środa, 19 grudnia 2012

6. Wielkie zmiany

Itachi wyjechał jeszcze tego samego dnia,twierdząc, że musi coś sprawdzić w jakiejś księdze i żebym się nie bał, bo mnie uleczy. Jego słowa były dla mnie bełkotem, który właściwie, to zupełnie do mnie nie dotarł. Naruto cieszył się, że Itachi już nas opuszcza, ja również, nawet jeśli musiałem pożyczyć mu pieniądze. Miałem ich dużo, za dużo, więcej, niż potrzebowałem.
-Może powinienem rozdać biednym? – zapytałem sam siebie, spacerując po ogrodzie obok mojego Narutka.
-To świetny pomysł – pochwalił mnie.
-Prawda? – zapytałem, przygarniając go do siebie.
            Cały dzień snuliśmy się po moich ogrodach i lasach, otaczających posiadłość. Cały czas rozmawialiśmy. Demonek opowiadał mi o swoich rodzicach, strasznym, ale dobrym tacie Minato i jeszcze bardziej strasznej i jeszcze lepszej mamusi Kushinie. O tym jacy byli, jak wyglądali, co lubili, jak się z nim bawili, jak mamusia śpiewała mu na dobranoc i dawała buziaki. Ja zaś powiedziałem mu w zamian o swojej rodzinie i nie najlepszych relacjach z ojcem oraz matce, którą bardzo kochałem. Bliskość Narutka była niczym balsam dla moich złych wspomnień.
            W końcu wróciliśmy do zamku i zmęczony demonek położył się spać. Ja natomiast nie mogłem zasnąć, tylko niemalże do północy siedziałem na balkonie, patrząc na szumiące drzewa i latające nad nimi nietoperze. Wkrótce jednak i mnie zmorzył sen i położyłem się obok Narutka, niemal natychmiast zasypiając.
            Gdy czwartego dnia pobytu Naruto w moim zamku otworzyłem oczy, demon oplatał mnie dwoma silnymi ramionami oraz trzema puszystymi ogonami. Leżałem w jego uścisku, zastanawiając się, dlaczego tak się dzieje i czemu demon tak szybko rośnie, a jego ciało zmienia się w takim tempie? Z dnia na dzień wydawał mi się odmieniony, nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Akceptowałem go całego, ale nie zmieniało to faktu, że jednak coś się działo. I czy i u mnie coś uległo przekształceniu? Czy Itachi miał rację?
            Podniosłem rękę i podrapałem się za uchem, zastanawiając nad tym problemem. Wszystko, co otaczało Naruto, nagle stawało się magiczne, zmieniało się. Byłem pewny, że demonek nie zrobi nikomu krzywdy i nie pragnie niczego złego. Znałem jego serce i wiedziałem, iż jest nieskończenie dobre i niewinne, jednak takie tempo jego wzrostu musiało mieć konsekwencje.
            Znów podrapałem się za uchem, spoglądając z uśmiechem na mojego Naruto. Jego słodka, pyzata twarzyczka stała się przez noc nieco bardziej smukła, kości policzkowe troszeczkę się zarysowały. Nachyliłem się nad nim i ucałowałem jego nos. Naruto otworzył oczy.
-Sasuke…? – mruknął pytająco, a ja uśmiechnąłem się szerzej. Może to było głupie, ale wydawało mi się, jakbym odkąd go poznałem, widział świat przez różowe szkła.
-A któżby inny, ty moje chodzące słońce –odparłem, a on zachichotał i objął moją szyję. Przybliżył swą twarz do mojej i polizał mnie po policzku, zupełnie jak kotek, który jest za coś wdzięczny.Objąłem go w pasie i przyciągnąłem bliżej, po czym ucałowałem jego usta.
            Demonek zamarł na chwilę z zaciśniętymi usteczkami, a potem cofnął główkę i spojrzał mi w oczy. Czekałem na jego reakcję, zastanawiając się, co sobie myśli? Nigdy wcześniej go nie całowałem, więc nie wiedziałem, czy mu się to podobało, czy raczej go przestraszyło. Naruto przyjrzał się moim oczom, a potem szybko się przysunął i cmoknął mnie w usta. Raz. Drugi. Trzeci.
            Zachichotał sam do siebie i zaczął cmokać mnie tu i tam, a jego buziaki polegały na przytknięciu warg do mojej skóry i szybkim ich cofnięciu. Obcałował moją szczękę i policzki, a także czoło i nos. Śmiałem się cicho z tych jego eksperymentów z całowaniem, nie przeszkadzając mu w zabawie. Demonek wrócił do moich warg i ponownie przytknął do nich usteczka. Cofnął się.
-Coś ci pokażę, Naruto – szepnąłem do niego, po czym przekręciłem nas tak, że znalazł się pode mną. Demon spojrzał na mnie z ciekawością wymalowana w błękitnych oczach, a ja przesunąłem kciukiem po jego dolnej wardze. – Rozchyl usteczka.
            Uczynił, jak go prosiłem, a ja pochyliłem się i pocałowałem go nieco głębiej, delikatnie wsuwając mu język między gorące wargi. Naruto zacisnął mi ręce na koszuli nocnej, przyciągając mnie bliżej i mruknął z aprobatą, dając mi znać, że podoba mu się mój pocałunek.
            Odsunąłem się od niego po dłuższej chwili, a on spłoną rumieńcem, gdy tylko nasze oczy skrzyżowały się w spojrzeniu.
-To był… ciumek? – zapytał, a ja parsknąłem śmiechem.
-Ciumek – szepnąłem do niego, całując go w czoło – to jest to. – A to – zanurzyłem się w jego wargach, łącząc je z moim na kilka sekund – nazywa się pocałunkiem – wyjaśniłem. Naruto zastanawiał się nad czymś chwilę.
