środa, 19 grudnia 2012

4. Szczera rozmowa

Siedzieli na ławeczce i opowiadali sobie, co im się najbardziej podobało. Za pół godziny miał rozpocząć się pokaz z delfinami na jednym z basenów i już kupili na niego bilety. Obaj jedli lody, Naruto miętowo-wiśniowo-waniliowe, a Sasuke czekoladowe. Wokół nich biegały dzieci z lodami, watą cukrową czy balonami w kształcie rybek, ośmiornic i innych zwierzątek wodnych. Wokół rozbrzmiewały śmiechy, po chodniku między stoiskami z pamiątkami spacerowały zakochane pary. Naruto właściwie zapomniał, jaki jest jego cel w tym wszystkim, po prostu poddał się dobrej zabawie.
            Później poszli na pokaz, zajęli miejsca i czekali, aż się rozpocznie. Sasuke trzymał rękę na oparciu krzesła za jego plecami, niecierpliwie tupiąc nogą. Naruto zerknął na wyświetlacz telefonu.
-Jeszcze dziesięć minut –mruknął, kładąc mu rękę na kolanie, by powstrzymać jego nerwowe tupanie. –Przestań tak robić.
            Sasuke spojrzał na jego rękę, a Naruto natychmiast ją zabrał, zdając sobie sprawę, co zrobił. Spojrzał w bok, kładąc zaciśnięte pięści na podołku. Zapomniał się. Zagalopował. Co prawda Uchiha nie wiedział, że jest on facetem, jednak sam Naruto powinien czuć obrzydzenie dla takich manewrów! Tyle że nie czuł.
-Coś się stało, Naruko? – zapytał, jak zwykle lekko rozbawiony jego postępowaniem Uchiha.
-N-nie – odparł Uzumaki, nie patrząc na czarnowłosego. Ten objął go nieco mocniej, przytulając do swojego boku.
-Nie musisz się wstydzić… -szepnął mu na ucho.
-Nie wstydzę się! – odparł Naruto, jednocześnie czerwieniejąc jeszcze bardziej. Uchiha miał absolutną rację, ale Naruto nigdy by się do tego nie przyznał.
            Sasuke zaśmiał się, na szczęście jednak nic nie powiedział. Naruto miał ochotę zdjąć jego rękę ze swoich ramion, ponieważ przez całą tę sytuację rumieniec nie chciał zejść z jego twarzy. Sasuke rozglądał się po okolicy, aż nagle drgnął.
-No proszę, kogo moje oczy widzą! – zawołał nagle, unosząc rękę. Naruto zerknął w kierunku, w którym patrzył czarnowłosy i spostrzegł stojącą w przejściu między rzędami, trzymającą się za rękę parę.
            Tamci dwoje z początku nie widzieli Sasuke, rozglądali się, gdzie usiąść. Nagle spojrzenie fiołkowych oczu jasnowłosego chłopaka spotkało się z czarnymi tęczówkami Uchihy, chłopak uśmiechnął się i pociągnął swoją rudowłosą towarzyszkę w ich stronę. Oboje coś nieśli, dziewczyna dużą colę, chłopak popcorn. Ubrani byli normalnie, jasnowłosy w fioletowy t-shirt zjakimś napisem i dżinsy, a jego towarzyszka w niebieską sukienkę na ramiączka.
-Sasuke! – zawołał jasnowłosy, idąc miedzy rzędami do wolnych miejsc obok Naruto. – Chłopie, co ty tu robisz?!
-Za to ty chyba jesteś na miejscu, co?! – odparł Uchiha, śmiejąc się. – Cześć!
-Cześć, cześć! – odrzekł jasnowłosy, siadając obok Naruto. – No, no, no, Uchiha na randce! – zacmokał. –A kim jest twoja śliczna towarzyszka?
            Naruto spłonął rumieńcem i odwrócił się w stronę Sasuke,by ukryć twarz. Czarnowłosy zaśmiał się.
-Nie zawstydzaj jej! – zawołał,nadal się śmiejąc. – To Naruko. Naruko, to moi przyjaciele ze szkoły, Suigetsu i Karin.
            Uzumaki przełknął ślinę i zerknął na nich. Czy ten koleś był ślepy?! Jak mógł go nazwać „śliczną”?! Nie miał oczu?! Dlaczego wszyscy tak twierdzili, najpierw mama, a teraz ten cały Suigetsu! Jak miał się normalnie zachowywać, kiedy mówili mu takie rzeczy?!
