłem sennie, ale nie były to przemyślane słowa czy jakieś wyznanie. Zwykły odruch. Sasu zamarł na chwilę.
-Naprawdę? – zapytał po kilku sekundach.
-Mhum – mruknąłem i cmoknąłem go w szyję. – Lubię z tobą spać… jesteś taki ciepły – poczułem jego palce na brzuchu. Przekręciłem się, a on przywarł do moich pleców, tak, jak zawsze. Wsunął mi kolano między nogi, nigdy tego nie robił, ale już mi nie przeszkadzało, że przegina. Bo chyba już nie przeginał. Nie po tym, co się stało. – Mogłoby być tak już zawsze – uśmiechnąłem się do siebie na tę myśl. Sasuke gładził palcami mój brzuch.
-Bardzo bym tego chciał – wyszeptał.
            Nagle jego palce zaczęły zjeżdżać niżej. Spiąłem się i niemal zachłysnąłem powietrzem, gdy mnie dotknął. Jednocześnie przez całe moje ciało przeszła fala podniecenia. Sasuke przejechał kciukiem po mojej męskości, uciskając ją lekko.
-Co ty… - sapnąłem, łapiąc go za nadgarstek, ale zaraz rozplótł moje palce swoją drugą dłonią.
-Nie bój się – szepnął mi do ucha. – Tylko cię dotykam, będę… bardzo delikatny – wyszeptał mi do ucha zmysłowym głosem, już samym tonem i treścią wypowiedzi wywołując u mnie kolejny dreszcz. Jego kciuk powrócił do poprzedniej czynności. Sapałem z podniecenia, czując te pieszczoty, z chwili na chwilę coraz bardziej intensywne, ale jednocześnie coraz bardziej frustrujące. Nagle zaczął mi przeszkadzać materiał spodni i bokserek, przez który mnie dotykał. Reagowałem na jego dotyk i dlatego po pewnym czasie moja erekcja zaczęła domagać się większej uwagi, niż samego masowania. Niemal czułem ból. Zgiąłem się odruchowo, zaciskając uda.
-Sa… Sasu – wysapałem z trudem. – Ja nie…
-Chcesz więcej… mocniej? – zapytał, owiewając moje ucho oddechem i przylegając do mnie całym ciałem. Poczułem na pośladkach, że on również był podniecony.
-Ja… - nie miałem pojęcia, co odpowiedzieć. Chciałem, ale tak się wstydziłem…
-Spokojnie – szepnął mi do ucha, a jego dłoń wkradła się pod moją bieliznę. Wygiąłem się do tyłu, gdy jego palce objęły moje przyrodzenie. Głowę miałem opartą gdzieś o jego bark. Cały byłem spocony i przechodziły przeze mnie fale dreszczy i gorąca. Nigdy jeszcze nie przeżywałem tego tak intensywnie. Już sam głos Uchihy na mnie działał, nie mówiąc o jego zapachu i przede wszystkim, o jego bliskości. Przylegał do moich pleców, czułem, jak oddycha, jego oddech parzył mnie w ucho. Drugą dłoń trzymał na moim torsie, bawił się moimi sutkami.
            Zaczął przesuwać palcami po moim penisie, coraz szybciej i szybciej. Sapałem, pojękując z podniecenia. Wstydziłem się tych dźwięków, dlatego zagryzłem zęby na dolnej wardze. Nie udawało mi się jednak ich całkowicie stłumić. Jeszcze nigdy w życiu nie było mi tak dobrze, a przecież nie byłem już prawiczkiem. Jednak nigdy nie kochałem się z kimś, do kogo bym coś czuł.
-O Boże! – wyrwało mi się z gardła, kiedy Sasuke ścisnął moją męskość, pocierając jej czubek kciukiem. Była to przyjemność granicząca z bólem. Już nie myślałem logicznie. Chciałem więcej, czułem, jakbym miał zaraz eksplodować. Wstyd odszedł na bok.
            Przekręciłem się w stronę Uchihy, a wtedy on wyjął dłoń spod moich bokserek. Skołowany, jęknąłem w proteście, jednak to, co zrobił Sasuke, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Bo Uchiha złapał za moje piżamy, ściągnął je w dół, nieco opuścił moje bokserki, odsłaniając moją męskość, po czym pochylił się i wziął ją do ust.