-I będziemy się często tak pocałunkować? – zapytał, a ja pokiwałem głową.
-Tak często, jak tylko chcesz – odparłem. Zaraz cwaniacko wyszczerzył kły.
-To ja chcę teraz – powiedział, przyciągając mnie do siebie. Nie mogłem się nie zgodzić i obejmując go w pasie, złączyłem nasze wargi tak jak wcześniej. Naruto oddawał pocałunki, krążąc dłońmi po moim ciele, ukrytym pod koszulą nocną. Jego dotyk był niepewny i nieśmiały, w końcu dopiero się poznawaliśmy. W moim ciele szalały wulkany, ale nie były to ognie pożądania. Dziwne, ale nie pragnąłem go tak, jak większości moich niewolników. Byłem gotów dać mu tyle, ile chce ode mnie wziąć, samemu niczego nie żądając. Dlatego gdy demonek przerwał pocałunki, nie naciskałem na niego, choć czułem niedosyt.
-Chyba czas wstać? – spytał mnie Naruto, a ja przytaknąłem i ucałowałem jego dłoń. Wstaliśmy z łóżka, aby się ubrać. Drapiąc się za lewym uchem podszedłem do komody, z której wyjąłem ubrania dla siebie i blondyna, po czym nakazałem służbie przygotować śniadanie wzbogacone o bukiet świeżych kwiatów. Gdy czekaliśmy na posiłek, nie mogłem przestać drapać się za uszami, co zwróciła uwagę Naruto.
-Łaskocze cię? – zapytał, zbliżając się do mnie. Miał na sobie pomarańczową, przykrótką szatę, która wyraźnie mi potwierdziła, że znów urósł. Pokiwałem głową.
-Cały czas – odparłem, a on skinął na mnie ręką, a gdy się do niego zbliżyłem, popchnął mnie na fotel, władował się na moje kolana i pomógł mi drapać się za uszami. Uśmiechnąłem się lekko namyśl, że teraz role się odwróciły i to ja byłem drapany. Jego dotyk przynosił ulgę.
-Teraz lepiej? – zapytał, uśmiechając się do mnie, a ja skinąłem głową.
-Tak – powiedziałem, a on pocałował mnie delikatnie.
-Będziesz piękny – szepnął, muskając palcami naznaczenie na mojej szyi. – Naznaczenie nakłada się tylko raz. Cieszę się, że już działa.
-Działa? – zapytałem, marszcząc brwi, a on pokiwał głową, złapał mnie za rękę i ściągnął z fotela. Poprowadził mnie w stronę lustra i ustawił przed nim. Zmierzyłem się od stóp do głów, zastanawiając się, o co mu chodzi. Naruto wspiął się na palce i odgarnął mi włosy do tyłu.
-Widzisz? – zapytał i dopiero wtedy zrozumiałem. Moje uszy zmieniły kształt, subtelnie, ale jednak. Podniosłem rękę i dotknąłem ich lekko spiczastego końca, porytego czymś w rodzaju delikatnego meszku. Ledwo było go widać, jednak ja wyraźnie czułem pod palcami delikatne włoski.
-Widzę – szepnąłem. – Co się dzieje?
-Naznaczenie działa – odparł Naruto tak,jak wcześniej, uśmiechając się szeroko. – Zmieniasz się, tak jak ja się zmieniam.Tak to działa.
-Na czym to polega? – zadałem kolejne pytanie, na razie zbyt oszołomiony, by to choćby przemyśleć. Naruto wzruszył ramionami.
-Nie mam pojęcia – powiedział. – Tylko o tym słyszałem, kiedyś, w domu. Mamusia mówiła o tym ze swoją przyjaciółką. Podobno jak demon i człowiek się zwiążą, wszystko się zmienia.
            Jeszcze raz dotknąłem swojego ucha, przyzwyczajając się do tego niezwykłego kształtu. Naruto stał obok mnie, wymachując swoimi trzema puszystymi ogonami. Znów był inny, nie mówił już o sobie w trzeciej osobie i nie zdrabniał tyle, co zwykle. Wydawało mi się, że z każdym wstającym dniem robił się poważniejszy, starszy. Dorastało nie tylko jego ciało, ale i umysł. Jednak wciąż pozostawało pytanie, co działo się ze mną?
-A my, jak bardzo jesteśmy ze sobą związani? – zapytałem. Naruto objął mnie w pasie i przytulił się do moich pleców.
-A jak myślisz? – zapytał. – Jesteś moim narzeczonym!
-To wiem. Wydaje mi się, jakbym nie mógł ci odmówić – mruknąłem, a jedno niebieskie oko wyjrzało zza mnie, pojawiając się w lustrze. – Wszystkie moje problemy odpłynęły, a ja mam wolną, czystą głowę. Mam ochotę na spacer, rybę i mleko, którego nigdy wcześniej nie lubiłem.
-Wszystko się zmienia – szepnął demon. – Ja również czuję w sobie wiele zmian. Nie tęsknię za domem i rodzicami, bo gdybym odszedł, musiałbym cię zostawić. Chcę się tobą opiekować, bo jesteś człowiekiem i jesteś bezbronny. Rosną mi nowe ogony, choć nie mam jeszcze stu lat, a moje spiłowane zęby odrosły w jedną noc, podobnie moje pazury. Od naznaczenia wszystko się zmienia.
-Uważasz, że jestem bezbronny? – zapytałem, unosząc jedną brew, a Narutek uśmiechnął się cwaniacko.
-Nie masz pazurów i zębów, którymi mógłbyś się bronić – odrzekł, a ja pokręciłem głową.
-Mam za to broń i żołnierzy – powiedziałem. – Nie potrzebuję ich.
-Tylko ci się wydaje, że ich nie potrzebujesz, bo nigdy ich nie miałeś – powiedział Naruto, a ja zaśmiałem się.
-Ludzie nie walczą pazurami i zębami, a mieczem i bronią palną – wytłumaczyłem mu. – To o wiele skuteczniejszy sposób, by kogoś zabić.