-M-miło mi was poznać… -wydukał, starając się nie patrzeć nikomu w oczy.
-Cześć! – zawołał jasnowłosy. Jego ruda dziewczyna wychyliła się do przodu.
-Miło cię poznać – powiedziała.
-Suigetsu pracuje w wakacje w tym oceanarium – odezwał się Sasuke, zwracając na siebie uwagę Naruto. Ten spojrzał na niego. – Pewnie nawet jest tu za darmo…
-Sorry, sorry! – zawołał jasnowłosy. – Nie za darmo, tylko ze zniżką pracowniczą 30%!
-Jak często tu przychodzicie? –zapytał Sasuke podstępnym tonem. Karin znów się wychyliła.
-Stanowczo za często! – zawołała,po czym napiła się coli przez słomkę. Suigetsu zaperzył się.
-Przychodzimy, jak jest coś fajnego! A dziś występuje nowy delfin, ma na imię Kaoru, na pewno biedaka zjada trema i należy go wesprz…
-Sui! Nikogo to nie obchodzi! –zawołała Karin, lekko poirytowana. – No bo kogo obchodzi życie delfinów?!
-No jak to kogo?! – oburzył się jej chłopak. Sasuke zaśmiał się i kiedy ta para, ku zdumieniu Naruto zaczęła się sprzeczać, nachylił się do jego ucha.
-Ja, Sui i Karin znamy się od zawsze – wyszeptał. – Byliśmy trójką przyjaciół, a potem jakimś cudem ta dwójka się zeszła. Kłócą się od zawsze i o wszystko, nawet gdy byli dziećmi tak było.
-To jak oni ze sobą wytrzymują?– spytał szeptem Naruto. Sasuke ponad jego głową zerknął na przyjaciół. Wzruszył beznamiętnie ramionami.
-Nie mam pojęcia. Ale pomyśl,jak fajnie potem mogą się godzić – wyszeptał bardzo cicho, z cwaniackim uśmiechem na twarzy. Naruto prychnął.
-Mówił ci już ktoś, że niektóre zbereźne komentarze powinieneś zatrzymać dla siebie? – zapytał blondyn, a brunet cofnął nieco głowę i przyjrzał mu się z pewnej odległości.
-Nie.
-To ja ci mówię – rzekł Naruto,wypinając język. Sasuke zaśmiał się, a potem nachylił i nim Naruto zdążył się cofnąć, cmoknął go w nos.
-Jesteś taka słodka – szepnął. Naruto powinien się oburzyć, wściec, zerwać perukę z głowy i wrzasnąć, że wcale nie jest „słodki”, ale nie zrobił tego, ponieważ wcale nie poczuł takiej chęci. Wręcz przeciwnie, jego serce przyspieszyło swój rytm, a oczy spojrzały na Uchihę z niedowierzaniem. To było… miłe…
-Ku, ku, ku… - zacmokał Suigetsu nad głową Naruto. – Uchiha, jakiś ty romantyczny się zrobił! – zapiał prześmiewczo. Sasuke skrzywił się. – A tak właściwie, to skąd wy się znacie? Naruko nie jest od nas ze szkoły, nie?
-Naruko chodzi do klasy z kapitanem Anbu – odparł Sasuke. – Jest z ich szkoły.
-Ooo, jak tyś się w ogóle uchowała taka normalna wśród tych frajerów? – zapytał Suigetsu, chichocząc.
-Naruko się tu przeprowadziła –powiedział Sasuke, również się śmiejąc.
-To wszystko wyjaśnia – Suigetsu pokiwał głową i cała trójka – on, Sasuke i Karin – zaczęła się śmiać.
-Czy ja o czymś nie wiem? –zapytał Naruto. – Coś jest nie tak z moją szkołą?
-Nie, nie, nie – zaprzeczył natychmiast Sasuke. – To tylko takie żarty. Nasze szkoły od zawsze ze sobą rywalizują…
-I nie lubią się – wtrącił Suigetsu.
-Właściwie, to się nienawidzą –podsumowała Karin. – Patrzcie, zaczyna się.
