piątek, 23 sierpnia 2013

7. Wszędzie dobrze, ale z Sasuke najlepiej



- Na pewno nie chcesz zostać dłużej? – zapytała Sakura. Sasuke nie mógł uwierzyć, jak się zmieniła. Nie, nie na lepsze. Z całą pewnością nie na lepsze, ale… było w niej coś innego. Ten Sai, z którym się związała… czasem myślał, że wybrała tego człowieka, bo był łudząco do niego podobny. A potem widział ich razem i… myślał, że to chyba jednak miłość. W każdym razie przy nim Sakura wydawała mu się mniej zwariowana, a bardziej… wredna. Sai nie zmienił jej na lepsze, o nie. On dodał do jej zwariowania chłodną logikę i czasem to Sasuke przerażało.
- Nie, nie – odparł z roztargnieniem, wyciągając z kieszeni kluczyki, a potem uśmiechnął się do stojącej przed nim panny młodej.
Sakura w sukni ślubnej wyglądała wspaniale. Naprawdę była ładna, a wszyscy kumple Sasuke stwierdzili, że Sai to farciarz.
Potem zerknął na otwarte drzwi sali weselnej, skąd dobiegała muzyka i pokrzykiwania bawiących się gości. Widać było kolorowe światła i tańczące pary, a w oddali stoły zastawione jedzeniem.
- Dziękuję, że mnie zaprosiłaś – powiedział jeszcze raz tego wieczora. – Życzę ci wszystkiego dobrego, Sakura.
- Dzięki – odparła. – Z twoich ust, po tym, co ci zrobiłam… - Pokręciła głową. – Ale wiesz, trafiłam na lepszą partię. W podróż poślubną wyruszamy na wycieczkę po wszystkich najmodniejszych wyspach. Sai opływa w pieniądze, w prezencie na urodziny kupił mi samochód! Kabriolet! Byłabym głupia, gdybym go rzuciła…
- No tak… - odezwał się.
- Mógłbyś jednak zostać… jest dopiero krótko po północy, przyjęcie się rozkręca…
- Nie, mam przed sobą kawał drogi – pomachał jej kluczykami. – I… I Naruto na mnie czeka.
Sakura westchnęła.
- Myślisz… myślisz, że się obudzi? – zapytała, a on spojrzał na nią surowo. Przestąpiła z nogi na nogę, jej misternie ułożona fryzura zatrzęsła się lekko, gdy pokręciła głową. – Znaczy… on może się obudzić za wiele, wiele lat, Sasuke. Nie uważasz, że tracisz życie? Przykuwając się do jego łóżka? A co, jeśli nie wstanie?
- Wstanie, zobaczysz! Naruto jest silny – rzekł z mocą.
- Może. Nie wiem. Wiem tylko, że dostosowałeś swoje życie do jego stanu. Przeprowadziłeś się do tamtego miasta. Tam studiujesz, pracujesz. A każdą wolną chwilę spędzasz w szpitalu.
- Jestem mu to winien, Sakura – warknął. Dziewczyna znów pokręciła głową.
- Nie tego dla siebie chciałeś…
- Nie wiesz, czego chciałem. Bo prawda jest taka, że chciałem tylko Naruto…
- Naruto od roku nie dął znaku życia – odpowiedziała. – Leży nieruchomo, przykuty do szpitalnego łóżka…
- Wstanie! – przerwał jej Sasuke ostro. – Zobaczysz, że wstanie. Jestem tego pewien! Wierzę w niego! Wiesz, ja już muszę jechać, odespać, w poniedziałek pracuję…
- Jasne – powiedziała i pozwoliła się objąć. Sasuke zrobił to dość szorstko, a potem cofnął się. – Mam nadzieję, że nie zmarnujesz sobie życia, Sasuke. Pa.
- Pa – odparł z rezerwą, a ona skinęła głową i odeszła. Patrząc, jak olśniewająco biała suknia delikatnie porusza się przy każdym kroku dziewczyny zastanawiał się, czemu go zaprosiła? Miał dziwne wrażenie, że chyba po to, by udowodnić mu, że skończyła lepiej od niego. Miała swojego bogatego faceta. Swoją miłość, podczas gdy jego Naruto był przykuty do łóżka, nieruchomy, w śpiączce. Było tak, jakby Sakura chciała mu pokazać, czego nie miał, co stracił…
Opuścił dom weselny z mieszanymi uczuciami. Wsiadł do samochodu i zaraz potem ruszył w drogę.
Lubił jeździć nocą. Drogi nie były takie zatłoczone, można było trochę pomyśleć. A było o czym, bo przez ostatni rok jego życie diametralnie się zmieniło. Skończył szkołę, zaczął studia, znalazł pracę, przeprowadził się. jednak nie to było takie ważne. Ważny był Naruto, który… który się nie obudził.
Sasuke nie mógł sobie tego wybaczyć. Wiedział, że to, że Naruto zapadł w śpiączkę, jest jego winą. Uderzył Naruto niedługo przed opierają. Był niemalże pewien, że to przez ten cios wszystko poszło nie tak i ukochany nie otwierał wciąż oczu. Dlatego starał się pomóc mu jak najlepiej umiał. Robił wszystko, by Naruto czuł się jak najlepiej. Niewiele mógł, ale siedział przy nim, czytał mu, przynosił świeże kwiaty do wazonu przy jego stoliku, poganiał pielęgniarki, by dbały o niego…
Miał nadzieję, że Naruto się obudzi. Że Sasuke znów będzie mógł patrzeć w jego oczy, że uda mu się naprawić wszystkie błędy…
Tak bardo żałował.
Do domu dotarł około czwartej nad ranem i od razu poszedł się położyć. Musiał się wyspać, a później iść do Naruto. Chciał wszystko naprawić. Chciał zrekompensować ukochanemu rok w śpiączce, bo wiedział, że to jego uderzenie tę śpiączkę wywołało. I nie mógł sobie tego wybaczyć.

