niedziela, 16 listopada 2014

Jedenaście



hej xD taaak, wiem, że wielu z Was czekało właśnie na to opowiadanie xD a więc zapraszam na nową notkę xD


Matka chyba właśnie wróciła od fryzjera. Zresztą, makijaż permanentny zapewniał jej świetny wygląd przez cały czas. Plecy trzymała prosto, uśmiechała się powściągliwie i sztucznie, ale do tego Sasuke był już przyzwyczajony.
Ojciec miał surową minę, sprawiając coś co chwila w telefonie i głównie milcząc. Koło ich stolika co chwila ktoś przechodził, zaczepiał ojca i matkę, mówił im „dzień dobry”, pytał jak biznes, jak samopoczucie, co słychać.
Itachi rozglądał się po restauracji, puszczając oczka do kelnerek, które chichotały na jego widok. Wyglądał dziwacznie w koszuli i spodniach od garnituru, ze spiętymi schludnie włosami. Sasuke przyzwyczajony był do jego wizerunku studenta, który ma na wszystko wyjebane, w koszulce jakiegoś rokowego zespołu i wytartych dresach. Taki ogarnięty brat wglądał jak nie on.
To mama wymyśliła ten wspólny obiad. Twierdziła, że ich rodzina oddala się od siebie, choć dla Sasuke ona już praktycznie nie istniała. Cały czas się mijali i nie interesowali sobą. Sasuke był dorosły, Itachi był dorosły, rodzice mieli swoje sprawy. Co prawda mieszkali w jednym domu, ale żadne z nich nie siedziało w nim długo. Sasuke żył między szkołą a swoimi znajomymi, teraz głównie z Naruto. Itachi to Itachi, on żył nie tyle poza domem, co w ogóle w innym, własnym wymiarze. A mama i tata mieli za dużo pracy, za wiele interesów, spotkań towarzyskich i tym podobnych. Dom był dla nich jak hotel, nie mieszkali w nim, a zatrzymywali się na jakiś czas.
- I jak, zdecydowaliście co do świąt? – zapytała mama, a potem otarła usta chusteczką.
- Mamo, wiesz, że ja święta spędzam z przyjaciółmi – powiedział Sasuke. Każdego roku bawił się na imprezach, organizowanych przez kumpli ze szkoły, głównie przez Suigetsu. Chodziło głównie o to, by się uchlać, ale i tak było fajnie.
- A ty, Itachi? – Matka zwróciła się do starszego syna.
- Święta to magiczny czas, zdarzają się cuda, więc muszę być w mieście – powiedział. Matka przyzwyczajona była do jego zwariowanych pomysłów i dziwacznego usposobienia, więc tylko skinęła głową, ściągając usta.
- Jeśli chcecie. Jeszcze jest czas, aby dokupić bilety.
- Wolę choinkę zamiast palmy i śnieg zamiast piasku – powiedział Itachi.
- Jak chcecie. Moglibyście posurfować, opalić się trochę, wyjechać na jakiś czas…
- Mamy swoje plany, mamo – wtrącił Sasuke.
- Ale…
- Jeśli nie chcą, to nie chcą, Mikoto – przerwał matce zniecierpliwiony ojciec. – Zamawiacie deser?
- Ja dziękuję – odmówiła natychmiast mama. Ojciec spojrzał na niego i na Itachiego, a oni obaj pokręcili głowami.
- W takim razie proponuję zakończyć obiad, mam jeszcze coś do załatwienia. Mikoto, zechcesz mi towarzyszyć? Muszę odwiedzić Orochimaru w jego biurze.
- Z chęcią – powiedziała mama, a ojciec uniósł rękę i skinął na kelnerkę.
Fugaku zapłacił rachunek, Sasuke i Itachi podnieśli się z miejsc i pożegnali z rodzicami, a małżeństwo opuściło restaurację. Bracia opadli na krzesła i spojrzeli po sobie.
- Magiczny czas? – spytał Sasuke, unosząc brew. Sięgnął po menu, by wybrać deser. Przy matce nie chciał go zamawiać, wiedząc, że potem wyrzekała by mu łakomstwo. Gdyby wiedziała, że pali, straszyłaby go cały czas rakiem oraz innymi chorobami. Mówiła o zdrowym trybie życia, ekologii i wszystkich tych innych, modnych hasłach, których nie znosił.
- Kto wie, może i ciebie spotka kiedyś coś magicznego – odparł Itachi, podpierając się na łokciu. – Chcę galaretkę.
- Galaretkę? – Sasuke obrzucił menu spojrzeniem. – Obawiam się, że nie mają tu galaretki.
- To chodźmy gdzieś, gdzie będzie galaretka – jęknął brat.
- Co ty, masz trzy lata? Nie możesz zamówić czegoś innego?