            Wszyscy spojrzeli na basen, gdzie nad jego brzegiem stanął prowadzący program mężczyzna z mikrofonem w ręku. Naruto uśmiechnął się i zaczął słuchać jego opowieści o delfinach. Od dziecka lubił zwierzątka i pewnie gdyby nie alergia taty, miałby teraz psa lub przynajmniej kota. Teraz, po odwiedzinach w oceanarium pomyślał, że rybki, które do tej pory uważał za nudne wcale takie nie są i żałował, że nigdy nie chciał akwarium.
            Pokaz był interesujący, delfiny wykonywały najrozmaitsze,śmieszne sztuczki. Widownia klaskała i cieszyła się, małe dzieci wydawały z siebie głośne „ochy” i „achy” i wszyscy zdawali się dobrze bawić. Naruto wcinał popcorn razem z Suigetsu, jednym uchem słuchając jego paplaniny o rybach i w ogóle całym oceanarium, którą od czasu do czasu przerywała Karin, twierdząc, że zamęczy Naruto tą swoją opowieścią. Blondyn podejrzewał, że chyba zarówno ona jak i Sasuke mają dość morskich opowieści jasnowłosego.
-Łaaaa, to było świetne! –powiedział Sasuke, przeciągając się.
            Był już koniec pokazu i w kolejce ludzi przesuwali się wolno w stronę wyjścia. Sasuke obejmował Naruto w pasie, pilnując, by nikt gonie zdeptał. Suigetsu i Karin szli przed nimi, trzymając się za ręce. Uzumaki od dawna nie miał tak przyjemnej, odprężającej, spędzonej w miłym towarzystwie niedzieli.
-Mi też się podobało – odezwał się.
-Ej, idziecie coś zjeść?! –zapytał Suigetsu, oglądając się na nich. – My idziemy na obiad. Dołączycie się?!
-Pewnie! – odparł Sasuke. – Chyba że Naruko nie ma ochoty?
-Nie, nie, ja bardzo chętnie –powiedział Naruto. – Nigdzie mi się nie spieszy.
            Szli, a Sasuke i Suigetsu ustalali, gdzie tu w okolicy można najlepiej zjeść. W końcu wybrali jakieś miejsce i we czwórkę opuścili oceanarium.
            Przeszli na drugą stronę ulicy, minęli park rozrywki iudali się do znajdującej się niedaleko knajpy o nazwie Ichiraku.
-Podają tu najlepszy ramen na świecie – powiedział Sasuke, gdy weszli do środka. Wnętrze było bardzo przyjemne, bordowe ściany, jasne dodatki, na ścianach zdjęcia, w powietrzu zapach bulionu. Usiedli przy stoliku dla czterech osób, a chwilę później ładna kelnerka podała im menu. Zamówili i czekali na swój ramen, rozmawiając. Naruto dowiedział się, że Suigetsu nie jest w drużynie piłkarskiej Sasuke, tylko w sekcji pływackiej. Że Karin wydaje się wredną hieną, a w rzeczywistości jest po prostu szorstka w obyciu i jej marzenia o dziennikarstwie nie mają nic wspólnego z jej sposobem bycia. Znajomi Sasuke byli po prostu w porządku, jak on sam. Sasuke w ogóle nie był taki, jak się o nim mówiło w szkole Naruto,wręcz przeciwnie. Był bardzo pogodny i zabawny, mówił głupie rzeczy i nie wywyższał się. Sasuke, ku zdumieniu Uzumakiego, był bardzo pogodną osobą.
            Ramen w Ichiraku naprawdę okazał się najlepszy na świecie i Naruto stwierdził, że chyba od tej pory stanie się stałym klientem. Uwielbiał ramen tysiąc razy bardziej niż pizzę czy cokolwiek innego. Nawet ramen robiony przez mamę, ten z przepisu babci, nie był tak dobry jak ten tu.
            Podczas posiłku rozmawiali wesoło o różnych głupotach i Naruto nawet się nie spostrzegł, a już byli umówieni na podwójną randkę w kinie w jakiejś nieokreślonej przyszłości. Trochę go to przerażało, wszystko tak galopowało do przodu. Miał przecież obejrzeć treningi Sasuke po czym urwać z nim kontakt, a nie spotykać się z nim przy każdej nadarzającej się okazji. Nie mógł się w to jeszcze bardziej wkręcić, pozwolić, by ten za bardzo polubił Naruko. Ona przecież nie istniała!
