niedziela, 6 stycznia 2013

3. Gaara



 ta... nie wiem, co Wam napisać na początek. więc może wypowiem się na koniec, a Wy czytajcie:


            Rankiem Sasuke obudziło jasne słońce. Przeciągnął się, przekręcił na bok i zamarł. Naruto nie było obok.
            Usiadł, rozglądając się po pomieszczeniu.
-Naruto?! – zawołał.
-Już idę! – dobiegło gdzieś z kuchni. Chwilę później w sypialni pojawił się Naruto, ubrany w krótkie spodenki i niebieską koszulkę, dźwigający tacę z jedzeniem.
-Wow! – wykrzyknął Sasuke.
            Blondyn uśmiechnął się skromnie i podszedł do łóżka. Postawił tacę na szafce obok, a Sasuke zbadał jej zawartość zachwyconym spojrzeniem. Dostrzegł tosty z serem i pomidorem, gorącą herbatę, słodkie ciastka oraz trzy jajka na twardo. Naruto był czarodziejem, skoro udało mu się skomponować takie cudowne śniadanie z tego, co Sasuke miał w lodówce.
-Jej, nie spodziewałem się śniadania! – ucieszył się Sasuke. – Ale super.
-Proszę – szepnął Naruto, siadając w nogach łóżka. Był nieco zarumieniony, Sasuke podniósł rękę i dotknął jego policzka. Naruto był taki śliczny.
-A ty, jadłeś już? – spytał, jednak chłopak pokręcił głową. – No to na co czekasz? Chodź tu do mnie.
            Naruto posłusznie przesunął się ku niemu, a Sasuke zaraz złapał go w pasie i przewrócił na poduszki, po czym pochylił się i zaczął go całować. Blondyn chichotał, gdy potem przeniósł się na jego szyję, by ją również obsiać pocałunkami.
-Śniadanie… stygnie…! – zawołał, wiercąc się lekko.
            Sasuke westchnął, a potem usiadł, sadzając chłopca przed sobą. Wtulony w jego szyję sięgnął po tacę i postawił ją na łóżku przed nimi. Jedząc, rozmawiali o różnych głupstwach. Sasuke chciał nieco poznać swojego męża, więc wypytywał go o podstawowe rzeczy, o gusta kulinarne, ulubione filmy czy książki, o to, jak lubi spędzać czas. Naruto opowiedział mu, że w byłym związku zajmował się domem, a jego mąż pracował. Że lubi i potrafi gotować. Na tę wiadomość Sasuke szczególnie się ucieszył, ponieważ sam potrafił zrobić tylko kilka potraw, a miło by było zaznać jakiejś odmiany.
            Z jego obserwacji wyszło, że Naruto był raczej skromny i cichy, co bardzo mu odpowiadało. Gdy skończyli jeść, chłopak zabrał naczynia do kuchni, a Sasuke poszedł pod prysznic. Gdy później poszedł do kuchni, zastał męża, zmywającego naczynia.
-Taki mały pracuś z ciebie, co? – zagadnął, a spłoszony chłopak obejrzał się na niego.
-J-ja… - wyjąkał. – Cz-czy ja… robię coś nie tak?
            Sasuke zaśmiał się, podszedł do niego i rozczochrał mu włosy.
-Rób sobie, co chcesz – rzekł.
-Czy… czy jest coś, co chciałbyś zjeść na obiad? – zapytał chłopak. Sasuke stanął tuż za nim, a ten obrócił się ku niemu i wspiął na palce, zamykając oczy.
            Sasuke zdziwił się nieco, ale zaraz pochylił i pocałował męża. Nie przeszkadzało mu, że Naruto pragnie pocałunków, wręcz przeciwnie. Jeśli mały tego chciał i sprawiało mu to przyjemność, Sasuke mógł okazywać mu czułość, kiedy ten tylko sobie tego życzył.
            Całowali się coraz dłużej, aż zabrakło im tchu. W pewnym momencie Sasuke złapał męża za pupę, podniósł go i posadził na szafce, aby mieć go wyżej, sięgając do jednej z szuflad, w której miał prezerwatywy.
            Sasuke uwielbiał kochać się w kuchni, a po ubiegłej nocy chciał TEGO coraz bardziej i bardziej. Podobał mu się głos Naruto, odbijający się od kuchennych ścian, to jak trzymał się szafki, gdy Sasuke go brał i jego krzyk, w momencie, gdy dochodził.
            Po wszystkim wzięli szybki, wspólny prysznic, a Sasuke chłonął wzrokiem nagie ciało swojego młodziutkiego męża. Itachi miał rację, Naruto przekraczał skalę. Był wyjątkowo atrakcyjną osobą, z idealnym ciałem, w dodatku był też cichy i potulny. Lepszego partnera Sasuke nie potrafił sobie wyobrazić, nawet nie przypuszczał, że jego przyszły mąż mógłby być taką osobą.
            Po wszystkim Naruto zajął się obiadem, a Sasuke zaproponował, że mu pomoże i zajął się krojeniem warzyw na sałatkę.
            Naruto zerkał na niego znad garnka co jakiś czas, rumieniąc się uroczo. Sasuke doskonale wiedział, jakie myśli krążą po głowie męża, sam myślał o tym samym. Blondyn chyba już się do niego przekonał, zrozumiał, że życie z Sasuke wcale nie będzie złe, wręcz przeciwnie, że on o niego zadba.
            Mimo wszystko jednak, sytuacja była nieco krępująca, więc Sasuke rozpoczął neutralną rozmowę. Wypytywał chłopaka o więcej ulubionych rzeczy, o jego zainteresowania. Chciał, by Naruto się ośmielił, by z nim rozmawiał, by wiedział, że może mu powiedzieć wszystko i o nic się nie martwić. Trochę martwiło go, że Naruto nie jest ciekawy, że sam nie zadaje pytań. Przypuszczał jednak, że w swoim czasie i to zacznie robić, że póki co, jeszcze się wstydzi. Był w końcu bardzo skromnym i nieśmiałym chłopcem.
            Później zjedli wspólnie przygotowany posiłek, a popołudnie spędzili na kanapie, siedząc, wtuleni w siebie, pijąc słodkie wino i oglądając filmy. Sasuke cały czas obejmował ramiona swego młodziutkiego męża.
-Szkoda, że wszystko potoczyło się tak szybko, nie było nawet czasu zorganizować podróży poślubnej – szepnął w pewnym momencie Sasuke, a blondyn zerknął na niego. – Właśnie dziś moglibyśmy wylegiwać się gdzieś na plaży. A tak, muszę iść jutro do pracy i wątpię, bym wyprosił urlop w najbliższym czasie.
-Nie musisz mnie nigdzie zabierać – odszepnął Naruto, lekko wstawiony po wypiciu kilku kieliszków wina. Sasuke nie podejrzewał, że ktoś mógłby mieć tak słabą głowę. – M-możemy… znaczy… dobrze jest tak jak teraz…
-Co ty opowiadasz? – zapytał Sasuke, a chłopak skulił się nieco. – Zasługujesz na podróż poślubną!
-O-och… j-j-jak chcesz…
-Pojedziemy sobie w jakieś ładne, cieple miejsce, co ty na to? Nie wiem jeszcze gdzie… Masz jakieś ulubione miejsce?
            Naruto poruszył się niespokojnie.
-J-ja? Nie wiem… j-ja nigdzie nie byłem…
            Sasuke spojrzał na niego zdziwiony.
-A z byłym mężem?! – zapytał. Na policzki Naruto wpełzł rumieniec.