            Usiadłem szybko, z przeciągłym jękiem na ustach, bo nie bawił się, tylko od razu zaczął go intensywnie ssać, śliniąc się bardzo. Było to uczucie nie do opisania. Zgiąłem się, pochylając do przodu i zaciskając powieki. Wplotłem palce jednej ręki w jego włosy, drugą zaciskając na pościeli. Dyszałem, a Sasuke poruszał głową coraz szybciej, doprowadzając mnie do szaleństwa. Odchyliłem się gwałtownie, kiedy do tego wszystkiego zaczął jeszcze masować palcami moje jądra. Mój oddech był płytki, a w głowie mi wirowało. Zacząłem mimowolnie poruszać biodrami, wypychając je do przodu. Wciąż trzymałem Uchihę za włosy, ale nie skarżył się, a ja już nie panowałem nad sobą. Chciałem, by jak największa część mojego członka znajdowała się w jego ciepłych, mokrych ustach. Poruszał językiem, sprawiając mi tym dodatkową przyjemność.
-Ja…- odezwałem się, gdy przez moje ciało przeszedł kolejny, spazmatyczny dreszcz. Chciałem mu powiedzieć, że dochodzę, ale przez moje zachrypnięte gardło słowa za nic nie chciały się przecisnąć. – Ja… - wygiąłem się do tyłu, z całej siły zaciskając palce na jego włosach. Ugryzł mnie lekko, chyba go to zabolało, a mnie dodatkowo jeszcze bardziej podnieciło. – Ja… już… Sasuke, ja…!!!
            Następny dźwięk jaki wyrwał się z mojego gardła nie był już żadnym słowem, tylko raczej usilnie powstrzymywanym krzykiem. Wygiąłem się całkowicie do tyłu i doszedłem w ustach kochanka. Usłyszałem, że się zakrztusił, ale nie byłem w stanie nic zrobić. Starałem się złapać oddech, ale i z tym ledwo mogłem sobie poradzić. Czułem głowę Sasuke na swoim udzie i czułem, że się lekko porusza. Rozdygotany, wciąż z trudem oddychając, spojrzałem na niego. Klęczał, opierając czoło o moje udo. Jedna jego dłoń poruszała się szybko na jego własnej męskości.
            Zrobiło mi się głupio. W ogóle nie pomyślałem o nim, o tym, że jego też to podnieciło. Ale z drugiej strony, kiedy na niego patrzyłem w takiej chwili czułem, że nie jestem w stanie oderwać wzroku.  Chciałem zobaczyć jego twarz. Złapałem go za podbródek i uniosłem jego głowę. To, co zobaczyłem, przeszło moje oczekiwania.
            Uchiha był cały spocony, włosy kleiły mu się do mokrej twarzy. Włosy miał w nieładzie, na policzkach wypieki, a na brodzie moją spermę. Patrzył zupełnie nieprzytomnie, przez mgłę podniecenia i rozkoszy.
-Na…- zaczął. Nie wiem, co chciał powiedzieć, ale przerwałem mu i wbiłem się w jego usta, jednocześnie sięgając dłonią do jego członka. Zacisnąłem na nim palce, a on jęknął mi w usta. Zacząłem poruszać dłonią, starając się robić to jak najszybciej i najmocniej. Sasuke oderwał się od moich ust i zaczął szybko oddychać. Przytuliłem się do niego, a on objął mnie mocno za szyję. Sapał mi wprost do ucha, ale chciałem, by wydał z siebie jakiś inny dźwięk, choćby pomruk zdradzający, w jakim jest stanie, dlatego zacisnąłem swoje palce jeszcze mocniej. Wygiął się, ale nie jęknął. Zirytowało mnie to i rozluźniłem uścisk. Przejechałem palcami po jego członku, tak delikatnie, że po tym wszystkim mógł tego nie poczuć. Dygotał. Chyba z wściekłości.
-Co ty… Naruto… dlacz…?
            Zacisnąłem palce, o on urwał w pół słowa i w końcu jęknąłz rozkoszy, wyprężając się. Był to cudowny dźwięk i właśnie przez niego postanowiłem przestać się z nim bawić w tak perfidny sposób. W końcu on się zemną nie droczył, tylko zrobił wszystko, bym przeżył jak największą rozkosz. Przyspieszyłem i wzmocniłem swoje ruchy, słysząc, jak oddech Sasuke z chwili na chwilę się zmienia. Sapał coraz głośniej i płycej, aż w końcu wygiął się,wplatając mi palce we włosy.