            Tyle że z Uchihą tak miło spędzało się czas. Naruto, przez całe życie z jakiegoś powodu odrzucany i ignorowany, który musiał z całych sił walczyć  o jakiekolwiek bliższe więzi, czuł się tak swobodnie w jego towarzystwie. Czuł się lubiany, Uchihę interesowało to, co mówił, nie wyśmiewał go, nawet gdy zdarzało mu się palnąć jakąś głupotę czy przejęzyczyć. W jego obecności Naruto zapominał, że powinien trzymać dystans, zapominał, że powinien raczej chcieć, by ten się do niego nie przywiązywał. Instynktownie lgnął do czarnowłosego i chciał jego uwagi. To było takie… inne. Takie miłe. Tak dobrze mu było, gdy Sasuke patrzył tylko na niego. Gdy tylko do niego mówił i gdy to na nim skupiał swoją uwagę.
            Zjedli obiad i jeszcze chwilę posiedzieli, wygłupiając się. Naruto strasznie polubił przyjaciół Sasuke –trochę uszczypliwego, ale optymistycznie nastawionego do życia Suigetsu i jego złoszczącą się co jakiś czas dziewczynę, Karin. Ta para w jakiś sposób się uzupełniała, choć wydawali się być zupełnie różni.
            W końcu jednak nadszedł czas, by się rozstać. Wyszli z knajpy i udali się na parking przed oceanarium. Tam pożegnali się, Sui i Karin wsiedli do srebrnego volvo chłopaka i odjechali. Sasuke przysiadł na masce swojego samochodu i spojrzał na machającego im Naruto. Ten opuścił rękę i odwzajemnił spojrzenie.
-Cieszę się – rzekł Uchiha,uśmiechając się do Naruto. Ten uniósł brew, zdziwiony.
-Z czego? – spytał, stając tuż przed nim. Sasuke wziął go za rękę i splótł ich palce, a Naruto jak zwykle zareagował na to rumieńcem. To dlatego, że obaj byli chłopakami. To dlatego, że tak naprawdę nie jest dziewczyną, tłumaczył sobie. Nie rumieni się przecież dlatego, że lubi Uchihę.
-Że przypadli ci do gustu – powiedział, wzruszając ramionami. – Moje wcześniejsze dziewczyny raczej nie przepadały… no, głównie za Karin…
            Naruto poczuł uderzenie gorąca i szybko odwrócił głowę.Dziewczyny… to zabrzmiało tak, jakby był jego… a przecież nie był, ledwo sięznali! To znaczy, miał być, żeby się dostać na te treningi, ale to za szybko…poza tym nie mógł! Powinien to przerwać, powinien jak najszybciej to skończyć!Mama miała rację…!
-Naruko? – spytał Uchiha, zaciskając palce na jego dłoni.
-Z-zawstydzasz mnie – wymamrotał Naruto, wciąż na niego nie patrząc. Sasuke zaśmiał się.
-Przepraszam. Czasem mówię zbyt pochopnie, no i to dlatego, że jeszcze nie spotkałem tak nieśmiałej osoby, jak ty – Naruto zerknął na niego. – Wiesz, zawsze, przynajmniej do tej pory, dziewczyny właziły mi na głowę – rzekł, uśmiechając się, ale już nie tak wesoło. – Były wręcz nachalne. Wczoraj poczułem się odrzucony…
-Och! – wymknęło się Uzumakiemu. A jednak źle to rozegrał! – N-nie, to nie to miałam na myśli, nie chciałam…!
-Wiem – przerwał mu Uchiha, uśmiechając się szczerze. – Już to wiem. Po prostu wczoraj jeszcze nic nie rozumiałem… Pierwszy raz dziewczyna nie chciała, bym ją pocałował… Pierwszy raz chciała mnie najpierw poznać… Pierwszy raz mój wygląd i popularność i klan nie miały żadnego znaczenia. Dlatego dziś przez cały dzień byłem strasznie zdenerwowany…- wyznał Uchiha, a Naruto szerzej otworzył oczy. Nie zauważył, by Sasuke się denerwował, wręcz przeciwnie. Wydawało mu się, że tylko on jeden jest zdenerwowany. – Zdałem sobie sprawę, że to, czy ci się spodobam czy nie, zależy od tego, kim jestem i jaki jestem – zaśmiał się, a potem odetchnął. – Hah! Trema wciąż mnie trzyma – zażartował, kładąc rękę na brzuchu, a Naruto zaśmiał się cicho. Usiadł obok niego, wciąż trzymając jego dłoń.