- Kiedy na nic innego nie mam ochoty – poskarżył się Itachi. – Chcę galaretkę.
Sasuke z trzaskiem zamknął menu.
- Jadę do domu. I zjem twoją galaretkę.
- Nie! – wrzasnął Itachi na całą restaurację, ale Sasuke już zerwał się od stolika i szybkim krokiem ruszył w stronę drzwi wyjściowych; Itachi czym prędzej podążył za nim.
Ledwo opuścili restaurację, ścigali się do samochodu, choć było to głupotą, gdyż jechali jednym. Sasuke głośno się śmiał, gdy wsiadał za kółko, bo Itachi pozwolił sobie na dwie lampki wina do obiadu.
Śmiali się jeszcze przez dłuższą chwilę, aż w końcu Sasuke otarł łzy i uruchomił samochód.
- Co tam u Naruto? – zagadnął Itachi, zapinając pasy. W jego oczach migotały psotne iskierki, jak zawsze. Sasuke wzruszył ramionami.
- Dziś się z nim nie widziałem. W czwartek ma urodziny, odbierzesz mnie potem, w nocy, co?  – odparł niedbale. Brat przytaknął.
- Ach, ta sporawa paczka u ciebie w pokoju. To dla niego? – zaciekawił się, mocując się z pasem tak, żeby go nie uciskał. Czasami Itachi zachowywał się gorzej, niż małe dziecko, Sasuke nie miał pojęcia, jak to się stało, że rodzice to tolerowali. Z dzieciństwa pamiętał brata jako „tego idealnego”. Ojciec zawsze go chwalił. Potem jednak Itachi zaczął się zmieniać, było kilka awantur, które Sasuke przegapił, którymi się nawet nie interesował, był za mały, by je zrozumieć… A potem brat już był taki, jak teraz, a rodzice… nie czepiali się go z tego powodu, omijając temat.
Sasuke przytaknął.
- A jego siostrze co kupiłeś? – zainteresował się Itachi.
- A skąd ty…?
- Naruto cię wsypał, rzecz jasna. Ładna ta jego siostra?
- Ładna – potwierdził Sasuke, uśmiechając się. Naruko była nawet nie tyle ładna, co piękna. Szkoda tylko, że miała taki a nie inny charakter i że Sasuke nie chciała. Z jej bratem dogadywał się tak dobrze, czemu Naruko nie mogła być taka, jak jej bliźniak?
- To co jej kupiłeś?
- W czwartek odbieram prezent od jubilera.
- Uuu… Coś z diamencikiem? – zapytał Itachi prowokująco, na co Sasuke parsknął śmiechem.
- Nie, tym razem bez.
- Dziewczyny lecą na diamenty.
- Nie ta dziewczyna.
- Każda, Sasuke – powiedział Itachi tonem znawcy. – Może mówić, że nie, i nawet ich nie chcieć, nie potrzebować, nigdy ich nie nosić, ale każda chciałaby go dostać. Tak jak kwiaty. Kobietom trzeba kupować kwiaty i nie słuchać, gdy mówią, że ich nie chcą. – Brat pokiwał głową ze znawstwem, a Sasuke zaśmiał się serdecznie.
- Cóż… może zmienię zamówienie – powiedział niezobowiązująco.
- Opłaci ci się…
- Pozbycie się znacznej kwoty z konta?
- Skąpiec! – prychnął brat, a Sasuke zaśmiał się jeszcze głośniej. – Czasem inwestycje się opłacają.
- Ale tylko czasem.
Gdy dotarli do domu, w dobrych humorach udali się do swoich pokoi. Sasuke na chwilę walnął się na łóżko i patrząc w sufit zastanawiał się, co powie Naruto na prezent, jaki mu kupił? Czy Uzumaki nie będzie na niego wściekły? Chyba nie, no bo i dlaczego? Miał tyle pomysłów, że aż nie wiedział, co wybrać. W końcu postawił na pewnik. Tylko czy Uzumaki się nie wścieknie? Zdąży już poznać blondyna, widział, że ten będzie jednocześnie szczęśliwy i zły.
Zwlókł się z łóżka i podszedł do komputera. Usiadł w miękkim fotelu, wyjął z szuflady papierosy i popielniczkę, postawił sobie pod ręką odświeżacz i włączając komputer, zapalił papierosa. Chwilę potem włączył sobie muzykę i wszedł na facebooka. Posprawdzał wiadomości i powiadomienia. A potem zastanowił się, czy ma na kompie jakąś grę, żeby się choć trochę podszkolić w tej materii. Przecież nie mogło być tak, żeby go Naruto roznosił na miazgę za każdym razem, gdy razem grają.