-Boże, Naruto! – jęknął i jego sperma ochlapała nasze podbrzusza. Chwilę trwaliśmy w bezruchu, a Sasuke dochodził do siebie. Obserwowałem wtedy jego twarz. Nigdy nie widziałem go takim, tak bardzo wyprowadzonym z równowagi. W dodatku jego ciało było takie gorące, a jego policzki takie czerwone. Spojrzał na mnie, wciąż oddychał za szybko. Siedzieliśmy na wprost siebie, obejmując się. Jednocześnie się do siebie przysunęliśmy i zaczęliśmy całować. Sasu pchnął mnie na pościel i położył się na mnie. Nie przeszkadzało mi to. Oddawałem pocałunki, walcząc z jego językiem, bo chciał mnie zdominować. Nie miałem zamiaru dać mu tej satysfakcji, ale z drugiej strony jakaś część mnie chciała poddać się jego pieszczotom. Dłonie Sasuke wędrowały po moim ciele. Ja muskałem palcami jego pośladki, trzymając ręce pod jego bokserkami. Jakaś część mnie zastanawiała się wprawdzie, kiedy pozbył się piżamy, ale w tej chwili było to akurat najmniej ważne. Złapałem za te jego głupie bokserki i ściągnąłem je z niego. Jego usta zamarły.
-Chcesz się kochać? – zapytał, patrząc mi w oczy. Zastanowiłem się nad tym. Cały czas byłem podniecony, Sasuke też pewnie nie brakowało sił. Wciąż nie maiłem go dosyć, a to, co zdarzyło się przed chwilą, to było dla mnie za mało. Ale czy to nie ja protestowałem tak gwałtownie? Czy to nie ja uciekałem przed jego dotykiem?
-Manipulator – wysyczałem, dochodząc do jednego, jedynego wniosku, jaki był słuszny. Zmanipulował mnie. Od początku zaplanował, że ta noc tak się skończy. Nie ważne gdzie, u mnie, czy u niego. Nie ważne, czy będę chciał, czy nie będę. Postanowił, że prześpimy się ze sobą i uzyskał to, do czego dążył, jak zawsze zresztą. Perfidny drań!
            Rzucił mi zadziorne spojrzenie, zrozumiawszy, że domyśliłem się, jakie były jego niecne plany, które właśnie udało mu się zrealizować. Miał mnie.
-Pieprzony manipulator – powtórzyłem i natarłem na jego usta. Pieprzyć moją dobę. Pieprzyć moje wahanie. Pieprzyć, że był facetem i że to nie powinno się nigdy zdarzyć. To, że nie powinniśmy czuć do siebie tego, co czuliśmy. Jeszcze nigdy nikt tak bardzo mnie nie podniecił, musiałem to przyznać. I jeszcze nigdy na nikim tak bardzo mi nie zależało. Gdybym miał kiedyś pokochać kogoś innego prócz Sakury, to pewnie byłby to właśnie Sasuke. Łatwo było sobie wyobrazić, że różowowłosa nie istnieje. Kogo bym wtedy kochał, jak nie tego zimnego drania? A teraz? Kogo mam kochać, jak nie jego, skoro wzbudza we mnie taki ogień?
            Poczułem, że zabrał się za ściąganie ze mnie bokserek. Znów obaj byliśmy podnieceni. Kiedy byłem już nagi, odruchowo zgiąłem nogi w kolanach. Wiedziałem, że tak to się odbędzie. On we mnie, przynajmniej za tym pierwszym razem, bo ja na pewno też chciałem poczuć w przyszłości, jak ciasny jest Uchiha. Ale teraz chciałem go w sobie. Zobaczyć. Kurde, żałowałem, że to nie mój kuchenny stół. Ale wszystko przed nami…
            Poczułem jego rękę, wędrującą między moimi pośladkami. Zaczął masować i uciskać moje wejście. Dysząc, spojrzałem mu pytająco w oczy, przerywając nasz kolejny pocałunek.
-Co… ty…?
-Będzie mniej bolało… - odparł, a ja złapałem go za nadgarstek i przyciągnąłem gwałtownie jego dłoń do swojej twarzy. Wziąłem do ust jego palce i oblizałem, śliniąc je. Przyglądał mi się lekko zdumiony.