-Niepotrzebnie się stresujesz –szepnął. – Lubię cię.
-Cieszę się – odszepnął Uchiha.
            Siedzieli tak jakiś czas, patrząc na biegające wokół dzieci, na ich rodziców, na przechodzące pary. Nie odzywali się, ale cisza nie męczyła ani trochę. Sasuke bawił się palcami Naruto i właściwie, było tak normalnie. Od początku z czarnowłosym było po prostu normalnie, tak, jakby znali się od dawna, jakby już od lat ze sobą rozmawiali, jakby nic nie było nowe i obce. Naruto nigdy się tak nie czuł i wiedział, że nigdy też nie zamieniłby tej właśnie chwili na nic innego. Ta cisza, ciepło dłoni Sasuke, radość wokół nich, wesołe krzyki dzieci, szum rosnących niedaleko drzew…
            Po jakimś czasie Sasuke wstał.
-Chyba pora wracać, co? – zapytał, a Naruto przytaknął. Wsiedli do auta, zapięli pasy i Uchiha wyjechał z parkingu.
            Rozmawiali całą drogę powrotną. Nawet gdy Sasuke zaparkował tam gdzie zawsze, niedaleko domu Naruto, siedzieli i gadali. Uzumakiemu nie chciało się opuszczać auta Sasuke, nie chciał się z nim rozstawać.Fajnie było słuchać zabawnych opowieści o tym, jak czarnowłosy i Suigetsu wycięli dowcip Itachiemu, przez co ten się potem na nich mścił. Naruto, słysząc tyle o starszym bracie Sasuke bardzo chciał go poznać. Itachi wydawał się ciepłą, zabawną i radosną osobą, podobnie jak Sasuke. Naruto nie mógł uwierzyć,że wcześniej myślał, iż Uchiha jest nieprzyjemny, zarozumiały i groźny. Teraz wydawało mu się to po prostu śmieszne! Nie znał nikogo cieplejszego od Sasuke.
-Zanudzam cię? – spytał nagle Uchiha, gdy skończył jedną z opowieści, a Naruto nie odezwał się. Blondyn uśmiechnął się szeroko.
-Nie, ani trochę – szepnął. – To zabawne.
-Naprawdę tak myślisz? – Uchiha uniósł brew.
-Jasne – Naruto przeciągnął się. – Gdyby mi się nie podobało, przerwałabym ci. Nie widzę powodu, by udawać, że coś lubię lub że mi się podoba.
            Opadł na siedzenie i przekręcił głowę w stronę Sasuke.
-Powinnam iść – powiedział.
-A zobaczymy się w tygodniu? –spytał Uchiha, a Naruto wzruszył ramionami.
-Pewnie tak – odparł. –Przecież zawsze możemy się spisać, nie?
            Sasuke przytaknął. Naruto odpiął pas, a potem znów obejrzał się na Uchihę. Działając pod wpływem impulsu, wychylił się, by tak jak wczoraj, ucałować jego policzek, lecz nie spodziewający się niczego czarnowłosy w tym samym momencie przekręcił lekko głowę. Ich usta spotkały się.
            Naruto niemalże w tej samej chwili odskoczył do tyłu, jednak Sasuke wykazał się refleksem. Złapał go za tył głowy, patrząc w oczy z determinacją. Naruto sparaliżowało, nie mógł oderwać oczu od czarnych tęczówek Uchihy. Jego serce waliło jak nigdy dotąd, a kolana drżały lekko z czystej ekscytacji.
-Naprawdę chcę cię pocałować –szepnął Sasuke i w tym momencie powieki Naruto opadły.
            Sasuke połączył ich usta w ciepłym pocałunku, a po całym ciele Naruto przebiegł dreszcz. Kłamał, mówiąc, że nigdy się nie całował, lecz wszystkich poprzednich pocałunków nawet nie dało się porównać do tego, co teraz przeżywał. Zacisnął dłonie na przedzie bezrękawnika czarnowłosego, przysuwając się bliżej niego. Sasuke puścił tył jego głowy i otulił dłońmi jego twarz, pogłębiając pocałunek.
            Po dłuższej chwili oderwali się od siebie, oddychając szybciej, spojrzeli sobie w oczy, a potem pocałowali się drugi raz, trzeci i kolejne… Naruto przestał nad sobą panować, nawet nie chciał nad sobą panować. To, co działo się między nimi było zupełnie magiczne, wykraczało poza zdolność jego pojmowania. Nigdy jeszcze nie czuł tego tak intensywnie i tak bardzo tego nie pragnął. Smak ust Uchihy, jego zapach, to, jak go trzymał uderzyło Naruto do głowy i przyćmiło zdrowy rozsądek.
