środa, 19 grudnia 2012

Kapłan Kyuubiego cz. 6

  Przerażony Naruto usłyszał kroki i trwożnie wtulił się w generała, niemal słysząc bicie swego własnego serca. Nie miał pojęcia, co się dzieje, po co generał go spętał, a teraz kogoś zaprosił? I kiedy tego kogoś zaprosił? Czy wtedy, gdy rozmawiał ze służbą? Kto przyszedł? W jakim celu? Głos, który się odezwał, niewątpliwie należał do mężczyzny!
            Jego oddech przyspieszył, gdy poczuł, jak ktoś siada na łóżku gdzieś przed nim. Czyjaś ręka dotknęła jego stopy. Zadrżał i cofnął ją. Generał Uchiha objął go w pasie i przytrzymał, a mężczyzna, który przyszedł, przysunął się bliżej. Dotknął go.
-Nie! – zawołał Naruto, próbując się wyszarpnąć z uścisku Uchihy.
-Ciiii – wyszeptał mu generał do ucha. – Spokojnie…
-Nie chcę – jęknął Naruto. – Nie, błagam…
            Ten przed nim, te obcy, uciszył go pocałunkiem. Jego dłonie objęły twarz Naruto i przytrzymały ją, by nie mógł się wyrwać. Jego usta były zaskakująco miękkie, ciepłe i delikatne, jednak to nie uspokoiło drżącego kapłana. Był ledwo żywy ze strachu.
            Ręka generała Uchihy zawędrowała na krocze Naruto, a kapłan zacisnął powieki, czując łzy w oczach. Nie mógł uwierzyć, że to się dzieje. Brzydził się swego ciała po tym, co robił mu generał, a teraz miał przejść przez to samo z jeszcze innym mężczyzną.
            Dłoń generała stawała się coraz bardziej natarczywa, a kapłan, choć bardzo się starał być na nią obojętnym, w końcu jęknął z przyjemności, czując, jak jego męskość reaguje. Obcy mężczyzna cofnął się, uwalniając jego wargi i położył mu dłonie na biodrach, po czym zsunął z Naruto spodnie i odrzucił je gdzieś. Kapłan zacisnął nogi, lecz to ich nie powstrzymało, bo mężczyzna zaraz je rozchylił. Generał puścił jego męskość i przesunął swoją dłoń między pośladki Naruto. Wbił w niego jeden palec.
            Kapłan jęknął głośno, czując łzy w oczach.
-Nie, proszę! – zawołał. – N-nie!
            Nie przejęli się jego protestami. Sekundę później Naruto poczuł wargi obcego mężczyzny na swojej męskości i jęknął jeszcze głośniej. Zaczął się szarpać, lecz generał i ten drugi przytrzymali go. Załkał, przerażony do granic. Oni mu to robili, we dwóch jednocześnie!
            Ciepłe wnętrze ust nieznajomego objęło męskość kapłana i mężczyzna zaczął poruszać głową, co chwila używając zębów. Robił to zupełnie inaczej niż generał, jakby… sprawniej, lepiej, Naruto wygiął się, pojękując z rozkoszy wymieszanej z obrzydzeniem do samego siebie. Nie mógł uwierzyć, że to, co się dzieje, sprawia mu przyjemność.
-Dobrze ci, prawda? – spytał szeptem generał Uchiha, poruszając swym palcem we wnętrzu kapłana. Naruto zaczął się sam poruszać, wypychając biodra w przód, by być głębiej w ciepłych ustach nieznajomego i cofał je, by palec Uchihy podrażniał wrażliwe wnętrze w nim samym. Jęczał przy tym, skołowany, przerażony, podniecony i zdjęty odrazą. Czuł tyle emocji, że pogubił się w nich. Po brodzie spływała mu ślina.
-Przest-przesta… ach! Przestańcie…! Nie…
-Przecież tego chcesz… Chcesz, prawda? – szeptał dalej Uchiha, wsuwając w Naruto drugi palec. Kapłan jęknął przeciągle i z oczu popłynęły mu łzy, wsiąkając w opaskę na oczach. Ta przeklęta ciemność drażniła go, denerwowała. Chciał się uwolnić, nie chciał tego przeżywać, tak bardzo się bał.
-N-nie… wcale nie… ja n… Ach! – prawie krzyknął, gdy nieznajomy mężczyzna ugryzł go dość boleśnie, a potem przeciągnął zębami po całej jego długości. – Niech on przestanie! Niech przestanie! Ach, nie…! Nie, proszę! A-ach!
            Rozpłakał się i zaczął gwałtownie wierzgać nogami, lecz stłamsili jego ruchy, przygniatając mu nogi po posłania. Nieznajomy mężczyzna przyssał się mocno do męskości kapłana, szybko oddychając przez nos. Naruto starał się za wszelką cenę nie odczuwać przyjemności, jednak mu się nie udało. Niedługo potem jęknął bardzo głośno i doszedł w usta nieznajomego.
