piątek, 15 lutego 2013

2. Spełnione życzenie



Naruto Uzumaki obudził się rankiem, albo raczej myślał, że rankiem i stoczył ze swojego łóżka, czując jednocześnie bardzo wiele rzeczy na raz. Przede wszystkim, czuł niesamowity ból głowy. Następnie, wraz z okropnym smakiem w ustach zarejestrował, że dodatkowo ma zupełnie zdrętwiały język i potwornie go suszy. Kolejną rzeczą było to, iż wydawało mu się, że słyszy wszystko, nawet to, jak trawa rośnie i że ten dźwięk jest… wkurwiający!
Te wszystkie rzeczy sprawiły, że został zupełnie ogłuszony. Czując się jakoś dziwnie nieproporcjonalnie, zebrał się z podłogi i trzymając się ściany, ruszył do łazienki. Potwornie, ale to potwornie chciało mu się szczać!
Dotarł jakoś na miejsce, odpiął rozporek i… i wrzasnął na całe gardło, ile tylko miał sił w płucach.
-Naruto?! – usłyszał krzyk wybudzonego ze snu Sasuke. Uzumaki był jednak shinobi i, mimo kaca, zareagował jak na shinobi przystało. Rzucił się w tempie natychmiastowym do drzwi, zatrzasnął je i zamknął na zasuwkę, zanim Uchiha zebrał się z łóżka. W następnej sekundzie rzucił się do wiszącego na ścianie lustra. Zdębiał.
-Naruto, co się stało? Naruto, to ty?! Naruto?! – Sasuke załomotał w drzwi.
-Nie wchodź tu! – krzyknął Naruto jakimś dziwnym głosem. Niby jego, ale nie jego. Łomotanie ustało.
-Naruto, co się stało z twoim głosem?! – zapytał zaniepokojony Uchiha.
-Nic! Zamknij się na chwilę! I przestań się drzeć! – odkrzyknął, a potem spojrzał w lustro. – Nie, nie, co się stało? – powiedział już cicho, a potem zaczął zdejmować ubrania, w których zasnął, aż znalazł się w samej bieliźnie.
            Jego ciało uległo transformacji, ale nie było to jutsu. Dla pewności złożył dłonie w odpowiednią pieczęć żeby je odwołać, ale nic się nie stało. To nie było Oiroke. Ale wyglądał jak podczas zamiany. Jeszcze raz zerknął w lustro i zobaczył swoją twarz, jednak mniejszą, ładniejszą, kobiecą. I swoje oczy, ale trochę większe, i swoje usta, ale pełniejsze, i włosy, takie same, ale długie, opadające kaskadami na ramiona, a potem zerknął na swoje ciało, ale to nie było jego normalne ciało, tylko ciało seksownej blondynki, w którą się czasem przemieniał. Ale to nie była technika!
            Łzy samoistnie zebrały mu się w oczach, a on, w samych bokserkach, w dodatku za dużych na niego, osunął się na podłogę, zrozpaczony. Nie miał pojęcia, co robić, był bezradny! I co teraz?! Co teraz?!
-Naruto, co się tam dzieje?! – dopytywał się Sasuke. – Jeśli ci niedobrze, to tym bardziej otwórz! – krzyknął Sasuke, a on zerknął na drzwi.
-Nie jest mi niedobrze, odczep się!
-To wyłaź, ja też potrzebuję do łazienki! Uzumaki!
            To przypomniało Naruto, że chciało mu się siusiu. Zerknął na sedes, aż w końcu podszedł do niego, ostrożnie zsunął z siebie bokserki i szybko na nim usiadł. Poczuł ulgę. To było łatwe, myślał, że będzie inaczej!
            Zerknął jeszcze raz na drzwi, a potem na siebie. Był dziewczyną. Miał duże piersi i… przełknął ślinę. Jak to możliwe? O co chodziło?
-Naruto! – ponaglił go Uchiha.
-Już, już! – odkrzyknął. Naciągnął bokserki, a potem założył na siebie swoją koszulkę, która opadła mu do kolan. O Kami-sama, skurczył się!
            Podszedł do drzwi i oparł o nie czoło.
-Sasukeee – jęknął płaczliwie.
-Co? – zapytał brunet z drugiej strony.
-Bo… bo ja mam pewien problem… nie wiem, co się dzieje…
-Jakiej natury jest ten problem? – zapytał Uchiha rzeczowym tonem. Naru zastanowił się.
-Eeee… chyba płciowej? – Nie miał pojęcia, jak to wyrazić.
-Płciowej? – zdziwił się Uchiha. – A nie seksualnej? Naruto, będziesz mógł sobie dogadzać później do woli, tylko daj mi się wyszczać!
            Naruto nabrał powietrza z oburzenia.
-Ty zboczeńcu! – ryknął, dotknięty. – Wy, faceci, myślicie tylko o jednym! Ja mam prawdziwy proble…
            Zatkał sobie dłonią usta. Te słowa same popłynęły, dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że gada zupełnie jak baba. Uchiha po drugiej stronie zamilkł.
-Naruto, wszystko z tobą dobrze? – zapytał po krótkiej chwili. – To był żart. Stało się coś, Uzumaki?
            Naruto jęknął. Jak miał się tak pokazać przyjacielowi?
-B-będziesz się śmiał – chlipnął, dłońmi wycierając łzy z twarzy.
-Naruto, czy ty… płaczesz? – zdumiał się Uchiha.
-Tak, draniu! Co ja mam teraz zrobić, no?! – Tupnął nogą. – Co ja mam zrobić?!
-Naruto, otwórz mi natychmiast, z tobą coś jest nie tak – nakazał mu Uchiha. – Otwieraj, ale już, bo wyważę drzwi!
            Naruto, wciąż chlipiąc, wyciągnął rękę i przesunął zasuwkę. Uchiha z rozmachem otworzył drzwi i chciał wpaść do łazienki, ale na widok Naruto, stojącego bezradnie w za dużej na siebie, czarnej podkoszulce, usilnie starającego się nie ryczeć na cały głos, zamarł w pół kroku i rozdziawił gębę ze zdumienia.
-No co się tak patrzysz?! – zawołał Naruto, z trudem panując nad głosem. – Ja nie wiem, co się stało!!!
            To powiedziawszy, rozryczał się na dobre i opadł na kolana. Uchiha stał nad nim i przyglądał mu się w oszołomieniu.
-To ma być żart? – zapytał w końcu po chwili. Naru podniósł głowę i spojrzał na niego zapłakanymi oczyma.
-A wyglądam, jakbym żartował?! – krzyknął. – Zupełnie nie wiem, co się stało?! Taki się obudziłem! W dodatku… w- w dodatku nie mogę… z-zapanować n-nad sobą!
            Uchiha przysunął się do niego i ukląkł przed nim.
-To technika? Twoje Oiroke? – zapytał, przyglądając mu się.
-W-właśnie nie! Ja… ja nie mogę tego odwołać! – powiedział, ścierając łzy z twarzy. – Nawet za-zachowuję się jak baba! Nie mogę przes-przestać płakać! – wyrzucił z siebie. Uchiha wyciągnął rękę, a Naruto cofnął się natychmiast. – Nie dotykaj mnie! Trzeba coś wymyślić, ja nie chcę taki być!
            Uchiha potarł się po twarzy, zastanawiając się, jak rozwiązać ten dziwny problem. W końcu spojrzał na zapłakanego Naruto.
-Idź do pokoju i zaczekaj tam – powiedział. – Daj mi chwilę na ogarnięcie się, potem ty się wykąpiesz i razem pójdziemy do Niko, dobrze? – Naruto przytaknął, ocierając mokrą twarz. – I nie płacz już, wszystko będzie dobrze. Dowiemy się co się stało i to odwrócimy.
            Naru przytaknął po raz drugi i zebrał się z podłogi. Złapał za zsuwające mu się z bioder bokserki i poszedł do pokoju. Usiadł na swoim łóżku, podkulając kolana pod brodę. Sasuke zabrał kilka niezbędnych mu do ogarnięcia się rzeczy ze swojego plecaka i zniknął w łazience na niecałe dziesięć minut, lecz gdy wyszedł, wyglądał już nienagannie, jak zawsze. Zupełnie tak, jakby wczoraj nie spił się z nim do nieprzytomności. Naruto zabrał swój plecak i teraz on poszedł do łazienki, przytrzymując bokserki. Wszedł pod prysznic i wykąpał się, a potem porządnie wymył zęby. Na koniec jednak, kiedy przyszło do ubierania się, coś zrozumiał. Owinął się w ręcznik i wyszedł. Uchiha spojrzał na niego zdumiony, kiedy ten stanął przed nim w samym ręczniku, skubiąc z zakłopotaniem trzymaną przez siebie portmonetkę w kształcie żaby.
-Co jest? – zapytał Uchiha, mierząc go spojrzeniem. Pod wpływem tego wzroku Naruto zarumienił się.
-M-musisz mi wyświadczyć przysługę – powiedział, a Uchiha zmarszczył brwi. – Bo… wszystkie moje rzeczy są… na mnie za duże. Potrzebuję jakiegoś ubrania. Musisz iść do jakiegoś najbliższego sklepu i mi coś kupić.
            Rzucił Sasuke swoje pieniądze, a ten złapał portmonetkę. Naruto spojrzał an niego błagalnie.
-Dobrze, co to ma być?
-Bielizna i coś do ubrania się – odpowiedział Naruto z zakłopotaniem.
-Nie znam rozmiaru – powiedział Sasuke, zakładając buty.
-Problem w tym, że ja też nie. Przyjrzyj się i kup coś na oko – Naruto obrócił się dookoła. Sasuke zmierzył go spojrzeniem.
-Masz chyba teraz z metr sześćdziesiąt… - powiedział w zamyśleniu, położył rękę na głowie Uzumakiego i poczochrał. Naruto odtrącił jego dłoń z wściekłością.
-Przestań się ze mnie nabijać, tylko idź! Nie będę dłużej paradował przed tobą w ręczniku!
            Sasuke zaśmiał się dość wrednie i wyszedł, zanim Naruto zdążył zdzielić go w głowę. Uzumaki został sam. Przytrzymując nieszczęsny ręcznik, zaczął krążyć niecierpliwie po pokoju. Nie miał pojęcia, jak mogło się to stać?! Czy to dowcip? Jeśli tak, no to bardzo śmieszny, do cholery! Naprawdę, świetnie się ubawił, nie ma co! A jeśli nie dowcip… to co w takim razie się stało, że tak wygląda?
            Był pewien, że nie wykonywał wczoraj swojej techniki. Był też pewien, że był facetem, kiedy kładł się spać. Co prawda nie pamiętał wszystkiego, co wydarzyło się ubiegłego dnia, ale na pewno nie zamieniał się wczoraj w kobietę!
            Myśląc nad tym wygrzebał sobie z plecaka butelkę wody i wypił połowę jej zawartości. Nadal czuł się słabo po wczorajszym chlaniu, ale zepchnął to na drugi plan. Najważniejsze było jego ciało, które teraz było jakby nie jego. Spojrzał w dół. Nie mógł znieść myśli, że ma… że ma… kobiece atrybuty i nie może powrócić do tych męskich. Co się, do cholery, wydarzyło?!
            Drzwi nagle otworzyły się i w wejściu do pokoju stanął Sasuke, z jakąś papierową torbą w dłoni. No, przynajmniej na niego można było liczyć! Nie dość, że przystojny, to jeszcze zaradny, pomyślał, patrząc, jak Sasuke ściąga buty. Uwinął się raz-dwa. Taki facet to skarb…
            Naruto nagle zdał sobie strawę, o czym pomyślał i zakrztusił się własną śliną. Sasuke doskoczył do niego w momencie i poklepał go po plecach, żeby się nie udławił.
-W porządku? – zapytał.
-Ta… - wychrypiał Naruto. – Masz?
-Proszę. – Podał mu papierową torbę. – Trafiłem na rozgarniętą ekspedientkę. Wystarczyło, że mniej więcej określiłem twój wzrost i obecne kształty… – Naruto zaczerwienił się gwałtownie – i zaraz wiedziała, o co mi chodzi.
            Naruto skinął głową i poszedł ubrać się do łazienki. Uchiha kupił mu białą bieliznę, zwykłe, czarne spodnie i koszulkę na krótki rękaw o błękitnym kolorze. Naruto ubrał się szybko, a potem wyszedł i spojrzał na czekającego na niego Sasuke.
-Idziemy do Niko – zarządził, a potem podszedł do drzwi i ubrał buty. Okazały się za duże, ale miał to gdzieś. Jakoś obaj o butach nie pomyśleli.
            Wyszli z pokoju i czym prędzej skierowali się do świątyni. Naruto mamrotał przekleństwa pod nosem, Sasuke szedł obok niego, milcząc i mu się przyglądając. Uzumaki był wściekły. Jakkolwiek to się stało, ktokolwiek mu to zrobił… zapłaci za to!
-Naruto – odezwał się w pewnym momencie Uchiha, a Uzumaki spojrzał na niego.
-Tak? – spytał.
-O co ty wczoraj poprosiłeś podczas modlitwy? – zapytał poważnie, patrząc mu w oczy. Naruto nagle stanął jak wryty, gdy dotarło do niego to, co powiedział Sasuke. Życzenie! No tak!
            Ale przecież on nie prosił o to, by zamienić się w dziewczynę, tylko o to, by w życiu Sasuke pojawiła się taka dziewczyna, jaką ten opisał! Nie miał zamiaru samemu stawać się taką panną, nigdy w życiu! Złapał się za głowę.
-Cholera jasna! – ryknął na całą ulicę. Sasuke nachylił się nad nim.
-To jak, o co prosiłeś? – dopytywał się Uchiha.
-Nie twój interes! – opieprzył go Naruto. – Lepiej czym prędzej chodźmy do Niko!
            Sasuke tylko zmarszczył brwi z niezadowolenia, ale odpuścił i przyspieszył tak, że Naruto, dużo niższy, musiał za nim praktycznie biec. Irytowało go to, więc w końcu złapał Uchihę za ramię.
-Zwolnij! – wysapał. – Ja nie idę tak szybko!
            Sasuke nic nie odpowiedział, tylko zwolnił nieco i tak, we dwóch, dotarli do świątyni i poprosili jedną z niższych kapłanek, by przywołała Niko. Kazano im zaczekać w przedsionku.
-No nareszcie, już miałam po was posłać! – Po krótkiej chwili na miejscu pojawiła się główna kapłanka. Słyszeli jej głos, gdy zmierzała w stronę miejsca, w którym czekali. – Życzenie Naruto zostało wysłuchane, choć pewnie… - Zamarła nagle, wyłoniwszy się zza drzwi i ujrzawszy ich dwóch. Wlepiła oczy w Uzumakiego - …nic o tym nie wie – dokończyła ciszej. Sasuke odchrząknął.
-Zdaje mi się, że wie – powiedział. – Nie chce się przyznać, co to było za życzenie. Ale ty chyba znasz jego treść, tak?
            Naruto wlepił w Niko błagalne oczy. Jeśli wiedziała i powie to głośno, to będzie klapa! Przecież Sasuke nie mógł się dowiedzieć, że Uzumaki prosił o dziewczynę dla niego i w dodatku sam się nią stał! Niko przyglądała mu się przez chwilę.
-Oczywiście, że znam. Moja bogini mnie oświeciła dziś rano i pozwoliła mi poznać treść jedynego spełnionego życzenia, ale… nie przypuszczałam, że… - zawahała się, bo Naruto jęknął, wytrzeszczając na nią oczy. – Proszę, chodźcie za mną.
            Obróciła się, odchodząc, a oni podążyli za nią. Naruto miał nadzieję, że szybko się to skończy. Że Niko zaraz mu wytłumaczy, jak odwołać życzenie i on wróci do pokoju już w swojej normalnej postaci. Kapłanka wprowadziła ich do świątyni, a potem wraz z nimi zbliżyła się do ołtarza.
-Sasuke, usiądź sobie w ławce i zaczekaj, ja muszę najpierw porozmawiać z Naruto – powiedziała głośno Niko i skinęła na Uzumakiego. Ten zerknął na Sasuke z lekką obawą, zastanawiając się, czy będzie zły, że go zostawiają. Sasuke jednak skinął mu głową i usiadł na ławce, przybierając obojętną minę. Naruto odkiwnął mu i poszedł za oddalającą się kapłanką. Weszli do jakiegoś pomieszczenia za ołtarzem.
-Kiedy dziś rano bogini zesłała mi treść twojego życzenia, bardzo mnie ona zdumiała – mówiła Niko, prowadząc go jakimś korytarzem. – Wiedziałam, że to twoje życzenie tylko dlatego, że w jego treści pojawiło się imię Sasuke. Jesteś niesamowity, Naruto! – wykrzyknęła nagle, otwierając drzwi do jakiejś komnaty. Weszli razem do pokoju pełnego skrzyń.
-Ja? – dziwił się Naruto.
-Tak. – Kapłanka zamknęła drzwi. – Mówiłam wam o haczyku, pamiętasz? Ten haczyk polegał na tym, że życzenie nie może przynieść korzyści tobie, że to musi być życzenie bezinteresowne i wtedy się spełni. Zrozumiałeś to natychmiast i z czysty sercem poprosiłeś nie o szczęście dla siebie, lecz o miłość i szczęście dla przyjaciela. Nigdy bym się nie spodziewała, że jesteś taki szlachetny. Na placu było prawie dziesięć tysięcy wiernych i tylko ty jeden na to wpadłeś!
            Pokręciła głową, przyglądając mu się. Jęknął i oklapł na jedną ze skrzyń.
-Ale to nie tak miało być! – wykrzyknął. – Skoro znasz to życzenie, to powinnaś wiedzieć, że wcale nie prosiłem o to, by się zamienić w laskę dla Uchihy, tylko o to, by on taką znalazł! To różnica! Ja nie chcę być kobietą! I nie chcę mieć absolutnie nic wspólnego z tym zimnym draniem! – zawołał zrozpaczony. Niko przyglądała mu się chwilę.
-Nieznane są zamiary bogini… - szepnęła kapłanka. – Ale wiem jedno, Naruto… prosiłeś o kobietę o określonym charakterze… skąd wiedziałeś, jaka ma być?
-Sasu mi mówił, jakie mu się podobają – wyjaśnił, nie mając pojęcia, do czego kapłanka zmierza. – Rozmawialiśmy o dziewczynach i opisywał dziewczynę o idealnym charakterze, więc ja tylko powtórzyłem te cechy…
-Rozumiem – przytaknęła kapłanka i kucnęła przed nim. – Przez całą podróż was obserwowałam. Ciebie i jego. Widzisz… Sasuke, wymieniając te cechy, chyba nie zdawał sobie sprawy z tego, co mówił, a i ty chyba nie zwróciłeś na to uwagi. Bo… te cechy są takie, jak twoje cechy…
-Słucham?! – wykrzyknął Naruto, prawie zrywając się z miejsca. Kapłanka złapała go za dłonie.
-Widzisz… – powiedziała bardzo delikatnie. – Wy jesteście naprawdę dobrymi przyjaciółmi i świetnie się dogadujecie. Sasuke jest przy tobie inny i chyba podświadomie chciałby, by jego dziewczyna miała takie cechy, jak ty, bo to z tobą czuje się najlepiej – mówiła to, patrząc prosto w szeroko otwarte oczy Naruto. – W dodatku poprosiłeś, by miała ciało jak jakieś jutsu…?
-Tak, jak moje Oiroke… - jęknął.
-Co to za technika? – zapytała kapłanka. Uzumaki zaczerwienił się lekko.
-Oj, to taka głupia technika, aż mi wstyd. To strasznie zboczone, nie wiem, co ja miałem w głowie! Zamieniałem się w nagą dziewczynę… to był żart, ale nie wydaje mi się teraz śmieszny…
-No więc Naruto, już rozumiesz? – zapytała kapłanka, a on spojrzał na nią żałośnie.
-Poprosiłem o dziewczynę, która będzie miała moje ciało jak podczas zamiany przy Oiroke no Jutsu i z moim charakterem i…
-I bogini uznała, że to ciebie należy przemienić – przytaknęła kapłanka. Po policzkach Naruto spłynęły łzy.
-A-ale dlaczego?! – chlipnął.
-Nie mam pojęcia, Naruto. Wiedz jednak, że bogini nie zapomni o tobie, bo masz szlachetne i czyste serce. Jestem pewna, że splot wydarzeń doprowadzi i do twojego szczęścia, bo ono zawsze wraca do kogoś, kto z czystym sercem jest w stanie wyrzec się czegoś dla siebie w imię czegoś dla innej osoby. Rozumiesz?
            Naruto przytaknął, wycierając twarz. Czuł się jak fontanna. Najmniejsza głupota doprowadzała go do łez, których nie umiał powstrzymać. Czuł się dziwnie roztrojony. Niko pogłaskała go po policzku.
-Wszystko będzie dobrze – szepnęła.
-Wiem, bo… bo ty to teraz odwołasz, tak? – zapytał Naruto. – Odwołasz, nie?
            Kapłanka przyglądała mu się chwilę.
-Naruto…
-O-odwołasz, prawda? Nie zostanę taki, nie? Umiesz to, umiesz, powiedz, że umiesz!
            Niko westchnęła.
-Umiem – powiedziała, a on odetchnął z ulgą.
-To zrób to, byle szybko, bo już mam dość tego ciała! – zawołał, ale Niko pokręciła głową.
-To nie tak, Naruto. Umiem to odwołać, ale nie mogę zrobić tego w każdej chwili. Widzisz, mogę to zrobić tylko w szczególną noc w roku…
-J-jak to? – spytał zdumiony Naruto.
-Widzisz, żeby odwołać życzenie, będziesz musiał poczekać do święta naszej bogini, które odbędzie się za pół roku…
-CO?! – wydarł się Naruto, zrywając się z miejsca i wyrywając dłonie z jej uścisku. – Jak to, za pół roku?! Jaja sobie ze mnie robisz?! Mam w tym babskim ciele wytrzymać tyle czasu?!
            Kapłanka patrzyła na niego smutno.
-Przykro mi, ale takie są zasady. Aby anulować życzenie muszę poprosić o to boginię w jakimś specjalnym czasie, a jej następne święto jest w czerwcu.
            Naruto osunął się na skrzynię, zasłaniając twarz dłońmi. Cały dygotał.
-A-ale ja nie chcę! – chlipnął. – Ja nie chcę taki być! Nie chcę!
-Przykro mi, Naruto. Zaczekaj tu i dojdź do siebie. Przyślę tu po ciebie kapłanki, które zabiorą cię do łaźni i ogarną trochę, bo wyglądasz jak nieszczęście. Zaczekaj tu. Ja pójdę do Sasuke i porozmawiam z nim.
            Naruto pokiwał głową, ukrywając twarz w dłoniach. Było mu obojętne, co Niko powie Sasuke. Naruto był załamany, a wszystko przez to, że chciał być szlachetny i pomóc! Ale co to za pomoc, skoro sam cierpiał?! Nie chciał zostać dziewczyną i kropka! To nie tak miało być! Myślał, że wyprosi dla Sasuke odpowiednią pannę, a nie, że sam się nią stanie! Przecież na pewno gdzieś na świecie była taka dziewczyna, tylko Uchiha nie mógł jej spotkać. Czy bogini nie mogła sprawić, by Sasuke, dajmy na to, dostał misję w której miałby ją uratować lub coś?! Byłoby to takie romantyczne i on nie musiałby się zmieniać! Co to w ogóle za cyrk?! Przecież on jest facetem! Jemu podobają się kobiety! Uchiha i tak nie zazna z nim szczęścia, bo obaj nie byli gejami! Co to za pomysł, by przemieniać go w laskę?! Jak on teraz wróci do wioski?!
            Rozpaczał tak kilkanaście minut, aż pojawiły się służące Niko i zabrały go stamtąd. Nie patrzył, gdzie go prowadzą. W pewnym momencie po prostu wyszli na jakiś bardzo ładny, jasny korytarz, a potem jedna z nich otworzyła przed nim drzwi. Znalazł się w łaźni dla kobiet. Wewnątrz unosiła się para i miły, kwiatowy zapach. W podłodze mieściły się dwa baseny, okna wychodziły na wspaniały ogród. Obojętnym wzrokiem powiódł po kilkunastu nagich kobietach, które znajdowały się w środku. Ten widok w ogóle go nie ruszał. Pozwolił się rozebrać, nie czując większego wstydu. Jego towarzyszki również pozbyły się odzienia.
            Razem poszli się wykąpać. Potem kapłanki zafundowały mu wiele licznych kuracji. Odprężył się i pozwolił na wszystko… na masaże, peelingi, maseczki, depilowanie nóg i okolic bikini, manikiur, pedikiur, nawet brwi mu wyskubały! Musiał przyznać, że po tym wszystkim poczuł się lepiej, oj, zdecydowanie lepiej. Następnie udali się do sąsiedniej komnaty, gdzie został ubrany w białą sukienkę i obdarowany kilkoma rzeczami na zmianę, bo przecież nie posiadał kobiecych ubrań. Kiedy wracał do Sasuke, czuł się dziwnie, ale jednocześnie był z siebie zadowolony. Nie miał pojęcia, ile czasu spędził wśród kapłanek i trochę się bał, że Uchiha będzie zły o ten stracony czas. Za oknami robiło się już ciemno, w końcu chyba obudzili się grubo po południu.
            Kapłanki nie poprowadziły go jednak do świątyni, tylko do jakiejś komnaty. Kiedy otworzyły przed nim drzwi, zastał siedzących przy stole i popijających herbatę Niko i Sasuke, we dwoje, samych, w jakiejś komnacie… Poczuł nagłą furię! Ten dupek! Jak on śmiał pić sobie herbatkę z tą mizdrzącą się do niego od początku misji Niko kiedy on, Naruto, przeżywa takie coś! Co za drań! No i w dodatku przecież ta cała Niko nie była wcale taka śliczna! Te jej kudły i na pewno miała cellulit na tym swoim stanowczo za dużym tyłku!
            Wszedł do komnaty, słysząc, jak zamykają się za nim drzwi.
-Dobrze się bawisz? – zagadnął Uchihę, nie mogąc pohamować złości. Ten spojrzał na niego zdziwiony.
-Na-Naruto, to ty? – zapytał, patrząc na niego z wytrzeszczonymi oczyma.
-Nie, nie ja! – warknął. – Oczywiście, że ja! A niby kto?!
-Nie wiem, ale wyglądasz… - Uchiha zawahał się, patrząc na niego w zdumieniu. – Inaczej… - wymamrotał w końcu.
-No jasne, geniuszu! Jeśli nie zauważyłeś, JESTEM KOBIETĄ! – ryknął, teraz już naprawdę wściekły. Uchiha poczerwieniał lekko.
-Nie da się nie zauważyć – mruknął, zawieszając spojrzenie na dekolcie jego sukienki.
-Tyyyy!!! – zaczął, jednak przerwało mu chrząkanie. Obaj zerknęli na Niko.
-Wytłumaczyłam już Sasuke, że aby odwołać życzenie, należy poczekać do czerwca i mniej-więcej wytłumaczyłam mu, dlaczego stałeś się kobietą. – Naruto popatrzył na nią zdumiony, ale posłała mu uspokajające spojrzenie, więc zrozumiał, że nie powiedziała Sasuke wszystkiego. I dobrze. Naruto odetchnął, czując do niej odrobinę większą sympatię, ale wciąż jej do końca nie lubił. Położył trzymane przez siebie rzeczy na stoliku.
-Nie podoba mi się to, nie chcę czekać pół roku! – wykrzyknął. Niko posłała mu współczujące spojrzenie.
-Przykro mi, Naruto, ale nie potrafię ci pomóc. Moja moc tak daleko nie sięga. Nie mam wpływu na decyzję bogini.
            Jęknął i spojrzał na Sasuke.
-Jak ja się tak pokażę w wiosce?! – zapytał. Uchiha popatrzył na niego.
-Będziesz musiał, nie ma wyjścia. Jutro z samego rana wyruszymy i po jutrze dotrzemy już na miejsce. Dziękujemy ci Niko za pomoc, mam nadzieję, że za pół roku się spotkamy, by odmienić Naruto – powiedział, wstając. Kapłanka wyciągnęła do niego dłoń, a on ucałował jej palce. Naruto, wściekły, zazgrzytał zębami i gdy tylko Uchiha się wyprostował, wcisnął mu w ręce swoje nowe ubrania.
-Masz, nieś! Przydaj się na coś! – fuknął, odwracając się do niego tyłem. Niko zaśmiała się dźwięcznie.
-Do zobaczenia, Naruto. Wiedz, że ja uważam cię za przyjaciółkę!
            Naruto zerknął na nią jednym okiem. Uśmiechała się do niego. Odetchnął przez nos.
-Tak, ja ciebie też. Dziękuję za pomoc. Spotkamy się za pół roku, Niko.
            Uchiha westchnął, kręcąc głową, na co obie zaśmiały się głośno. Niko odprowadziła ich do drzwi i wytłumaczyła, w którą stronę do wyjścia. Naruto wymienił z nią kilka buziaków w policzki, jeszcze raz się pożegnał, zapewnił o przyjaźni i że ją odwiedzi, potem jeszcze podziękował, znów wymieniły buziaki, ale nie zdążył jeszcze raz umówić się z nią na spotkanie, bo Sasuke już od nich odchodził, mamrocząc coś tam pod nosem. Pobiegł za nim, zdumiony, że tak dobrze mu się chodzi w butach na obcasach.
-Nie taka zła ta Niko – stwierdził, poprawiając włosy i spoglądając na Sasuke. Ten patrzył na niego cały czas.
-Może i nie, nie mam pojęcia – powiedział. – Nie mogę się do ciebie przyzwyczaić, niby to ty, ale zachowujesz się inaczej.
-Zachowuję się inaczej? – zdumiał się Naruto. – Naprawdę?
-Nie zauważyłeś? – zapytał Sasuke. – Zachowujesz się jak… dziewczyna – wyrzucił z siebie w końcu z lekką obawą w głosie, obserwując go uważnie. Naruto zaśmiał się.
-Jestem przecież dziew… - urwał, zdając sobie sprawę z tego, co powiedział. Zakrył dłonią usta i wytrzeszczył oczy. W końcu jęknął i je odsłonił. – To zmieniło nie tylko moje ciało – wyszeptał cicho. Sasuke skinął głową i nic nie powiedział. Wyszli ze świątyni i odnaleźli drogę prowadzącą do hotelu.
-Sasuke – odezwał się nagle Naruto gdzieś w połowie drogi. Ten spojrzał na niego.
-Tak? – zapytał.
-Co ci powiedziała Niko, kiedy na mnie czekaliście? O moim życzeniu?
            Uchiha wzruszył ramionami.
-W sumie nic – rzekł. – Że odgadłeś, na czym polegał haczyk, ale wymyślając życzenie użyłeś niewłaściwych słów i że przewrotnie się spełniło, bo co innego chciałeś, a co innego wyszło. A co? Chcesz mi powiedzieć, jak brzmiało?
-Nie! – zaprotestował szybko Naruto. – Niko dobrze ci to wyjaśniła!
-Ale co ty musiałeś pomyśleć, że stało się coś takiego?
-Ja… - zawahał się, nie mając pojęcia, jak się wykręcić. – Ja po prostu użyłem złych słów i przez to wszystko wyszło na odwrót!
            Potrząsnął głową, żeby pozbyć się łez napływających mu do oczu. Dotarli do hotelu i wspięli się na górę, do pokoju. Tam Naruto oklapł na łóżko, patrząc na swoje wypielęgnowane dłonie. Miał pomalowane na niebiesko paznokcie. Uchiha położył jego nowe ubrania na jego poduszce. Już miał odejść, kiedy nagle brzuch Naruto zaburczał głośno. Uzumaki speszył się trochę.
-Chyba jestem głodna – jęknął. – Przez cały dzień nic nie jadłam…
-Przynieść ci coś z baru na dole? – zaoferował się Uchiha, a ona przytaknęła. – Na co masz ochotę?
-Na rybę – odparła. Sasuke skinął głową i wyszedł, a Naru rozsiadła się wygodnie na swoim łóżku, wymachując nogami. W końcu wstała i zaczęła krążyć po pokoju, nie zdążył jednak wychodzić swojego zdenerwowania, bo wrócił Sasuke z kolacją. Usiedli przy stole i zabrali się za jedzenie.
-Co ci się stało, że jesteś taki miły? – zapytała go Naru, a ten wzruszył ramionami.
-Nie wiem, może nie zauważyłaś, ale sprawiasz wrażenie totalnie bezradnej – powiedział, patrząc na nią. Zmarszczyła nos ze złości. – Tylko nie złość się na mnie – od razu odgadł jej nastrój – nie mam pojęcia, jak mówić! Zauważyłaś czy zauważyłeś…
-Zauważyłaś! – warknęła. – Ale nie o to mi chodzi! Nie jestem bezradna, po prostu… och! Jesteś okropny i już!
            Wydęła policzki i odwróciła od niego głowę. Westchnął i do końca jedli już tylko w milczeniu. Potem Naru poszła się wykąpać, a że jej stare koszulki były idealne na piżamę, ubrała się w jedną z nich do spania i wróciła do pokoju. Tam zastała Sasuke, siedzącego na swoim łóżku w samych bokserkach i bawiącego się butelką z szamponem. Zatrzymała się na ten widok.
-Ł-łazienka już wolna – powiedziała cicho. Uchiha zerknął na nią, wstał, a potem podszedł. Cofnęła się odruchowo o krok do tyłu.
-Jesteś na mnie zła? – zapytał, przyglądając jej się uważnie.
-Zła, niby dlaczego? – zdziwiła się, starając się patrzeć mu w twarz, a nie… niżej. Skubany, był taki wysoki, że musiała zadrzeć głowę.
-No nie wiem, nie zachowujesz się jak stary Naruto, więc próbuję się jakoś dostosować, żebyś się do tego wszystkiego… - Ogarnął ruchem ręki jej postać – jakoś przyzwyczaiła.
-Po prostu nie mogę wziąć się w garść przez to wszystko, bo ten Naruto… ten stary Naruto, ucieka mi jak woda przez palce… - wyszeptała. – Ja… muszę się do tego wszystkiego przyzwyczaić. Potrzebuję pomyśleć, a wcześniej nie miałam czasu…
-Rozumiem – powiedział Uchiha i delikatnie pogłaskał ją po głowie. – Połóż się i prześpij z tym. Rano ruszamy.
            Skinęła głową i kiedy Sasuke zniknął za drzwiami łazienki, wdrapała się na swoje łóżko i okryła kołdrą. Zasnęła natychmiast i nie usłyszała już, kiedy Sasuke wrócił z łazienki.

7 komentarzy:

  1. No to jaja! Naruto przemieniony w kobietę! Coś tak czułam, że to życzenie się tak skończy, ale wolałam nie wykrakać xd ach i mam już pewne podejrzenie, co do tekstów, których nigdy nie pisałaś. Czyby chodziło o opis aktu miłości ze strony kobiety, miast faceta?

    No cóż, przyznaję, że fajnie opisałaś psychikę kobiety poprzez reakcje Uzumakiego. Roztrzęsiona, płacząca bez powodu, uważająca, że problemy można "wychodzić" - o tak, sztampowe zachowanie naszej płci! I oczywiście rozwaliła mnie scena, kiedy to Naruto starał się patrzeć Sasuke w twarz, zamiast... niżej ^^

    A i gdzieś tam w rozmowie z kapłanką Ci się trochę pomerdało. Raz pisałaś, że następne spotkanie za pół roku, raz, że za rok.. wymaga korekty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. dzięki, jutro to sprawdzę xD bo widzisz, te trzy pierwsze rozdziały powstały dawno temu, a zmieniłam koncepcję i przeprawiałam z roku, na pół roku i musiałem gdzieś przegapić jakiś moment xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Hhahaha wiedzialem ze tak bedzie! :D ale fajnie jest ;3 cos innego...haha a ja juz widze czule strony Sasuke co do Naruto..co do pomerdania tez zauwazylem ale to nic strasznego :3 da sie przezyc

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomysł Ci wyszedł zajebisty ^^ jesteś cudowna c:

    OdpowiedzUsuń
  5. Czuję... się... dziwnie...
    A nie mógłby na czas pokazywania się w wiosce użyć... eee.... odwrotnego oiroke? Takie tam zaraz histerie.... Ale w końcu jest babą, mamy prawo histeryzować o.o
    AAA dziwnie mi. Nie dość, że zmienił się w dziewczynę, to ten charakter i żeński rodzajnik.... Trochę jak nie Sasunaru D: Co ty tam znowuż wymyśliłaś....

    OdpowiedzUsuń
  6. Nieźle się zdziwiłam jak przeczytałam że Naruto zamienił się w dziewczynę,ale rozdział jest interesujący więc lecę czytać dalej. :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiedziałam że tak będzie! Wiedziałam! :D Dalej nie rozumiem.. Normalne opowiadanie ^_-

    OdpowiedzUsuń