piątek, 15 lutego 2013

1. Nowy rok

UWAGA! KONIECZNIE PRZECZYTAJ WSTĘP!

witam. tak. oto napisany przeze mnie bonus z okazji braku wszelkiej okazji. w sumie, niespodzianki to miła rzecz.
nalegam na przeczytanie owego wstępu, gdyż powstanie tego opowiadania musi zostać wyjaśnione. macie tu do czynienia z czymś, co jest nieco dziwne. pomysł zrodził się dzięki czytelniczce, która odezwała się do mnie na GG. mniej więcej rok temu. odmówiłam jej prośbie, stwierdziwszy wtedy, że nie napiszę czegoś takiego, ponieważ to zupełnie niemożliwe. jak się okazuje, okłamałam ją i za to przepraszam.

wena na napisanie opowiadania ten temat zrodziła się tuż przed wyjazdem do dziadków, kiedy to z nudów szukałam w necie czegoś do przeczytania i znalazłam opowiadanie o tej tematyce. komentarze pod tamtym tekstem potwierdziły, że są osoby, które chcą takie rzeczy czytać. przypomniało mi się, że sama zaczęłam coś takiego tworzyć, ale po napisaniu trzech rozdziałów dałam sobie spokój. w ferie, mając wenę na właśnie to i tylko to, wróciłam do tego tekstu i bam (!), skończyłam go. tak wiec od trzeciego rozdziału do ostatniego, teks został napisany w przeciągu ostatnich kilku dni.

NIE POLECAM FACETOM! jest Was, panowie, dwóch, jeśli dobrze liczę, chyba że ktoś się nie przyznał, a mógłby to zrobić. nie polecam Wam tego opowiadania, to tekst dla bab. przepraszam.

ogólnie nie umiem myśleć o tym opowiadaniu w sposób inny, niż pejoratywny. opowiadanie jest romantyczne, cukierkowe, naiwne i ogólnie, no, jest dla dziewczyn, żeby sobie powzdychać i takie tam. jeśli uznacie, że powinnam iść do lekarza, to macie do tego prawo, a ja i tak nie pójdę. 

fajnie by było, gdyby ilość komentarzy odpowiadała ilości rozdziałów. nie zmuszam do komentowania pod każdym, tylko uprzejmie to sugeruję xD
 
tak więc, biorąc głęboki wdech, UWAGA, MPREG! czytasz tylko na swoją odpowiedzialność. zapraszam: 