-Szybko, wszystkie trzy… a potem mocno – wysapałem mu do ucha, przylegając do niego ciasno. Objąłem go, szykując się na to, co miało się za chwilę stać.
            Sasuke rozchylił moje nogi jeszcze bardziej, a potem wsunął we mnie jeden palec. Wyprężyłem się. Nie tego się spodziewałem, ale chyba byłem wdzięczny, że jednak nie zrobił tego, co chciałem. To było o wiele intensywniejsze i bolesne uczucie, niż przypuszczałem. Było na granicy wytrzymałości, gdybym mógł czuć to jeszcze tylko trochę bardziej intensywnie, wycofałbym się.
            Sasu wysunął ten palec, a potem zrobił to, co chciałem. Włożył trzy palce, mocno i szybko.
            Wygiąłem się i mimowolnie krzyknąłem, wbijając mu paznokcie w plecy. To było o wiele bardziej intensywne i przekroczyło granicę, którą wcześniej wyznaczyłem jako nie do zniesienia. Ale nie chciałem się wycofywać, nie teraz. Pragnąłem jeszcze, nawet, jeśli bolało.
            Sasuke poruszył palcami kilka razy, rozciągając mnie. Jęczałem pod nim, wijąc się. Czułem się niekomfortowo, a ból nie chciał odejść. Ale do bólu, jako shinobi, byłem przyzwyczajony. W końcu Uchiha zaprzestał przygotowań i spojrzał mi w oczy. Odwzajemniłem to spojrzenie i skinąłem głową, starając się rozluźnić napięte mięśnie. Objąłem go tylko mocniej, a Sasu złapał mnie za uda i lekko uniósł je w górę. Poczułem, jak czubek jego penisa dotyka mojego wejścia. Zamknąłem oczy. Sasuke pchnął.
            Z mojego gardła wydostał się kolejny, mimowolny krzyk, a ja wygiąłem się znowu, zaciskając mięśnie na jego męskości. Był to odruch, którego nie kontrolowałem. Po prostu bolało, i to jak cholera. Poczułem łzy w kącikach oczu.
-Naru – szepnął czule Uchiha i podniósł rękę, by je otrzeć, ale złapałem go za nadgarstek i powstrzymałem.
-Zostaw – wysapałem, rozluźniając mięśnie. – Mówiłem, czego chcę.
            Pchnął lekko, a ja jęknąłem z bólu. Zaraz zamarł.
-Naruto, ja nie chcę… - zaczął, ale wiedziałem, o co mu chodzi. Nie chciał sprawiać mi bólu, też mi coś! Złapałem go za kark i przyciągnąłem do siebie.
-Nie gadaj do mnie, tylko mnie pieprz – szepnąłem do niego i zacząłem go całować. Nie trzeba mu było tego dwa razy powtarzać. Zaczął się poruszać, najpierw wolno, potem coraz szybciej. Jęczałem mu w usta, czując nieziemskie pieczenie ale i nieziemskie podniecenie. Uchiha był coraz bardziej stanowczy, to przyspieszał tempo, to zwalniał, sapiąc z rozkoszy. Kiedy się we mnie wbijał, z moich ust wyrywały się krzyki, ale tłumił je pocałunkami. Kiedy się wysuwał, po moim kręgosłupie przebiegały dreszcze. Chyba krew płynęła mi po pośladkach, ale nie byłem pewien. Zresztą, nie obchodziło mnie to. Czułem ból, prawie nie do zniesienia, ale w jakiś sposób jeszcze bardziej mnie to nakręcało. Chciałem, by tak było. Chyba właśnie tak wyobrażałem sobie seks z Uchihą. A raczej, wyobrażałbym sobie, gdybym wcześniej na serio o tym myślał.
            Aż w pewnym momencie stało się coś, czego się nie spodziewałem. Uchiha trafił w jakiś mój czuły punkt, bo nagle moje ciało przeszła istna fala podniecenia. Wygiąłem się jak do tej pory najmocniej i krzyknąłem, również najgłośniej, dochodząc na brzuch Sasuke. Uchiha wbił się we mnie wtedy gwałtownie i również doszedł, wymawiając moje imię. Gdybym nie był tak zachrypnięty, pewnie też właśnie tak oznajmiłbym własną rozkosz, ale tylko w myślach zdołałem uformować słowo „Sasuke”.