Granie samemu jednak nie było już tak zabawne, jak granie z Naruto, więc szybko skończył. Trochę pokręcił się bez celu po pokoju, a potem ściągnął ciuchy i udał się pod prysznic. Po kąpieli, nie kłopocząc się zakładaniem piżamy, walnął się do łóżka i niemal natychmiast zasnął.
Śniła mu się Naruko. Tak piękna jak zawsze, uśmiechnięta i o dziwo, chętna. Całowali się jak szaleni, a on spragnionymi dłońmi sunął po jej gładkim, silnym ciele. Niebieskie oczy wpatrywały się w niego, a usta szeptały sprośne słówka. Przylgnął do jej ciała całym sobą, przekręcili się i nagle znalazł się na dole. Czuł gorące pocałunki na szyi i  dłonie, krążące po jego torsie. Jęknął głośno, gdy duża dłoń zacisnęła się na jego twardej męskości. Sapnął, wplatając ręce w krótkie, gęste, jasne jak słońce włosy.
- No dalej, Sasuke – szepnął mu do ucha męski głos – jęcz dla mnie…
Budzik obudził go niespodziewanie. Sasuke z jękiem wyciągnął rękę i wyłączył go, a potem sapnął, czując podniecenie. Był niesamowicie twardy i musiał sobie ulżyć, więc wsunął rękę pod kołdrę i zacisnął ją na swojej męskości. Nie pamiętał za bardzo, co mu się  w nocy śniło, ale wiedział, że było to cholernie podniecające.
Kilkoma mocnymi pociągnięciami doprowadził się na szczyt i jęcząc w poduszkę, doszedł we własną rękę. Potem potrzebował chwili, by uspokoić swoje walące serce. W końcu, po kilku głębokich oddechach, zwlókł się z łóżka i poszedł do łazienki.
Jak się okazało kilkanaście minut później, dzień był ponury i deszczowy. Lało jak nie wiem i Sasuke robiło się zimno na samą myśl o tym, że musi wyjść z domu, szkoła jednak, jak twierdził jego ojciec, była najważniejsza. Sasuke musiał mieć dobre oceny, jak na Uchihę przystało, na szczęście nie miał problemu z zapamiętywaniem. Szybko się uczył, dzięki czemu miał też czas dla siebie. Gdyby nie szkoła, zostałby w domu, zakopał się pod kołdrą z kubkiem herbaty w dłoniach i cały dzień oglądał filmy.
Gdy jadł śniadanie, z lekkiego amoku wyrwał go telefon. Zdziwiony, spojrzał na wyświetlacz, a potem odebrał.
- Tak, Suigetsu? – spytał, niemrawo żując kanapkę. Widywał Suigetsu codziennie w szkole i często poza szkołą, więc od razu domyślił się, że telefon nie jest natury towarzyskiej. Sui coś chciał.
- Hej stary! Słuchaj, zrobisz coś dla mnie?! – zapytał kumpel, nie owijając w bawełnę. Sasuke westchnął.
- Dzwonisz tylko wtedy, gdy coś chcesz – westchnął Sasuke. czasem wolał się mylić. – Co tam? – zapytał mimo wszystko.
- Samochód mi nawalił! Ojciec oddał go do warsztatu, wpadniesz po mnie w drodze do szkoły? Błagam, wyjrzyj za okno i zlituj się!
Uchiha wywrócił oczami. Cały Suigetsu, przypominał sobie o nim tylko wtedy, gdy Sasuke był mu potrzebny. Z drugiej strony, Sasuke robił dokładnie tak samo, wykorzystując ich znajomość do cna. Nawzajem na sobie pasożytowali i dobrze im z tym było.
- Nie ma sprawy – odparł. – Znajdę jakiś sposób, byś mi za to odpłacił – dodał, śmiejąc się cicho. Suigetsu zawtórował mu.
- Błagam, tylko nie w naturze! – zażartował, po czym szybko się pożegnał i rozłączył. Sasuke śmiał się jeszcze przez chwilę, dokończył śniadanie i wyszedł z domu.
Pogoda była doprawdy paskudna. Sasuke musiał rozłożyć parasol, by bezpiecznie i w miarę sucho przebyć drogę między drzwiami a samochodem, choć był to bardzo krótki odcinek. Gdy wsiadł, poczuł się bezpiecznie, jakby właśnie zszedł z pola minowego. Może zwariowana rodzinka Uzumakich miała rację i miał w sobie coś z kota? Naprawdę nienawidził wody.
Gdy zajechał pod dom Suigetsu i zatrąbił, przyjaciel natychmiast wypadł z domu i przebiegł podwórko, zasłaniając się teczką. Sasuke jedynie pokręcił głową, gdy ociekający wodą Sui wsiadł do jego auta, otrząsając się jak pies.
- Będziesz mi czyścił auto – powitał go Uchiha, a Hozuki prychnął.
- Jeszcze czego! Kurwa, ale się rozpadało!
- A gdzie posiałeś parasolkę? – spytał Sasuke, ruszając, a Suigetsu wzruszył ramionami.