-Był zajęty… zawsze…
            Czarnowłosy zamrugał ze zdumieniem. Jak można być aż tak zajętym, by nie mieć czasu dla swojego własnego męża? Z każdą sensacją Sasuke miał coraz gorsze zdanie o byłym mężu Naruto.
-To my gdzieś pojedziemy! – zawyrokował Sasuke. – A w tygodniu wybierzemy się do kina, i do jakiejś dobrej restauracji. A w weekend wybierzemy się za miasto!
-Je-jeśli chcesz – szepnął Naruto. Sasuke pochylił się, uniósł jego brodę i ucałował głęboko jego usta.
-Wynagrodzę ci to, że w nasz miesiąc miodowy muszę siedzieć w pracy – rzekł Sasuke. – Jeśli chcesz, mogę zacząć już teraz… - mruknął, całując szyję blondyna.
            Naruto odchylił głowę, wzdychając głośno. Sasuke uśmiechnął się, układając się z nim na wygodnej, dużej kanapie w ich wspólnym salonie. Zaczął powoli rozbierać męża, całując go i pieszcząc…
            Jakiś czas później Sasuke leżał na kanapie, oglądając końcówkę filmu. Nagi Naruto spał na nim, głową wtulony w jego tors. Sasuke okrył jego i siebie kocem.
            Naruto zasnął niemal natychmiast po seksie. Od tamtej pory Sasuke cały czas głaskał go po złotej głowie, niczym małe, słodkie zwierzątko, potrzebujące czułości i opieki. Chyba… chyba się w nim zakochał. Sam nigdy nikogo lepszego by sobie nie znalazł, Naruto był dokładnie w jego typie, mały, śliczny, cichy i skromny. Sasuke pragnął uczynić go szczęśliwym, zapewnić mu wszystko, czego ten by pragnął, a nawet jeszcze więcej. Chciał także, by Naruto go pokochał, by czuł coś więcej, niż tylko zadowolenie z seksu.
            Gdy film się skończył, Sasuke wymacał pilot, leżący na podłodze i wyłączył telewizor. Potem ostrożnie wysunął się spod męża, starając się go nie obudzić, po czym wziął go na ręce. Naruto mruknął coś cichutko, lecz Sasuke przytulił go, szepcząc cicho, że może spać. Ucałował jego czoło, a Naruto zadrżał lekko i wtulił się w niego. Sasuke zaniósł go do sypialni, gdzie ułożył chłopca na łóżku i okrył go kołdrą. Chwilę na niego patrzył, uśmiechając się do siebie, po czym przeciągnął się i ziewając, poszedł do łazienki. Wszystko wskazywało na to, że życie z Naruto miało być proste i przyjemne i myjąc włosy pomyślał, że mógłby spędzić z nim resztę życia.
            Następnego dnia rankiem obudził się pierwszy. Naruto spał, wtulony w jego bok, gorący niczym kaloryfer. Sasuke chwilę patrzył na jego spokojną, odprężoną twarz. Potem ostrożnie się spod kołdry wysunął i poszedł do łazienki. Tam ogarnął trochę roztrzepane włosy, a potem wrócił do sypialni, ubrał się i poszedł do kuchni.
            Tak straszliwie nie chciało mu się iść do pracy, że ociągał się jak tylko mógł. Nastawił sobie czajnik na herbatę i zajrzał do lodówki, by wygrzebać sobie coś na śniadanie. Wyjął sobie pomidorka, szynkę i ser, po czym z zamrażarki wyciągnął bułeczki. Wstawił je do mikrofali i odczekał chwilę, po czym wyjął gorące.
            Uszykował sobie kanapki, zalał herbatę i usiadł przy stole.
            Żuł bez przekonania, mając nadzieję, że czas w pracy szybko minie. Nie chciał zostawiać Naruto samego w mieszkaniu.
            Zjadł, umył ręce i poszedł do sypialni, by szepnąć kilka słówek Naruto. Gdy wszedł do pogrążonego w półmroku pomieszczenia, serce mu się krajało, że musi go obudzić tak wcześnie rano. Ostrożnie położył rękę na ramieniu męża i potrząsnął nim delikatnie.
            Naruto drgnął i otworzył oczy. Ich spojrzenia się spotkały.
-O NIE! – wykrzyknął nagle Naruto, zrywając się do siadu. – ZASPAŁEM!
            Chciał wyskoczyć z łóżka, lecz Sasuke złapał go za ramiona i delikatni popchnął go na materac. Chłopak spojrzał na niego wielkimi oczami.
-Nie musisz wstawać – wyszeptał do niego Sasuke, a potem pochylił się i ucałował jego czoło. – Śpij dalej. Chciałem tylko powiedzieć, że już wychodzę do pracy i wrócę kilka minut po piętnastej. Zajmiesz się ludźmi od przeprowadzek, prawda? W kuchni zostawię ci pieniądze dla nich.
            Naruto pokiwał głową, wciąż się w niego wpatrując. Sasuke znów się pochylił i ucałował jego czoło po raz drugi.
-Zadzwonię koło południa, dobrze?
            Naruto znów tylko potaknął. Sasuke pogłaskał go czule po policzku i odszedł, pozwalając mu spać dalej.
            W pracy, oczywiście, zaczęto od składania mu gratulacji. Był szczęśliwy, opowiadając innym o Naruto, a podczas pracy złota obrączka na palcu cały czas przyciągała jego wzrok.
            Około godziny dwunastej nie wytrzymał i podniósł słuchawkę firmowego telefonu, wybierając numer do domu. Powinien teraz przeżywać swój miesiąc miodowy, a zamiast tego siedział w pracy. Postanowił, że gdy tylko będzie to możliwe, pójdzie do ojca i załatwi sobie co najmniej dwutygodniowy urlop.
            Naruto odebrał już po drugim sygnale.
-Tak? – spytał cicho, a Sasuke uśmiechnął się na dźwięk jego głosu.
-To ja, kochanie. I jak, radzisz sobie?
-Och, tak, tak. Wsz-szystko jest dobrze – odrzekł blondyn.
-Tak? A co teraz porabiasz?
-J-ja… niewiele… ja… wymyśliłem właśnie obiad…
-Naprawdę? – zainteresował się Sasuke, słysząc jakiś szum. – A co to za głosy w tle?
-T-to tylko ludzie od przeprowadzki! – zawołał Naruto. – W-wnoszą moje rzeczy!
-O, już są? To świetnie! Będę za trzy godziny i wybierzemy się razem na zakupy, dobrze? W ogóle… było z czego zrobić ten obiad, wydawało mi się, że w lodówce nie ma nic konkretnego…
-J-ja… zrobię takie zapiekanki… w-w bułeczkach…
-Super. Na to bym nie wpadł! A wiec do zobaczenia, kochanie.
-Do… do zobaczenia, Sasuke – odparł Naruto, a Uchihę przeszył dreszcz na dźwięk swojego imienia.
-Pa.
            Rozłączył się, westchnął, po czym rozsiadł wygodnie w fotelu, spoglądając na zasłane papierami biurko.
-Powinienem mieć tu jego zdjęcie – mruknął, uśmiechając się, po czym wrócił do pracy.
            Gdy minęła czternasta spakował swoją teczkę i cały w skowronkach, opuścił firmę. Jadąc samochodem do domu dosłownie kipiał z radości. Jeszcze nigdy, tak na dobrą sprawę, nie miał do kogo wracać, a teraz w mieszkaniu czekał na niego jego Naruto. Już zaplanował popołudnie z nim: najpierw wspólnie zjedzą, jak prawdziwa rodzina, a potem jak rodzina wybiorą się na zakupy do domu, by później wrócić, rozpakować rzeczy blondyna, a nocą znów się kochać. Cały drżał z podniecenia, gdy o tym myślał.
            Gdy dotarł do domu, zanim szybko udał się do windy, sprawdził skrzynkę pocztową. Ucieszył się na widok jednej z kopert, przed ślubem poczynił jeszcze inne przygotowania, prócz załatwienia restauracji i kupienia obrączek. Jeszcze bardziej zadowolony, wręcz pofrunął na górę.
            Gdy wszedł do mieszkania, uderzył go zapach morskiego płynu do podłogi, który niedawno kupił, oraz sera i pieczonej szynki. Ściągnął buty, patrząc na stojące w korytarz kartony z rzeczami Naruto. Było ich mniej, niż się spodziewał.
-Jestem! – zawołał.
-W kuchni! – odkrzyknął Naruto. Sasuke odwiesił swój płaszcz i ruszył ku kuchni, słysząc jakieś stukoty. Gdy wszedł, Naruto właśnie nalewał kawę do jednej z filiżanek.
-Cześć – powiedział Sasuke, stawiając swoją teczkę n podłodze obok drzwi. Zbliżył się do męża.
-Cz-cześć – odparł Naruto, zerkają na niego niespokojnie. – Z-zapiekanki są j-jeszcze w piekarniku…
-Dobrze – odparł Sasuke, pochylając się nad nim. Ucałował jego czoło. – Jak ci minął dzień, kochanie?
            Blondynek zarumienił się niczym dojrzałe jabłuszko.
-Dobrze. Ja… sprzątałem. Znalazłem w łazience płyny i ściereczki. I była f-firma od przeprowadzek…
-Widziałem kartony – rzekł Sasuke z uśmiechem. – Zapłaciłeś im?
-T-to, co zostawiłeś…
-Cudownie. – Sasuke znów się pochylił, lecz tym razem pocałował męża nie w czoło, a w usta. – To co z tym obiadem?
-J-już! – zawołał Naruto i rzucił się w stronę piekarnika. Sasuke usiadł przy stole, uniósł filiżankę do ust i napił się ciepłej kawy. Cudownie było wrócić do domu do kogoś, kto na ciebie czekał przez cały dzień, napić się ciepłej kawy i zjeść z tym kimś obiad. Sasuke czuł się jak w niebie, zawsze o tym marzył. To była jego definicja domu, definicja normalności, cieszył się z tego małżeństwa i naprawdę zakochał się w mężu. Czekał tylko n odpowiednią chwilę, by wyjawić mu swoje uczucia, chciał być tylko pewny, że i blondyn je odwzajemnia.
            Gdy zapiekanki wylądowały na stole, Sasuke zaciągnął się ich aromatem.
-Pachną wspaniale – szepnął, przyglądając się rumianym bułeczkom, wypełnionym jakimś nadzieniem z roztopionym serem na wierzchu. Naruto uśmiechnął się i postawił przed nim talerzyk oraz podał mu sztućce. – Widzę, że już się zorientowałeś w kuchni?
-Tak – odparł Naruto, nakładając mu na talerz jedną z zapiekanek.
-Cieszę się. Zjemy razem?
-Tak.
            Naruto usiadł obok niego i razem zajęli się obiadem.
            Po posiłku Sasuke wziął do rąk swoją teczkę, otworzył ją, po czym wyjął kopertę, którą znalazł w skrzynce. Przesunął ją w stronę męża.
-C-co to? – zapytał Naruto.
-Otwórz – zachęcił go szeroko uśmiechnięty Sasuke.
            Blondyn rzucił mu niepewne spojrzenie, po czym rozerwał kopertę. Spojrzał na Sasuke wielkimi oczami, gdy wyjął z jej wnętrza plastykową, granatową kartę. Sasuke uśmiechnął się jeszcze szerzej.
-To twój dostęp do naszych wspólnych finansów – wyjaśnił Sasuke, gdy blondyn spojrzał na niego pytająco. – W najbliższym czasie zajmiemy się sprawami spadku oraz innymi ważnymi rzeczami. O nic nie musisz się troskać, wszystkim się zajmę. A ta karta… na różne wydatki, do domu, oraz wszystko to, czego będzie ci trzeba.
-A-acha – wyjąkał blondyn, czytając pismo dołączone do karty. Sasuke nie mógł pozbyć się uśmiechu z twarzy. Gdy Naruto skończył czytać, wstał.
-Ubierz się ciepło, kochanie, skoczymy na zakupy.
-Dobrze – przytaknął Naruto, po czym wstał i wyszedł z kuchni. Sasuke szybko pozbierał talerze i włożył je do zmywarki, cały czas zachwycając się smacznym obiadkiem. To było niesamowite, że Naruto potrafił wyczarować coś tak dobrego praktycznie z niczego. Aż ślinka naciekła Sasuke do ust gdy pomyślał, co blondyn mógłby wyczarować z konkretnych składników.
            Naruto wrócił do kuchni, ubrany w dżinsy i ciepły, niebieski sweter. Sasuke uśmiechnął się do niego.
-Lubisz niebieski? – spytał. Blondyn wygładził przód swojego swetra.
-T-tak – rzekł. – Bardzo.
-Do twarzy ci w nim.
            Sasuke ogarnął go ramieniem i razem opuścili mieszkanie. Gdy byli już w samochodzie, Sasuke przyszło do głowy kolejne pytanie.
-Masz prawo jazdy?
            Naruto spojrzał na niego, zapinając pas.
-Ja? – zdziwił się. – Nie, nie mam.
-A chcesz zrobić? Potem moglibyśmy pomyśleć o jakimś fajnym samochodzie dla ciebie.
            Naruto milczał chwilę.
-A-auto? Dla mnie?
-Nie chcesz?
-Nie wiem. Do czego mi auto?
            Sasuke zaśmiał się.
-Żebyś mógł pojechać tam, gdzie chcesz, oczywiście.
-Am… ale gdzie ja mógłbym jechać? – spytał blondyn. Sasuke zamrugał kilka razy.
-No nie wiem… do wuja Danzo?
            Chłopak skrzywił się.
-Nie lubię go – wyznał cicho. – Nie chcę już do niego w-wracać.
-Kłóciliście się?
-Jego… jego n-nie interesowało moje zdanie – odparł Naruto. Sasuke zastanowił sie chwilę, lecz w końcu postanowił nie drążyć tego tematu. Po minie Naruto poznał, że ten nie chce o tym mówić i nie maił zamiaru na męża naciskać.
-A do jakiegoś kolegi?
-P-po szkole – szepnął chłopak – jakoś nie miałem cz-czasu, by… by podtrzymywać znajomości.
            Sasuke zmarszczył nos.
-Ale… ty i twój były mąż mieliście jakichś znajomych, prawda?
-Tak… kilku tak… - wyszeptał cicho blondyn.
-Gdy już rozmawiamy na temat twojego byłego męża… Zostawił ci dom, tak?
            Naruto pokiwał głową.
-Może… w weekend tam pojedziemy? Obejrzymy go i zastanowimy się, co z nim zrobić? Może tam zamieszkamy?
-Nie! – wykrzyknął nagle blondyn, a Sasuke spojrzał na niego zdumiony. Blondyn zaczerwienił się. – Ja… t-tyle wspomnień i sk-kojarzeń…
-Ach, no tak, wybacz mi, skarbie. Śmierć męża musiała być dla ciebie… straszna…
            Naruto objął się ramionami i Sasuke zaraz ugryzł się język. Zapomniał, że Naruto raczej nie był skory, by rozmawiać o swoim byłym.
-Więc pewnie go sprzedamy – rzekł. Naruto pokiwał głową.
            Zajechali pod supermarket i Sasuke zaparkował między innymi samochodami. Wysiedli, czarnowłosy objął męża i razem poszli ku wejściu.
-Co właściwie będziemy jeść? – spytał Sasuke, gdy z wózkiem ruszyli między półkami. – Jakieś mięso, czy wolisz warzywa? Ja muszę przyznać, że jestem mięsożercą, ale lubię różne sałatki jako dodatek… A ty, co wolisz? Co lubisz?
-N-nie wiem – szepnął Naruto. – Ja…. N-nie wiem…
            Sasuke zaśmiał się. Już dawno zauważył, że blondyn jest raczej niezdecydowaną osobą.
-A na co masz ochotę?
-A… a możemy… kupić krem… taki czekoladowy… n-na kanapki?
-Oczywiście! – odparł Sasuke. – Na co tylko mas ochotę! Ale musimy także wybrać coś na obiad…
-To… a co ty chcesz?
-Może kurczak? Mam gdzieś fajny przepis na kurczaka w ziołach. To może to? W ogóle, zrobimy zakupy na cały tydzień, dobrze?
-D-dobrze – odparł Naruto.
            Wkrótce potem w ich wózku wylądował kurczak, mięso mielone, karkówka i kilka filetów z ryby. Zakupili także trochę warzyw i owoców, makaron, ziemniaki, różne przyprawy oraz słodycze, a w szczególności czekoladowy krem na kanapki. Sasuke dorzucił jeszcze dżem i masło orzechowe, bo najwyraźniej Naruto lubił słodkie rzeczy. Na koniec poszli po świeże pieczywo.
            Wybierając różne bułki – zwykłe i razowe, z ziarnami lub bez – Naruto w końcu się trochę rozluźnił i przestał być taki niepewny. W pewnym momencie, gdy mieli już odchodzić, usłyszeli za sobą głos.
-Naruto? Uzumaki Naruto?
            Obejrzeli się obaj i nagle Naruto – objęty przez Sasuke ramieniem – cały zesztywniał.
-Gaara – uleciało spomiędzy jego rozchylonych warg. Sasuke z ciekawością przyjrzał się młodemu mężczyźnie, który ich zaczepił.
            Był to chłopak z rok, może dwa lata starszy od Naruto. Miał rude włosy i zielone oczy, ku zdumieniu Sasuke, podkreślone czarną kredką. Nad nimi, i ponad wygolonymi brwiami, miał czerwony tatuaż.
-To twój znajomy? – spytał Sasuke swojego męża, a tren zerknął na niego, nieco spłoszony. Rudy Gaara, trzymający w dłoniach chleb razowy, zbliżył się do nich.
-S-Sasuke, to Gaara, kolega ze szkoły… - przedstawił go Naruto. – A… A to Sasuke, m-mój mąż…
            Gaara spojrzał na Sasuke twardo, niechętnie wyciągając dłoń.
-Miło cie poznać – rzekł, lecz Sasuke nie był pewien, czy faktycznie tak myśli. Ton mężczyzny był dziwny.
-Mi również – odparł czarnowłosy, podobnym tonem. Gaara zmierzył go od stóp do głów.
-Co tam słychać, Naruto? – zapytał mężczyzna, zwracając się do męża Sasuke. ton jego głosu zmienił się o sto osiemdziesiąt stopni, stał się nagle miły i uprzejmy. Sasuke ucieszył się, że Naruto spotkał kogoś ze szkoły, jakiegoś kolegę, z którym był w dobrych relacjach.
-Kochanie – odezwał się, nim blondyn zdążył otworzyć usta. Naruto drgnął. – Pójdę jeszcze kupić mleko i ser, zapomnieliśmy o nabiale. Zaraz wrócę.
-A… em… chcesz… j-ja….
-Zostań z kolegą, porozmawiaj sobie z nim – rzekł Sasuke. – Zaraz będę.
            Nie chciał im przeszkadzać w rozmowie, uznał, że Naruto powinien mieć kogoś, z kim mógłby się widywać. Byłoby wspaniale, gdyby odnowił kontakt z Gaarą.
-I byłoby po co kupić samochód – mruknął do siebie Sasuke, wybierając żółty ser. Uwielbiał samochody i z przyjemnością wybrałby dla Naruto małe, śliczne, funkcjonalne, niebieskie autko.
            Wybrał jeszcze mleko, a także dwa desery czekoladowe, mając nadzieję, że Naruto je lubi, po czym zawrócił.
            Naruto i jego kolegę spostrzegł już z zawleka, wciąż rozmawiali przy pieczywie. Zwolnił nico, by dać im trochę czasu i w tym właśnie momencie Gaara zrobił coś dziwnego – wyciągnął rękę i dotknął policzka Naruto.
            Sasuke zamarł w pół kroku, wytrzeszczając oczy. na szczęście i ku jego wielkiej uldze, Naruto cofnął się poza zasięg dłoni kolegi, a Gaara opuścił ją. Sasuke ruszył ku nim szybciej, już spokojniejszy i do tego szczęśliwy. Nawet jeśli tych dwóch coś kiedyś łączyło, to najwyraźniej Naruto nie chciał do tego wracać. Poza tym, Gaara zapewne był już w jakimś związku, podobnie jak blondyn.
-Jestem! – zawołał Sasuke, a oni obaj na niego spojrzeli. Naruto poczerwieniał gwałtownie.
-Sa-Sasuke…? Ja… Ty… Jak długo je-jesteś? Kiedy…?
-Dopiero co przyszedłem – rzekł Sasuke, dotykając jego ramienia. Nachylił się i ucałował czoło męża. – To jak, porozmawialiście sobie?
-T-tak… my… o sz-szkole… i…
-Ciiii – szepnął do niego Sasuke, obejmując jego ramiona. Naruto, gdy się denerwował, w ogóle nie potrafił się wysłowić. Gaara zmierzył Sasuke uważnie.
-To moja wizytówka, Naruto – rzekł rudowłosy, podając Naruto mały, biały blankiecik. – Dzwoń, kiedy tylko chcesz. Do widzenia panu – rzekł na koniec do Sasuke, wyjątkowo zimnym tonem, po czym skinął głową Naruto i odszedł. Czarnowłosy patrzył za nim chwilę, zdziwiony jawną wrogością.
-J-ja… - wyjąkał Naruto, trzęsącymi się dłońmi trzymając wizytówkę – ja nie… n-nie, nie, nie… n-nie będę dzwonił…
            I ku najwyższemu zdumieniu Sasuke, przedarł ją na pół.
-Co ty robisz?! – wykrzyknął zdumiony czarnowłosy, zabierając mu przerwaną wizytówkę z rąk. – Czemu ją drzesz?!
            Naruto spojrzał na niego niespokojnie.
-Ja… bo… G-Ga-Gaara… - jego oczy zaszły łzami, które zaraz spłynęły po policzkach. Naruto zaszlochał w niekontrolowany sposób, a przerażony Sasuke wytrzeszczył na niego oczy. Co, do cholery, się działo? Natychmiast do męża doskoczył i otarł jego mokre policzki.
-Już, już… cichutko – szepnął najczulej, jak umiał, obejmując go. Ludzie zaczynali się na nich gapić, a Sasuke nienawidził scen w miejscach publicznych. – Już, uspokój się, Naruto. Uspokój. – Sasuke pochylił się i spojrzał w jego oczy, przytrzymując jego twarz. – Teraz pojedziemy do domu i tam porozmawiamy, dobrze?
            Blondyn zagryzł dolną wargę i pokiwał głową, patrząc na niego wielkimi oczami.
-Doskonale, więc chodźmy do kasy.


 no, więc na koniec miałam coś powiedzieć. otóż, szczerze, jeden z komentarzy na blogu mnie dotknął. staram się dodawać notki regularnie, uważam, że tempo mam niezłe, w każdym razie nie czekacie już na notki po kilka tygodni. na blogu jest wiele opowiadań, niektóre dodawane są w całości w ramach prezentów, a to chyba świadczy o tym, że się staram i dbam o czytelników. żebyście mieli co czytać, przeniosłam bloga na blogspot najszybciej, jak się dało. opowiadań jest wiele, ale cały czas je piszę i na zmianę dodaję notki, raz do tego opo, raz do innego. nie umiałabym pisać tylko jednego opowiadania jednocześnie, ponieważ jak nie mam na coś pomysłu, to mogę go nie mieć dzień lub dwa, a mogę nie mieć miesiąc. wtedy piszę coś innego, a nad tamtym się zastanawiam. nie jestem w stanie ani trzymać szybszego tempa (cholera, szybsze tempo?! może rozdział dziennie, co?! a może co godzinę, co z tego, że to trzeba napisać i mieć na to czas!), ani udzielać się na innych blogach, bo to zabiera czas, a ja i tak go kradnę, by pisać. zaczynałam, gdy byłam w liceum i miałam czas na siedzenie na necie przynajmniej wieczorami - teraz wypełniają go zupełnie inne rzeczy, ponieważ jestem już dorosła. nie wiem, jestem zła i to strasznie. bo ja się staram, by ten blog trwał, by mój magister, sesja, praca, sprawy prywatne i masa innych rzeczy nie pochłonęły całego mojego czasu, bym miała chwilkę na pisanie, a teraz słyszę, że to wszystko jest "żałosne". nie wiem. jak się komuś nie podoba, niech nie czyta i już. 

co do notki, niebawem się wyjaśni, co to za mąż, o co Naruto chodzi, czemu tak postępuje i co z nim nie tak. myślę, że to opowiadanie nie będzie długie, ale nie wiem, ile osiągnie rozdziałów. trzymajcie się xD

31 komentarzy:

  1. Się nie przejmuj hejterami. Odwalasz kawał dobrej roboty i przyjemnie się ciebie czyta, serio ;)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Ayanami, nie wiem kto narzeka, bo nie czytam komentarzy, a Twojego bloga obserwuję już szmat czasu i naprawdę podziwiam, że tak dobrze on prosperuje, jeśli mogę to tak określić. Cieszę się, że znajdujesz choć chwilę czasu, by go prowadzić, sama wiem jak to jest, a liceum zostawiłam za sobą parę lat temu.
    Co do rozdziału, jestem wręcz okropnie ciekawa jak historia potoczy się dalej i dlaczego Naruto zachowuje się jak zaszczuty, doskonale wytresowany piesek. A także kim, tu tak dla odmiany jest Garaa i co zrobił małemu. A swoją drogą kim był jego mąż?

    Czekam cierpliwie na dalszy ciąg historii, nie tylko tej.

    Pozdrawiam.
    K.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie przejmuj sie komentarzami...masz najlepszego bloga jakiego widzialem,opowiadania sa boskie i dodajesz bardzo szybko za co ejstem Ci bardzo wdzieczny,ja doceniam Twoje starania i to bardzo bo nie musisz tego robic a jednak robisz,przykro mi ze ktos Ci cos takiego napisal szczerze mowiac przestraszylem sie troche ze napiszesz cos w stylu ze zawieszasz przez to czy cos D: a tego bym jednak nie przezyl..:c glowa do gory i nie przejmuj sie takimi ludzmi c: za przeniesienie bloga tez jestem wdzieczny c: powodzenia w dalszym pisaniu i pamietaj ze wiekszosc ludzi jednak kocha Twojego bloga <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie denerwuj się, wiadomo, że dobra notka pisze się pod wpływem weny a nie czyjegoś narzekania. Wierni fani opowieści poczekają ile trzeba na nowy rozdział. Muszę powiedzieć, że ta historia jest jedną z moich ulubionych. Zastanawiam się czemu Naruto zachowuje się jak zaszczute zwierzątko. Dobrze, że Sasuke jest taki kochany.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie potrafię sobie wyobrazić, żeby komuś nie podobało się Twoje opowiadanie :O Doskonale wiesz, że dla mnie jesteś Mistrzem, więc wieść, że ktoś nazwał Twoje dzieła "żałosnymi" jest dla mnie ogromnym wstrząsem. Moja rada: nie przejmuj się pojedynczym komentarzem, bo uwierz, że zdecydowanie więcej ludzi potwierdzi Twój talent, niż skrytykuje :)
    +uważam, że dajesz z siebie wszystko jeśli chodzi o częstotliwość dodawania notek; chociaż jestem w liceum, wiem, że nigdy by mi sie nie udało pisać w takim tempie ;**

    Co do notki... nieśmiały Naruto zaczyna mnie trochę drażnić, dlatego nie mogę się już doczekać, kiedy wyjaśnisz nam powód takiego zachowania. Bo definitywnie coś jest na rzeczy... i jeszcze tak dziko zareagował na Gaare - co on mu zrobił!? Bo chyba cos bardzo niedobrego...
    Za to Sasuke w troskliwym wydaniu przypadł mi niesamowicie do gustu ^^ i tak swoją drogą, na jego miejscu też bym była zachwycona smakołykami :D

    Pozdrawiam! ;**
    +bodajże 2 dni temu pod notką "potknięcia romantyczne" zostawiłam pewien komentarz, który może Cię trochę pocieszy.... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytam wszystkie komentarze, więc spokojnie, widziałam go xD dzięki xD no i jestem zdumiona, że akurat "Potknięcia...", bo to taki krótki, napisany na kartce podczas nudnego wykładu shocik xD

      Usuń
  6. Co do tego co napisalas. Tamtej osobie musiało się coś pomylić, zawsze uważałam, że dodajesz wszystko w bardzo szybkim tempie, sama bym tak chciała.
    Ta sprawa z przeniesieniem też zajęła trochę czasu, ale i tak szybko dodalas oneshota dlatego nie wiem czemu ktoś coś takiego napisał.
    Uwielbiam twoje opowiadania i zawsze usmiecham się do ekranu nie ważne, które z opowiadań by to było, czytam wszystko. Zdarzyło się nawet po kilka razy.
    Nie przejmuj się takimi komentarzami, komus się coś pomylilo i tyle.

    Co do rozdziału to, jest naprawę świetny. Ciągle zastanawiam się o co chodzi z tym byłym naruto, bo wydaje mi się, że ten się nad nim znęcał :c
    Nie poznaje Sasuke! Zazwyczaj opisywany w najgorszy sposób, tutaj jest taki miły, delikatny... Uwielbiam obie wersję!

    Wybacz za błędy, pisze z telefonu.
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Powiem tak...
    Żal mi tych, co nie doceniają Twoich starań. Sama jestem już dawno po szkole średniej, piszę opowiadania i często nie mam czasu na dodawanie kolejnych notek.
    Dobrze, że przeniosłaś bloga w lepsze miejsce.
    Co do rozdziału...też myślę, że Naruto był bity, może nawet gwałcony.
    Szkoda mi go, ale Sasuś mu pomoże...prawda?
    Jeśli byłabyś kiedyś zainteresowana, zostawiam link do mnie http://oldschool-yaoi.blogspot.com/
    Pozdrawiam i życzę dużo weny:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział jak zwykle fajny. Nie wiem kto to pisał(ten komentarz) ale miał racje,fakt teraz częściej dodajesz ale cholercia jak ja nie lubie czekać na coś co kocham.. : O Codziennie wchodzę z myślą" czy będzie między nami nic nie było itp.." to aż wkurzające serio :D ale cóż jeżeli się komuś nie podoba to niech nie czyta.Autor też chce mieć swoje życie więc odczepcie się.:) A Ty kochana nie przejmuj się!:):*
    /Paulina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, nie jestem w stanie pisać szybciej. po prosu nie da rady i już. w moim przypadku niewykonalne jest, by notki były jeszcze szybciej, czy prowadzone było tylko jedno opowiadanie, z powodów, które wymieniłam powyżej.

      Usuń
  9. Znalazlam ten blog niedawno i od razu stal jednym z moich ulubionych. Opowiadania sa cudowne, z niecierpliwoscia czekam na kolejne rozdzialy. Z pewnoscia jest od groma czytelnikow uwielbiajacych Cie, dlatego nie przejmuj sie pojedynczymi takimi komentarzami.

    Pozdrawiam :)

    Wybacz za bledy ,moj laptop nie ma polskiej czcionki:P











































































    OdpowiedzUsuń
  10. Nawet nie próbuj przejmować się takimi komentarzami - ludzie lubią oczekiwać wiele od innych, szczególnie gdy robią to zapewne anonimowo, ale sami od siebie, to by nic nie oczekiwali. Dla mnie tempo dodawania postów na twoim blogu jest świetne. Nie przeszkadza mi też to, że czasami trzeba nieco poczekać na jakieś opowiadanie ciut dłużej - nie jesteś przecież cyborgiem i nie napiszesz wszystkiego w minutę. Osobiście i tak podziwiam cię za twoją twórczość, wenę i umiejętności =)
    Co do opowiadania, to pozwolisz, że skomentuje je nieco później, bo mimo iż już je przeczytałam (i bardzo mi się podobało), to czuję, że jak zacznę się rozpisywać, to oczy mi się same zamkną ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. Eh.. ludzie są tacy irytujący. Narzekają na twojego bloga, a jestem pewna, że sami lepiej pisać nie umieją. Szczerze czytałam wiele, wiele blogów yaoi z SasuNaru/NaruSasu ale też innych paringów i nie tylko z Naruto i muszę przyznać, że twój blog podoba mi się najbardziej i wchodzę codziennie patrząc czy dodałaś coś nowego :)
    Nie jesteś maszyną, która tylko siedzi i piszę bo to chyba logiczne, że masz coś takiego jak ŻYCIE OSOBISTE!
    Ja także piszę bloga z tego samego paringu co ty i ja niestety nowego rozdziału nie dodałam od jakiś 2 miesięcy. W dodatku przeniosło mnie też na blog.pl a tego nie rozkminiam i muszę też przenieść się na blogspot.com
    Ayanami nie przejmuj się takimi komentarzami bo to właśnie one są żałosne. Przy każdym twoim opowiadaniu płakałam jak głupia, w cholerę pokochałam twojego bloga i nie chciałabym abyś przestała pisać przez takie osoby jak ta która napisała ci jakiś pieprzony komentarz.
    Pozdrawiam Liv :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cóż, są różne opinie, ale ja na przykład śledzę Twojego bloga już dość długo i zwracając uwagę na dostępność Twojego wolnego czasu, to notki pojawiają się wcale nie tak rzadko. Świetnie Ci idzie prowadzenie bloga, nocie się pojawiają, są dość długie i przyjemnie się czyta. Poniekąd rozumiem sytuacje, bo sama jestem w liceum i wcale nie jestem przekonana, że byłabym w stanie wrzucać cokolwiek tak często jak Ty. Wena jest kapryśna, gdy ma się sto tysięcy innych spraw na głowie ;]
    Co do rozdziału to bosko, normalnie opisywane przez Ciebie sceny z ich życia stawały mi przed oczyma, prawie jakbym film oglądała ;3 Zachowanie Naruto straaaasznie mnie ciekawi i już obgryzam paznokcie snując teorie na ten temat ^. ^
    Pozdrawiam serdecznie, życzę wiary w siebie i weny ;*

    Neko.

    OdpowiedzUsuń
  13. uważam że rozdział takiej jakości raz na tydzień to bardoz dobry wynik. Nierozumiem jak ktoś może mieć o to jakiekolwiek wąty. Osobiście jestem pod dużym wrażeniem że Ci się udaje systematycznie dodawać a każdy kolejny pomysł jest lepszy od poprzedniego. A na "czas nieba" czekałam od dłóższego czasu. Jestem ciekawa co to zaprezentujesz. Stosunki z Gaarą bardzo mnie ciekawią tak jak były mąż Naruto choć tk jak Sasuke nie za bardzo go lubie ^ ^"

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak dla mnie to mogłyby być i 3 notki na dzień :-D Ale myślmy racjonalnie, sporo czasu to zabiera, wiem bo też daaaawno temu prowadziłam bloga z opo sasunaru.
    Także jestem wdzięczna Tobie Genialna Autorko za ten jak i inne świetne rozdziały, naprawdę nie często spotyka się takie dobre opowiadania.
    Nie rozumiem kogoś kto bezczelnie krytykuje za coś takiego. Skoro odwiedza tego bloga to chyba dlatego że opowiadania mu się podobają i powinnien jednak okazać trochę wyrozumiałości i szacunku dla autorki...przynajmniej moim zdaniem.
    Czekam na news! Uwielbiam Cię!

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochana zobacz ile dostałaś wspierających komentarzy od Fanów ! Wszyscy są zachwyceni twoimi rozdziałami. A czas a w jakim dodajesz notki jestem pod wrażeniem. Sama jestem studentką i wiem kiedy 2 tyg prze sesją 3/4 przypomina sobie że trzeba mieć oceny i bach ! Koło za kołem ;/ Ty masz do tego mag. więc tyle czytania i pisania pracy że współczuję + czas prywatny ! Osoba która napisała ci ten złośliwy komentarz pewnie siedzi całymi dniami przed kompem i nic nie robi czepiając się ciebie. Jak by weszła na mój blog to by jej szczena opadła. Jeśli u mnie pojawi się notka raz na miesiąc to jest szał ciał :D Nie przejmuj się czepialskimi!
    Co do notki powiem tylko jedno intrygujesz mnie. Nie mogę się doczekać kolejnej notki i co Sasu wydusi z Naru ! Jest to jedno z ulubionych opowiadań na twoim blogu. Po prostu kocham to opowiadanie !! Czekam na kolejny rozdziali tylko się nie śpiesz :) Prawdziwi fani zostaną i zawsze będą cię wspierać :)
    Życzę dużooooo weny i przesyłam gorące pozdrowienia :*

    OdpowiedzUsuń
  16. No wreszcie mam chwilę na skomentowanie samego rozdziału. Ogólnie, to bardzo mi się podobał, tak jak i całe opowiadanie. Niby dość klasyczna fabuła o Sasuke zakochującym się w Naruto, ale przedstawiona w sposób, jakiego jeszcze nigdy nie widziałam w opowiadaniu. Postawa Naruto nadal mnie tutaj rozczula i nie dziwię się Sasuke, że tak się nim zachwyca. Ciekawi mnie za to postać Gaary, mam co do niego mieszane uczucia i kompletnie nie mam pojęcia na jakiej płaszczyźnie są jego relacje z chłopakiem. Obstawiam kilka wariantów: Gaara to jego przyjaciel; Gaara to jego nieprzyjaciel (tak dla kontrastu xD); Gaara, jest w nim zakochany; Gaara, to rodzina jego zmarłego męża; Gaara, to jego zmarły mąż xD Kompletnie, nie wiem co wymyśliłaś i nie mogę się doczekać, aż się tego dowiem!
    Co do jakiś małych potknięć, to wyłapałam ich bardzo niewiele. Najbardziej jednak rzuciło mi się w oczy to, że nie stawiasz spacji po myślniku. Zdanie typu: "-Naruto?! – zawołał." powinien, więc wyglądać w ten sposób: "- Naruto?! – zawołał.".
    "wypytywał go o podstawowe rzeczy, o gusta kulinarne, ulubione filmy czy książki, o to, jak lubi spędzać czas." <- zjadł ci się przecinek przed "czy".
    "Gdy wszedł do pogrążonego w półmroku pomieszczenia, serce mu się kroiło, że musi go obudzić tak wcześnie rano. <- hm, wydaje mi się, że powinno być "krajało", bo zwykle używa się formy "serce mi się kraje", a nie "serce mi się kroi", ale ręki sobie za to uciąć nie dam =)
    "Naruto drgnął i otworzył oczy. ich spojrzenia się spotkały." <- Ich, z dużej litery.
    " Rozłączył się, westchnął, po czym rozsiadł wygodni Ew fotelu, spoglądając na zasłane papierami biurko." <- się literki posklejały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spacji nie stawiam, bo tak wygodnie mi pisać i tyle xD
      przed "czy" nie powinno być przecinka, ponieważ łączy on elementy współrzędne, więc jest dobrze xD
      co do krajać, to oczywiście, masz rację, nawet tego nie zauważyłam xD
      literówki poprawię, dzięki za wypisanie ich i w ogóle, dzięki za komentarz xD już się biorę za poprawianie xD

      Usuń
  17. Witam,
    kochana nie przejmuj się komentarzami, to jest jeden z najlepszych blogów na jakich byłam.
    Rozdział jest wspaniały, bardzo mnie ciekawi jak potoczy się dalej cała historia, Sasuke wydaje mi się miłą osobą, która nie chce skrzywdzić Naruto, i jak sam powiedział już w nim się zakochał, mam nadzieje , że Sasuke nie ulegnie ojcu, i bardziej zagłębi się dlaczego zależy na pieniądzach Naruto, zastanawia mnie co się stało w przeszłości Naruto, ze ten zachwuje się jak jakiś zaszczuty, bardzo dobrze wytresowany pies. I kim jest tak właściwie Gaara, że tak Naruto na niego zareagował, będzie coś więcej powiedziane o byłym mężu Naruto kim był?
    Weny, weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  18. Cóż.... od jakiegoś czasu (długo) czytam twojego bloga. Stał się jednym z moich ulubionych i nie obchodzi mnie, kiedy będzie nowa notka. Po prostu... jestem pewna, że będzie :) nie wiem czemu. Po prostu to wiem. Uwielbiam wszystkie twoje opowiadania i oneshoty i bardzo dziękuję, że piszesz, i bardzo Cię za to podziwiam. Ja nie umiałabym nigdy prowadzić bloga przez tak długi okres czasu, a tym bardziej pisać tak wspaniałe historie. Nie powinnaś przejmować się opinią jakiś gburów.
    Co do rozdziału, super. W pełni zgadzam się z Basią, co sprawiło, że Naruto zachowuje się jak przerażony, wytresowany pies? Jeśli, teoretycznie, w wydarzeniach przed początkiem "Czasu nieba" Naruto był Naruto kanonicznym, a zmienił się przez Danzo i byłego męża, to jakie piekło musiał przejść? I co zrobił Gaara? Bił go? Próbował zgwałcić? To jakaś niespełniona, nieudana miłość z przeszłości? A może jest taki ponieważ ktoś go kiedyś porwał i dręczył/torturował? No bo przecież ma kase i to dużo. Moje dziwne teorie :D
    Pozdrawiam i życzę dużo weny, czasu i eee udanych sesji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zobaczycie, postaram się od następnego rozdziału powoli wyjaśniać xD ale nic nie obiecuję, mam teraz nawał pracy, a mój laptop coś się psuje i idzie do naprawy, więc... notka pojawi się najszybciej, jak się da, ale nie wiem, kiedy xD trzymajcie się xD

      Usuń
  19. Ja tam nie wiem kto Ci krew psuje, ale nie bierz takich rzeczy do siebie. Jedna notka tygodniowo to chyba najszybszy czas dodawania z jakim się spotkałam xD Do tego masz zapewne mniej czasu niż większość z nas, a i tak robisz coś wspaniałego x3 Z tym przeniesieniem bloga, ledwo zobaczyłam, że coś jest nie tak, a już za chwilę cały blog się przeniósł. Chwalić :)
    Co do samej notki - no, no, już czuję, że Naru łatwo w tamtym związku nie miał. Ale teraz już ma Sasuke i będzie cacy. Chyba, że tym "zmarłym" mężem jest Gaara, to będzie mały problem... Sam Naruto niby powinien mnie denerwować swoim jąkactwem i wgl, ale jakoś nie mogę go znielubić...
    Pozdrawiam ^///^

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudo ~ <3 Już się nie mogę doczekać tej rozmowy, mąż Naruto musiał być naprawdę uroczym człowiekiem skoro ten wygląda jak zaszczute zwierzątko. Ale fajnie że pojawił się Gaara, mam nadzieję że się jeszcze przewinie ...jako pozytywna postać :D

    OdpowiedzUsuń
  21. witam. wspaniale piszesz. tematyka yaoi zainteresowalam się kilka miesięcy temu, miałam praktycznie tylko jednego ulubionego bloga, do którego regularnie zaglądałam i jeszcze czasami zaglądam. czasami bo aktualnie Twój blog jest moim no. 1, :). nie słuchaj innych komentarzy, typu że notki rzadko dodawane czy coś. niektórzy ludzie nie rozumieją ze autor ma swoje życie i też mnóstwo innych spraw. pozatym notki moim zdaniem dodajesz naprawde szybko i nie pozostawiasz zawiedzionych czytelników:) także nie zmieniaj sie i pisz dalej:) i zachwycaj nas tak jak do tej pory:) pozdrawiam
    ps:. notka fajna, lubię polskiego naruu;)

    OdpowiedzUsuń
  22. miało być slodkiego;/ pisze z telefonu, także wybacz;) pozdrawiam jeszcze raz:)

    OdpowiedzUsuń
  23. notki na Twoim blogu pojawiają sie zadziwiająco szybko, nie wiem kto mógł sie akurat tego szczegółu przyczepić.
    Tak po za tym opowiadanie jest ciekawe. Zaczyna sie takim jakby 'happy endem' i sobie żyją długo i szczęśliwie .. i oby tak pozostało.
    I niech sie szybko te sytuacje z byłym i Garą wyjaśnią, bo mnie ciekawość zrzeraaaa ^^

    OdpowiedzUsuń
  24. Jej! Twoje opowiadania są naprawde świetne!!!
    a częstotliwością wpisów na twoim blogu
    nie muszisz się martwić bo nigdy jeszcze nie
    widziałam bloga na którym notki
    pojawiają sie tak regularnie i często!!!
    Jesteś naprawde super, Miszczu!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  25. To jest nalepsze opowiadanie. :) Mam nadzieję, że będzie długie. Czekam na kolejne rozdziały ;*

    OdpowiedzUsuń
  26. Kurcze. .na początku myślałam,że to właśnie Gaara był mężem Naru, a teraz? Może Pain? *_* Notka bardzo fajna, zapewne powtórzę to co inni, ale wiedz, że ja też Cię wspieram toteż nie przejmuj się głupimi komentarzami. Świetne są Twoje opowiadania i dziękuję za Twą ciężką pracę i poświęcanie swojego prywatnego czasu. Pozdrawiam i weny życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. "-Zostań z kolegą, porozmawiaj sobie z nim – rzekł Sasuke. – Zaraz będę.
    Nie chciał im przeszkadzać w rozmowie, uznał, że Naruto powinien mieć kogoś, z kim mógłby się widywać. Byłoby wspaniale, gdyby odnowił kontakt z Gaarą.
    -I byłoby po co kupić samochód – mruknął do siebie Sasuke,(...)"

    Sasuke, ty idioto! Gaara kolegą? No niee, tak nie może być. Ogarnij się Sasuke i nie pozwól zbliżać się rudemu do Naruto.
    Lubię to opo :D Jak pozostałe XD Czwarty rozdział już czytałam, ale tu był ten fragment, który chciałam skomentować. Rozważałam kilka możliwości jak to się może potoczyć, ale nie mam bladego pojęcia co wymyślisz. XD
    Życzę weny. Pozdrawiam, Ryuu(zetsu).

    OdpowiedzUsuń