            Nie zdążyłem zareagować, bo nagle wielka siła pociągnęła mnie o tyłu i gruchnąłem na kamienne płytki, którymi wyłożona była podłoga mojej komnaty. Silne ręce zacisnęły mi się na nadgarstkach, a nad sobą ujrzałem rząd śnieżnobiałych kłów, ostrych niczym brzytwy. W następnej chwili usłyszałem gardłowy, mrożący krew w żyłach warkot. Błysnęły niebieskie tęczówki i Naruto pochylił się nad moim gardłem tak, jak wówczas, gdy mnie naznaczył. Zdjął mnie strach, lecz demon nie ugryzł mnie, a pocałował w szyję, chichocząc.
-Czy nadal uważasz, że moje kły są nieprzydatne? – zapytał zadziornie, a ja odetchnąłem z ulgą.
-Nigdy nie powiedziałem, że nie są – szepnąłem z ulgą w głosie. Naruto zaśmiał się ponownie.
-Przestraszyłeś się mnie? – zapytał z ciekawością, zaglądając mi w oczy.
-Myślę, że każdy na moim miejscu czułby lekki niepokój – odpowiedziałem, a on znów zachichotał.
-Przecież wiesz, że ja nigdy bym ci nie zrobił krzywdy – powiedział, sunąc wargami po mojej szczęce. Pocałował mnie w kącik ust. – Kocham cię.
-Ja ciebie również – odparłem całkowicie szczerze i nasze wargi się spotkały.
            Nie rozumiałem za bardzo, co się dzieje, ale nie byłem w stanie się temu sprzeciwić. Naruto był centrum mojego prywatnego wszechświata, co do tego nie miałem wątpliwości. Nie przeszkadzało mi, że nazywał mnie swoim narzeczonym, ja również mogłem go tak nazywać. Żałowałem tylko, że nie umiał dokładnie wytłumaczyć mi zmian, jakie w nas zachodziły.
            Mijały dni, podczas których Naruto uczył się nowych rzeczy i poznawał świat. Czytałem mu książki i pokazywałem, do czego służą różne przedmioty. Nauczyłem go pić z pucharu i jeść za pomocą sztućców. Demon uczył się szybko, a z każdym dniem robił wręcz oszałamiające postępy. Zmienił mu się również gust i wkrótce zjadał ze mną posiłki, tylko od czasu do czasu zjadając płatki kwiatów. Za to mi zdarzało się ogryzać płatki róż, co zaczynało mnie niepokoić.
            Moje ciało zmieniało się subtelnie, z każdym dniem moje uszy robiły się coraz bardziej spiczaste. Co kilka godzin zaglądałem w lustro i zastawałem swoją twarz nieco odmienioną, bardziej wąską, bardziej dziką.
            Pewnego ranka, gdy obaj się obudziliśmy, Naruto miał cztery ogony i wyglądał na młodego mężczyznę, a nie na chłopca. Cieszył się z tej zmiany niesamowicie i był wręcz dumny ze swojego czwartego ogona. Cały czas powtarzał, że w końcu jest duży, tak jak ja.
            Tego samego dnia moje uszy porosły czarnym futrem i uzyskały kształt identyczny, jak uszy kota.
-Zamieniam się w demona – powiedziałem do Naruto, który stanął ze mną przed lustrem, trzymając mnie za rękę. Aby uzyskać mój wzrost brakowało mu zaledwie kilku centymetrów. Naruto uśmiechnął się.
-Będziesz piękny – szepnął mi do ucha, owiewając je swoim ciepłym oddechem. Na jego usta wpełzł uśmiech. Już wcześniej mi to mówił, ale wtedy wyglądał bardziej na dziecko, niż na mężczyznę i nie przywiązywałem wagi do jego słów. Teraz jednak uświadomiłem sobie, że mu się podobam i moje serce zabiło szybko.
-Czy to normalne? – zapytałem, dotykając swojego spiczastego, miękkiego ucha. Przeszył mnie dreszcz, takie było wrażliwe. Wydawało mi się również, jakbym wyraźniej, głośniej słyszał.
-Chyba tak – szepnął demon, przesuwając opuszkami palców po naznaczeniu na mojej szyi. – Już ci mówiłem, że nigdy nikogo nie naznaczałem…
            Ucałował mój kark, a ja jęknąłem cicho. Odkąd pierwszy raz go pocałowałem, wszystkie nasze wieczory wypełniała namiętność. Nie posunęliśmy się dalej, niż pocałunki i nieśmiałe pieszczoty, jednak z każdym dniem, gdy Naruto rósł i mężniał, jego dotyk, jego pocałunki, stawały się coraz odważniejsze.
            Obróciłem się ku niemu, a on zaczął całować moje usta, wsuwając mi dłonie pod tunikę. Czułem, jak krąży nimi po moich plecach, czułem jego zapach, jego ciepło…
            Jedna jego ręka zawędrowała niżej. Wsunął ją za moje spodnie, wędrując jednym palcem wzdłuż kręgosłupa. I nagle jego palec na coś się natknął, coś znajdującego się w miejscu, w którym kończył się mój kręgosłup. A gdy tego czegoś dotknął, oderwałem się od jego ust i miauknąłem głośno, a nogi się pode mną ugięły.
            Naruto złapał mnie, nim moje kolana uderzyły na podłogę i zdumiony, spojrzał mi w oczy. Dyszałem jak po szalonym biegu i drżałem na całym ciele, nie mając pojęcia, co się dzieje.
-Sasuke? – zapytał Naruto niepewnie.
-Co… co ty zrobiłeś? – zapytałem, a on pokręcił głową.
-Nie wiem – odrzekł, po czym pochylił się, podwinął mi tunikę i zajrzał za pasek spodni. I nagle zaczął chichotać jak szalony.
-Naruto?
-Sasuke… ha ha! Tobie rośnie ogon!!! – zawołał, a ja szeroko otworzyłem usta.
-ŻE CO?!
zdecydowanie staje na głowie xD przypominam także, że nic tak nie motywuje do pisania, jak liczne komentarze xD

7 komentarzy:

  1. hahahahahahahahahahahaha!!!!!!!!!!!!
    nie no nie moge !
    Umre, po prosto umre za śmiechu !!!
    super materiał!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Boskie poprostu boskie >.<

    OdpowiedzUsuń
  3. heh doobree...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ahhahahahahahahahhahaahahahahahaha XD to musi wyglądać jak drugi pe.. a sami się domyślajcie XD dobreee XD

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawi mnie te opowiadanie. Chciałam skomentować na koniec lecz nie potrafię się powstrzymać :) Kocham czytać to co piszesz :P

    OdpowiedzUsuń
  6. to jest genialne. uwielbiam Twoje opowiadania SasuNaru jak i NaruSasu ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytam od początku, kilka opowiadań mam za sobą. to jest po prostu urocze i w 1000% w moim typie. uwielbiam kiedy bohaterowie są po cześci zwierzętami więc jestem w swoim żywiole. dodatkowo na prawde dobrze piszesz. sama kilka lat temu pisalam opowiadania i czytałam ich setki, roznych fandomów. Gratuluje Ci kunsztu, ładnej składni i bogatych zdań. Duży zasób słownictwa i lekki styl sprawiają że Twoje fanficki czytam z czystą przyjemnością ;)

    OdpowiedzUsuń