Coś pikało. Głośno. Drażnił go ten dźwięk, chciał wyciągnąć rękę i wyłączyć ten cholerny budzik, ale jego ręka była taka słaba. Nie mógł podnieść jej z łóżka na tyle wysoko, by sięgnąć do nocnej szafki.
- Niech ktoś wyłączy ten budzik… - jęknął. Usłyszał sapnięcie.
- Panie Uzumaki, słyszy mnie pan? – zapytał obcy głos.
- Tak… - wyszeptał Naruto. – Ale budzik…
- To nie budzik, panie Uzumaki – odparł ten sam głos. – To aparatura, sondująca pana stan… jest pan w szpitalu, panie Uzumaki…
- Ach… - Teraz rozumiał. Przecież miał ciężką operację, tak, guz mózgu, miał nie przeżyć. Ale obudził się, obudził! Chciało mu się śmiać, skakać z radości i… i całować Sasuke. Och, tak, zdecydowanie całować Sasuke. Tylko najpierw musiał umyć zęby, bo nie dość, że czuł w ustach Saharę, to jeszcze miał w nich gorzki smak. – Operacja… pamiętam…
- Panie Uzumaki, jak się pan czuje? – zapytał wyraźnie lekarz.
- Słabo – odparł Naruto. – Ale chyba… dobrze. Chce mi się pić…
- Oczywiście.
Chwile potem ostrożnie uniesiono mu głowę i pozwolono mu się napić. Gdy opadł na poduszki, spróbował rozchylić powieki. Szło mu to opornie, były takie ciężkie. Uchylił je tylko na chwilę, lecz poraziło go Jane światło i zaraz je zamknął.
- Niech pan spróbuje się przespać – poradził mu lekarz. – Pana ciało jest zmęczone… teraz już wszystko będzie dobrze, zobaczy pan…
- Dobrze… - powtórzył bezmyślnie, a potem, niemalże natychmiast, zapadł w sen.
Obudził się niedługo potem. Przynajmniej tak mu się wydawało. Próbował usiąść, ale mu się nie udawało. Światło było oślepiające, a dźwięki stanowczo zbyt głośne. Był spragniony i głodny jak wilk, miał wrażenie, jakby nie jadł od wieków.
Chwilę później przyszli lekarze. Sprawdzali jego stan, zadawali pytania odnośnie tego, jak się czuje.
- Jak… jak się udała operacja? – zapytał w końcu. Jeden z lekarzy delikatnie poklepał go po ramieniu. Na jego widok wszyscy się cieszyli, więc Naruto miał dobre przeczucia.
- Wszystko już dobrze, panie Uzumaki – rzekł lekarz. – Obudził się pan i to jest najważniejsze.
- A gdzie jest Jiraiya? – zapytał.
- Już go powiadomiono o pańskim przebudzeniu. Obiecał przybyć jak najszybciej – wyjaśniła mu lekarka.
- Och, nie ma go tu…
- Był tu pan Uchiha – powiedział pierwszy lekarz. – Dosłownie godzinę temu. Szalał ze szczęścia, gdy usłyszał, że otworzył pan oczy.
Naruto uśmiechnął się do siebie.
- Och, myślałem, że jest na mnie wściekły. Ale to dobrze…
- Niech pan posłucha, panie Uzumaki. – Lekarz przysiadł na brzegu jego łóżka i wziął go za ręce. – Podczas operacji nie wszystko poszło dobrze. Nie wybudził się pan z narkozy.
- Nie? – spytał zdezorientowany Naruto. – Co się stało?
- Nie wiemy. Operacja poszła dobrze. Guz został usunięty, nie było żadnych przerzutów czy komplikacji, wszystko poszło jak marzenie, a mimo to pan nie wstał.
- Dobrze – szepnął powoli Naruto. – To… spałem, tak? Jak długo? Tydzień? Dwa?
- Rok – odparł lekarz, a Naruto w szoku spojrzał mu w oczy.
- Spałem przez rok? – Nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał. Stracił rok życia. Wszyscy skończyli szkołę, a on nie. Wszyscy już pewnie zaczęli studiować, a on spał. Jego koledzy, Sasuke… przez rok mogło stać się tak wiele!
Lekarze przytaknęli. Ten, który trzymał go za dłonie, nieco ścisnął jego palce, by dodać mu otuchy.
- Najważniejsze jest, że pan się obudził… - powiedział spokojnie lekarz. – Bliscy pomogą panu dojść ze wszystkim do ładu, pan Uchiha siedział przy pańskim łóżku niemal każdego dnia.
- Tak? – Naruto znów nie mógł powstrzymać uśmiechu. A więc Sasuke, mimo śpiączki, cały czas trwał u jego boku. Jeśli to nie mogło być dowodem miłości, to chyba nic już nie było. Naruto ogarnęło wzruszenie. Poczuł łzy w oczach i szybko je otarł. – Ja… ja muszę mu powiedzieć, że go… kocham – wyjąkał, a lekarze zaczęli się śmiać.
- Założę się, że zaraz tu będzie – szepnął do niego lekarz, mrugnąwszy okiem. – W weekendy nie odstępuje pana łóżka na krok.