- Nie wiem, myślałem, że ją mam. Chyba gdzieś zostawiłem – odpowiedział kumpel, a Sasuke wywrócił oczami. Hozuki był jednym wielkim chodzącym przypałem.
- Powinienem cię wywalić z mojego auta – rzekł kąśliwie do przyjaciela. – Wszystko mi zamoczyłeś i uświniłeś wycieraczki na podłodze.
- No już się nie bulwersuj, postawię ci colę – odparł Sui, przeciągając się. Ziewnął, a potem spojrzał na Sasuke z ciekawością. – Jak tam wyrywanie Naruko?
Sasuke żyła zapulsowała na skroni. Wyrywanie Naruko nie posunęło się nawet odrobinę do przodu, nic a nic. Jedynym pozytywnym aspektem tej całej sytuacji była znajomość z jej bratem.
- Dobrze – skłamał gładko. – Idę jutro na jej urodziny.
- Ooo – zdziwił się Sui. Jego reakcja nie spodobała się Sasuke, bo to znaczyło, że ani trochę nie wierzył, że Sasuke uda się wyrwać pannę Uzumaki. A on przecież był Uchiha i dostawał wszystko to, czego chciał!
- No co? – burknął.
- No nic. Dobrze, że zostałeś zaproszony. Może cię odblokuje na facebooku – zaśmiał się Suigetsu, a Sasuke warknął przez zęby. Przyjaciel jedynie się zaśmiał.
Dotarli pod szkołę i Sasuke zaparkował w tym samym miejscu, co zawsze. Wysiadł z auta, rozkładając parasol, a Sui zaraz zaczął na nim pasożytować, chowając swój głupi łeb przed deszczem pod tą samą osłoną. Sasuke przez chwilę miał ochotę wypchnąć go na deszcz, jednak potem odpuścił. Gdyby ktoś postąpił tak samo z nim, wściekłyby się. Poza tym Sui mógłby złapać przeziębienie. A przeziębienia są złe. Są bardzo złe.
Dzień minął mu szybko, a po nim równie szybko, przyszedł czwartek. Nie miał w sumie pojęcia, dlaczego akurat ten dzień rodzeństwo Uzumaki wybrało na wyprawianie urodzin. Niby był to dziesiąty października, ale nic by się przecież nie stało, gdyby sama impreza odbyła się w sobotę. Przynajmniej każdy miałby wolną niedzielę na odespanie kaca.
Zaraz po zajęciach pojechał do jubilera, odebrać prezent dla Naruko. Miał nadzieję, że dziewczyna ucieszy się z upominku, jaki jej wybrał. Zresztą, na coś takiego ucieszyłaby się każda dziewczyna. Bardziej jednak interesowała go reakcja Naruto. W tym wypadku nie był pewien reakcji, jednak nie miał też zamiaru zmieniać prezentu. Uzumakiemu należało się coś super i już.
Potem wrócił do domu, odrobił lekcje, wykąpał się, uszykował i opuścił dom.
Denerwował się trochę, jadąc do Naruto, ale był też ucieszony. Chciał, by Naruto odpakował jego prezent, chciał zobaczyć jego minę, nie mógł się jej doczekać. Niecierpliwość mieszała się z niepewnością.
Zajechał pod dom Naruto o czasie i wysiadł z auta. Cały budynek był rozświetlony, gdy szedł w jego stronę, słyszał przytłumioną muzykę. Dotarł do drzwi i zadzwonił, a te natychmiast otworzyły się szeroko.
- Sasuke! – zawołała pani Kushina, uśmiechając się do niego szeroko. Jej długie, rude włosy, ułożone były w bardzo ładną fryzurę, widać było, że prosto od fryzjera. Ubrana była w ciemnozieloną sukienkę, ładnie opinającą jej zgrabne ciało. Obok stał pan Minato, odziany w ciemny garnitur. – Wejdź, wejdź. Boże, jaka duża paczka!
Sasuke wszedł do środka, odstawił na bok pudło dla Naruto i uścisnął dłoń pana domu. Miał dziwne wrażenie, że pan Mintao przygląda mu się nieco dziwnie.
- My właśnie wychodzimy – poinformowała go mama Naruto, gdy jej mąż sięgnął po płaszcze, wiszące na wieszaku przy drzwiach. Bębniąca w całym domu muzyka trochę ją zagłuszała. – Mój mąż w końcu zgodził się zabrać mnie na randkę.
- Bardzo zabawne – prychnął ojciec Naruto, rozkładając płaszcz swojej żony i oferując go jej. – Niech się dzieciaki bawią.
- My tez się zabawimy – wypaliła pani Kushina, mrugając do męża, a ten, podobnie jak Sasuke, zaczerwienił się lekko. Odchrząknął.
- Chyba na nas pora, Kushino, spóźnimy się.
- Jasne, jasne. No, bawcie się dobrze! – Kushina zbliżyła się do Sasuke, dotknęła jego policzka, po czym wspięła się na palce i ucałowała jego skroń. Lekko zdziwiony, nie miał pojęcia, co zrobić. – Naruto!!! – wydarła się zaraz pani domu, a Uchiha się skrzywił. Płucał miała jak jej syn. – TWÓJ CZARNUSZEK PRZYSZEDŁ!!!
- No nie, pani też – jęknął, a małżeństwo zaśmiało się. Pan Mintao jeszcze raz uścisnął jego dłoń, zarzucił na siebie płaszcz i oboje wyszli. W tym samym momencie, gdy za nimi zamknęły się drzwi, na korytarz wjechał Naruto w pomarańczowej, urodzinowej czapeczce na głowie.
- O, Uchiha! – zawołał Uzumaki, szczerząc się jak głupi. Widać było, że mimo obecności rodziców, zamoczył już dzioba. Sasuke odwiesił swój płaszcz i podniósł z podłogi paczkę dla chłopaka, po czym zbliżył się do niego.
- Proszę – rzekł, podając paczkę Uzumakiemu, a ten uniósł brwi.
- Rany, co tam jest? Nie tyka! – zawołał oskarżycielsko, przykładając ucho do prezentu. Uchiha przewrócił oczami.
- A dziękuję?
- Za bombę, która nie tyka?
- To nie jest bomba! – zdenerwował się Sasuke. – Ale nie zaprzeczę, że prezent jest bombowy.
Naruto zarechotał i mrugnął do niego jednym okiem.
- Dzięki, Czarnuszku – powiedział, szczerząc się diabelsko, ale Sasuke nie zwrócił już na to uwagi. Najwyraźniej musiał się przyzwyczaić do tego, jak nazywała go rodzina Uzumakich. Oni już po prostu tacy byli. – Chodź, jest żarcie i dużo piwa. I wódka!
- Suuper – prychnął Sasuke, idąc za solenizantem.
Weszli do salonu, w którym był już mały tłumek gości. Sasuke zauważył, że połowa z nich nosi pomarańczowe, a druga połowa fioletowe czapeczki. Nim zdążył skrzywić się na taki dobór kolorów, Naruto wcisnął mu w ręce pomarańczową czapeczkę.
- Zakładaj.
- Chyba kpisz! – prychnął Sasuke. – W życiu tego nie założę.
- No a jak cię odróżnimy od gości Naruko, co? jesteś moim gościem, czy nie?
Uchiha warknął z niezadowolenia, ale wyrwał czapeczkę z rąk Naruto i umieścił ją na głowie, przypinając małą wsuwką. Naruto zachichotał.
- Wyglądasz jak pajac – skomplementował go, po czym machnął niedbale ręką. – Siadaj gdzieś, częstuj się żarciem, zapoznawaj z tymi, których nie znasz.
Naruto odjechał na bok, do jakiegoś kolegi na wózku. Z salonu usunięto większość mebli, najwyraźniej po to, by Naruto i drugi kolega mieli jak przejeżdżać. Mniej więcej na środku pomieszczenia ustawiono stół z przekąskami, wokół którego znajdowały się siedzenia. Sasuke namierzył Naruko i podszedł do niej.
- Hej, wszystkiego najlepszego – zagadnął, a dziewczyna wstała z fotela, przerywając rozmowę z koleżankami z klany, po czym obdarzyła go raczej zniechęconym spojrzeniem.
- Cześć, Sasuke – powiedziała. Nie przejął się, tylko sięgnął do kieszeni, wyciągając podłużne opakowanie.
- Proszę, to dla Ciebie. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego.
- Dzięki – powiedziała dziewczyna, uścisnęła jego rękę, po czym odeszła, by odłożyć pakunek na stos prezentów na stoliku w rogu salonu. Uchiha przestąpił z nogi na nogę, a potem usiadł na kanapie między znajomymi z klasy i z miejsca został obstąpiony przez koleżanki Naruko. Uzumaki, przejeżdżając obok, by powitać nowych gości, którzy pojawili się w progu, wepchnął mu w ręce puszkę piwa.
Zabawa rozkręcała się w najlepsze. Rodzeństwo Uzumakich zagadywało wszystkich dookoła, choć Sasuke zauważył, że Naruko raczej go unika. Jej brat natomiast starał się być wszędzie jednocześnie, bawiąc się z każdym po trochu. Sasuke w końcu odnalazł coś w rodzaju bratniej duszy w jednym z kolegów z klasy Uzumakiego i większość czasu spędził na piciu piwa i zawziętej dyskusji na tematy historyczne. Gdy Uzumaki do nich podjeżdżał, tylko się krzywił, machał ręką i zostawiał ich w spokoju.
Aż koło północy przyszedł czas na tort… i na prezenty…