            Mężczyzna nie cofnął się, tylko połknął wszystko, a potem jeszcze dokładnie oblizał przyrodzenie kapłana. Ten wił się pod ciepłym dotykiem jego języka, jęcząc i prosząc, by już przestał. Nie mógł tego znieść tego dotyku, on był naganny, obrzydliwy…
-Ach! – krzyknął zaskoczony, gdy nagle generał Uchiha pchnął go to przodu i kapłan wylądował twarzą w poduszkach. Szarpnął się, lecz Uchiha złapał go za kark i przytrzymał.
-Spokojnie, Naruto – powiedział, a kapłan jęknął.
-J-jak śmiesz… - wysapał – mówić… mi po imieniu…
            Uchiha zaśmiał się głośno i zaciskając palce na włosach Naruto, pociągnął jego głowę do góry. Dłonie obcego mężczyzny ujęły jego twarz.
-Nie – jęknął, gdy poczuł, jak nabrzmiała, gorąca męskość nieznajomego dotyka jego policzka. – Nie… Nie chcę!
            Ktoś wsunął mu palec w usta, Naruto nie był pewny, który z nich. Kapłan zacisnął na nim zęby i usłyszał syk bólu generała Uchihy. W następnej chwili Sasuke cofnął swoje dwa palce, a potem siłą wepchnął w niego aż cztery. Krzyk Naruto odbił się echem od ścian komnaty.
-Nie będziesz więcej gryzł – warknął Uchiha.
-P… ach! Ngaaah! P… puść… prze… - Uchiha pchnął mocniej i Naruto znów krzyknął rozdzierająco. –Bła-a-a-agam!
-Nie będziesz gryzł – powtórzył twardo Uchiha.
-N-nie… nie b-będę… błagam…. AGH!
            Uchiha cofnął dłoń, a Naruto odetchnął głośno i zaniósł się rozdzierającym szlochem. Nieznajomy mężczyzna uniósł jego brodę i wsunął mu do ust dwa swoje palce. Naruto zacisnął powieki, upokorzony. Mężczyzna rozchylił mu usta i siłą przygiął jego głowę, a swe palce zastąpił przyrodzeniem. Kapłan zakrztusił się i szarpnął, lecz nieznajomy i Uchiha przytrzymali go.
-Spisz się – szepnął mu Uchiha do ucha, owiewając je gorącym oddechem. Naruto poczuł jego męskość między swoimi pośladkami. – Odpłać się księciu Gaarze za wcześniejszą pieszczotę…
            Naruto zamarł, szeroko otwierając oczy, a wtedy Uchiha wbił się w niego. Jęknął, zaciskając usta na męskości księcia Gaary, a mężczyzna sapnął cicho, zaciskając mu dłoń na włosach.
-Pokaż mu, czego cię nauczyłem, Naruto – szeptał generał, powoli się w nim poruszając. – No już, bo będę niezadowolony…
            Zaczęli się poruszać – Sasuke i Gaara – nie dając mu wyboru, nie pozwalając mu się wyswobodzić. Stłamszony, trzymany przez nich, zgrał się z ich ruchami, by choć trochę zmniejszyć ból, by się dostosować. Dłonie związanych za plecami rąk zdrętwiały mu, od niewygodnej pozycji bolała szyja i plecy, a oczu cały czas wypływały łzy. Ciemność opaski na oczach przerażała, bał się jak nigdy do tej pory. Został potraktowany jak przedmiot. Słyszał pojękiwania ich obu i coś jeszcze i dopiero po pewnym czasie zdał sobie sprawę, że generał i książę całują się i dotykają, cały czas biorąc jego ciało.
            Dygotał i pojękiwał przy każdym ruchu Uchihy, bo wyjątkowo go tym razem bolało. Generał w ogóle nie był delikatny, wręcz przeciwnie, zachowywał się bezduszniej niż zwykle. Po tym, co mu wcześniej powiedział kapłan myślał, że Uchiha będzie delikatny o ile Naruto będzie posłuszny. Teraz wiedział, że słowo Uchihy nie jest nic warte. Generał go okłamał.
            Poczuł jak czarnowłosy wchodzi wyjątkowo głęboko i krzyknął mimo tego, co tkwiło mu w ustach. Ciepłe nasienie generała zalało jego wnętrze, a chwilę później również i jego usta wypełniła ta sama ciecz. Zaczął się krztusić i książę Gaara puścił jego głowę, a Naruto zaraz ją cofnął, kaszląc i wypluwając jego spermę. Cały dygotał z obrzydzenia, upokorzony jak nigdy w całym swoim życiu.
-Świetnie – szepnął mu Uchiha do ucha, a potem przygryzł jego płatek. – Podobało ci się, Naruto?
-P-przestańj-już – wyszlochał Naruto. – Ja j-już nie chcę…
            Uchiha zaśmiał się po raz kolejny.
-Naprawdę myślisz, że to już koniec? – spytał, a potem zanurzył się w jego ustach.

            Generał Oto, Sasuke Uchiha, siedział na wygodnym łożu w swojej i kapłana Kyuubiego komnacie, patrząc, jak jego dwaj kochankowie śpią, znużeni nocnymi igraszkami. Gdy podbił Sunę to właśnie księcia Gaarę, urodziwego, smagłego, tajemniczego królewskiego brata wybrał sobie na ulubionego kochanka. Gaara był niepokorny, zupełnie jak Naruto, lecz po pewnym czasie zupełnie mu uległ i teraz spełniał każdą zachciankę Sasuke. Gaara robił to oczywiście z miłości, z miłości do siostry i młodszej kuzynki, Matsuri. Sasuke zagroził mu bowiem, że sprzeda obie kobiety do niewoli, a zwłaszcza śliczną Temari, która prócz Shikamaru, podobała się również zaprzyjaźnionemu z Sasuke sułtanowi, który chciał mieć dziewczynę w swoim haremie.
            Oczywiście, Sasuke nigdy by czegoś takiego swemu zaufanemu słudze nie zrobił. Skoro Shikamaru upatrzył sobie księżniczkę Temari, Sasuke mógł ich tylko pobłogosławić. Ale Gaarę mógł szantażować, nie zdradzając mu swej łaskawości wobec stratega.
            Wychylił się ponad młodym, urodziwym księciem i ściągnął opaskę z oczu blondyna. Naruto wciąż miał mokre rzęsy i zaczerwienione policzki, wyglądając w taki sposób sprawiał, że generał pragnął go jeszcze bardziej. Był wręcz nierzeczywisty, ze swoją niewinnością, którą zachował aż do teraz, z uporem, jakiego nie ma nikt inny, taki dumny, wyniosły, a w sercu dobry i uczciwy. Właśnie z powodu tych cech Sasuke był nim tak bardzo zafascynowany, złamanie kogoś takiego byłoby prawdziwym osiągnięciem.
            Uśmiechnął się do siebie, jednym palcem dotykając ciepłego policzka śpiącego kapłana. Naruto był naprawdę słodki, kiedy się dziś z nimi kochał. Jego głos odbijał się od ścian, a jego jęki wprawiały w drżenie nawet zazwyczaj chłodnego i oziębłego księcia pustyni. Tych dwóch w jednym łóżku prawiło, że Sasuke był podniecony jak nigdy. Po jego głowie wciąż krążyły obrazy z momentu, kiedy kazał tej dwójce kochać się na jego oczach, a sam tylko obserwował. Naruto, jęczący i błagający pod księciem Gaarą był niezapomnianym widokiem.
            Generał wstał, naciągając na siebie spodnie, po czym przeciągnął się i założył tunikę. Jeszcze raz obejrzał się na śpiących kochanków, a potem obrócił się i opuścił komnatę.
            Idąc chłodnymi korytarzami pałacu w Sunie nie mógł się nadziwić niezwykłości pustynnej architektury. Teraz, nocą, rozumiał zachwyt Naruto. Korytarz pałacu był ciemny, okrągło sklepiony, w ścianie znajdowały się podłużne, spiczasto wykończone okna. Wdzierał się przez nie nocny, chłodny wiatr, unosząc białe jak duchy firanki, a także wlewało się blade, księżycowe światło. Każdy przedmiot w korytarzu rzucał na podłogę długi cień, dając mylne wrażenie, że generał nie jest w korytarzu sam, że śledzą go dusze poległych w nim wojowników i poprzednich władców.
            Przemierzył kilka korytarzy, minął kilku strażników, którzy się przed nim skłonili, aż w końcu dotarł do komnaty, która go interesowała i wszedł do niej bez pukania, przykładając palec do ust, by uciszyć strażników.
            Komnata była ogromna i jak wszystko w Sunie, kipiała przepychem. Za dnia zapewne była pełna kolorów, lecz teraz, nocą, wszystko było ciemne i wyblakłe. Przy ścianach z ozdobnymi, podłużnymi oknami, osłoniętymi drogimi zasłonami, stały piękne, rzeźbione meble, a na nich kadzidła, wydzielające słodki, korzenny zapach. Pośrodku pomieszczenia znajdowało się kamienne podwyższenie, na które prowadziły trzy stopnie, a na nim gigantyczne, osnute moskitierą łoże, na którym spały dwie postaci.
            Generał podszedł do podwyższenia i wspiął się na nie, a potem odgarnął moskitierę i zerknął na śpiących ludzi.
            Shikamaru otulał ramionami pogrążoną we śnie, nagą księżniczkę Temari. Jedna jego dłoń spoczywała na jej brzuchu, drugą trzymał pod jej głową. Cienka tkanina zakrywała ich po pas, więc generał mógł sobie swobodnie obejrzeć piękne, duże piersi księżniczki.
            Wyciągnął rękę i zacisnął ją na twarzy Shikamaru.
            Sługa zaraz się obudził i spojrzał na Sasuke, chcąc zerwać się i go uderzyć, lecz już po sekundzie zdał sobie sprawę, że nie musi tego robić. Generał przyłożył palec do ust.
-Wyjdź do mnie – szepnął.
            Shikamaru pokiwał głową, a Sasuke wycofał się, a potem wyszedł z komnaty. Chwilę później na korytarzu pojawił się Shikamaru, ubrany w same spodnie. Sasuke zmierzył go spojrzeniem, a potem uśmiechnął się, bo blade ciało głównego stratega i konstruktora Oto było nawet atrakcyjne. Wskazał mu baczną nawę i obaj się tam skierowali.
-Tak, mój panie? – spytał strateg, gdy stanął przed generałem.
-Ładna – odezwał się Sasuke, z uśmiechem wskazując drzwi, przy których stali dwaj strażnicy, a Shikamaru obejrzał się na nie.
-Temari? – Spojrzał na Sasuke. – Generale, będę miał prośbę. Chciałem załatwić to rankiem, lecz skoro mogę teraz…
-Jaką? – zapytał Sasuke. Nie spieszyło mu się, by porozmawiać ze strategiem o problemie, z którym do niego przyszedł.
-Ja… będę ojcem – rzekł, a Sasuke otworzył szerzej oczy.
-Dziewczyna jest w ciąży? – zdziwił się.
-Moja przyszła żona – oznajmił mu Shikamaru twardo, a Uchiha aż rozdziawił usta ze zdziwienia. – Panie, chciałbym cię prosić, byś udzielił nam ślubu – rzekł, pochylając głowę.
-Shikamaru… - Sasuke odchrząknął. – Chcesz wziąć za żonę nałożnicę, którą ci oddałem?
            Mężczyzna wyprostował się dumnie.
-Ta kobieta obdarzyła mnie swą miłością, panie – powiedział. – A od dwóch miesięcy nosi w łonie moje dziecko.
-Jesteś pewien, że jest twoje?
-Nie pozwolę jej obrażać – odparł strateg, a Sasuke znów wytrzeszczył oczy.
-Zważ sobie, do kogo mówisz – upomniał go surowo, a mężczyzna ponownie pochylił głowę. – Mam rozumieć, że jutrzejszego dnia będziesz błagał o jej rękę króla Suny? – zapytał dość chłodno, a Shikamaru przełknął ślinę.
-Jeśli ty, mój panie, wyrazisz zgodę, król Suny nie śmie zaprotestować. A kobieta z nieślubnym dzieckiem… panie…
-Rozumiem – odrzekł Sasuke, choć tak właściwie, nie rozumiał, co kierowało strategiem. Sam miał wiele dzieci u różnych niewolnic i nigdy mu nie przyszło do głowy, by którąś z nich uczynić żoną. Odprawiał taką nałożnicę, wypłacając jej większą sumę, by miała za co utrzymać siebie i dziecko. Nie miał zamiaru przywiązać się do jednej osoby, takie przywiązanie przynosiło tylko cierpienie. Poza tym kobiety były zazdrosne i prędzej czy później miałyby pretensję o ilość jego kochanków i kochanek. Jedna kobieta nigdy by nie zdołała go zadowolić. Trzy, być może, lecz nie jedna. – Jeśli tego właśnie pragniesz, mogę udzielić ślubu. Co prawda spieszyło mi się do Oto, lecz nie aż tak bardzo, bym nie mógł zostać w Sunie kilka dni dłużej i nieco więcej czasu spędzić z moim drugim, ulubionym kochankiem…
            Sasuke uśmiechnął się, a Shikamaru wzdrygnął lekko.
-O… o czym chciałeś ze mną rozmawiać, mój panie? – spytał strateg.
-Przejdziemy się? – spytał Sasuke, wskazując mu ciemną głębię korytarza. Shikamaru rozejrzał się, a potem niepewnie skinął głową. Sasuke splótł ręce za plecami i ruszył pierwszy, a strateg obok niego. – Pamiętasz, jak prosiłem cię o to, byś przebudował swą machinę wojenną, bo być może niezwykłe umiejętności kapłana Kyuubiego wyczują nasz podstęp? – spytał ostrożnie. Strateg skinął głową.
-Owszem, mój panie – rzekł.
-Widzisz, nie myliłem się, jak zwykle zresztą. Kapłan je posiada.
            Shikamaru zakrztusił się własną śliną, a potem spojrzał na niego zdumiony.
-To… niemożliwe – szepnął wstrząśnięty. Sasuke rozłożył ręce.
-Lecz tak jest, byłem tego świadkiem, w mej obecności miał widzenie – odparł Sasuke. – Widział tamten dzień z mej przeszłości, co prawda dość mętnie i raczej… widział symbolami, ulica, herb mego rodu, miecz mego brata… Niemniej jednak wszystko to jest prawdą. Dlatego właśnie udaliśmy się w podróż do Oto.
-Co masz zamiar zrobić, mój panie? – spytał strateg, a Sasuke wzruszył ramionami.
-Coś sprawdzić, drogi Shikamaru – powiedział. – Jesteś mi więc potrzebny, twoja zdolność logicznego myślenia, twój sposób rozumowania, będą mi niezbędne. Przykro mi, lecz nie dane ci będzie przeżyć w pełni swego miesiąca miodowego.
-Rozumiem, mój panie.
-Oddeleguję cię jednak do Suny, gdy tylko przestaniesz mi być potrzebny. Jeśli dziedzic jest dla ciebie ważny, pozwolę ci być przy jego narodzinach.
-Dziękuję – odparł mężczyzna, po raz kolejny pochylając głowę.
-Musisz jednak zasłużyć na przywileje – przypomniał mu Sasuke. – A teraz odejdź.
-Dziękuję, panie.
            Shikamaru skłonił się przed Sasuke po raz ostatni, po czym odszedł. Generał chwilę za nim patrzył, a potem podszedł do jednego z okien i wyjrzał przez nie na pustynny dziedziniec przed pałacem. Kamienne płyty, z których się składał, pomalowane były na różnorakie kolory, układające się w geometryczny, skomplikowany wzór. Można to było dostrzec tylko z pewnej odległości; Sasuke uwielbiał się w niego wpatrywać, ilekroć go widział, za każdym razem odkrywał coś nowego w jego kształcie. Raz wykwitały przed nim całe kobierce kwiatów, składających się z ostro wykończonych płatków, innym razem widział kwadratowe wielbłądy, konie i ludzi, a jeszcze innym dostrzegał słońce i gwiazdy.
            Naruto miał rację, Suna była pięknym miejscem, w sam raz na wakacje, na miesiąc miodowy, na wspólne, ciepłe noce, przepełnione seksem – co kto wolał.

            Kapłan Kyuubuego, Uzumaki Naruto, ocknął się, gdy trzasnęły drzwi, jakby ktoś opuścił komnatę. Nie miał pojęcia, jak długo spał, ale dookoła niego wciąż było ciemno, więc domyślił się, że krótko. Wciąż miał związane za plecami dłonie, ale na szczęście, zdjęto mu opaskę z oczu.
            Podciągnął się nieco, czując ból w zdrętwiałych, wygiętych do tyłu rękach i ból między pośladkami, w miejscu, z którego skorzystał dziś generał Uchiha i książę Gaara.
            Przypomniawszy sobie o trzecim uczestniku dzisiejszych zdarzeń Naruto drgnął i spojrzał na śpiącego obok niego, rudowłosego księcia z przerażeniem wymieszanym z odrazą. Drgnął, gdy ten mruknął coś we śnie i skulił się bardziej.
            Nie miał pojęcia, co robić. Palce zdrętwiały mu tak bardzo, że prawie ich nie czuł i przestraszył się, że w ten sposób je sobie uszkodzi. Rozejrzał się po komnacie, lecz było zbyt ciemno, by dostrzec, czy w pobliżu leży jakieś ostrze. Obolały, zaczął się czołgać ku skrajowi łóżka.
            Był już na samym brzegu i chciał zsunąć się na podłogę, gdy nagle ktoś złapał go za kostkę. Obejrzał się przerażony i spostrzegł, że za nogę złapał go rudowłosy książę Gaara.
            Krzyknął, przestraszony i wierzgnął nogą, lecz ten go nie puścił, wręcz przeciwnie – zacisnął palce na jego kostce i gwałtownie do siebie przyciągnął.
-N-nie! – krzyknął Naruto. – Nie, proszę! Proszę!
-Ciii – odparł książę, przykładając mu palce do ust. – Ciii, bo cię usłyszy i wróci.
            Naruto spojrzał na niego z niezrozumieniem.
-Nie bój się – szepnął książę. – Ja… ja nie uczynię ci krzywdy…
            Naruto poruszył się nieco.
-M-moje ręce – wyjąkał. – T-tak bolą…
            Książę skinął głową, po czym zszedł z łóżka, by po chwili wrócić, niosąc nóż. Naruto przekręcił się na brzuch, a Gaara przeciął sznur, krępujący jego nadgarstki.
            Kapłan zaraz się zerwał i masując obolałe ręce, odczołgał się na bok, patrząc wylęknionym wzrokiem na księcia. Ten siedział na skraju łóżka, zerkając na niego swoimi niezwykłymi oczami, pomalowanym wokół czarnym barwnikiem.
-M-musiałem – wychrypiał po chwili Gaara, zerkając na niego. – Muszę robić, co mi rozkaże. Moja rodzina to jego zakładnicy. Jeśli spełniam jego zachcianki, i-im nie dzieje się krzywda. Nie jestem nikim lepszym od ciebie, tak jak ty, jestem jedynie dziwką.
            Ich oczy spotkały się w spojrzeniu.
-J-ja… ja nie wiedziałem – szepnął Naruto.
-Nie sprawia mi to przyjemności – rzekł książę, jakby chciał się usprawiedliwić. – Ja nie mam wyboru.
-A… a jednak t-to zrobiłeś – wychrypiał kapłan przez nabrzmiałe gardło. Książę spojrzał na niego ponuro, a potem skinął głową.
-Nakazał mi to – szepnął Gaara, przecierając twarz dłońmi. – J-ja…
-Na to nie ma usprawiedliwienia! – zawołał kapłan, rozzłoszczony. – Spełniasz każdy rozkaz mężczyzny, który zniewolił twój lud! Co z ciebie za władca?! To ty jesteś dziwką, nie ja! Gdybym był taki, jak ty, Uchiha nie musiałby pętać mi rąk, by mnie mieć!
-A co ty masz do stracenia?! – zapytał wściekle Gaara. – Jesteś kapłanem, nie znasz swej rodziny, żyjesz w świątyniach! Ja mam bliskich, których darzę miłością i tym, co robię, zapewniam im bezpieczeństwo!
            Naruto prychnął.
-Też mi bezpieczeństwo! – zaśmiał się kpiąco. – Widziałem twą siostrę i sługę Sasuke, widziałem, jak się witali. Ona jest tylko nałożnicą jakiegoś żołnierza!
            Książę uniósł zamaszyście rękę, a Naruto skulił się, przerażony, osłaniając głowę. Cios jednak nie nastąpił. Odczekał chwilę, a potem opuścił ręce, spoglądając na rudowłosego.
            Książę Gaara siedział na brzegu łoża, zgarbiony, dłońmi zasłaniając twarz. Naruto przyglądał mu się chwilę.
-Wasza…. Wasza książęca mość… - szepnął cicho, wyciągając drżącą rękę, lecz książę odtrącił ją gwałtownie.
-Nie dotykaj mnie! – syknął. – Ja podjąłem słuszną decyzję, nie masz prawa mnie potępiać! M-moja rodzina… przynajmniej żyje! A co stało się z twoim miastem, co?! Twoi kapłani… są tu… w moim mieście… jako niewolnicy…! Ty sam jesteś niewolnikiem!
-Ale nie dziwką – warknął Naruto. – Nie rozkładam przed nim nóg z radością, jak ty to czynisz. Myślisz, że nie zmieni swego zdania, bo robisz, co tylko chce?! Próbowałem tego, a nadal bije i gwałci wbrew naszej umowy. To diabeł, nie człowiek! Brak ci odwagi!
-A tobie rozumu! – odparł natychmiast książę. – Gdybyś go miał, twych ludzi nie spotkałoby to wszystko!
            Obrócili się do siebie plecami, urywając dyskusję. Naruto pewny był swego, wiedział, że Sasuke, jeszcze nim go wziął, już postanowił, co uczyni z jego kapłanami i Naruto nie odwiódłby go od jego decyzji. Poza tym, jego kapłani byli silni, jak on sam. Myślami cały czas był z nimi i gorąco się za nich modlił. Wierzył w łaskę Kyuubuiego, wierzył, że bóg nie zostawiłby ich na pastwę diabła.
            Wkrótce potem w komnacie zjawił się generał Uchiha. Gdy wszedł, zarówno Naruto, jak i książę, podnieśli głowy i spojrzeli na niego. Naruto zadrżał i skulił się bardziej, zaś książę Gaara wstał. Gdy Sasuke się zbliżył, objął rudowłosego w pasie i ucałował jego skroń. Ten położył mu rękę na torsie.
-Co się stało? – zapytał Sasuke, uśmiechając się okropnie. Naruto nie mógł patrzeć na ten uśmiech. – Różnica poglądów? – domyślił się generał, gdyż nie brakowało mu bystrości i Naruto doskonale o tym wiedział.
-Tak, mój panie– szepnął usłużnie książę Gaara, a Naruto nic nie odrzekł. Generał puścił swego pustynnego kochanka i wspiął się na łoże, zbliżając się do kapłana. Ten skulił się jeszcze bardziej.
-Co się stało, Naruto? – zapytał, ujmując go za nadgarstek i odciągając na bok rękę, którą Naruto zasłaniał twarz.
-Nie… nie dotykaj mnie, kłamco! Oszuście! Ty… jesteś najgorszy…
            Generał zaśmiał się i pociągnął go brutalnie w bok. Gdy Naruto padł na materac, generał zawisł nad nim, patrząc mu w oczy.
-Czy nie było ci przyjemnie? – zapytał, odgarniając mu włosy z czoła.
-Nie. Nie sprawia mi to przyjemności, brzydzę się tym!
-Powstrzymuje cię tylko twój upór – szeptał dalej czarnooki. – Niepotrzebny upór, kapłanie. Gdybyś słyszał swój głos, gdy tej nocy pieściliśmy twe ciało. Gdybyś widział, to co widzieliśmy my… zmysłowe ruchy twych bioder, gdy wychodzisz naprzeciw kochankowi… - Naruto zagryzł dolną wargę, nie mogąc oderwać przerażonego spojrzenia od oczu generała. – Gdybyś mógł poczuć swe własne, żarliwe pocałunki, składane na moich ustach, gdy cię biorę…
-To nieprawda – jęknął Naruto. – Nieprawda… to nie tak…
-A jednak jesteś twardy i gorący, ledwo cię dotknę…
-To nie przez to… to wszystko nie tak…
-Nie zaprzeczaj, Naruto – szepnął generał, pochylając cię nad nim. – Pragniesz mnie. Drżysz, gdy na ciebie spojrzę. Łakniesz mnie, zaledwie cię dotknę. Pożądasz, gdy jestem blisko…
-Nie… - Po policzkach Naruto spłynęły łzy. – Nieprawda…
            Generał zaśmiał się cicho, dotykając jego policzka.
-Okłamujesz samego siebie, kapłanie. Chodź do nas, Gaara. Pokażemy Naruto, jak bardzo się myli…

19 komentarzy:

  1. kiedy następna część? już nie mogę się doczekać! czekam i czekam :P

    OdpowiedzUsuń
  2. fajny pomysł na opowiadanie... podoba mi sie... czekam na nastepna część ^^ Weny życzę ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam niecierpliwie na kolejny rozdział bo tej jest cudowny

    OdpowiedzUsuń
  4. Proszęęęęęęęę ;(
    Ja chcę wiedzieć co dalej, to chyba moje ulubione opowiadanie :3
    Jesteś genialna ! : D

    OdpowiedzUsuń
  5. świetne opowiadanie, genialny klimat, nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału : p

    OdpowiedzUsuń
  6. super, ale zauważyłam że zawsze naruto jest uke :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niekoniecznie, w kilku one-shotach uke jest Sasuke xD podobnie w opowiadaniu "Mój najlepszy przyjaciel"
      teksty opatrzone gwiazdką (*) są NaruSasu xD

      Usuń
  7. Kiedy będzie kolejna notka? :<

    OdpowiedzUsuń
  8. dlaaaaczegooo zawieeeeszzzzoooneee ??? :<<< *czyta po raz kolejny*

    OdpowiedzUsuń
  9. Pisz to opowiadanie, bo przyjdę do Ciebie w nocy i zrobię to co Sasuke dla Naruto w tym opowiadaniu... *szalony śmiech* /od samego czytania dostałem orgazmu/ :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam nadzieję, że jednak będziesz jednak kontynuować to opowiadanie. Jest świetne, kreacja Sasuke i Naruto jest niesamowita, genialnie oddałaś ich charaktery.

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam. Połknęłam jak do tej pory kilka one-shotów, " Jak dzień i noc ", " Każdy ma swoją cenę " - bardzo mi się podobało - " Ona to on! " - też urzekające - " Niewolnik " , " Akwarele " i "Szantażowanego" jednakże to chyba wraz z " Każdy ma.." podoba mi się najbardziej. Wiem że jest zawieszone, a biorąc pod uwagę ostatnią datę notki, już nie będzie wznawiane, nad czym ubolewam niemiłosiernie. Dziękuję jednak że przysporzyłaś mi możliwość przeczytania tego, dziękuję bardzo, i weny życzę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda ze zawieszone. To jedno z tych niewielu opowiadan, przy ktorych.mam ochote kogoz zabic. Na przyklad Sasuke.
    Jezeli masz zamiar kiedykolwiek wznowic to opowiadanie, prosze, niech Naruto mu nie wybacza. A im bardziej asz 'ksiaze' zostanie udupiony, tym lepiej.
    masz moze jakies gg albo cos?

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda ze zawieszone. - podłączam się.
    A tak pięknie napisane

    OdpowiedzUsuń
  14. Kontynuuj to pls. Bardzo mi się podoba. Najbardziej z całego bloga. Tylko dla tego tu wróciłem.

    OdpowiedzUsuń
  15. To zniszczyło cały mój światopogląd

    OdpowiedzUsuń
  16. Awww, będzie kontynuacja? Proszę powiedz ze tak. *^*

    OdpowiedzUsuń
  17. Błagam błagam ! Niech bedzie kontynuacja cały czas zastanawiam się co będzie dalej i wymyślam miliony scenariuszy :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Opisy są piękne. Czytam i czytam i płaczę, że koniec. Ale strasznie mi żal Naruto w tym opowiadaniu! To, co robi Sasuke jest straszne... Ale przedstawiasz to w taki sposób, że nie mogę się oderwać. Niezwykły pomysł i kreacja bohaterów.... Aż żal, że zawieszone :)

    Mam nadzieję, że niedługo wrócisz, brak mi Twoich opowiadań!
    Candy

    OdpowiedzUsuń