Tymczasem Sasuke był w kwiaciarni niedaleko szpitala i kupował największy bukiet róż, jaki kiedykolwiek sprzedano w tym miejscu. Gdy w szpitalu usłyszał, że gdzieś koło trzeciej nad ranem Naruto się obudził, myślał, że jego serce pęknie z radości. Wtedy jeszcze był w samochodzie i przez chwilę miał żal do lekarzy, że nikt do niego nie zadzwonił, ale poinformowano, że Naruto ocknął się tylko na chwilę, wymamrotał kilka słów i znów zapadł w sen. Sasuke chciał jak najszybciej wrócić do szpitala, by być przy ponownym przebudzeniu ukochanego. Miał zamiar wszystko mu wyznać, przeprosić i błagać o wybaczenie. Wiedział, że Naruto ma prawo mieć do niego pretensję, że być może mu nawet nie wybaczy, ale Sasuke musiał spróbować. Pragnął szczęścia Naruto. Pragnął z nim być.
Wyszedł z kwiaciarni, trzymając pęk róż tak, by go nie uszkodzić. Ludzie oglądali się za nim, gdy szedł do samochodu po miśka. W końcu wyciągnął drugi pakunek i nie bez trudu, ruszył do szpitala.
Wszystkie pielęgniarki i niemal wszyscy lekarze doskonale go znali, w końcu był tu niemal codziennie przez cały ostatni rok. Każdy się do niego uśmiechał, gdy szedł do Sali Naruto, obładowany w prezenty.
I w końcu tam dotarł. Zastał Uzumakiego, siedzącego na łóżku, wspartego kilkoma poduszkami. Jakiś lekarz pomagał mu pić z kubka coś, co pachniało bulionem. Naruto wydawał się kruchy, słaby i zmęczony, ale na widok postaci zasłoniętej przez róże i wielkiego, żółtego miśka uśmiechnął się szeroko.
- Naruto – zaszlochał wzruszony Sasuke, po czym jak najszybciej odłożył prezenty i rzucił się do ukochanego. Przytulił go mocno, wtulając twarz w jego włosy. Naruto objął go niepewnie, po czym delikatnie się od niego odsunął i spojrzał mu w oczy.
- Sasuke – szepnął.
Lekarz odchrząknął, bo przez dłuższą chwilę chłopacy patrzyli sobie w oczy z namiętnością.
- Zostawię panów samych – rzekł, po czym wyszedł z Sali. Sasuke znów skupił się na Naruto.
- Chciałem tu być, kiedy się obudzisz – wyznał Sasuke. – Ale musiałem… chciałem ci kupić kwiaty, i…
Machnięciem ręki wskazał bukiet róż, porzucony na stoliku. Szybko do niego podskoczył, a potem wręczył Naruto jak należy. Uzumaki ostrożnie ujął wielki bukiet i zanurzył twarz w czerwonych kwiatach, by poznać ich zapach. Potem uśmiechnął się do Sasuke.
- Dziękuję – szepnął.
- I maskotka, myślałem, że ci się spodoba… - paplał Uchiha. Naruto zaśmiał się dźwięcznie. Był to dla Sasuke najpiękniejszy dźwięk na świecie.
- Dziękuję jeszcze raz. Wszystkie prezenty bardzo mi się podobają… - powiedział. Sasuke patrzył na niego chwilę, głaszcząc złote włosy ukochanego. Nie mógł uwierzyć, że znów może spoglądać w jego piękne, błękitne tęczówki, widzieć uśmiech na jego już nie bladej, a zarumienionej twarzy. Słyszeć jego głos i dźwięczny śmiech.
- Mam ci tyle do powiedzenia – rzekł Sasuke, dotykając teraz policzka Naruto. – Tyle rzeczy. Chciałbym cię przeprosić. Błagać o wybaczenie. To wszystko to moja wina, gdybym cię nie uderzył, ale… byłem taki wściekły, Naruto. Tak zły, że… tak bardzo się bałem, że mogę cię stracić. Gdy mi powiedziałeś o tym guzie… przeraziłem się. Wybacz mi to, co zrobiłem…
- Sasuke, ja też zawiniłem – odezwał się Naruto.
- Nie, skąd, Naruto, ty w niczym…
- W niczym! – prychnął Uzumaki. – Sam mi powiedziałeś, że przed tobą uciekłem. Słuchałem wszystkich, ale nie ciebie. Gdyby nie moja głupota…
- Przestań tak mówić. Cała wina leży po mojej stronie…
- Nie przerywaj mi! – obruszył się Naruto.
- Będę ci przerywał, kiedy będę chciał, młotku! – zawołał Sasuke. – Zwłaszcza, gdy mówisz bzdury!
- Nie mówię bzdur!
- Owszem, mówisz! Zawsze mówisz bzdury, nie słuchasz innych, a jak sobie coś wbijesz do głowy, to nie sposób ci tego wyperswadować!
- Tak?! A ty jesteś zimnym dupkiem, który zamiast powiedzieć wprost, o co mu chodzi, wychodzi bez słowa i zostawia człowieka z mieszanymi uczuciami i poplątanymi myślami! Co ja miałem sobie pomyśleć, gdy wyszedłeś tamtego dnia bez słowa po tym, jak wyznałem ci swoje uczucia! To oczywiste, że pomyślałem, że mnie nie chcesz!
- Ja cię nie chcę?! To ty wolałeś Kibę! Od razu sobie znalazłeś pocieszyciela! – wykrzyknął Sasuke.
- Kibę?! Co ma do tego Kiba? To tylko mój kolega, nawet go nie lubię za bardzo, bo się do mnie przystawiał! Ale nie byłem z Kibą!
- On mi powiedział, że był twoim chłopakiem!
- Kłamał!
- Panowie! – zawołał jakiś głos za nimi. Spojrzeli na drzwi, gdzie stał lekarz, przykładający palec do ust. – Jesteście za głośno.
- Przepraszamy – szepnęli jednocześnie, a lekarz pokręcił głową i odszedł. Spojrzeli na siebie.
- Chyba nie będziemy się kłócić o to, kto zawinił? – zapytał rozbawiony Sasuke, a Naruto zachichotał. – Ja… chciałem cię przeprosić.
- Ja też muszę cię przeprosić – powiedział Uzumaki. Sasuke znów dotknął jego policzka i już po chwili całował słodkie usta ukochanego.
Było tak, jak to sobie zapamiętał, choć tym razem Naruto smakował słonym bulionem, który pił przed chwilę. Sasuke całował go wolno i ostrożnie, z każdą chwilą pogłębiając pocałunek. Po jakimś czasie Naruto osunął się na poduszki, a Sasuke, zupełnie instynktownie i zapominając, gdzie tak naprawdę są, wspiął się na niego, starają się nie napierać zbyt mocno. Naruto otoczył rękami jego szyję, wplatając mu palce we włosy. Żar miedzy nimi narastał z każdą chwilą…
- Panowie! – wykrzyknął ktoś nagle. Oderwali się od siebie, głośno zaczerpując powietrze. Znów spojrzeli na drzwi, gdzie stałą oburzona lekarka. – To nie miejsce na takie rzeczy! – zawołała. – To jest szpital! A pan Uzumaki dopiero co obudził się ze śpiączki!
- Przepraszamy – ponownie odpowiedzieli jednocześnie, a lekarka z dezaprobatą pokręciła głową i wyszła. Sasuke spojrzał na Naruto i obaj zaczęli się śmiać. Zszedł z Uzumakiego i usiadł obok, a potem pomógł usiąść ukochanemu.
- Jiraiya powinien niedługo przybyć – wyszeptał cicho Sasuke. – Ale zanim z nim porozmawiasz, co dalej… chciałem, byś zastanowił się, po wyjściu ze szpitala będziesz potrzebował opieki, chciałem zapytać…
- Co takiego? – ośmielił go Naruto. Sasuke wziął głęboki wdech.
- Czy może… może chciałbyś ze mną zamieszkać? Może chciałbyś… być ze mną? – wypalił w końcu. Naruto patrzył an niego przez chwilę.
- Tak – powiedział po prostu. – Kocham cię.
- Ja też ciebie kocham – odparł Sasuke i znów go pocałował, delikatnie i z pasją. Naruto oddał pocałunek, dotykając policzka. – Mam dla ciebie coś jeszcze – szepnął Uchiha w usta Naruto, gdy trochę się od siebie odsunęli. Naruto zamrugał.
- Co?
Sasuke sięgnął do kieszeni i wyjął mały bloczek sklejonych ze sobą, kolorowych kartek. Naruto wziął go do ręki, przerzucił kilka kartek, a potem zaśmiał się w głos.
- Roczny zapas talonów na ramen? – zapytał z niedowierzaniem. Sasuke potaknął.
- Wiesz, że nie jadłeś nic przez cały rok? – spytał szeptem, opierając czoło o czoło Naruto. Uzumaki znów zachichotał.
- Wiesz, że cię kocham? – odparł pytaniem.
Od tego dnia wszystko już było dobrze, a oni żyli długo i szczęśliwie.

KONIEC

46 komentarzy:

  1. Och Boże...
    Jakie to było piękne choć zwariowane opowiadanie. A ten ostatni rozdział taki cudny, uroczy, romantyczny i w ogóle, że aż mi łezka poleciała.

    Najlepszy prezent wakacyjny na świecie (:

    OdpowiedzUsuń
  2. O w dupę jeża xDD Ale to opowiadanie zarąbiście wyszło! W niektórych momentach nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać, ale to w końcu były nasze pomysły, i dla tego śmiać chce mi się jeszcze bardziej xD Zakończenie podobało mi się najbardziej, te wejścia lekarza były genialne :D
    Jestem pod wrażeniem efektu końcowego i dziękuję za ten nie przeciętny pomysł :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Omatulu! ;_; Jakie to opowiadanie jest piękne~ Gdyby nie to, że wszystko mnie boli i nic mi sie nie chce, to pewnie bym się popłakała. Ale tak serio, miałam łzy w oczach. I zaczęła mnie boleć głowa. Ale głowa boli mnie ciągle (bóle migrenowe po tatusiu .-.). Wracając do opowiadania - warto było tyle czekać. :3 Podobały mi się rozmyślania Sasu na początku. Taki trochę jak kobieta w ciąży. Co prawda nie lubię ani kobiet w ciąży, ani dzieci poniżej 5-tego roku życia, ale to się wytnie. Sasu to Sasu. XD Nie lubię za to Kiby w tym opowiadaniu. :\ I Sakury, ale jej zawsze nie lubię.
    Co do pryszcza Sasuke - myślałam, że będzie to gadający-super-pryszcz. XD Och, moja wyobraźnia~
    W sumie ten komentarz nie ma sensu (takie masło maślane, jak to powiedział któryś z moich nauczycieli). Pozdrawiam i życzę smacznego wenie. :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Kapitalne! Pochłonęłam na raz!
    Nawet parę perełek sobie zebrałam z tego opa i oczywiście już Ci mówię, co i jak:

    z pierwszego rozdziału podczas rozmowy Sasuke z Naruto o tym, czy Uzumaki jest z Gaarą: "- A nawet jeśli?! – zawołał. – To co?!
    - To zabraniam! – odparł Sasuke" - piękne, takie w stylu Uchihy, "moje, nie oddam!"

    "- Ha! Kto tu jest puszczalski?! Masz chłopka, a nawet słowem nie zaprotestowałeś, rozłożyłeś przede mną nogi jakbyś o niczym innym nie marzył!
    - BO NIE MARZYŁEM! – wrzasnął Naruto" - bojuuu, myślałam, że się zesikam ze śmiechu, cały młotek: najpierw gada, potem myśli. słodko xD

    to racjonalizowanie Sasuke, że nie jest, nie może być gejem też było świetne - że chce całego młotka, twarzy, ust, niezdarności itd, itp, rtv i agd, ale nie! On go wcale nie kocha xD

    „Sasuke swój pierwszy raz oddał Naruto” owww ^^

    „Nie mógł mieć pryszcza! Nie on!” – problemy nastolatków XXI wieku xD

    i Orochimaru jako lekarz, a Jiraiya jako dermatolog - i do tego najlepszy w kraju... powalające xD

    Ten moment w szpitalu, co Sasuke i Naruto przeszkodziła Sakura i zaczęła ten cyrk z ciążą – jak w brazylijskiej telenoweli – krzyk, wrzask i blondyn ucieka, a Sasuke nazywa Haruno „głupią krową” – zabiło mnie to xD

    A, i nie zgadzam się z tym określeniem, że Itachi ma przystojniejszą twarz niż Sasuke – no, ale to moja prywatna opinia :P

    Tak mi się smutno zrobiło, gdy Kiba wrobił Sasia, że jest z Naruto – no joj, szkoda Uchihy, no! Wredny Inuzuka, do tego dobierał się do Narutka!

    Już sobie myślałam, hmm, może ta Sakura aż taka durna nie będzie na koniec? Nie, ona to jest dno dna – biedny Sai. Albo głupi, że ją chciał.

    Jestem ciekawa, jak wyglądało Uchihowe szaleństwo ze szczęścia na wieść o tym, że Naruś się obudził :D bo on taki bardzo ekspresyjny nie jest, ale tu o Naruto się rozchodzi, więc... xD

    No i ostatni rozdział jest taaaki słodki, róże, misiek i mizianie (przerywane przez lekarzy) - chyba szybko nadrobią ten stracony rok xD

    Podsumowując, super, świetnie się czytało, Twój humor mnie powalał co chwilę i aż mnie gęba boli od uśmiechania się xD Dzięki za taki prezent!




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a i jeszcze tak mi się kluło to w głowie, jak czytałam, jak to wychodzi w życiu, że wystarczy niedopowiedzenie, nieznajomość jakiegoś faktu, czy po prostu nieporozumienie, a każdy już ma swój własny obraz sytuacji w głowie i uważa go za prawdziwy. Dobrze to opisuje ten cytat Itachiego "People live their lives bound by what they accept as correct and true. That's how they define "Reality." But what does it mean to be "correct" or "true"? Merely vague concepts... their "reality" may all be a mirage. Can we consider them to simply be living in their own world, shaped by their beliefs?", nie? :D

      Usuń
  5. oooooo jakie CUTE OMG ! kocham ciebie i opowiadanie twoje ♥ slodkie slodkie kocham ! ja to cale przeczytalam a teraz skonczylam :** tak sie ucieszylam na nowy rozdzial. czekam z niecerpliwoscia na kolejny rozdzialu :**

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdyby nie fakt, że siedzę w pokoju ze starszym bratem i nie chcę za bardzo przypominać wariatki, co najmniej raz na rozdział wybuchnęłabym dzikim śmiechem. (nawet teraz ledwo się od tego powstrzymuję i szczerzę się do tego monitora jak głupia) Ani to zaskakujące, ani jakoś specjalnie wzruszające, ale trudno byłoby o takie efekty, kiedy cały plan wydarzeń od początku się zna. Opowiadanie było dziwne, maksymalnie poplątane i chore. Ale podobało mi się. Sama się sobie dziwię, ale podobało, nawet literówki dałam radę ignorować i nie mam najmniejszej ochoty ich wypominać. Ostatni rozdział był bajecznie śmieszny, uwielbiam Twoje poczucie humoru i kłócenie się z dopiero co wybudzonym z dłuugiej śpiączki Naru. Poczytałabym sobie jeszcze nawet jakiś krótki tekścik o tym, jak razem mieszkają, ale mam w głowie tyle z tej ich przyszłości scenek, że i bez tego się obejdzie.
    Raził mnie tylko bardzo pryszcz. (no przepraszam bardzo, idealny Uchiha z idealną cerą i w ogóle idealnie idealnym wyglądem z PRYSZCZEM? :c) Jednak ja już podczas układania planu wydarzeń miałam ogromne do pryszcza zastrzeżenia, więc nie trzeba się przejmować. xD
    No, żeby nie przedłużać - podobało się, weny życzę, tralalalala, i obyś nas za długo z następną notką nie męczyła.
    Albo nie, jeszcze trochę ten komentarz przedłużę, ale to już z zupełnie innej beczki. Ayanami kochana, napisałabyś coś z Sasu jako takim, no, jakby to... rodzicem Narusia? Na pewno masz coś w tym stylu, nie? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, i dodam jeszcze, że zgadzam się z panią od wypisywania perełek. Sasu jest o wiele przystojniejszy od Itasia.

      Usuń
    2. hm, ja ogólnie Sasuke nie lubię, wiecie? nie znoszę go i nie cierpię go w mandze ^^ nigdy go nie lubiłam xD

      Sasuś rodzicem Naruto. nie, na to się nie zgodzę, przykro mi. tak jak nie napiszę tekstu o samobójstwie w sensie, że główny bohater cierpi, cierpi, a potem się zabija i to jest rozwiązanie(to się zupełnie nie zgadza z moją życiową filozofią), i już wiele razy takim tekstom odmawiałam, tak samo nie opiszę żadnej szczęśliwej miłości ocierającej się o kazirodztwo. proszono mnie parę razy o ItaSasu i też odmawiałam.

      wiem, że w wypadku SasuNaru byłaby to adopcja albo coś tam i oni nie byliby spokrewnieni, ale nie, przykro mi. chyba że chodzi Ci o coś, co nie jest w żaden sposób yaoi, tak jak jest pełno tekstów o tym, że Snape (Harry Potter) okazuje się ojcem Harry'ego i go wychowuje, i takie tam?

      jednak z chęcią napiszę coś innego. są jednak takie tematy, którym jestem przeciwna i nie ma sposobu, by mnie przekonać.

      Usuń
    3. Chodziło mi po prostu o taki delikatny shounen-aik, gdzie Sasu adoptuje Narusia i się nim zajmuje. Obrażona się czuję, że masz mnie za aż tak zboczoną, ja nawet yaoi z Itasiem i Sasu nie lubię. xD

      Usuń
    4. nie mam Cię za zboczoną, skąd xD po prostu różne rzeczy widziałam w sieci, a nie wiedziałam, o co Ci dokładnie chodzi xD
      niestety jednak nie. na płaszczyźnie rodzic-dziecko, nawet jeśli adopcja czy coś... po prostu nie. ale mogę pomyśleć nad tekstem, w którym Sasuke byłby dobrym rodzicem, bez żadnych podtekstów xD

      Usuń
    5. Ale mi właśnie o coś w tym stylu chodzi, no!
      Rany, ja to jednak serio nie umiem tłumaczyć niczego ludziom. o.o' xD
      Okej, tak dla jasności: Chodzi mi o coś takiego jak było w doujinshinie z DRR!!, gdzie Izaya zmienił się w dziecko i Shizuo się nim zajmował. :P To się chyba nazywało "Big Shizuo, Little Izaya", ale pewna nie jestem.

      Usuń
    6. okej xD w takim razie pomyślę nad tym, ale wiesz, jak to się u mnie schodzi z pisaniem xD widać zresztą po tym prezencie xD

      Usuń
    7. No cóż, szczerze powiedziawszy to byłam już święcie przekonana, że nie dałaś z napisaniem tego rady i w ogóle nie będzie. xD
      Nie jest ważne, ile trzeba na coś czekać - ważne, żeby to w ogóle powstało. ;)

      Usuń
    8. nie, ja bym nie dała rady? nie, żebym nie była skromna, ale tworzę teksty w tak dużych ilościach i na tak różne tematy... mam na kompie całe mnóstwo, prócz SasuNaru, opowiadań autorskich i Snarry (bez zakończeń, rzecz jasna)... a samego SasuNaru spokojnie drugie tyle, co jest na blogu. tylko wszystko czeka na swoją kolej, wymyślone, spisane by nie zapomnieć i bez zakończenia, urwane w połowie, albo trochę wcześniej lub dalej. tak rodzi się większość moich bonusów, prezentów itp. obejrzę film, przeczytam książkę, coś mi się spodoba, zachwyci, mam chwilę inspiracji, siadam, kończę i dodaję w całości xD

      hah, mam już pomysł na nowy prezent, jeszcze nie wiem, z jakiej okazji i na kiedy (pewnie za rok, znając mnie xD), ale mam już prolog xD nic jednak na temat treści nie zdradzę, nawet podczas tortur. ścisła tajemnica xP

      Usuń
  7. To chyba najcudowniejsza historia jaką czytałam! :3 Prawie się popłakałam w nie których momentach i w wielu śmiałam się ledwo powstrzymując przed płaczem. ;D Piszesz naprawdę wspaniale i uwielbiam historię, które wymyślasz. ;] Dużo weny życzę i pozdrawiam. :3

    OdpowiedzUsuń
  8. To było słodkie:) Nawet jakoś szczególnie mi nie przeszkadzało, że Naruto taki bierny i nieśmiały był (że w łóżku, jak już tak wszedł). Bo ja lubię jak jest pewny siebie i już! No i fajne było to, że Sasuke nie miał nikogo przed nim.
    Nie będę powtarzać, więc prawie we wszystkim zgadzam się z Siveliar: przeurocze były rozmyślania Sasuke, że nie, nie leci na Naruto, że nie chce się z nim przespać, że seks wcale nie był dobry, a nikt by nie wyrzucił Naruto z łóżka, bo to najpiękniejsza istotka na ziemi:) No i, że owszem przespał się z nim i było cudownie, więc na niego leci, ale go nie kocha. Naprawdę urocze.

    I mam racją ayanami-> Itachi ma przystojniejszą twarz od Sasuke^^
    Lubisz ItaNaru może? Nie, to nie jest forma nacisku żadnego, tak z czystej ciekawości:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za te literóweczki mam->masz tak->tam, ale po ośmiu godzinach: dopisz-telefon-8H/9H/5J/3H/2H/6H-data/godzina znaki mi się mienią w oczach.

      Usuń
    2. jeśli miałabym ustawić w kolejności, to najbardziej lubię:
      1. SasuNaru
      2. KakaIru
      3. ItaDei
      4. ItaNaru
      5. PainIta
      i to by było na tyle xD jak widać, przewaga Itachiego xD ale SasuNaru i tak wszystko bije na głowę, bo oni po prostu do siebie pasują xD

      Usuń
    3. A już myślałam, że znalazłam sojusznika w walce o więcej ItaNaru w internecie... To zabrzmiało jak z wyborów miss: studiuję i pragnę ItaNaru na świecie XD
      Ale żeby nie było - najbardziej lubię NaruSasu. Bez dwóch zdań. Nikt tak nie pasuje do siebie jak właśnie oni dwaj:)

      Weny i inspiracji w takim razie życzę, może chociaż z Ciebie nie uciekły resztki natchnienia przez tę ładną pogodę. Ktoś musi cierpieć na brak weny, by pisać mógł ktoś inny:D

      Usuń
    4. wolałabym nie być takim wampirem xD wiesz, co mi najbardziej pomaga na wenę? dźwięk spadającego deszczu. tu na blogu czytelniczka poleciła mi stronę, gdzie można słuchać odgłosów burzy. to jest super, słucham tego bardzo często, głownie podczas pisania xP

      Usuń
    5. Wiem, znam, słucham:) Ale brakuje zachmurzonego nieba, by ten dźwięk był kompletny:) Najważniejsze, że Ty cały czas piszesz. Ja mogę pozbierać inspirację mijając żulików w drodze do pracy:P Pogrążam się zatem w oczekiwaniu na NaruSasu (czyli DTSC lub MNP) :D

      Usuń
  9. Hmm... Dziwnie czyta się opowiadanie które, teoretycznie, nie zaskakuję. Teoretycznie, bo w niezwykły sposób połączyłaś zamysł tylu osób w jedną, ciekawą i spójną całość. Przyjęłaś też inną rolę jaką ma Jiraiya niż zasugerowałem. I co? I dobrze się stało, bo wyszło lepiej niż myślałem. Magiczny zaiste ten pryszcz :). I te żaby :). Troszkę mi żal Sakury, ale cóż, w tym opowiadaniu zasłużyła na takie traktowanie. Sai to jakiś czarodziej swoją drogą. A Sasuke przechodzący wciąż na początku okres wewnętrznej walki o tożsamość seksualną wyszedł świetnie. I nie, on nie jest gejem. On jest Narutoseksualistą.
    Swoją drogą, chciałbym przeczytać kiedyś opowiadanie gdzie to Itachi jest dowódcą 7 drużyny. A Naruto a nie Sakura jest dziewczyną. To by nieźle namieszało... Hmm... kurczę, wciąż za mną chodzi "Jak to się mogło stać?!"...
    Weny i czasu życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. no jestem pozamiatana:D warto było czekać chociaz dla mnie bardzo szybko sie skończyło, połknełam całość:D

    OdpowiedzUsuń
  11. Wyszło zaskakująco... spójnie. Przyznam szczerze, że gdy przeczytałam o tym pomyśle zwątpiłam na moment w twój talent, jak widać niepotrzebnie, o ja niewierna ;D Bardzo dobrze się czytało, nie było przeskoków fabularnych, których się bałam i chyba będę wracać do tego opowiadania w przyszłości podobnie jak do twojego one-shot'a "Jinchuuriki"(pomimo faktu, że nie lubię czytać czegoś wielokrotnie, te dwa teksty mnie uwiodły). W momencie gdy Sasuke stwierdził, że musi zrobić test i wybrał do tego Sakurę automatycznie przypomniał mi się fragment z "Między nami nic nie było" kiedy to Naru weryfikował swoją orientację xD Plus te żaby, zastanawiałam się przez chwilę czy Kiba nie dodał do nich LSD albo czegoś podobnego ;P

    Dużo weny życzę :D
    Zurin

    OdpowiedzUsuń
  12. Witaj :)

    jestem pod dużym wrażeniem tego, jak połączyłaś wszystkie zwariowane pomysły Twoich zacnych Czytelników :)

    Jesteś po prostu genialna i chyba zdajesz robię z tego sprawę ;d

    To, że jesteś optymistka raczej, zauważyłam :) dlatego też nie będę Cię już do siebie zapraszać, bo u mnie takie samobójstwo, jakie opisałas w odpowiedzi do komentarza Sev, już wystąpiło :) ale nadal będę czytać Twoje opowiadania, bo świetnie piszesz ;) pozdrawiam serdecznie :d

    OdpowiedzUsuń
  13. To było absolutnie bezbłędne :D. Zaczęłam czytać plan wydarzeń i kiedy doszłam do Sakury w ciąży i chorego Naruto byłam już tak rozbawiona poplątaniem i niedorzecznością, że po prostu przerwałam czytanie i zabrałam się za właściwe opowiadanie. Jestem pełna podziwu, że udało ci się wszystko posklejać w całość tak dobrze, Sasek zdecydowanie stanowił największe wyzwanie. Były jednak rzeczy, które wg. mnie zgrzytały i jestem zdziwiona, że tak wyszło, bo nie wynikało to chyba z niedoskonałości planu wydarzeń. Mianowicie, skoro Kiba okazał się na koniec takim skurwielem (no bo jak inaczej nazwać chłopa, który postanawia zgwałcić przyjaciela po tym, jak dowiaduje się, że ten ma nowotwór; tu już nie poszło tylko o bycie złym przyjacielem, ale złym człowiekiem), dlaczego wcześniej nie dawałaś wyraźnie do zrozumienia, jaka jest jego prawdziwa natura? Pamiętam, że na początku wspominałaś, że to jego najlepszy przyjaciel, później ten tekst, że jak na najlepszego przyjaciela przystało wsiadł w najbliższy pociąg. No po prostu wyglądał na good guya. Na co dzień dobremu facetowi (martwił się o Naruto razem z innymi itp.), który do tej pory nie ujawniał się ze swoją fascynacją jaką darzył Naruto nie powinno odwalić aż tak bardzo tylko dlatego, że dowiedział się, że ten kocha Saskłacza. To powinno utonąć w informacji o nowotworze osoby, której Kiba pragnął. Bo przecież skoro w tym momencie zechciał go zgwałcić, to chyba musiał być złym człowiekiem na co dzień, prawda? Logika działań Kiby wskazuje na to, że on jest bardziej walnięty od Sakury, bo nie dość że skrycie walnięty, to i okrutny i samolubny.
    Druga kwestia, następna postać tak bardzo ignorująca stan osoby, którą rzekomo kocha (chociaż co do Kiby to można się zastanawiać jakim uczuciem w sumie darzył Naruto). Saskłacz. Wielce oświecony, natchniony olśnieniem przez Ducha Świętego w kwestii swojej miłości Saskłacz przybywa wyznać uczucie Naruto, widzi go w szpitalu, w łóżku i co (swoją drogą w czym Naruto leżał, że tak po prostu wstał z łóżka i uciekł ze szpitala do kawiarni)? I jakoś nie za bardzo interesuje go co się dzieje z ukochaną przez niego osobą, bo tyle się dzieje? Nie przemawia do mnie taka argumentacja. Kiedy się kogoś kocha liczy się z nim bardziej niż ze sobą, więc chyba pierwszym odruchem powinno być pytanie "co ci się stało", a nie chęć dogadania się w kwestii związku. No i moment który przelał czarę goryczy. Naruto informuje Sasuke, że jest chory, będzie miał operację. A co Sasek na to? Bombę mu w ryj, bo w tym momencie obrażone dziecko myśli o tym, że nie znało tego niusa i zostawia Naruto samego. Bomba w ryj jest zrozumiałą reakcją na szok. Ale przez 5 minut, nie kilka dni. Tymczasem Sasek nawet nie zdecydował się go odwiedzić, wesprzeć, spędzić z nim czas, nie zainteresował się kiedy dokładnie będzie operacja o której Naruto mu przecież powiedział, nie wiedział czy się odbyła i nie znał jej wyniku. No to się po prostu nie godzi w sytuacji, kiedy ktoś kogo kochasz cierpi :P.
    Nie lubię też takiego erotyzmu na siłę, brakuje mi jakiegoś kontaktu fizycznego, którym bohaterowie chcieliby przekazać sobie uczucia, całowanie kogoś w czoło, przytulanie, delikatny pocałunek. Czy naprawdę po roku śpiączki, kiedy panowie wszystko sobie w końcu wyjaśnili, zwyczajnie się całując muszą się zacząć nakręcać i podniecać? (swoją drogą usta smakujące bulionem i notorycznie nadużywany w opowiadaniach yaoi epitet "pogłębiany pocałunek" razem wypada raczej komicznie) Przecież są różne rodzaje kontaktu i pocałunku, nie podoba mi się kiedy bohaterowie fanficków są wiecznie 'horny' niczym piętnastoletni chłopcy nawiedzeni burzą hormonów. Tak podsumowując, bo bardziej już nie wytłumaczę o co mi chodzi i i tak czuję, że mi się to nie udało, za mało miłości, uczucia i znaczenia w dotyku.

    CDN!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pierwszy komentarz odpowiem tu. no właśnie, plan wydarzeń. to, co opisałaś, a co się nie pojawiło, nie zostało opisane, ponieważ plan wydarzeń tego nie zawierał, a obiecałam się go trzymać. gdybym za bardzo odskoczyła od tej osi, później coraz trudniej by mi było się jej trzymać. nie ja zrobiłam Sasuke całkowicie bezinteresownym, nie mógł się dowiedzieć wcześniej o chorobie Naruto, skoro w planie było, że Naruto wyjechał, Sasu go szuka nic nie wiedząc, znajduje i dowiaduje się wszystkiego i Naruciaka uderza. Naru musiał wybiec ze szpitala i uciec do kawiarni, bo tak było w planie, w opowiadaniu był moment, gdy myślał, że wciąż ma na sobie swoje ciuchy. i tak trudno było połączyć te punkty, a wdawanie się w każdy najdrobniejszy szczegół co, jak i dlaczego tylko to utrudniało, bo miałam świadomość, że to jest nielogiczne, więc wygładzałam co się dało. wiele punktów było ze sobą sprzecznych, zwłaszcza w przypadku podejmowanych przez Sasuke decyzji, one były wręcz nielogiczne, cały czas sobie zaprzeczał.

      co do sceny po obudzeniu Naruto, w planie było, że musi być kilka interwencji lekarzy, musiałabym opisać nie wiadomo jaką kłótnię między nimi, żeby tych interwencji było "kilka". uznałam, że kilka to już dwie, pierwsza była po kłótni, a druga... no właśnie, wybrałam interwencję oburzonej lekarki, bo inaczej znów musiałabym ich pokłócić albo zmusić do pobicia się, a tego nie chciałam xD

      nie bierz tego opowiadania tak ściśle na serio. to komedia, dla mnie i prawdopodobnie wszystkich innych jest zupełnie absurdalna, przecież to się ledwo trzyma kupy xD

      co do tego uczucia i miłości, to... nie było nawet kiedy, bo w planie czytelnicy cały czas ich od siebie oddalali, (nie wiem czemu, ale nie dano im nawet chwili razem xD) kłótnia za kłótnią, albo unikanie siebie. Naruto wyrzuca Saska i nic się nie dzieje przez trzy tygodnie, potem wyjeżdża, potem, gdy Sasuke już przychodzi, ucieka ze szpitala, potem śpiączka... nie ja układałam ten plan i skłócałam ich ze sobą za każdym razem, gdy się widzieli xD

      i ten romantyzm, ech xD można zauważyć, że nie jestem najromantyczniejszą osobą na świecie, właściwie, wcale nie jestem romantyczna i nie lubię takich gestów xD postaram się jednak o tej wadzie pamiętać podczas pisania xD

      Usuń
    2. Wiedziałam, ja po prostu wiedziałam, że w odpowiedzi na ten komentarz powiesz coś w stylu "ja jestem nieromantyczna". Skoro Ty jesteś nieromantyczna, ayanami, to co ja mam o sobie mówić, skoro dla mnie takie "romantyczne gesty" u chłopaków wyglądają co najmniej dziwnie, jakby im męskości ubywało? xD
      No cóż, ja też zauważyłam te nieścisłości i w normalnych warunkach czepiałabym się ich (zwłaszcza akcji z Kibą i nakłanianiem Naruciaka do seksu, bo była po prostu niepotrzebnie wtrącona i wszystko by się spokojnie potoczyło bez niej), ale tego opowiadania nie można brać na poważnie, ono jest tak absurdalne i poplątane, że aż przez to zyskuje sens. xD

      Usuń
    3. sens? aha, ookej, panowie, ten biały kaftan, to panowie mocno zasznurują! xD

      Usuń
  14. Wow, mój komentarz jest za długi...?

    W kwestii sadyzmu autorów planu wydarzeń, mogę spróbować wytłumaczyć to na swoim przykładzie :P. To chore, wiem, ale lubię, kiedy bohater, którego darzę szczególną sympatią i na którego czas antenowy wiecznie czekam podczas oglądania zostaje zraniony albo coś złego mu się dzieje, tym samym przykuwając uwagę reszty bohaterów i zyskując ich współczucie. Nie wiem, coś jakby - kiedy zwracam na bohatera uwagę chciałabym, żeby inne postaci też do robiły i skakały wokół niego. Nie mam bladego pojęcia, dlaczego tak mam :D.

    Pewnie teraz moja wypowiedź jest nacechowana negatywnie w tonie zrzędliwym, ale wiedz, że całość bardzo mi się podobała i strasznie się ubawiłam czytając. Taka jestem, że kiedy coś jest dobre wydaje mi się, że to oczywiste i nie muszę o tym wspominać, a kiedy coś mi nie pasuje piszę na ten temat elaboraty. Poza tym mam przesadnie romantyczne i poprawne wyobrażenie o miłości, dlatego ubolewam nad takimi rzeczami, o jakich pisałam wyżej lub nad faktem, że Naruto i Sasek zapałali do siebie taką czystą, prawdziwą i silną miłością (która tylko czasami kończyła się upijaniem i zaliczeniem drugiej strony), a przecież tak naprawdę się nie znali. Nie rozmawiali ze sobą dużo, nie wiedzieli nic o swoim życiu, problemach czy przywarach, które poznaje się często dopiero zamieszkując z kimś.

    Puf, to by było z mojej strony na tyle, bardzo fajna inicjatywa i mam nadzieję, że jeszcze ją powtórzysz :D. To mój pierwszy komentarz na twojej stronie, jakkolwiek przeczytałam większość opowiadań i często wchodzę sprawdzić, czy nie ma czegoś nowego :). Jako cichy czytelnik, skoro mam już okazję, dziękuję za to, że piszesz i piszesz tak dużo i często (ilość nieprzeczytanych przeze mnie do końca historii przez brak zakończenia czy przez wypuszczanie nowego rozdziału raz na pół roku powoli,ale nieuchronnie mnie zabija). Moim ulubionym opowiadaniem jest "Mój najlepszy przyjaciel" - włącza mi się tutaj ta chora fascynacja pokrzywdzonym bohaterem, Naruto na wózku, po wypadku samochodowym. Co prawda jego rodzice żyją i w wypadku nie zginęli (a ku takim rozwiązaniom popycha kanon), ale to dobrze, lubię ciepłe, nie angstowe historie, a to stwarza miłe, fajne sytuacje. Naruto, chłopak po przejściach, a przy tym silny, pozytywnie nastawiony, radosny, z poczuciem humoru, przy tym z ciętą ripostą cwaniak. Sasek, durny jak but paniczyk (idealnie, nie lubię oryginalnego Saska, więc w fanfickach też nie może być za dobry :D) zajmujący się swoim nienagannym image'm, o śmiesznym światopoglądzie w kwestii ludzi niepełnosprawnych, ślepy na innych i tak uroczo niekumaty, powoli wygrzebujący z siebie lepszego, mądrzejszego 'ja' za sprawą Naruciaka. To dla mnie idealna kreacja bohaterów. Niueee, ja nic nie sugeruję! Wcale nie mam nadziei, że niedługo zabierzesz się za tę historię! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, nie, nie, Naruto nie trafił na wózek w wyniku wypadku samochodowego z rodzicami xD o nie xD
      to było trochę inaczej, ale zobaczysz, opowie o tym już w najbliższym czasie xD
      komuś już pisałam, że to konkretne opowiadanie jest o Sasuke i dla Sasuke. i gdyby nie kreacja Uchihy, to Naru w ogóle by na wózek nie trafił xD
      pozdrawiam!

      Usuń
    2. Łaaa, poważnie? Nie było to wspomniane, czy tworzysz na razie jakieś pozory? Chyba za dużo już przeczytałam opowiadań, poza tym czytałam poprzednie rozdziały z przerwami czasowymi na tyle dawno, że mogłam coś pokręcić. Kurczę, w takim razie jestem strasznie ciekawa co się właściwie stało!
      Bogu dzięki, że z Saska jest samolubny dupek, dzięki temu ja mam swojego Naruto na wózku.

      Usuń
  15. Dobrze, że istnieje coś takiego jak "Bo Ayanami nie lubi smutnych zakończeń" :"D.
    Uh.. nie rozumiem czemu po prostu nie zabiłaś tej różowej szmaty, ale no trudno..
    Faktycznie Sasuke jest tu bardzo, ale to bardzo zmienny, ale zapewniam cię, że wszystko ci idealnie wyszło. Jednak muszę ci coś napisać. Ostatnio zauważyłam, że piszesz zamiast np "go" - "ją" albo "powiedział" - "powiedziała" po prostu zdarza ci się zmienić na rodzaj żeński ^^".

    OdpowiedzUsuń
  16. *chlip chlip* to było takie słooodkie~
    awwww~ zauważyłam, że wrzuciłąś dość późno i musiałam dzisiaj kończyć po pobudce... Ale cieszę się~
    Nie dość, że napisałaś, to jeszcze te pościgi, te wybuchy.... A nie... Tu był tylko pościg XD"
    :3
    Cud miód i ale będę miała dobry dzień po kolejnej dobrze skończonej telenoweli~

    Szkoda tylko, że nie ma jakiegoś epilogu o ślubie, czy opowiadaniu, co się stało przez ostatni rok.
    Dziękuję, że mogłam to przeczytać.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Ahh, jak dobrze... Jak się zorientowałam, że tyle czasu minęło od operacji, to myślałam, że się poryczę... Nie wiem, upływ czasu jakoś to wszystko upiększa ;___; A Sasuke? Drań odnalazł serce i codziennie odwiedzałm Naruto w szpitalu. Jak tu się nie rozbeczeć. I TE TALONY. Będzie najlepszym (i zarazem najgorszym... :) chłopakiem na świecie...
    Uah, podziwiam pracę, szanowni państwo. Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem pod wrażeniem, że z tak pokręconego planu coś Ci naprawdę fajnego wyszło, może nie do końca logicznego, ale na prawdę fajnego:D
    Do tej pory myślałam, że Gaara możne być tylko mroczny, chłodny, opanowany. Nigdy nie posądziłam bym go o alkoholizm. O dziwo w swojej roli, alkoholika,w tym opowiadaniu jak najbardziej się sprawdził.
    Sasuke jako chwiejnie emocjonalny na pewno nie gej też Ci fajnie wyszedł.
    Życzę dużo weny
    Hilda

    OdpowiedzUsuń
  19. Powiem tylko dwa słowa: Zajebiste. Dobranoc

    Agichiko-nee-chan

    OdpowiedzUsuń
  20. Geniusz.Żeby z tak pokręconego planu wydarzeń napisać opowiadanie,które ma nawet sens i łączy się w całość to geniusz.To było zarąbiste!!;p Szalone,pokręcone,zupełnie inne od wszystkiego,ale w końcu nie Ty jedna to pisałaś;) Nigdy nie miałam okazji czytać o tak niezdecydowanym emocjonalnie Sasuke(i to z pryszczem na dodatek!) a Tobie wyszedł on naprawdę świetnie tak jak całe opowiadanie;D
    Pozdrawiam i dużo weny życzę;)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  21. Coz, tak niemilosiernie mi sie nudzillo w pracy, ze szczesliwym zbiegiem okolicznosci znalazlam w koncu czas zeby przeczytac i skomentowac to opowiadanie. Dziekuje. Zabilas moja wielka nude <3
    A opowiadanie jest zdecydowanie cudowne i odpowiednio bogate w humor z reszta jak zawsze gdy chodzi o ciebie xd
    A najbardziej mnie chyba rozbawily te teksty o Gaarze pijaku xd wybrazilam go sobie jak te oczka mu swieca na widok wodki *.* i ten zapal kiedy mial upic Uchihe. O tak. Gaara napaleniec na wode xd
    Rozbroila mnie tez scena z proba samobojstwa Sakury xd to powtarzanie ze przeciez nie ma innego wyjscia bo przeciez nie ma juz zycia. Och! Bo to wszystko jest takie straszne i bez sensu. Biedaczka no. Wspolczuje jej ze az plakac zarraaz zaczne xd
    No ale w koncuu o parce warto wspamniec. Gdzies tam u gory wyczyyttalam ze nie lubisz Sasuke i moje serce sie uradowalo. Pjona! Tez drania nie lubid xd ale u ciebie generalnie jest znosny chociaz jak go przesladzasz to juz nie. Dlatego koncowka mi sie nie podobalaa. No dobra. Poza tym ze pielegniarka musiala ich uspokajac xd

    Odmeldowuje sie. Pozdrawiam i WENY! ;**

    OdpowiedzUsuń
  22. Witam,
    wspaniałe zakończenie tego opowiadania, wszystko się dobrze skończyło.... no i Sasuke cały czas był przy Naruto to mi się bardzo podobało...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  23. Kiedy można się spodziewać kolejnej notki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. em, nie wiem xD mam duuużo zajęć, tak duuużo, że nie mam na nic siły T.T nienawidzę swojej pracy, całe szczęście, że mam to okresowo xD

      Usuń
  24. Awww, takie słodkie <3 to takie ciepłe opowiadanie, szkoda że Naruto się nie obudził w święta bo by było tak przytulnie, romantycznie i jeszcze cieplej (oczywiście że nie na zewnątrz ^^) powinno być jeszcze jedno opowiadanie z taką grą xd tylko już bez takich momentów z sakurwą w łóżku i bez tych żab >.< no tak jak każde opowiadanie bardzo mi się podoba <3

    OdpowiedzUsuń
  25. to było piękne nie moge nic więcej napisać bo się rozrycze

    OdpowiedzUsuń
  26. Sorki, że daję komentarz dopiero pod ostatnim rozdziałem ale zapominałam pod wcześniejszymi. Co tu mówić. Opowiadanie cudne, nie płakałam, poniewarz bym płakała trzeba się nieźle namęczyć, jestem za twarda. Opowiadanie cudne, takie idealnie w moim stylu, po porostu kocham tą parę. Wszystko było świetne, prócz obrażania kilku postaci, iż wszystkie je lubię prócz Saia. Szkoda mi trochę Sakury, że została tak ogłupiona ale w tym opowiadaniu należało jej się to wszystko co dostała prócz Saia. Czekam na inne równie świetne opowiadania i życzę wielkiej weny. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń