środa, 19 grudnia 2012

8. Pragnienie

   Leżeliśmy na wielkim łożu w mojej komnacie. Itachi chyba jeszcze był w zamku, jego słaby zapach unosił się w powietrzu. Z tego, co wiedziałem, mój brat dobrał się do mojego księgozbioru i odkrywszy, że mam kilka interesujących go pozycji, postanowił zostać kilka dni. Nie przeszkadzał nam, w ogóle go nie zauważaliśmy, całe dnie czytał księgi, co jakiś czas zaglądając do spiżarni w poszukiwaniu jedzenia. Gdy go spotykaliśmy gdzieś w zamku, zamienialiśmy z nim kilka słów i szliśmy dalej. Pozwoliłem mu zabrać ze sobą księgi, o które mnie poprosił, a na których mi już zupełnie nie zależało. Kiedyś lubiłem mieć różne rzeczy, teraz wszelkie dobra materialne były mi obojętne, a nawet zawadzały. Nie czułem, żebym potrzebował czegoś więcej prócz Naruto oraz tuniki na grzbiecie.
-Koty są najgorsze ze wszystkich demonów – powiedział nagle Naruto, a ja zerknąłem na niego. Mój ukochany leżał na poduszkach, podparty na łokciu, ubrany jedynie w spodnie. Słodki i mały Narutek wyrósł na dużego, silnego i groźnego Naruto, prawdziwego władcę demonów. Przeciągnąłem się.
-Co masz na myśli? – spytałem, a on zaśmiał się lekko.
-Koty są piękne – szepnął, przesuwając palcami po moim ogonie. Miauknąłem. – Ale są również dumne, uparte i zbyt zarozumiałe.
-Jestem zarozumiały?
-Straszliwie – odparł, dotykając mojego ramienia. Przytuliłem się do jednej z poduszek.
-Ale jestem ładny? – upewniłem się.
-Jesteś piękny – odparł. – Zawsze byłeś piękny, nawet jako człowiek, lecz teraz… - pokręcił głową, uśmiechając się do mnie szeroko. Jego kły były takie długie i ostre, był duży i silny. Przysunąłem się do niego i otarłem się pyszczkiem o jego pyszczek. Naruto tak ładnie pachniał, dziko i męsko.
-Zapach ci się zmienił – szepnąłem. – Nadal pachniesz jak ty, ale jednocześnie nie ty.
-Za to ty już zupełnie nie pachniesz jak człowiek – szepnął Naruto, przesuwając nosem po mojej szyi. Drżałem, gdy tak robił i uwielbiałem jego pieszczoty. Dotknął mojego kręgosłupa, sunąc po nim palcem. Wygiąłem się w łuk, mrucząc. Naruto złapał w zęby moje ucho. Trochę zabolało, jednak dreszcz przyjemności był większy.
-Ach! – wyrwało mi się.
-Jednak koty są także spragnione pieszczot i uwielbiają się łasić…
-To prawda – wysapałem, gdy zaczął lizać mnie za uchem. Wbiłem pazury w materac, drżąc z podniecenia. Słońce zachodziło właśnie za horyzontem, do komnaty wdzierało się czerwone światło. Dopiero co obudziliśmy się z popołudniowej drzemki, ale żadnemu z nas nie chciało podnieść się z łóżka, ponieważ jeszcze nie zapadł zmrok.
            Naruto cofnął się, a ja ułożyłem się wygodnie na boku,mrucząc z zadowolenia. Wieczór był leniwy, gorący, cudowny…
            Przed twarzą pojawił mi się jeden z puszystych ogonów Naruto. Pacnąłem go łapą, by nie zasłaniał mi widoku, lecz ten zaraz wrócił na miejsce. Pacnąłem go znów, a gdy odskoczył, rzuciłem się na niego, przygwoździłem do materaca i wgryzłem w miejsce, gdzie wyobraziłem sobie gardło. Naruto zaczął się głośno śmiać.
            Uniosłem głowę i spojrzałem na niego.
-Podpuściłeś mnie! – zawołałem oburzony, a on otarł łzy śmiechu z kącików swoich oczu.
-Jesteś taki zabawny, będąc młodym demonem – szepnął, przysuwając się do mnie. Zaraz się do niego przybliżyłem i połączyłem nasze usta w głębokim pocałunku.
            Dłonie Naruto objęły mnie i wylądowałem wśród poduch. Zacząłem się śmiać, gdy podwinął moją tunikę, sunąc dłońmi po moim torsie. Drżałem z podniecenia.
-Naruto – jęknąłem, gdy przewędrował wargami po mojej szyi.