-Nareszcie koniec! – wykrzyknął Naruto Uzumaki, a idąca przed nimi kapłanka Niko obejrzała się na niego z gniewną miną. Uzumaki zatrzymał się w pół kroku, a ona prychnęła i przyspieszyła, zaś wszystkiej je służki, dla odmiany rozchichotane, podążyły za nią. Lekko zmieszany Naruto zerknął na idącego obok Sasuke. Przyjaciel kroczył sprężyście z kamienną miną na twarzy. Nachylił się ku niemu.
-Niko dziwnie się na mnie patrzy – szepnął, a Sasuke spojrzał na niego obojętnie.
-Co mnie to obchodzi? – zapytał bezbarwnym głosem. Naruto odsunął się od niego z urażoną miną.
-No nic, tylko tak mówię! – zawołał.
            Sasuke zmrużył lekko oczy, a potem prychnął, wzruszając ramionami i wepchnął ręce do kieszeni granatowych spodni. Naruto spojrzał na plecy kapłanki, marszcząc czoło. Wydął usta.
-Chyba mnie nie lubi – mruknął cicho, patrząc na wiwatujący tłum, witający swoją kapłankę u bram miasta. Ludzie krzyczeli, machali błękitnymi chorągiewkami, chustkami i wszystkim, co tam im jeszcze wpadło w ręce, zaś małe dzieci dzwoniły zawzięcie malutkimi dzwoneczkami. Kapłanka przeszła przez bramę, a oni za nią. Zaczęła pozdrawiać ludzi, błogosławić dzieci i starców. Sasuke prychnął jeszcze raz.
-Skąd pomysł, że cię nie lubi? – zapytał bez ciekawości. Uzumaki wypuścił powietrze przez nos. Jakże ten drań go wkurzał! Jakby nie mógł okazać jakiegokolwiek zainteresowania, choćby najmniejszego! W dodatku seksowna Niko całą drogę mrugała tymi swoimi niesamowitymi oczkami w stronę Uchihy, cały czas go zagadywała i wdzięczyła się do niego. Uzumaki musiał to przyznać – był zazdrosny. A przecież on też był niczego sobie! Był równie przystojny co Sasuke! Był też równie dobrym shinobi, więc nie rozumiał, dlaczego dziewczyny interesowały się tym oschłym dupkiem, zamiast nim. Przecież on był… nie do wytrzymania na dłuższą metę! Naruto miał go już serdecznie dość, z chęcią wróciłby do Wioski i poszedł na ramen, a potem trzymał się z daleka od tego drania przez kilka dni. A po tych kilku dniach… po tych kilku dniach odwyku od czarnowłosego z chęcią wrąbałby mu na jakimś treningu.
-Bo tak myślę! – fuknął. Uchiha przyjrzał mu się, następnie przeniósł znudzone spojrzenie na plecy idącej przed nimi kapłanki, zaś na koniec zerknął ponad głowami tłumu na złotą kopułę świątyni, do której się zbliżali. Nic nie powiedział.
            Szli w milczeniu, Naruto klnąc w myślach, a Sasuke… a kogo obchodziło, o czym myślał zarozumiały Sasuke! Kij mu w oko! W ogóle, to on z przyjemnością dźgnąłby Uchihę owym kijem, ale uszkodzony czarnowłosy w ogóle by mu się na misji nie przydał. Westchnął. Miał już tego dosyć. W ogóle nie rozumiał tych wdzięczących się do Uchihy lasek. Co one w nim widziały? Co ten dupek miał?
            Naruto po raz kolejny zmierzył go spojrzeniem, prześlizgując się wzrokiem po sylwetce chłopaka. Nie imponowała mu ani trochę. Zerknął na jego gębę. Przecież ona była zupełnie bez wyrazu, jak można mieć taką minę? A te oczy! Brrrr… Zimne i puste jak okna opuszczonego domu. I ta wyniosłość bijąca od całej jego osoby! Jakby Uchiha miał się za lepszego!
-Możesz przestać się tak na mnie gapić? – zapytał w pewnym momencie obiekt jego obserwacji, a Naruto drgnął. Odwrócił się z obrażoną miną.
-Wcale się nie gapię! – powiedział, ale Sasuke tylko wywrócił oczyma. Dotarli do świątyni.
            Kapłanka zatrzymała się przed schodami, po czym obróciła w ich stronę. Uśmiechnęła się do Uchihy, Naruto obrzuciła wzgardliwym spojrzeniem i zbliżyła się do nich.
-Mam nadzieję, że uczynicie mi ten zaszczyt i zjawicie się na dzisiejszej ceremonii powitania Nowego Roku. Modlitwy odbędą się na placu za tą tu świątynią. Będziemy prosić boginię Tatti o pomyślność na cały następny rok – powiedziała melodyjnym głosem, patrząc cały czas w oczy Sasuke. Ten przyglądał jej się obojętnie.
-Możemy przyjść – odpowiedział – jeśli takie jest twoje życzenie.
-To zaproszenie, a nie rozkaz – zaśmiała się perliście. – Będę cię… was… oczekiwać.
            Skłoniła się przed nimi i wśród wiwatów, wkroczyła do świątyni. Wielkie, złote wrota zatrzasnęły się za nią i za jej służkami, a wiwatujący tłum zaczął przycichać i rozchodzić się. Naruto był zły.
-„Będę cię oczekiwać… to tylko zaproszenie” – mamrotał pod nosem, wcale nie przejmując się tym, że Uchiha przygląda mu się, gdy szli ulicą, szukając jakiegoś noclegu. – Pheh! Ty wcale nie jesteś taki fajny jak ci się zdaje, Uchiha! – prychnął. Sasuke zmarszczył nos.
-Wcale nie uważam się za „takiego fajnego”, jak to ująłeś, Naruto – odpowiedział spokojnie Uchiha, oglądając swoje paznokcie. – Jedynie za bardziej uzdolnionego i silniejszego, jak i również obdarzonego większym ilorazem…
-Draniu! – krzyknął Naruto, przez co kilku ludzi obejrzało się na niego ze zgorszeniem. Uzumaki nic sobie z tego nie robił. – Przestań mnie obrażać!
            Sasuke zerknął na niego z umiarkowanym zainteresowaniem.
-Co cię gryzie, wyduś to z siebie i miejmy już to z głowy, bo męczy mnie ta dyskusja. Jest bez sensu – stwierdził, ponownie wpychając dłonie do kieszeni. – Chodzi ci o tę kapłankę? – zapytał otwarcie. Uzumaki zaczerwienił się lekko. Uchiha skręcił w stronę hotelu, który przyuważył, a blondyn podążył za nim.
-Tsa – mruknął w końcu, kopiąc kamień. Sasuke po raz kolejny tego dnia wywrócił oczyma.
-Nie masz szczęścia i tyle – powiedział. – I ona zresztą też, bo ja mam ją w nosie – wyjaśnił, popychając drzwi wejściowe do hotelu.
            Znaleźli się w skromnym lobby, urządzonym w jasnych kolorach. Zbliżyli się do lady i zameldowali. Dostali klucze do pokoju dla dwóch osób i udali się na górę. Naruto szedł pierwszy, a Uchiha tuż za nim.
-Nie rozumiem cię – odezwał się blondyn gdzieś w połowie schodów. – Widziałeś jej tyłek? Kurde, ona jest… jeszcze nigdy nie widziałem laski z tak zgrabnym tyłkiem! – wykrzyknął, a Uchiha pokręcił głową z rezygnacją.
-Nie zwróciłem uwagi – powiedział to takim tonem, że Naruto nie miał wątpliwości, że nic go nie obchodził tyłek Niko. Podrapał się po głowie.
-A tak właściwie, to jeszcze nigdy nie rozmawiałem z tobą o dziewczynach – zwrócił się do towarzysza, gdy szli korytarzem w stronę pokoju. Sasuke patrzył na numerki na kolejnych drzwiach. – Przecież jakaś MUSIAŁA ci się podobać!
            Zatrzymali się. Naruto wetknął klucz do zamka i przekręcił, a potem otworzył drzwi. Weszli do skromnego pokoju z oknem i dwoma łóżkami oraz drzwiami do łazienki. Prócz tego był tu jeszcze stolik z dwoma taboretami i szafka. Naruto wybrał sobie łóżko i rzucił na nie swój plecak. Zerknął na Uchihę, który rozglądał się po pokoju z obojętną miną.
-To jak, była taka? – ponaglił go, siadając na skraju swojego łóżka. Uchiha spojrzał na niego bez większych emocji. Również usiadł. Przez chwilę zastanawiał się nad jego pytaniem.
-Nie – odparł po chwili. Uzumakiego przytkało. W końcu się opanował i nachylił lekko w kierunku Sasuke, którego twarz nadal nie zdradzała żadnych uczuć.
-A może ty jesteś gejem, Sasuke? – prawie wyszeptał, patrząc na niego intensywnie. Uchiha nawet nie drgnął. Zmierzył go całego spojrzeniem zimnych oczu jeden raz, potem drugi… Przy trzecim wzdrygnął się nieznacznie.
-Nie, raczej nie jestem – odpowiedział kpiąco, mrużąc lekko oczy. Naruto zarumienił się gwałtownie.
-Draniu, co to miało znaczyć?! – wykrzyknął.
-Co?
-Ten twój wzrok! Znów się ze mnie nabijasz?!
            Uchiha wzruszył lekko ramionami, wstając.
-To ty wymyślasz takie głupie tematy do rozmowy – odparł, ściągając z siebie kamizelkę, a potem bluzę. Zaczął składać te rzeczy w kostkę. – Zajmij się lepiej swoimi sprawami, a nie wtykasz nos w cudze – ułożył złożone rzeczy w nogach łóżka i spojrzał na obserwującego go Naruto. Ten przyglądał mu się z jedną uniesioną w górę brwią.
-Dziwne tematy? Dla zdrowego faceta nie jest „dziwnym” podyskutować o tyłku fajnej panny. Ugania się za tobą tyle kobiet, możesz wybierać i przebierać, a ty kręcisz nosem. To chyba o czymś świadczy, nie?
-Niby o czym? – zapytał Sasuke, opierając dłonie na biodrach. – To, że nie zaciągnąłem jeszcze żadnej z nich do łóżka ma niby świadczyć o tym, że jestem gejem?
-A nie? – zapytał Naruto. – Masz w końcu dwadzieścia lat…
-Ty mi nie zaglądaj do łóżka, bo byś się zdziwił – sarknął Uchiha. – Jeśli chcesz tak bardzo wiedzieć, to nie jestem gejem i mogę ci sporządzić listę dziewczyn, z którymi spałem. Będziesz wtedy zadowolony?
-No nie wiem, ja jakoś o tych twoich „dziewczynach” nic nie wiem. Bo żadnej nie masz, a w Konoha jeszcze nie było takiej, która pochwaliłaby się nocą spędzoną z „wielkim, boskim Sasuke” – zadrwił Uzumaki. – A na pewno by się pochwaliła, tego jestem pewien.
            Uchiha jeszcze bardziej zmrużył oczy.
-Myślisz, że poszedłbym do łóżka z jedną z tych desperatek? – prychnął wyniośle. – Jeszcze nie zwariowałem! Każda z nich marzy, żeby mnie wrobić w dzieciaka!
            Naruto obserwował przyjaciela, który, mimo że mówił podniesionym głosem, to nadal nie wydawał się być zbytnio poruszony.
-A poza tym, Naruto, to może ty mi powiesz, jak to jest w twoimi dziewczynami? – zapytał, a Uzumaki odruchowo wzruszył ramionami. – Za tobą też ugania się ładne stadko. I co? Jakoś żadna z nich nie wylądowała w twoim łóżku!
            Naruto zmarkotniał.
-A kto powiedział, że żadna nie wylądowała – wymamrotał, skubiąc spodnie na kolanach. Sasuke przyglądał mu się zdziwiony. – Ale to była pomyłka. Wielka pomyłka.
-Och – usłyszał, bo nie patrzył na Uchihę. Ton głosu bruneta trochę go zdziwił. – Przepraszam jeśli…
            Naruto prychnął głośno, ale nic nie powiedział. No bo jak miał powiedzieć Sasuke, że kiedy kochał się z tamtą dziewczyną, to ona… to ona w TYM momencie wykrzyknęła imię Uchihy, zamiast imienia blondyna. Naruto zrozumiał wtedy, że był tylko zastępstwem, bo „wspaniały Uchiha” żadnej nie chciał, a jemu skapywały resztki. Dlatego właśnie był o Uchihę zazdrosny na każdym kroku i tak często ostatnimi czasy się na niego złościł. Szukał zaczepki. Nawet raz, właśnie przez to, Naruto sprowokował go podczas treningu i obaj wylądowali w szpitalu, ostro potłuczeni, bo się pobili. Po tym incydencie Uzumaki poczuł się trochę lepiej, ale tylko trochę. Uniósł głowę.
-Nieważne – powiedział, starając się wyglądać normalnie. – Może gdybyś znalazł sobie porządną dziewczynę, to te desperatki by się uspokoiły? – rzucił. Tak naprawdę, to miał nadzieję, że namówi Uchihę na znalezienie sobie stałej panny i przestaną latać za nim stada fanek. Reszcie mężczyzn żyłoby się o wiele lepiej, gdyby nie musieli nieustannie z Uchihą konkurować i gdyby zaślepione „uczuciem” do niego dziewczyny wreszcie się ocknęły. Sasuke odwrócił się do niego plecami i zaczął grzebać w swoim plecaku.
-Problem w tym, że żadna z dziewczyn, które znam… - zawahał się, jakby niepewny, czy może to powiedzieć głośno. W końcu westchnął i kontynuował. – Wydaje mi się, że żadną z nich nie kierują prawdziwe uczucia. No, może z wyjątkiem Sakury, ale ona jest dla mnie jak siostra i nic więcej. Nie umiem jej kochać – wyznał. Uzumaki uniósł w górę brwi. No, czegoś takiego to się po tym draniu zupełnie nie spodziewał. Uchiha nadal się nie odwracał, ale wciąż mówił. – Żadna z nich mnie tak naprawdę nie zna. Umawiałem się na różne randki, tak, żeby sprawdzić… im chodzi tylko o wygląd, żadna nie miała pojęcia kim jestem, jaki jestem… i żadną to nie obchodziło, jeśli mam być szczery. Były tylko zawiedzione, kiedy obraz mnie, jaki sobie wymyśliły, nie zgadzał się z rzeczywistością. Poza Konohą było inaczej, łatwo było znaleźć taką, której odpowiadał seks bez zobowiązań, więc… czemu nie? Poza tym… denerwuje mnie jeszcze coś…
-Co? – zainteresował się zdumiony tymi wyznaniami Naruto. Sasuke nigdy wcześniej nie był z nim taki szczery, ba, Naruto nie przypuszczał, że jest on w stanie powiedzieć tyle słów za jednym zamachem. Uchiha w końcu spojrzał mu w oczy. Trzymał w dłoniach swój szampon. Przewiesił sobie ręcznik przez ramię.
-Chciałbym zdobyć kobietę, a nie dostać ją na tacy – powiedział. – Co to za satysfakcja, kiedy można coś mieć od tak?
            Rzuciwszy to pytanie, poszedł się myć.
            Naruto zastanowił się nad tym chwilę, aż w końcu przytaknął. Gdyby był na miejscu Uchihy, pewnie myślałby podobnie. Stada fanek, a żadna z nich tak naprawdę go nie zna. Gdyby znały, pewnie już tak chętnie by za nim nie latały, bo to przecież oziębły gbur! No i ciekawe, z kim on się na te randki umawiał? Naruto obejrzał się na drzwi łazienki, zza których dochodził szum wody. Uchiha brał prysznic, gwiżdżąc cicho.
            Naruto westchnął, a potem położył się na swoim łóżku, wkładając ręce pod głowę. Miło było usłyszeć, że nawet ten drań nie może znaleźć sobie panny, Naruto poczuł się z tym lepiej. Nie tylko on miał problemy sercowe. Nawet ten pieprzony „ideał” nie był szczęśliwy, choć wszystkie, nawet Niko, się do niego śliniły. Uzumaki uśmiechnął się do siebie. Może ten Uchiha wcale nie był takim draniem?
            Trzasnęły drzwi łazienki i ubrany tylko w kusy ręcznik Sasuke zaczął krążyć po pokoju. Naruto uniósł się lekko na łokciach, patrząc, jak brunet ponownie szuka czegoś w plecaku.
-Mogę już się myć? – zapytał.
-Chwila…
-A co, będziesz sobie nogi golił? – zapytał Naruto, chichocząc cicho. Sasuke zerknął na niego.
-Uważaj, żebym ja ci zaraz czegoś nie ogolił. Na przykład tej blond czupryny – rzucił, wyciągając z plecaka czyste ubrania.
-Poprawiłeś mi humor, Sasuke – stwierdził Uzumaki, szczerząc zęby. Uchiha uniósł brwi.
-Chcesz być łysy? – zapytał. Naruto parsknął jeszcze większym śmiechem.
-Nie! Nie o tym mówię. Wiesz co… mam życzenie dla nas na następny rok. Żebyśmy w końcu znaleźli dla siebie tę drugą połówkę, co?
            Uchiha parsknął śmiechem i kręcąc głową, poszedł z powrotem do łazienki. Naruto czekał, słysząc, jak chwilę później tamten spuszcza wodę, potem kręci się po łazience, aż w końcu ją zwolnił. Uzumaki zabrał swoje rzeczy i poszedł się myć. Pod prysznicem zastanawiał się długo, jaka panna nadawałaby się dla Uchihy? Jaka by z nim wytrzymała? W końcu wytarł się, ubrał i wrócił do pokoju. Sasuke siedział na swoim łóżku z nosem w książce.
-Wiesz co, Sasuke… - odezwał się, a Uchiha przeniósł na niego oczy. Znów niczego nie wyrażały. – Tak sobie myślałem o tobie pod prysznicem… – Uchiha uniósł w górę jedną brew, ale Naruto nie miał pojęcia, dlaczego. – Hinata – rzucił.
-Co „Hinata”? – zapytał Uchiha.
-No, ją musiałbyś zdobyć, bo kocha się we mnie, a ja jej nie kocham, więc musiałbyś się postarać…
-Nie jestem zainteresowany – odparł Uchiha, z powrotem wracając do książki. Naruto zasępił się trochę, jednak zaraz wpadł na nowy pomysł. Jeśli w przyszłym roku mają sobie znaleźć dziewczyny, to zamiast nic nie robić, powinni ruszyć tyłki i, przede wszystkim, pomóc sobie nawzajem.
-A właściwie – powiedział, siadając obok Uchihy na jego łóżku. Ten wywrócił oczyma, chyba nieco zły, że Naruto mu przerywa, ale jak zwykle, jego mina nie wyrażała niczego szczególnego, więc Uzumaki nie miał pojęcia, czy Sasuke faktycznie się złości. – To jaki jest twój ideał kobiety?
-Ideał kobiety? – powtórzył za nim brunet, pytająco.
-No wiesz, taka panna idealna? Gdyby miała istnieć, wiesz… jakie miałaby mieć cycki, nogi, tyłek… no i charakter?
            Uchiha zamrugał kilka razy.
-Nigdy o tym nie myślałem – przyjrzał się Naruto. – A twoja?
            Uzumaki zaśmiał się.
-No cóż, jeśli chodzi o ciało… to widziałeś moje Oiroke no Jutsu, nie? – Uchiha przytaknął. – Tylko chyba nie blondynka… Wiesz, kiedyś bardzo podobała mi się Sakura. Ona też jest ładna… i podobał mi się charakter Sakury. Taka mądra, odpowiedzialna, lubiąca pomagać innym… tylko mogłaby być mniej drażliwa i nie bić po głowie – zażartował, a Uchiha zaśmiał się krótko. Był to jednak prawdziwy śmiech. – No i wróciliśmy do punktu wyjścia. Przyznaj się, Uchiha. Jaka powinna być ta, pheh, „szczęściara” – zadrwił.
-Cóż, nie miałbym nic przeciwko, jakby wyglądała tak, jak w tym twoim jutsu – powiedział powoli Sasuke, a Naruto parsknął śmiechem.
-A charakter?
-Cóż… mogłaby być wesoła…
-Wesoła? Jaka wesoła dziewczyna wytrzymałaby z kimś, kto nie ma za grosz poczucia humoru? – zapytał zadziwiony Uzumaki, a Sasuke spojrzał na niego urażony.
-Nie przeginaj struny – warknął.
-Ale kiedy to prawda! – zawołał Uzumaki. – Ale dobra, nie ważne. Dalej! Ja wymieniłem kilka cech.
            Sasuke westchnął z rezygnacją.
-No dobra… – Postukał palcami w książkę, zastanawiając się. – Chciałbym… żeby… nie była łatwa, tylko taka… z pazurem – uśmiechnął się pod nosem, a Naruto zachichotał.
-Ku ku ku – zacmokał, ale tym razem Sasuke nie miał chyba zamiaru go opieprzać.
-Chyba lubię kobiety z charakterem po prostu – stwierdził, wzruszywszy ramionami. – Do tego sympatyczna, współczująca, mała, figlarna… nie wiem, może już wystarczy, co? Ideały i tak nie istnieją – powiedział, ponownie otwierając swoją książkę. Uzumaki przytaknął.
-Co racja, to racja. A ty się tak nie zaczytuj, bo zaraz wychodzimy na te całe modły! – zawołał jeszcze, poklepał go po udzie i odszedł na swoje łóżko. Uchiha zerknął na zegarek.
-Dopiero za dwie godziny – mruknął.
-Tak, ale ja chciałbym jeszcze coś zjeść!
            Pół godziny później Uzumakiemu udało się wyciągnąć przyjaciela na kolację, choć opierał się rękami i nogami, twierdząc, że nie jest głodny. Kiedy jednak wyszli z hotelu i skierowali się do najbliższej jadłodajni, Sasuke zjadł niemal tyle samo, co Naruto, jednak Uzumakiego nie udało mu się prześcignąć.
            Z jadłodajni wyszli zadowoleni i dowcipkując, ruszyli w stronę świątyni. Na plac za nią dotarli trochę przed czasem, ale i tak zastali tam tłumy wiernych. Nikt się jednak nie nudził. Wokół placu ustawiono stragany, gdzie kupić było można najróżniejsze pamiątki i choć i tym razem Sasuke ostro protestował, i tak przegrał, został zaciągnięty pod stragany i zmuszony przez przyjaciela do oglądania pamiątek.
-A zobacz, zobacz, Sasuke, jaka skubana lampka! – wołał Naruto, szarpiąc Sasuke za ramię i wskazując mu lampkę w kształcie tej całej bogini, do której tu się modlili. – A zobacz, zobacz, obrazki! Może by tak kupić jeden na pamiątkę?!
            Naruto podskoczył do kolorowego stoiska pełnego obrazków przedstawiających panoramę miasta, świątynię i inne zabytki tego miejsca.
-Ojej, ten można by pokazać Sakurce – krzyknął, biorąc do ręki jedną z pocztówek na której uwiecznionych zostało kilka budynków. – Zobacz jakie ładne! Ładne, prawda?
-Ładne – przytaknął obojętnie Sasuke, nawet nie patrząc na pocztówkę.
-To kupię dwie takie, i dla sensei Kakashiego! – zawołał radośnie Naruto, jednak zaraz zmienił minkę. – Hmm, a może nie takie same? Co myślisz Sasuke, może wybrać dwie różne? Sasuke?
-Może być – odparł Sasuke, jednocześnie zagadywany przez jakieś dwie dziewczyny. Naruto zerknął na nie ukradkiem. Brunetka była nawet ładna, ubrana w niebieskie kimono, a ta ruda wydawała się zadziorna… może taka odpowiadałaby Sasuke? Naruto obrzucił ją spojrzeniem i stwierdził, że jest nawet ładna. Zapłacił szybko za pocztówki i podszedł do przyjaciela i tych dwóch ślicznotek.
-Hej – zagadnął, a one spojrzały na niego i uśmiechnęły się. – Jestem Naruto. Mam nadzieję, że Sasuke wam nie dogryzał – zaśmiał się, wymieniając uściski dłoni z dziewczynami.
-Mikoto – przedstawiła się ruda, a Sasuke zesztywniał na chwilę. Naruto obrzucił go szybkim, zaniepokojonym spojrzeniem. W końcu tak miała na imię jego matka.
-Yue – powiedziała brunetka, uśmiechając się do niego. Naruto jednak bardziej przejmował się Sasuke, na twarzy którego wreszcie coś zagrało. Uchiha nie lubił, kiedy wspominało się jego rodziców, imię tej rudej musiało mu coś przypomnieć. Naruto szarpnął go delikatnie za rękaw, a ten zerknął na niego. Uzumaki zrobił maślane oczka.
-Mamy w końcu wolne, weź przestań się tak nabzdyczać na wszystko, co? – poprosił. Sasuke westchnął i wywrócił oczyma.
-Nie nabzdyczam się – powiedział, a właściwie to warknął. Obie dziewczyny przyglądały im się, lekko zmieszane.
-A właśnie, że się nabzdyczasz, a ja tu przyszedłem, żeby się pobawić – powiedział oskarżycielsko, żeby Uchihę ruszyło sumienie. Ten westchnął ponownie.
-Dobra – burknął i zerknął na dwie dziewczyny, które wciąż stały przed nimi, przypatrując się im uważnie. – Przepraszamy was – powiedział, objął ramiona Naruto i odciągnął go od tych dwóch. Naruto był tak zszokowany, że dopiero po chwili zdołał wyrwać się z jego uścisku.
-Co ty wyprawiasz?! – wykrzyknął, spoglądając na niego ze złością. – Przecież obie były śliczne, a ta ruda tak się do ciebie wdzięczyła! A mi… mi podobała się brunetka – jęknął, oglądając się za siebie.
-Wybacz, ale nie mogłem – mruknął Sasuke, rozglądając się dookoła. – Masz te swoje pocztówki? Jak masz, to chodź, znajdziemy kapłankę, a potem się stąd zmyjemy…
-Miałeś się nie nabzdyczać, a tu wychodzi, że nici z dobrej zabawy tylko przez imię Mikoto – powiedział, a Uchiha zerknął na niego groźnie. – Dobra, dobra. Idziemy do Niko.
            Uchiha zaczął przepychać się przez tłum, a Naruto za nim, przepraszając wszystkich, których ten potrącił. Dopchali się jakoś do wielkiego pomnika tej całej bogini, gdzie zbudowano niewielkie podium, na którym stało coś w rodzaju ołtarza. Wszystko dookoła oświetlone było za pomocą świec. Koło tego ołtarza kręciła się Niko, wydając jakieś ostatnie polecania niższym kapłankom. Na ich widok przerwała i obróciła się ku nim. Ubrana była w olśniewającą biel, jej długie po łydki włosy zaplecione były w cieniutkie warkoczyki, na twarzy miała delikatny makijaż.
-Sasuke, Naruto! – wykrzyknęła na ich widok. Pocałowała w nadstawiony policzek najpierw Uchihę, a potem jego. – Witajcie. Ojej, cieszę się, że jesteście! Zaraz wszystko będzie gotowe, zobaczycie, że to naprawdę niesamowite! Chodźcie…
            Złapała ich za nadgarstki i pociągnęła w stronę jakiejś kapłanki, niosącej gdzieś pudło z białymi świecami. Niko zatrzymała ją i wyjęła dwie świece. Wręczyła je im.
-Podczas pierwszej modlitwy kapłanki będą roznosić płomień nadziei, od którego każdy musi zapalić swoją świecę – wytłumaczyła im. – A potem, o północy, w momencie, kiedy będzie bił dzwon – wskazała ręką na dzwonnicę przy świątyni, a oni spojrzeli na nią, następnie z powrotem na Niko – każdy powinien pomyśleć życzenie i zdmuchnąć płomień, by dym uniósł życzenie ku naszej bogini. I uwierzcie, one się spełniają! Naprawdę! – zawołała, widząc ich sceptyczne miny. – Jest jednak pewien haczyk, o którym wam powiem dopiero po modlitwie. Każdy jednak zna podpowiedź, nawet jest to napisane na świecy…
            Naruto obrócił swoją świecę w palcach, odnajdując srebrne litery wymalowane na białym wosku.
-Szczere serce – odczytał na głos. Niko przytaknęła.
-Tak, prośba do bogini musi pochodzić ze szczerego serca i tylko wtedy się spełni. Od ponad trzydziestu lat nikomu się nie udało, bo, jak mówiłam, tkwi tu pewien haczyk! Ale próbujcie! I pamiętajcie, że wszystko do nas wraca! – I to powiedziawszy, uścisnęła ich i uciekła. Wymienili zaskoczone spojrzenia, po czym zawrócili i stanęli sobie gdzieś pomiędzy ludźmi. Czekali kilkanaście minut, a potem na ołtarzu pojawiła się Niko. Stanęła przodem do ludzi i rozłożyła szeroko ramiona. Wśród tłumu zaległa cisza.
-Witajcie! – wykrzyknęła, a jej głos poniósł się echem nad placem. – Przyszliśmy tu w imię naszej pani, bogini Tatti, aby podziękować jej za rok, który upłynął i za pomyślność, która nas spotkała w owym czasie, oraz prosić ją o błogosławieństwo na nadchodzące dni! Nasza łaskawa bogini patrzy na nas okiem pełnym miłosierdzia i czuwa nad nami, gotowa w tę szczególną noc spełnić życzenia, które do niej poślemy wraz z ogniem i dymem z naszych świec! Zaczynajmy!
            Niko obróciła się, na podium weszło kilka kapłanek, które stanęły przodem do tłumu, zewsząd napłynęła spokojna muzyka i kapłanki zaczęły śpiewać, wznosząc modlitwy. Jednocześnie inne kapłanki, niosące małe, białe świece, wemknęły się miedzy ludzi, podpalając ich świeczki. Naruto i Sasuke stali, zasłuchani, a kiedy jedna z kapłanek do nich podeszła, zapalili od niej knoty swoich świeczek. Naruto zerknął na Sasuke, a on odwzajemnił spojrzenie, uśmiechając się lekko. Naruto również się uśmiechnął i obaj znów spojrzeli na Niko, która śpiewała najpiękniejszym z głosów w języku, którego nie znali, ale sens pieśni i tak był dla nich zrozumiały. I w pewnym momencie, kiedy każda ze znajdujących się na placu świec zapłonęła już jasnym ogniem nadziei, pieśń umilkła. Kapłanka obróciła się przodem do wiernych.
-Nadzieja na placu zapłonęła jasnym ogniem! – zawołała. – A z każdą minutą zbliża się Nowy Rok, który przynosi dla nas wszystkich nowe szanse! Szanse na spełnienie naszych marzeń, ambicji i najskrytszych próśb! Nasza miłosierna bogini pobłogosławiła ten dzień, czyniąc go nie tylko dniem powitania Nowego Roku, ale również i dniem, w którym my, jej wierne dzieci, możemy zanurzyć się w jej łasce i dostąpić cudu! Za chwilę uderzą dzwony, sygnalizujące nastanie Nowego Roku! Niech wasze serca się oczyszczą, a waszą modlitwę niech usłyszy sama bogini Tatti!
            Ponownie zaległa cisza, jednak nikt nie śmiał się odezwać. I wtedy uderzył dzwon, raz, drugi i kolejne…
            Naruto zacisnął powieki, zastanawiając się, czego mógłby sobie życzyć? Czego mu brakowało, czego pragnął, chciał… jednak zanim zdążył się nad tym zastanowić, przed jego oczyma pojawiła się inskrypcja z jego świecy. Szczere serce. I pytanie, jaka powinna być prośba płynąca ze szczerego serca? Nie powinna być ani obłudna, nie powinno to być nic świadczącego o chciwości czy zakłamaniu. Powinno to być życzenie niewinne i beztroskie. Niosące radość…
            Wszystko do nas wraca. Szczere serce. Wszystko wraca. Te słowa nie były bez znaczenia ani nie były przypadkowe. Jednak Uzumaki nie wiedział, co znaczą. Uchylił jedno oko i zerknął na Sasuke, który stał spokojnie i patrzył obojętnie na płomień swojej świecy. W Sasuke nie było nadziei, na pewno nie myślał o życzeniu. Dla niego to była zabawa, nie wierzył w coś takiego… Naruto był pewien, że o nic dla siebie nie prosi, nie wyglądało na to. Zamknął oczy. A jakby tak poprosić za niego?
            I nagle wszystkie furtki w jego głowie się otworzyły, a on pojął znaczenie słów ze świecy i rady kapłanki. Szczere serce nie może prosić o nic dla siebie. Szczerym sercem powinno się prosić o coś dla kogoś. Dla kogoś ważnego, komu chce się pomóc. I wtedy można mieć nadzieję, że dobry uczynek powróci do nas, bo wszystkie dobre uczynki zwracają się prędzej, czy później. Jednak jemu aż tak bardzo na powracającym szczęściu nie zależało, za to bardzo chciał zrobić coś dla przyjaciela. Dzwony biły, a w jego myślach formowało się życzenie:
            Żeby Sasuke zaznał szczęścia u boku takiej dziewczyny, jaką opisał. Żeby taka dziewczyna istniała, żeby pojawiła się w jego życiu, żeby się w niej zakochał, żeby wszystko było tak, jak sobie wymarzył, tak, jak to opisał. Żeby była ładna jak z Oiroke no Jutsu. Żeby była zabawna, tak, jak chciał. I miała zadziorny charakterek, ale była też dobra i współczująca. No i figlarna, malutka, pogodna… tak, jak mówił. Żeby Sasuke był w końcu szczęśliwy. O tak!
            I wtedy dzwony przestały bić.
-Niech nasze prośby uniosą się z dymem wprost do naszej bogini! – ryknęła Niko na cały plac. – Zdmuchnijcie świece! Powitajmy Nowy Rok!
            Naruto uchylił powieki i zdmuchnął swoją świecę, a wszędzie wokół niego wszyscy zrobili to samo. Na sekundę zapadła absolutna cisza, a potem zewsząd huknęły sztuczne ognie, rozświetlając niebo, a odgłos zachwytu i głośne wiwaty ogarnęły cały plac. Naruto spojrzał w niebo z zachwytem, a potem przeniósł spojrzenie na Sasuke. Uchiha również na niego patrzył, a że ludzie wokół nich zaczęli się ściskać i składać sobie życzenia, oni również się uścisnęli, prawie jak dwaj bracia.
-Wszystkiego najlepszego, stary draniu! – zawołał mu Naruto do ucha. – Oby ci się wszystko spełniło!
-I tobie! – odparł Sasuke, a potem puścili się i zaczęli składać życzenia ludziom wokół nich, wśród odgłosów wybuchających sztucznych ogni i niesamowitych śpiewów kapłanek. A potem była już tylko wielka impreza, by godnie uczcić nadchodzący rok. Z placu wszyscy poprzenosili się do pobliskich knajp. Oni dwaj wylądowali w jakimś barze z grupą shinobi z Wioski Piasku, którzy należeli do tej religii i rozpoznali w Naruto przyjaciela ich Kazekage. Pili razem i świętowali i Naruto doprawdy nie wiedział, jak potem wraz z Sasuke znaleźli się w pokoju, który wynajęli, ale to nie było ważne. Padł na swoje posłanie, spychając pod ścianę Uchihę, który się na nim uwalił i zasnął.

14 komentarzy:

  1. dziękuję, dziękuję, bardzo dziękuje.Po bardzo pracowitym dla mnie weekendzie - taka niespodzianka.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja jestem facetem i jak narazie opowiadanie podoba mi sie bardzo bardzo baaardzo...:) mam nadzieje ze dalej bedzie tak samo swietnie jak do tad ;3
    bardzo mnie ciekawi co z tego wynknie..przez mysl mi przeszlo ze Naruto zmieni sie w kobiete xD haha dzieki za wstawienie opowiadania kocham Cie normalnie :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojojoj, prosiłaś o komentarz pod każdą notką, więc niech Ci będzie. Wysilę się na tyle, by pozostawić chociażby jedno słowo xd taki obszerny prezent bez okazji zasługuje na nagrodę za pracę. A właśnie... podziwiam, naprawdę szczerze podziwiam, że w kilka dni potrafiłaś napisać 15 rozdziałów! Szacun. A co najważniejsze, znowu zapowiada się coś ciekawego. I zupełnie nie mam pojęcia o jaki "typ" opowiadania Ci chodzi, skoro nigdy czegoś takiego nie pisałaś. Oj, tym to mnie serio zaintrygowałaś do dalszego czytania!

    "-Chcesz być łysy? – zapytał. Naruto parsknął jeszcze większym śmiechem." <-- a ja sie zakrztusiłam herbatą xd

    Part 2, I'm coming!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestes cudowna :') to w jaki sposób wszystko opisujesz jest poprostu genialne , za kazdym razem czuje sie tak jak bym sama byla w opowiadaniu :') nie wiem jak mam Ci dziekowac za umilanie mi czasu :') Jestes wielka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapowiada się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jejejejej jesteś cudowna *całuje rączki*. Wiesz jaki szok przeżyłam widząc tyle rozdziałów na raz?! Dostałam palpitacji serca x_x a najlepsze jest to, że zabrałam się za czytanie przed klasówką z biologi...to był błąd :/
    No nic <3 dziękuuje baardzo za opowiadanie i lecę czytać resztę :D
    Pozdrowionka,
    Haru :>

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam, że na początku przeczytałam tylko ostatni rozdział, który nie za bardzo mi się spodobał. A to chyba z powodu, że obaj tatuśkowie wyszli ci, jak ...mamusie... Jednak, kiedy koleżanka powiedziała, że początek jest fajny, to wzięłam się w sobie i właśnie przeczytałam pierwszy rozdział. No i oczywiście żałuję, że moje pierwsze wrażenie było takie, a nie inne, gdyż znalazłam w nim dużo poczucia humoru, jak i innych twoich specjalności, które bardzo lubię :D "A co, będziesz nogi golił?" <-- wymiękam przy tym XD
    Nie martw się, że faceci nie będą tego chcieli czytać. Mojego Mprega przeczytało dwóch facetów, z czego jeden pozytywnie skomentował, a drugi przyznał mi pomysłowość na gg,więc z racji tego, że piszesz lepiej ode mnie, widzę tutaj pełno męskich osobników lubujących się w tym opku ;)
    Pozdrawiam serdecznie i lecę czytać pozostałe części.
    PS. Kiedy będzie kolejny rozdział w "Mój najlepszy przyjaciel"? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest napisany, ale wpierw chyba dodam "Czas nieba". właśnie męczę czwartą część tego opo. w ostateczności, jeśli się nie wyrobię z "Czasem..." to pojawi się właśnie "Mój najlepszy..."

      mnie osobiście w tym opowiadaniu rozwala Sasuke xD obdarzyłam go rozwalającym (przynajmniej dla mnie) przewrażliwieniem xD zabawnie było pisać coś takiego z takim Sasuke. podejrzewam, że nie każdemu może on odpowiadać, bo zrobiłam to wyłącznie dla własnej satysfakcji xD

      Usuń
  8. ZWARIOWAŁAŚ?!
    Całe nowe opowiadanie!? Ja tu mam lekcji od cholery, ale nie, znowu będę się musiała tłumaczyć przed panem od matmy, czemu nie zrobiłam zadanek.... Ehh...
    MPREG!? Czemu czuję, że Naruto obudzi się dziewczyną ;__; Matma nie ma szans, niestety. (Przepraszam Panie M. DD:) Dobra, już się uspokajam i wciągam dalej >DD

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajny rozdzialik,bardzo przyjemnie się go czytało. :3

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawe czy Drań serio sobie nic nie życzył... Nie rozumiem o co Ci chodzi ;-; opowiadanie jest normalne ;_;

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakim cudem oni spali w jednymłóżku majac w pokoju dwa?XD Dużo weny życzę/emi

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja się zastanawiam dlaczego trafiłam tutaj dopiero teraz??? Ponieważ piszesz cudnie ^.^
    Spadam czytać dalej i weny życzę :* buziaki/ emcia

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja ogółem nie przepadam za takimi "przesłodzonymi" opowiadaniami, ale postanowiłam sobie to przeczytać ponieważ lubie całą twoją twórczość, wiec myślę że mi się spodoba ^.^ lui-chan

    OdpowiedzUsuń