            Opanowanie tego szaleństwa zajęło im chwilę. Gdy w końcu oderwali się i usiedli normalnie, policzki Naruto płonęły czerwienią wstydu. Sasuke myślał, że całował dziewczynę, dla niego nie było to nic szczególnego, a on… właśnie z całą mocą dotarło do niego, że całował drugiego chłopaka! I to jak całował! I w dodatku… w dodatku podobało mu się to! Co się z nim działo, do cholery?!
-P-powinnam już iść – wydukał oszołomiony, sięgając po klamkę, ale Uchiha złapał go za rękę. Spojrzeli sobie w oczy.
-Nie jesteś zła? – zapytał Sasuke. – Przepraszam, poniosło mnie, Naruko.
            Obawa w oczach Sasuke zupełnie go rozbroiła. Nie miał serca powiedzieć, że nie powinni się całować, że w ogóle coś takiego nie powinno mieć miejsca. Uśmiechnął się do czarnowłosego, lekko ściskając jego palce.
-Jasne, że nie jestem zła, głupku – szepnął. – Po prostu znów mnie zawstydzasz.
            Sasuke zaśmiał się cicho, przysuwając się do niego.
-Przepraszam – szepnął i zanim Naruto zdążył to powstrzymać, znów się całowali.
            Kiedy potem lekko oszołomiony Naruto szedł do domu, jego serce wciąż waliło, a umysł nieustannie odtwarzał pytanie: jak to możliwe? Co się właściwie między nimi działo, jak to się działo i dlaczego nie potrafił się odsunąć, kiedy Uchiha przyciągnął go do siebie i całował? Dlaczego nie wymyślił jakiejś wymówki, że to za szybko, że za krótko się znają, że coś tam…? Powinien tak powiedzieć, a jednak nie przeszło mu to przez gardło. Uchiha tak dobrze całował, to było takie przyjemne i obezwładniające, nawet lepsze niż z dziewczyną…
-AAAAAAAAA!!! – wydarł się, przekroczywszy próg domu. O czym on myślał!
-Naruto, to ty?! – zawołała mama z kuchni. – Wszystko w porządku, skarbie?!
-Ta, jasne! Wszystko dobrze, idę do siebie! – odkrzyknął i czym prędzej uciekł na górę, a tam natychmiast zaczął z siebie ściągać babskie ciuchy. Polazł pod prysznic.
            Nie był gejem, mężczyźni nigdy mu się nie podobali. Co prawda nigdy nie miał dziewczyny, jakoś nie spotkał takiej, z którą chciałby chodzić, ale umawiał się na randki. Do tej pory całował się tylko z dziewczynami, myślał, że tylko dziewczyny mu się podobają. A jednak z żadną nie poszedł do łóżka… jakoś, nie było ku temu okazji.
            A teraz ten cały Uchiha. Naruto sam przed sobą wstydził się przyznać, że podobało mu się to, co dziś się stało. Podobało mu się, jak Uchiha go trzymał, jak go całował, to było takie inne, być osobą całowaną, a nie całującą. Smak ust Uchihy, jego zapach, to wszystko go oszołomiło. Podobała mu się ręka Sasuke na jego plecach, druga otulająca policzek. Trzymał go za przód bluzki z całej siły i nie chciał, by chłopak się odsunął. Magia… to było jak magia…
-O czym ty myślisz, debilu?! – jęknął do siebie, opierając czoło o płytki. Woda spływała mu po ciele, przekręcił nieco oznaczony na niebiesko kurek, by była trochę chłodniejsza. Jeszcze tego brakowało, by zaczął się podniecać myślą o Sasuke. Tak nie mogło być! Musiał natychmiast, w tej chwili nad sobą zapanować!
            Ubrał się w bokserki i wrócił do pokoju, grzebieniem rozczesując mokre włosy.

2 komentarze:

  1. dotrwałam jednak do 4 rozdziału ;___; Ale To tylko Dlatego że niektóre fragmenty były tak wciągające że Musiałam je przeczytać drugi raz... I Trzeci... Ewentualnie czwarty T^T ugh No... - YoOomi

    OdpowiedzUsuń