-Tak, kociaku? – spytał, a ja westchnąłem, zadowolony.
-Chcę… chcę być twój… - wysapałem, a on zaśmiał się lekko.
-Będziesz musiał zostać moim nauczycielem – wyszeptał zmysłowym głosem, dotykając moich bioder. – Pragnę cię… lecz… Ja pierwszy raz jestem w takiej sytuacji, ja… nie chcę cię skrzywdzić, Sasuke…
            Wiedziałem, dlaczego tak mówił, co mu zrobili handlarze niewolników i przez co musiał przejść, nim do mnie trafił. Lecz między nami było zupełnie inaczej, my się kochaliśmy, byliśmy sobie przeznaczeni. Żaden z nas nie musiał tego drugiego do czegoś zmuszać, my siebie pragnęliśmy, chcieliśmy ze sobą być…
-Nie skrzywdzisz – sapnąłem, obejmując jego szyję. – Nie jesteś w stanie… Tak bardzo cię pragnę…
            Uśmiechnął się i znów mnie pocałował, a ja przesunąłem dłonią po jego nagim torsie, czując, jak dygoce z pragnienia. Podobało mi się, że mnie pożąda, chciałem tego. Poza tym byłem wyjątkowo piękny i jasne było, że musiałem mu się podobać. Musiałem podobać się każdemu, kto na mnie patrzył, ale należałem tylko do mojego narzeczonego. Tylko on mógł dotykać mnie w taki sposób, tylko jemu nie przegryzłbym za to gardła.
-Powiedz mi, jeśli uczynię coś źle… - rzekł, a ja przytaknąłem.
-Powiem… proszę…
            Znów się zaśmiał, zapewne uznając, że jestem zbyt niecierpliwy, zbyt napalony. Byłem. Już od dłuższego czasu myślałem tylko o tym. Gdy byłem człowiekiem, uwielbiałem to robić, chciałem zasmakować miłości mym nowym ciałem, nowymi zmysłami, w nowej roli…
            Naruto przesunął rękę na mój podbródek i zaczął mnie tam drapać, a ja zamruczałem z zadowolenia. Uwielbiałem takie pieszczoty, a on doskonale o tym wiedział. Moje nowe ciało było wrażliwe na głaskanie i ogólnie, na wszelki dotyk, a już szczególnie pod brodą, na karku i na ogonie. Naruto zdążył już poznać całe moje ciało i wiedział, gdzie powinien mnie dotknąć, bym był z tego zadowolony.
            Z chwili na chwilę nasze wspólne pieszczoty zaczęły przybierać na sile i intensywności i niebawem zaczęły przypominać walkę. Kąsałem ukochanego po ramionach i szyi, a on powarkiwał cicho, próbując mnie powstrzymać. Instynkt podpowiadał mi, co robić, bo jako człowiek zachowywałem się zupełnie inaczej. Naruto także przestał być delikatny, gdy ściągnął ze mnie koszulę, przekręcił mnie na brzuch i przyciskając mnie do łoża, ścisnął zębami mój kark. Zadrżałem z podniecenia, czując, jak dłońmi krępuje moje nadgarstki. Podobało mi się to, lecz musiałem się wyswobodzić. Nie mogłem mu pozwolić, by wziął mnie tak łatwo, musiał się trochę pomęczyć, instynkt podpowiadał mi, że  muszę przeciągać tę grę tak długo, jak tylko się da, że inaczej stracę w oczach mojego kochanka.
            Szarpnąłem się, wyrwałem moje nadgarstki i odepchnąłem go, skoczywszy na niego zaraz potem. Przyparłem go do poduszek i dostrzegając jego zadowolony uśmiech, pochyliłem się nad jego gardłem. Był silniejszy. Nie udało mi się nawet dotknąć wargami jego skóry, a już leżałem na plecach, a on trzymał w zębach moje ucho. Warczał przy tym gardłowo, a przez te dźwięki przebrzmiewało zadowolenie. Wysunąłem pazury, wbijając mu je w skórę na ramionach. Po jego ciele spłynęła krew.
            Naruto warknął, tym razem dość groźnie i cofnął się, puszczając moje ucho. Usiadłem i uśmiechając się szeroko, oblizałem dłoń. Przeszył mnie dreszcz, a ja miauknąłem, zadowolony. Krew mojego ukochanego była słodka i aromatyczna, a wpływała na mnie lepiej niż jakikolwiek afrodyzjak świata, uderzając do głowy niczym dobry alkohol. Spojrzałem na długie kły Naruto, które właśnie mi prezentował. Teraz był bardziej groźny niż zadowolony i taki jeszcze bardziej mi się podobał. W końcu był przyszłym królem demonów, powinien być straszny. A ja byłem jego narzeczonym, nie powinienem być jakimś słabeuszem.
            Uniosłem jedną brew.
-Coś nie tak, kochanie? – zapytałem słodko.
-Igrasz z ogniem – odparł. Uśmiechnąłem się nonszalancko.
-Ja? Myślałem, że ty – powiedziałem. Warknął i skoczył na mnie.
            Znów wylądowaliśmy na poduszkach, warcząc na siebie, kąsając się i drapiąc. Póki co naprawdę nie przypominało to miłości, a walkę i ktoś postronny mógłby się przestraszyć. Gdy tylko któryś z nas odniósł jakąś ranę, ten drugi zlizywał jego krew. Gdy robiłem to ja, za każdym takim razem moje podniecenie narastało i wiedziałem, że moja krew identycznie działa na Naruto.
            Jednak nie o to chodziło, bym się mojemu ukochanemu nie oddał, lecz o to, bym go trochę podrapał i pokazał, że również jestem silny i niebezpieczny, a moje zęby i pazury nie są na pokaz. Że potrafiłbym nimi polować, nawet na dużego zwierza i bez problemu mógłbym go zagryźć. Więc gdy ostatecznie przegrałem, a on, warcząc, przyparł mnie, zupełnie nagiego do poduch, zębami trzymając moje gardło, poddałem się.
-Wszystko dobrze? – wysapał Naruto, oddychając szybciej. Uśmiechnąłem się, cisząc się, że to przeze mnie. Oto chodziło, bym nie oddał się łatwo, bym go trochę zmęczył.
-Ze mną tak, a z tobą?
            Znów warknął, a ja zaśmiałem się, przyciśnięty na poduszek, całkowicie zniewolony.  Naruto trzymał mnie naprawdę mocno, bojąc się, że jeszcze nie skończyłem się bronić. Miał rozdrapany policzek, liczne ugryzienia na twarzy, szyi i ramionach, podrapane plecy. Ja również nie wyglądałem lepiej, lecz nie przejmowaliśmy się ranami, które niebawem miały się zagoić bez śladu.
            Pochylił się nade mną, a ja zacisnąłem powieki, pewien, że znów mnie ugryzie, by napić się mojej krwi. Lecz on tego nie zrobił, nie ugryzł mnie, a pocałował namiętnie.
            Uśmiechnąłem się, zadowolony, że z jego strony to również koniec naszej walki.
            Rozchyliłem wargi, pozwalając, by całował mnie głębiej. Nasze języki splotły się, a Naruto uwolnił moje ręce, bym mógł objąć jego szyję. Wplotłem mu palce we włosy, przyciągając go bliżej siebie. Naruto objął mnie, przeciągając pazurami po moich plecach. Jęknąłem. Sapnąłem.
-Ach! Naruto!
-Boli cię? – zapytał, kąsając moją szyję. Podejrzewałem, że nie będzie łatwo po tym, jak zaczęliśmy.
-T-tak! – wysapałem.
            Czułem, jak oblizuje ukąszenia, a rany goją się z cichym sykiem. Byłem otumaniony rozkoszą i ból ledwie do mnie docierał, lecz i tak go czułem. A chciałem zaznać rozkoszy…
-Może… - zaczął mój kochanek – może przerwiemy… może…
-Nie! – zawołałem, czepiając się go kurczowo. – Ja chcę… więcej!
            Naruto zaśmiał się i znów chwycił w mocny uścisk swojej szczęki moje gardło. Zamarłem, oddychając szybciej, a moje ciało rozgrzało się niczym piec. Jęknąłem przeciągle, gdy ukochany zawędrował dłonią między moje pośladki. Gdy mnie dotknął szarpnąłem się lekko, a on warknął ostrzegawczo. Znów zamarłem w bezruchu, drżąc. Na całe mleko świata i wszystkie ryby, jak jago kochałem!
            Poczułem jak ostrożnie, delikatnie, powoli wsuwa we mnie środkowy palec. Wyprężyłem się lekko, czując, jak gardło Naruto drży, gdy wydobywa się z niego ciche, ostrzegawcze warczenie. Mój ukochany wiedział, że jestem kapryśny i nieprzewidywalny, więc wolał ostrzec mnie, bym nie był gwałtowny i przypadkiem nie próbował mu uciec. A ja wcale nie miałem zamiaru uciekać, chciałem, by kontynuował, by dał mi jeszcze więcej.
            Był delikatny, ostrożny i czuły. Co chwila pytał, czy zemną wszystko w porządku, czy nie czyni mi krzywdy. Odpowiadałem tylko, że chcę więcej, że może robić, co tylko chce, że tak bardzo mi się to podoba. Naruto całował moje ciało, rozciągając mnie z ogromną cierpliwością. Wiłem się pod nim z podniecenia, słysząc jego gardłowe warknięcia za każdym razem, gdy wykonywałem jakiś gwałtowniejszy ruch.
            Gdy jego trzy palce znalazły się we mnie, byłem już cały gorący, twardy, nabrzmiały. Chciałem mu powiedzieć, że już może, ale sam to zauważył. Przyciągnął moją twarz do swojej i całując mnie, cofnął dłoń spomiędzy moich pośladków, a potem naprowadził się na moje wejście.
            Wyrwałem swoją twarz z jego objęć i głośno zaczerpnąłem powietrza w momencie, gdy wszedł we mnie jednym pchnięciem. Szarpnąłem się lekko, a on złapał mnie za nadgarstki i przycisnął do materaca, znów zaciskając zęby na moim gardle. To był pierwszy raz, gdy to ja byłem pod kimś. Nie miałem pojęcia, że…
-Ach!
-Sasuke? – wyszeptał Naruto.
-Och…! Ach! T-to…
-Mogę? – spytał, a ja zacisnąłem powieki i pokiwałem głową. Bolało, ale tak bardzo tego chciałem, że nie nawet przez myśl mi nie przemknęło, by protestować.
-Och, tak! Proszę! – zawołałem. Puścił moje nadgarstki, a ja objąłem go, wbijając mu pazury w plecy. Syknął cicho i skaleczył mnie kłami, chyba niechcący zaciskając je na skórze na mojej szyi. Rozchyliłem szerzej nogi, a on zaczął się powoli poruszać, starając się nie dostarczać mi bólu ponad konieczność.
            Szybko odnaleźliśmy wspólny rytm, dzięki czemu i mi zaczęło być niesamowicie przyjemnie i wkrótce potem zacząłem chcieć więcej i głębiej. Naruto spełniał każdą moją zachciankę, a gdy w końcu trafił w moją prostatę, z mojego gardła wydarł się krzyk. Poczułem, jak całujący mnie po szczęce Naruto uśmiecha się do siebie, zadowolony z moich reakcji.
            Wygiąłem się w łuk, miaucząc przeciągle. Było mi dobrze, ból odszedł w zapomnienie, została tylko przyjemność. Naruto zacisnął dłoń na mojej męskości i zaczął tą dłonią poruszać w tym samym rytmie, w którym poruszał się we mnie. Czułem, jaki jest gorący i duży, tak bardzo mi się to podobało, że chciałem, by trwało wiecznie.
            Nasze ciała poruszały się w zgodzie, jakby były jednością, a my całowaliśmy się namiętnie, jęcząc w swoje wargi. Naruto trzymał mnie mocno za biodra, ja obejmowałem jego szyję. Kąsaliśmy się w wargi i języki,w delikatne, wrażliwe uszy i szyję. Miękkie ogony mojego kochanka okryły moje ciało, muskając i łaskocząc nogi i żebra. Ja swoim oplotłem ukochanego w pasie, chcąc, by był tak blisko mnie, jak tylko się da.
            Skończyliśmy w tym samym momencie, jakbyśmy faktycznie byli jednością. Obaj, zmęczeni, opadliśmy na poduszki, jednak Naruto zaraz mnie do siebie przyciągnął, obejmując. Przytuliłem się do jego nagiego torsu, wdychając niezwykły zapach jego potu.
-Kocham cię, Sasuke – szepnął mój ukochany, a ja skinąłem głową.
-Wiem – odparłem, a on zaśmiał się i uszczypnął mnie w pośladek. I ja zachichotałem, a potem usiadłem, odgarniając włosy z twarzy i spojrzałem na ukochanego, leżącego obok mnie na boku. Nagle mina mi się zmieniła. Wyciągnąłem rękę i pomagając sobie palcem, szybko przeliczyłem ogony ukochanego.
-Co jest? – zapytał Naruto.
-Osiem – odparłem. – Jest ich już osiem.
            Naruto usiadł natychmiast, a jego osiem kit uniosło się do góry, układając wokół niego niczym złota aureola. Na jego twarz wpełznął uśmiech. Nie maiłem pojęcia, co on oznacza, lecz widząc go i ja się uśmiechnąłem, bo wyczułem, że zapowiadało się coś naprawdę niezwykłego.

2 komentarze:

  1. I love you ayanami!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam pojęcia czemu ale wyobrażam sobie ich jako zwierzęta... niech to szlag!

    OdpowiedzUsuń