            Uchiha wysunął się ze mnie boleśnie i obaj opadliśmy na poduszki, nieziemsko zmęczeni. Cały dygotałem, czując pieczenie. Nie myślałem, że i po wszystkim tyłek będzie mnie tak bardzo bolał. Bo było chyba jeszcze gorzej, niż wtedy, gdy Uchiha był we mnie. Teraz nie czułem podniecenia i tego dreszczu, gdy we mnie wchodził, a ból został. Skuliłem się nieco, dotykając pośladków i spojrzałem na niego. Dyszał, wpatrując się we mnie z uśmiechem.
-Powinienem cię przeprosić – rzekł, a ja wydąłem policzki.
-No ja myślę – prychnąłem, mając na myśli swój tyłek.
-Wcale nie jesteś taki niewinniutki – zadrwił, ale zdawał się być tym faktem wielce ucieszony.Warknąłem nieco zirytowany.
-Ty za to zawsze jesteś zimnym draniem… choć nie… te rozmyte oczka i to „Boże, Naruto” były aż przesłodkie – wysyczałem w jego stronę. Oblał się rumieńcem, ale zaraz odzyskał pewność siebie.
-Tak, również uważam, że wydawałeś przesłodkie dźwięki. „Ja… ja… już, Sasukeeee!” – próbował mnie naśladować, zamykając oczy i imitując moje ruchy. Zaśmiałem się.
-Marny z ciebie aktor, Uchiha –prychnąłem. Ułożyłem się wygodniej i przymknąłem oczy. Poczułem, jak mnie obejmuje.
-Boli? – zapytał, całując mnie po szyi.
-Trochę, podły manipulatorze. Ale nie martw się, odbiorę swoje – powiedziałem, kiedy wtulił się w moje plecy i nakrył nas obu.
-A jak? – zaciekawił się niewinnym tonem.
-Domyśl się – powiedziałem z uśmiechem na twarzy. Zadrżał.
-Już się nie mogę doczekać – szepnął i mnie również przeszedł dreszcz. Ból jakby się zmniejszył, gdy powoli odpływałem w objęcia Morfeusza… chociaż nie. Wolałem uścisk innych ramion. Zwyczajnie zasnąłem.


dobra, dobra. przypominam, że zdarzenia te są jakby... hmm, środkiem historii, więc to nie jest tak, że spieszymy się z finałem. wcale się nie spieszymy i nawet takiego zamiaru nie mamy, dlatego nie martwcie się, że coś się za szybko dzieje czy coś. ja mam plan, wszem i wobec, ha!

6 komentarzy:

  1. Nie lubię naruto, na prawdę nie lubię naruto, a to.. o matko, to było cholernie dobre. Zupełnie przypadkiem tu trafiłam, i nie wiem dlaczego zaczęłam czytać, ale na prawdę mi się podobało. I nawet nie chodzi o to co przeczytałam, a o to jak to było napisane. Mam takie dwie osoby, autorki, które mogłyby napisać przepis na grochówkę, a ja byłabym zachwycona, Nie wiem dlaczego, ale.. Ty jesteś trzecią.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak oni świetnie do siebie pasują!

    Jaka pikanteria, no no, no! Jak to szło? "Nie gadaj do mnie, tylko mnie pieprz"?';] świetne.

    Naprawdę akcja się rozwija, a Naru szybko sie otworzył! Mega wciaga!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział,po prostu nie można się oderwać od czytania. :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahaha! Uchiha, aktor się znalazł xD


    To wszystko było super, ta ich rozmowa i naśladowania po stosunku zajebiste XD

    Pozdrawiam i życzę weny. Idę dalej ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże... I to zajebiste zdanie ,,Nie gadaj do mnie, tylko mnie pieprz" *.* ♥
    Jezu, Naruto, częściej tak się otwieraj przed Saskiem, bo normalnie się wkurwię ;o A jak by jeszcze Sasuke był na dole... *.* Spełnienie marzeń *.* *.*
    A, i czy tylko ja jestem fanką pseudo gwałtów? ;-;
    Lubię, kiedy jedna ze stron tego nie chce, a tamta druga strona pieprzy i ma zdanie tego pierwszego generalnie w dupie. ;-; Psychiczna jestem.
    Idę czytać dalej ^^

    OdpowiedzUsuń