35 komentarzy:

  1. Jeeeej pierwsza komentuję ^o^ No to bardzo się cieszę na nowy rozdziała tego opowiadania :D Ksooo! A ja tak strasznie się chciałam dowiedzieć co dostaną Naruto i Naruko od Sasuke :O Przez to będę z niecierpliwością czekała na kolejny rozdział. Oby pojawił się jak najszybciej :) Hehehe urzekł mnie sen Sasuke. Tiaaa migdali się z Naruko by nagle mózg PIP! ERROR! Trzeba w to miejsce wgrać Naruto ^^ Więc podświadomie Sasuke zaczyna się zakochiwać w Naruto. Nawet stwierdził, że to co mu robił było strasznie podniecające ;] hueheu no nie wątpię. Czekam na kolejną iskierkę potwierdzającą zbliżenie Sasuke i Naruto :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże, kocham Cię. Dziękuję za kolejny rozdział, pomimo, iż mówiłaś, że nie masz ochoty na nic nowego :)

    Och Sasuke! Cz ty zdajesz sobie sprawę, że bardziej interesuje cię Naruto niż jego siostra? Już się nie mogę doczekać kiedy zda sobie z tego sprawę.
    No i ten sen!!! Boru, kocham

    O Naruko powiedziała "Sasuke" a nie "Uchiha"! Czyżby to co powiedział jej brat na nią w jakiś sposób wpłynęło?

    A na koniec, zakończenie xD Trochę się boję tych prezentów, bo mam obawę, że Sasu kupił Naruto konsolę. Teraz Uzumaki nie będzie miał powodu do pomagania i spotykania się z Sasuke D: Już nie będzie na nic zbierał! I gdzie moje "żyli długo i szczęśliwie".
    Aaaaaaaaaaaaa, nie, nie!!

    Wyłapałam kila literówek ale to się wypaczy ;)
    Pozdrawiam, życzę weny i czekam na kolejny rozdział "MN", "Między nami.." i "Kochanie..." xD
    Pryzmat

    OdpowiedzUsuń
  3. ~Psychedelic smiles16 listopada 2014 20:39

    Ja wiedziałam, że jak już wrócisz to wielkim stylu, ale nie sądziłam, że będzie AŻ tak bombowo ;)
    Kocham to opowiadanie! Jest moim absolutnie ulubionym :3
    Widać, że Sasu jest głupi i ślepy. Ciągle myśli o Naruto, ma o nim sny erotyczne i przejmuje się jego oceną, opinią... no on się w nim zakochuje o ile już się nie zakochał.
    Niecierpliwie czekam na kolejny rozdział i możesz być pewna, że będę Cię o niego męczyć ;)
    Kocham to^^
    Pozdrawiam i życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Wchodzę na twojego bloga i taka niespodzianka! Radość, radość, radość xD
    Coś czuję, że Sasek da Naruto konsolę, bogacz jeden.
    Czekam z niecierpliwością na następny rozdział (i dzikie sexy Naruto z Saskiem ( ͡° ͜ʖ ͡°) )(<--- tego tu nie ma), kocham to opowiadanie tak bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  5. tak to na pewno konsola XD
    kocham twoje opowiadania, czekam na kolejne notki bo każda cieszy mnie niesamowicie.
    zaglądam tu codziennie żeby sprawdzić czy jest coś nowego.
    nie mogę się doczekać aż dodasz coś jeszcze.
    życzę dużo weny <3

    OdpowiedzUsuń
  6. I tak z nagła skończyć? Ech... czemu wszyscy piszący zostawiają nas w takich momentach? T^T
    Mimo to spodziewałam się też innego opowiadania, choć z tego cieszę się równie bardzo~ No... tylko, że miałam problem z początku, bo nie pamiętałam do którego to się odnosi... (tytuł "Jedenaście" za dużo mi nie powiedział ^ ^" ) No ale ok.

    Teraz weny i czasu i wszystkiego czego sobie życzysz~~ : )
    Pozdrawiam (i mniejsze od czy)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne! Czekam na nexta xd i chyba tu zejdę z tęsknoty ♥ w takim momencie kończyć! Wstyd i chańba c: /arnuka

    OdpowiedzUsuń
  8. Yaaaaaaaay nowy rozdzial wez ..to za szybko sie czyta mi i jeny...wgl czemu mam wrazenie ze Naruto dostanie wozek inwalidzki jakis super odjechany xD ale kazdy stawia na konsole ale nie wiem..kurcze...nie chce Cie poganiac bo i tak robisz kawal dobrej roboty piszac tak cudownie i duzo ale prosze xD ... ja chce wiedziec co bedzie dalej ;)
    Wenyyyy! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak ja na to czekałem. Jesteś wielka :D To moje ulubione opowiadanie na Twoim blogu i już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. Weny! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A teraz tak! Kiedy kolejny rozdział
    Wiem jestem zła ale tak zajebiście bardzo podoba mi się to powiadanie że to po prostu poezja :D
    Kocham, kocham je! Mam nadzieję że już niedługo(czyli nie za kilka miesięcy) będzie nowy rozdział :)
    Pozdrawiam i życzę weny! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. o rany, o rany! dzięki, dzięki, dzięki! tak bardzo czekałam na kontynuację - cieszę się, że jednak nie zostawiłaś tego opka :) /Kasai

    OdpowiedzUsuń
  12. O tak! Proszę cię napisz następny rozdział w miarę szybko, nie mogę się doczekać by dowiedzieć się co dostanie Naruko od Sasuke i czy będzie zadowolona (mam taką nadzieję).

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak ja się cieszę, że napisałaś kolejny rozdział TEGO opowiadania <3
    Kocham je! Jest genialne! Naprawdę nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :D
    Sasuke zaczyna powoli zakochiwać się w Naru ^^ Yey :D

    OdpowiedzUsuń
  14. jesuchrystusowy co on mu kupił? ! Nie mam pojęcia. Mam nadzieje że nie będziemy musieli długo czekać na kolejny rozdział. Dużo weny <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak ja uwielbiam to opowiadanie! Jak w ogóle można przerwać w takim momencie?! Potwór :P Chcesz chyba, żeby twoi czytelnicy umarli z ciekawości :P Weny i szybko pisz kontynuacje. To opko jest najlepsze ze wszystkich! c:

    OdpowiedzUsuń
  16. Właśnie przyszło mi coś do głowy :D Itachi ma odebrać Sasuke z urodzin Naruto i Naruko... Itachi odbierajac brata z imprezy spotka się z Naruko, a przeciez i Naruko i Itachi lecą na siebie, więęęc... Naruko się spiknie z Itachim, a Sasuke zdruzgotany zadowoli się resztkami, czyli Naruto? Wyjscie 2: Ewentualnie odpuści sobie Naruko, bo bedzie przekladał uczucia brata nad zakład z kolegami i przestanie "zatrudniać" chłopaka, ale w pewnym momencie zorientuje się, że to za spotkaniami z blondynem tęskni, a nie za Naruto. Happy end. Zgadza się? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewentualnie odpuści sobie Naruko, bo bedzie przekladał uczucia brata nad zakład z kolegami i przestanie "zatrudniać" chłopaka, ale w pewnym momencie zorientuje się, że to za spotkaniami z blondynem tęskni, a nie za Naruko*

      Mała literówka. Powinno być Naruko, a nie Naruto c:
      Czekam na to, co wymyślisz... mam nadzieję, że już wkrótce :D

      Usuń
  17. Kurde, kurde, kurde! Taaaaak na taki power czekałam *^*! Poprawiłaś mi nastrój, bo długa noc właśnie z historią mnie czeka .-. Jestem ogromnie ciekawa dalszego rozwinięcia akcji soooł....Pozostaje mi czekać (tylko nie za długo <3)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kocham to opowiadanie <3 Nastepne za co się zabierzesz niech bedzie kolejny rozdział Moj najlepszy przyjaciel, prosić <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Hej moze dodaj reklamy na blogu a my bedziemy Ci w nie klikac za te cudowne opowoadania i bedziesz mogla sobie ma tym dorobic? :3 taka mala wdzięczność za to wszystko i mysle ze Twoi czytelnicy by to dla Ciebie robili i bylaby to zawsze jakas motywacja.

    OdpowiedzUsuń
  20. Wspaniale piszesz. Nie moge sie doczekać kolejnej częsci! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. kiedy następny rozdział.? pisz szybko :> świetne opowiadanie.! jak zresztą cały twój blog.!

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetna noteczka i tak w sumie cieszę się iz dopiero teraz zaczęłam to czytać~ Ze względu iż nie musiałam długo czekać na rozdziały. Nie mniej jednak nie mogę doczekać się kolejnego~♥ Dużo wany życzę <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Niech w następnym rozdziale Naruko pozna Itachiego, plz!!!

    OdpowiedzUsuń
  24. I niech sie ruchajo D:

    OdpowiedzUsuń
  25. koncert życzeń? :"D

    OdpowiedzUsuń
  26. och swietne! nie moge sie dzekac kolejnego rozdzislu!

    OdpowiedzUsuń
  27. Kieeeeedyyyy kontyyyynuacjaaa???

    OdpowiedzUsuń
  28. To opowiadanie jest bezgranicznie obłędne!
    Rany... Jestem tak ujarana nim, że nie mam pojęcia jak zacząć. Pomysł na fabułę jest totalnie fenomenalny i jestem w nim zakochana po uszy. W dialogach się po prostu człowiek rozpływa i zupełnie wsiąka w atmosfere opowiadania. Nie mam pojęcia jak poprowadzisz akcję ale jak do tej pory jestem zachwycona poziomem jakim potraktowałaś tego fika odpowiednio odnosząc się do tych istotnych aspektów, które nie powinny być spłycane przez "klasyczne macanki" Ta historia jest czymś więcej i w treści można to odnaleźć porażając się tym fikiem :) Kreacja postaci jest taka jak trzeba. Noroko taka genialna laska i wprost stworzona dla Itachiego, który też taki świetny *.* Będą idealni dla siebie :D Ja się trochę lękam jak to wszystko wyjdzie na jaw bo z tego niezłe pogmatwanie rodzinne jest a reakcji postaci zupełnie nie umiem przewidzieć *.* Uwielbiam! Cóż... Saskowi przypadła rola pustego drania... Boli mnie to... Ale cholera to tak zajebiście tu pasuję! :D No i mam nadzieję, że nie będzie tak obłąkany do końca i włączą mu się procesy myślowe wreszcie, bo trochę uwiera, że taki nie ogar xD Ale tak trzeba :D Nie mniej kocham Czarnuszka a moment z papierosem zasługuję na brawa na stojąco z resztą tak samo jak ten gdy Sasuke niósł Naruto *.* Bardzo czekam na wypełnienie jego postaci i nie mogę się doczekać tego momentu, gdy odsłonisz tą stronę opowiadania :)Tak czy inaczej pasuję ten charakter:) Co do Naruto to w nim można się zakochać. Tak nowego lądu nie odkryłam ale w Twoim opku jest inaczej... On jest tak strasznie wyjątkowy... Nie wiem jak określić to trafnie... jest jedyny... *.* To jak radzi sobie z kalectwem jest bardzo motywujące i aż chciałoby się by istnieli tacy ludzie :) Bardzo lubię w twojej twórczości te drobne duże momenty, które zgrabnie kształtują treść i ukazują to co najważniejsze :) Dopisz sobie kolejną fankę spragnioną Twoich opowiadań :D I mam nadzieje, że to opowiadanie będzie bardzo długie i tak jak do tej pory będziesz je tak umiejętnie prowadzić. Yaoice mają to do siebie, że sexy są fajne ale czasem trafia się taka fabuła, która wciąga niczym najlepsza książka i wtedy naprawdę liczy się coś więcej i wszystko umiejscowione w odpowiednim czasie i momencie :D A tak swoją drogą to się naprawdę zastanawiam jak wykreujesz to na zupełne NaruSasu, w sensie z kalectwem Naruto... Ach nie mogę się doczekać! Zaczynam się powtarzać, to nie dobrze... Czas zakończyć mój bełkot ^^
    Dopiszę tylko, że czekam także na kolejne chwile z twojego drugiego NaruSasowego opka, które również ma szczególną unikatową barwę :D No i lecę dalej z czytaniem twoich innych opowiadań :D Super piszesz i nie przestawaj nigdy :D Niech wen Cię nie opuszcza a taki kochany Naruto ciągle błąka się po Twojej głowie razem z pewnym chłopakiem kusząc do pisania :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Błagam Cię napisz następny rozdział jak najszybciej! To opowiadanie jest najlepsze! :D Kocham je <3

    OdpowiedzUsuń
  30. Boooskie! To opowiadanie jest niezwykłe. Najlepsze ze wszystkich. Już nie mogę doczekać się kolejnej części <3 Weny!

    OdpowiedzUsuń
  31. Witam,
    rozdział fantastyczny, Sasuke śni o Naruko a tu nagle ona zamienia się w Naruto, szkoda. Że go nie pamiętał ;] Sasuke już został oficjalnie nazwany czarnuszkiem, no i się wykosztował na prezenty dal rodzeństwa, co do prezentu Naruto mam podejrzenia, ale zastanawia mnie prezent Naruko, ciekawe czy posłuchał brata w tym aspekcie....
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń