piątek, 8 marca 2013

19. Wioska



dobra, wiem, miał być "Czas nieba", ale nie ma xD nie mam czasu go skończyć, a ten rozdział napisałam już jakiś czas temu, więc proszę. nie sprawdzam go, jeśli będą jakieś błędy, to mówi się trudno ^^
mam nadzieję, że czymś nowym dodanym do akurat TEGO opowiadania udobrucham tych, którzy czekają na nową notkę "Czasu..." 
zapraszam do czytania:


              Szedł jakieś trzy kroki za mną, więc nie mogłem obserwować jego twarzy. Mury Konohy rosły przed nami z każdą chwilą, lecz Naruto nie chciał iść szybciej, twierdził, że jest zmęczony. Zastanawiałem się, czy wciąż mi nie ufa? Od śniadania, podczas którego kazał mi o sobie zapomnieć, nie odezwaliśmy się do siebie nawet słowem. On mnie nie rozumiał, ja nie potrafiłem zrozumieć, czemu jego uczucie do mnie nie przetrwało.
              Przed nami pojawiła się już całkiem wyraźna, szeroko otwarta brama wioski. Za nią dostrzegłem kilka pojedynczych osób. Obejrzałem się na Naruto, spostrzegając, jak bardzo jest zdenerwowany. Westchnąłem. Chyba to ja musiałem przełamać to dziwne coś, co wyrosło między nami.
-To twój dom, czemu masz taką przerażoną minę? – spytałem najłagodniej, jak tylko potrafiłem. Jego oczy na chwilę skupiły się na moich.
-To ta Konoha, tak? Ja… nie wiem, czuję niepokój.
-Przypominasz sobie coś? – zapytałem. Milczał chwilę, a potem pokręcił głową.
-Przykro mi, ja… pierwszy raz widzę to miejsce – wyszeptał. Zamknąłem na chwilę oczy, nabrałem powietrza w usta, a potem je wypuściłem. Musiałem zachować spokój, i tak się mnie pał po tym, co zrobiłem w nocy.
-Dobrze. To nic, znajdziemy sposób, byś sobie przypomniał – powiedziałem.
-Nie jestem już pewien, czy tego chcę – wyszeptał sobie pod nosem, myśląc, że nie słyszę. Zignorowałem jego słowa, tylko przyspieszyłem kroku.
              Niedługo potem dotarliśmy do bramy wioski. Gdy ją przekroczyliśmy, jeden ze strażników poderwał się z miejsca i spojrzał na Naruto szeroko otwartymi oczami.
-Przecież to…! – zaczął.
-Milcz! – warknąłem. – Niech jeden z was pobiegnie do Czcigodnej Hokage i uprzedzi ją o naszym przyjściu, byśmy zostali przez nią natychmiast przyjęci – powiedziałem chłodno, a ten, który zerwał się z miejsca, pokiwał głową, złożył pieczęć i zniknął w kłębach dymu. Drugi strażnik, oniemiały, przyglądał się Uzumakiemu. W końcu zerknął na mnie.
-Tylko pan mógł go znaleźć – szepnął, a ja parsknąłem.
-Zajmij się swoimi sprawami – powiedziałem, łapiąc Naruto za łokieć. – Idziemy.
              Ruszyliśmy ulicą, a niemalże każda mijana przez nas osoba oglądała się za nami. Jakieś dzieciaki zaczęły wołać „spójrzcie, to Naruto!”, gdy obok nich przeszliśmy. Uzumaki chrząknął.
-Wszyscy mnie znają – szepnął ze zdziwieniem.
-Oczywiście, że tak – powiedziałem, uśmiechając się do niego lekko. – W końcu miałeś zostać ich Hokage.
-Ja… chyba powinienem cię przeprosić, bo… ty… mówiłeś prawdę…
-Nie ma potrzeby, byś mnie przepraszał, nawet jeśli to słodkie – powiedziałem z przekorą, a on natychmiast się zaczerwienił i odsunął ode mnie. Zaśmiałem się. – Miałeś prawo mieć wątpliwości.
-A ty miałeś…
-Nie rzucać się na ciebie – wpadłem mu w słowo – pamiętam. Ale komplementy chyba mogę ci prawić?
-Denerwują mnie – odparł zaraz.
-No tak. W takim razie, co cię nie denerwuje? – spytałem. – Może się określ, żebym wiedział.
-Jesteś wredny. Ale teraz widzę, że jesteś draniem nie tylko dla mnie, a dla wszystkich.
              Zaśmiałem się głośno, a potem spojrzałem przed siebie, kręcąc głową. Moje spojrzenie padło wprost na dziewczynę, biegnącą w naszą stronę.
-Naruto!!! – wydarła się Sakura, wpadając wprost w ramiona niczego nie spodziewającego się blondyna. Zarzuciła mu ręce na szyję i przylgnęła do niego ciasno, szlochając.
              Uzumaki rozejrzał się zdezorientowany, a jego spojrzenie na chwilę spoczęło na moich oczach. Nie odezwałem się, więc ostrożnie zerknął w dół, na wtuloną w niego, płaczącą – najprawdopodobniej ze szczęścia i wzruszenia – Sakurę.
-Eeee – wydukał jakże elokwentnie, dotykając jej ramienia. – Możesz… możesz mnie puścić? – zapytał niepewnie. Sakura pokiwała głową i odsunęła się o pół kroku.
-Ty głupku! – zawołała, uderzając go pięścią w ramię, a on skrzywił się lekko. Sakura w końcu miała całkiem sporo siły. – Jak mogłeś tak po prostu zniknąć, myśleliśmy, że nie żyjesz! Co ty sobie myślałeś, Naruto?! – zawołała z wyrzutem. Zdezorientowany Uzumaki znów spojrzał na mnie.
-To nasza koleżanka z drużyny, Sakura Haruno. Mówiłem ci o niej.
-A, tak – powiedział, a potem zerknął na dziewczynę. – Em, cześć. Miło cię poznać.
              Sakura wytrzeszczyła na niego oczy,  a potem spojrzała na mnie zdumiona.
-O co mu chodzi? – zapytała.
-To długa historia – powiedziałem, odgarniając włosy do tyłu. – Ale skracając ją, Naruto nic nie pamięta. Znalazłem go przez przypadek – powiedziałem, a ona jeszcze szerzej otworzyła oczy.
-A… nic? Amnezja? – zapytała z niedowierzaniem. – On?! A co z Kuramą?! – zwróciła się do Uzumakiego. Naruto poruszył się niespokojnie, kładąc sobie rękę na brzuchu.
-Chodzi… chodzi o to coś, co mam w sobie, tak? – zapytał niepewnie. – To nazywa się Kurama?
-To jego imię, mówiłem ci – odezwałem się. – Ty i on… żyliście w dobrych stosunkach.
-A-aha – wyjąkał. Westchnąłem, a potem spojrzałem w szokowane oczy Sakury.
-Sama widzisz – powiedziałem, wskazując blondyna. – Nawet nie wiedziałem, że w jego przypadku coś takiego jest możliwe, przecież sam się leczy z każdych ran.
-Bo i amnezja to nie rana – powiedziała dziewczyna, patrząc na Naruto. – Amnezji doznaje się w skutek urazu i nawet po wyleczeniu tego urazu amnezja pozostaje. To nie jest rana fizyczna. Podejrzewam, że Naruto mógłby zachorować psychicznie i Kurama by tego nie wyleczył.
-Zawsze podejrzewałem, że coś z nim nie tak – ośmieliłem się powiedzieć. Sakura rzuciła mi ostre spojrzenie.
-To nie jest śmieszne, Sasuke – powiedziała. – Trzeba go jak najszybciej zabrać do Czcigodnej Tsunade.
-Tam właśnie zmierzamy – odparłem. Sakura spojrzała na Naruto.
-Nie bój się – powiedziała, uśmiechając się do niego ciepło. – Teraz, kiedy już jesteś wśród przyjaciół, powinniśmy sprawić, że twoja pamięć wróci. Zbadają cię najlepsi medycy wioski, sama Hokage się tobą zajmie. Tak się cieszę, że się znalazłeś! – zawołała wzruszona. W jej oczach zabłysły łzy. – Tak się cieszę, że żyjesz!
-Ja… ja też się cieszę… że tu jestem – powiedział niepewnie Naruto, po czym delikatnie dotknął jej przedramienia. – A… A więc jesteśmy przyjaciółmi?
-Tak – odpowiedziała. – Byliśmy w drużynie, ty, ja, Sasuke i sensei Kakashi – uściśliła. – Ale on ci na pewno to wszystko powiedział.
-Tak, Sasuke… - Naruto zawahał się – powiedział mi wiele rzeczy.
              Sakura zamrugała kilka razy, a potem obejrzała się na mnie. Ponieważ nie zareagowałem, zerknęła na Naruto, a potem znów na mnie.
-Kłóciliście się? – spytała.
-Jak całe życie – odpowiedziałem. – Czy możemy już iść do Hokage, zapewne nas oczekuje.
-Ach, no tak – zareagowała Sakura. – Tak, pospieszmy się.
              Złapała Naruto za łokieć i pociągnęła go we właściwym kierunku.
-Hokage się wściekła, gdy usłyszała, że Sasuke cię przyprowadził – powiedziała do niego. – Jednak z całą pewnością nie będzie już zła, gdy dowie się, co się stało. Najważniejsze jest, że żyjesz, Naruto.
              Uzumaki obejrzał się na mnie. Szedłem trzy kroki za nimi, z dłońmi w kieszeniach, tak zazdrosny o bliskość Sakury z MOIM CHŁOPAKIEM, że gotów byłem coś jej zrobić. Dlatego wolałem się nie odzywać.
              Dotarliśmy do budynku administracyjnego i weszliśmy do środka. Widok całego i zdrowego Naruto wszystkich zszokował, ale Sakura każdej osobie, która chciała się odezwać i Uzumakiego powitać wyraźnie dawała do zrozumienia, że nie powinna tego robić. Nie chcieliśmy, by ktokolwiek robił mu mętlik w głowie. W moim przypadku wystarczyło zaledwie spojrzenie, by ta osoba zamilkła.
              Dotarliśmy do gabinetu Hokage i weszliśmy do środka. Na nasz widok Tsunade zerwała się od biurka i spojrzała na Uzumakiego z furią w oczach. Czym prędzej go zasłoniłem, unosząc dłoń.
-Zanim Czcigodna cokolwiek powie, powinna nas najpierw wysłuchać – odezwałem się ostrożnie. Z wściekłą Tsunade nie było co zadzierać.
-Niby co chcesz mi powiedzieć, Uchiha?! – zawołała zła. – Odsuń się i daj mi go w końcu opieprzyć! PÓŁ ROKU! – wydarła się nagle, aż wszyscy podskoczyliśmy.
-On ma amnezję! – zawołała Sakura, nim Hokage ponownie zaczęła krzyczeć, a potem skuliła się, jakby się bała, że za zabranie głosu i ona stanie się obiektem jej złości. Tsunade zamarła z szeroko otwartymi ustami i chwilę na nas patrzyła. W końcu się otrząsnęła.
-Co takiego? – zapytała w najwyższym zdumieniu. Przesunąłem się, by odsłonić blondyna.
-Nic nie pamięta i jest trochę zdezorientowany, dlatego gdyby Czcigodna mogła się na nim nie wyżywać…
-Ja – wycedziła przez zęby – nie wyżywam się na nikim, Uchiha. Naruto, chodź no tu! – skinęła na niego ręką, a Naruto spojrzał na mnie i na Sakurę, nieco spłoszony, a potem ostrożnie wyszedł na środek gabinetu. Tsunade okrążyła biurko, a potem ku naszemu największemu zdumieniu, złapała go w objęcia i przytuliła do swojej ogromnej piersi. – Jak to dobrze, że żyjesz – wyszeptała. – Nie wybaczyłabym sobie, gdybyś zginął na misji, na którą cię wysłałam…
              Ja i Sakura spojrzeliśmy na siebie, oboje tak samo zaskoczeni. Tsunade puściła Uzumakiego i cofnęła się, po czym odchrząknęła.
-Dobrze – powiedziała. – Uchiha, krzesło! Sakura, weź od Naruto plecak!
              Bez słowa wypełniliśmy jej rozkazy, ja przyniosłem im krzesło z jednych z tych stojących w kącie, a Sakura zabrała od Naruto jego plecak.
-Usiądź, Naruto – powiedziała Hokage, a Naruto automatycznie usiadł na krześle.
-C-co pani będzie robić? – zapytał zdezorientowany.
-Przepadam cię, niczym się nie martw – powiedziała do niego, nawet lekko się uśmiechając. – Jeśli wolisz, zamknij oczy.
              Naruto pokiwał głową, a potem zacisnął powieki. Dłonie Tsunade rozbłysły zieloną chakrą; Hokage uniosła je i położyła jedną na czole Naruto, drugą na jego potylicy. Przez chwilę nic się nie działo, a potem Tsunade cofnęła rękę. Zacmokała.
-Coś jest nie tak?! – zapytałem natychmiast, robiąc krok w ich stronę. Naruto otworzył oczy i wlepił je w Hokage.
-Coś się stało? – spytał.
-Nie, wszystko wygląda dobrze – powiedziała Tsunade w zamyśleniu, po czym cofnęła się i oparła o biurko, splatając ręce na piersi. – To właśnie jest problem. Amnezję wywołało najprawdopodobniej silne uderzenie w głowę i nawet jeśli wskutek tego powstała rana, to została w pełni wyleczona. W dodatku wydaje mi się, że przed zaginięciem Naruto uderzył się w głowę więcej niż jeden raz, że uderzył się o jeden raz za dużo…
              Coś mi zaświtało. Spojrzałem zdumiony na Hokage.
-Ci… ci przestępcy, żeby go porwać, uderzyli go w głowę. Potem, gdy go znalazłem, syczał ze złości, gdy… - urwałem, a Tsunade zmarszczyła nos.
-Gdy co, Uchiha? – zapytała ostro. Zerknąłem na wpatrującego się we mnie Naruto. Znów spojrzałem na Tsunade.
-Nie widzieliśmy się trzy dni, więc gdy się zobaczyliśmy, całowaliśmy się. Popchnąłem go na ścianę, a on syknął z bólu, gdy stuknął się o nią głową, a było to dość lekko – wyjaśniłem, a potem znów spojrzałem na Naruto, lecz on już na mnie nie patrzył. Policzki miał lekko czerwone.
-Rozumiem – powiedziała Hokage. – Wygląda na to, że później również musiał się uderzyć w głowę.
-Najprawdopodobniej gdy spadł w przepaść – powiedziałem. – Więc to naprawdę amnezja – westchnąłem.
-A miałeś wątpliwości?! – zawołał ze złością Naruto. – Dziadek Botano ci to powiedział!
-Czego się już złościsz? – zapytałem go, wyprowadzony z równowagi, a on poczerwieniał. Nagle zrozumiałem. – Ach, no tak. Powiedziałem przy ludziach, że się całowaliśmy. – Znów poczerwieniał, a ja uśmiechnąłem się kpiąco. – Mogę powiedzieć więcej, na przykład, że uprawialiśmy seks…
-Przestań! – wydarł się, zrywając z krzesła. Sakura podbiegła do niego.
-Naruto, spokojnie. A ty, Sasuke, opanuj się! – zawołała, spoglądając na mnie ze złością. – Co w ciebie wstąpiło, jesteś jeszcze gorszy, niż normalnie.
-Tak?! – zapytałem zły. – A co mam robić, do jasnej cholery?! Znalazłem go po pól roku rozłąki, a on się mnie brzydzi i cały czas zarzuca mi kłamstwo! Zresztą, mam dość! Idę do domu. – Obróciłem się, lecz w tym samym momencie Tsunade uderzyła pięścią w stół. Zamarłem.
-Myślałam, że nie dożyję tego dnia – westchnęła Hokage. – Uchiha tchórzy.
              Obróciłem się ku niej.
-Nie powinnaś tego mówić – wycedziłem.
-A ty nie powinieneś go zostawiać, Uchiha – odpowiedziała. – Aby Naruto mógł odzyskać pamięć, powinien zobaczyć wszystkie miejsca związane z jego życiem, poznać wszystkie bliskie sobie osoby i usłyszeć trochę o różnych sytuacjach z jego przeszłości. A kto mu to wszystko pokaże, wyjaśni, wytłumaczy… jak nie ty? Kiedy wy od tak dawna się bez siebie nie ruszaliście nawet na krok?
              Nie odezwałem się, za to Naruto wpatrywał się w Tsunade tak, jakby miał złe przeczucia.
-Aby Naruto przypomniał sobie przeszłość wystarczy jeden bodziec – zaczęła wyjaśniać Tsunade. – Jest to z całą pewnością amnezja tymczasowa, jednak… Nie możemy przewidzieć, kiedy cokolwiek sobie przypomni, równie dobrze może być to jutro, a równie dobrze za dziesięć lat. Pamięć może odblokować widok jednego, szczególnego miejsca, jakiejś jednej osoby, coś, co wywoła tak zwane deja-vu. Gdyby ktoś mnie zapytał, powiedziałabym, że najpewniej to twój widok sprawi, że Naruto odzyska pamięć – powiedziała, patrząc mi w oczy. Potem zerknęła na Naruto. – Jednak już poznałeś Sasuke i nie odblokowało to twojej pamięci. Poznałeś też Sakurę i mnie i wciąż nic. Trzeba ci pokazać wszystkie miejsca i osoby związane z przeszłością.
              Odchrząknąłem.
-Czcigodna wystosuje list do Kazekage? – zapytałem, a ona skinęła głową.
-I to jak najszybciej. Gaara na pewno będzie szczęśliwy, gdy się dowie, że Naruto żyje.
              Wstała, okrążyła biurko, a potem usiadła w swoim fotelu. Spojrzała na nas.
-Sakura zajmie się amnezją Naruto od strony medycznej. Ponadto jeszcze dziś zorganizuje mu spotkanie ze znajomymi, może nie wiem, głupi żart Saia coś mu przypomni – powiedziała z lekkim uśmiechem, a ja prychnąłem głośno.
-Ten idiota niech się lepiej do niego nie zbliża – powiedziałem chłodno, a Naruto zerknął na mnie, marszcząc brwi.
-A ty, Uchiha, zabierzesz go do jego mieszkania, do Ichiraku i do swojego domu – nakazała mi Hokege.
-Dlaczego do jego domu?! – zawołał natychmiast Naruto. – Nie chcę z nim nigdzie iść, a już na pewno nie do niego!
              Zasłoniłem dłonią oczy, gdy obie kobiety wlepiły w Naruto zdumione oczy. Tsunade odchrząknęła.
-Musisz poznać ważne dla siebie miejsca…
-Ale dlaczego jego dom?! Czy nie wystarczy tylko moje mieszkanie?! Po co mam do niego chodzić?!
-Zamknij się, głupku! – zawołałem w końcu.
-A-ale…!
-Czy ty naprawdę nie rozumiesz?! Mieszkaliśmy razem, kretynie! Mieszkaliśmy w moim domu, ty i ja, i spaliśmy w jednym łóżku! U mnie wciąż są twoje rzeczy!
-Przestań to powtarzać! – wrzasnął, celując we mnie palcem. – Powiedziałem ci, że nie mam z tobą nic wspólnego!
-A ja powiedziałem ci, że jesteś idiotą, skoro w to nie wierzysz! Wszyscy mogą ci potwierdzić, że to, co mówię, jest prawdą! Do jasnej cholery, i ja mam być spokojny?! – wydarłem się, zwracając do Sakury i do Hokage. – Jak?! Kiedy ja bym go normalnie… UGH!!!          
              Obróciłem się tyłem do wszystkich, z trudem nad sobą panując. Dyszałem z wściekłości, cały dygocąc. Najchętniej, to bym coś teraz rozwalił, ciśnienie pulsowało mi w uszach, a moje oczy błyszczały krwistą czerwienią. Byłem tak wściekły, że nie mogłem zapanować nad sharinganem!
              Usłyszałem chrząknięcie Tsunade.
-Naruto – odezwała się kobieta łagodnym tonem – rozumiem, że pewne informacje mogły się dla ciebie okazać wstrząsem…
-Wstrząsem?! – przerwał jej ze złością, a ja obróciłem się, by na niego spojrzeć. Naruto był wściekły. – Pojawia się niewiadomo skąd, prawie łamie mi nos, potem grozi mi, grozi mojej przyjaciółce, wymachuje mieczem, w dodatku jest chorobliwie zazdrosny i wymusza na mnie pocałunek, i jeszcze mi mówi, że w przeszłości był moim… że my… że jestem gejem! A nie jestem, już ona… – Wskazał zamaszystym gestem Sakurę – podoba mi się bardziej, niż on!
              Sakura spojrzała na mnie niepewnie, a ja wzruszyłem ramionami.
-Mi jest już wszystko jedno – powiedziałem, wsuwając ręce do kieszeni. – Niech mówi, co chce.
              Tsunade westchnęła, a potem pokręciła głową.
-Naruto, pójdziesz z Sasuke do miejsc, o których wspomniałam. Nie masz powodów, by się obawiać…
-A właśnie, że mam! – zawołał naburmuszony. Tsunade spojrzała na niego ostro.
-Więc racz je zachować dla siebie, Uzumaki – powiedziała chłodno. Naruto otworzył usta, ale ona uderzyła otwartą dłonią w blat biurka. – Jestem twoją przełożoną i nawet jeśli tego nie pamiętasz, mam prawo wydawać ci polecenia. W tej chwili najważniejsze jest, byś odzyskał pamięć i ty zrobisz wszystko, by ją odzyskać, nawet jeśli będziesz musiał spędzić trochę czasu ze swoim, do tej pory, „najlepszym przyjacielem”! To chyba nie jest zbyt wielkie poświęcenie, prawda?!
              Naruto patrzył na nią chwilę.
-Nie, proszę pani – powiedział w końcu. Tsunade skinęła głową.
-Zatem ustalone. Skoro każdy otrzymał swoje zadanie, zajmijcie się nimi. Uzumaki, wpadniesz do mnie jutro, chcę cię cały czas mieć na oku – powiedziała surowo.
-Tak jest – odparł blondyn.
-A więc do zobaczenia – powiedziała i pochyliła się nad jakimiś papierami, a my wyszliśmy z jej gabinetu. 


liczę na Wasze komentarze xD trzymajcie się xD

31 komentarzy:

  1. Fajnie, że dodałaś to opowiadanie. Nareszcie są w wiosce. Ciekawe kiedy Naruto sobie przypomni i jak potoczą się wtedy jego relacje z Sasuke. Coś czuje, że długo będzie musiał pokutować... Pozdrswiam

    OdpowiedzUsuń
  2. yo! świetne, boskie, idealne. koooochaaam!!! nie mam czasy aby pisać dłuższy kom. więc później napiszę więcej. czekam na następne notki i życzę weny!! pozdro!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedny Sasek, cały czas choć nie specjalnie jest raniony przez Naruta. Świetny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział :D Kiedy Naruto w końcu odzyska pamięć ??? :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć! Pamiętasz mnie choć trochę? Już raz komentowałam, i to chyba na ponad 4000 znaków... XDD
    Wchodzę sobie dzisiaj, taka zrezygnowana, taka umęczona, patrzę... O MÓJ BOŻE, rozdział mojego ulubionego opowiadania! I taka miejscowa padaka, a to wszystko twoja wina! XD Przeczytałam to jednym tchem, bodajże w pięć minut. I strasznie współczuje Sasuke. Potrafię sobie wyobrazić jego emocje, jego wkurwienie (łagodniej tego ująć nie wypada) i niewyobrażalny smutek. Naruto jak zwykle jest bez taktu i wychowania, więc nie patrzy na to, czy rani Uchihę czy nie... >D
    Hm. Pisałam już, że mam parę pomysłów i wizji co do zakończenia ów opowiadania. Sad end nijak mi tu nie pasuje, bo w końcu już raz płakusialiśmy nad rzekomą "śmiercią" Naruto, więc drugi raz płakusiać nie wypada... Mimo tego, że ja naprawdę wielbię sad endy. Ale, jeśli sad end jest w opowiadaniu, które poruszyło moje serce i duszę, to dostaje jakiegoś pierdolca, jeśli skończy się ono tragicznie. Swoją drogą.
    Naruto kochał Sakurę. Teraz mówi, że ona mu się podoba (nawet ona, ale to szczegół). Czyżby coś tutaj..? o-O
    Nieodgadnione są dla mnie strefy twojego umysłu ani to, jak zamierzasz to wszystko rozegrać... Ah, kocham twoją Tsunade <3 Oryginał też kocham, a ta wiele się od ów nie różni. Powaliło mnie następujące zdanie. :
    "-Myślałam, że nie dożyję tego dnia – westchnęła Hokage. – Uchiha tchórzy." *-* Coś w tym zdaniu jest, kolejne, za które w przyszłości wyjdę... Ho ho ho, harem mi się robi normalnie... XDDD
    A ten rozdział to taki idealny najukochańszy prezent na dzień kobiet, wiesz? <3 Dostałam dziś tylko jakieś dwa niesmaczniusie lizaki, które pewnie wylądują w końcu w koszu albo innym bóg wie czym, bo mnie mdli od samego zapachu. Ogólnie to - dzień kobiet w tym roku był porażką.
    Ah! Miałam urodziny w tą środę, więc mogę też ten rozdział zaliczyć jako prezent urodzinowy, żeby się trochę pojarać, a co! XD
    ... Jak ja się zawsze rozgadam, jezu. O-o Błędów nie wypaczyłam, stylistycznie wszystko pięknie, paroma słowami... Jesteś moim guru wielbię Cię amen! :3
    Mój blog ma... zawieszkę. Moja wena fochnęła się na mnie i oznajmiła, że nie będzie współpracować. Mówiłaś w komentarzu, że przeczytasz, więc zapytam z nikłą nadzieją, czy przeczytałaś? XD gdybyś nie skojarzyła, to już podaję adres.
    opowiadania-yaoi-na-podstawie-naruto.blogspot.com
    Pozdrawiam i życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojejku~ Cudne jest to opowiadanie! Czekam na kolejne rozdziały =w=

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojejku~ Cudne jest to opowiadanie! Czekam na kolejne rozdziały =w=

    OdpowiedzUsuń
  8. JESZCZEJESZCZEJESZCZEJESZCZE!

    OdpowiedzUsuń
  9. No dokładnie, biedny Sasuke :( A on się tylko stara przypomnieć młotkowi o jego wcześniejszym życiu...
    Fajne jest to w tym opowiadaniu, że różni się od tych wszystkich opowiadań, w których jeden z nich traci pamięć. Zazwyczaj to jest tak, że od razu lecą DO ŁOŻA.. yhym.. przypominają sobie wszystko i koniec opowiadania, a tu jest to tak napisane, że aż chce się dalej czytać - Naruto nic nie pamięta i się boi Sasuke ^^ ahh.. :)
    Świetny rozdział :) Kolejny też na pewno będzie ciekawy.. Naruto spotka przyjaciół itd...
    Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wchodze na twoje bloga z myla ,, eh pewnie nowej notki nie bd'' a potem okazuje się ze się myle i kurwa jakiego pierdolca dostaje , ze ah eh
    Kocham kurwa to opo jest takie kurwa boskie ze nie wiem kurwa (sory za slownictwo)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmmm mam przeczucie , że Naruto jednak udaję to wszystko i wszystko pamięta^^ Świetna notka i czekam z zapartym tchem na kolejną :3

    OdpowiedzUsuń
  12. ja bym tak chciala aby sasuke swoim odejsciem przywrocik uzumakiemu pamiec xD akurat to opowiadanie nie jest moim ulubionym wiec gdybys byla tak mila i dodala Kaplan kyubiego to bym byla bardzo wdzieczna xD jesli tez jakbys napisala cos w stylu oneshota Jinchuriki jakies ciekawe opowiadanie xD

    OdpowiedzUsuń
  13. Szczęście mnie ogarnęło, błagam o więcej!
    Dziękuje, jesteś cudowna!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ah, muszę częściej wchodzić na bloggera, bo omija mnie premiera notek...
    Un... chciałabym już kolejny rozdział, bo ten mi się bardzo podobał~

    OdpowiedzUsuń
  15. Ahh... Muszę przyznać, że to moje ulubione opowiadanie spod twojej ręki^^ Jak dobrze jest poczytać.....
    Mam nadzieję, że następny rozdział przyjdzie migiem xD Aaaaaa, biedny Sasek.... No, ale ma Naruto już u siebie, tyle dobre... Resztę da się załatwić XD
    Pozdrawiam^^

    OdpowiedzUsuń
  16. Całkiem oczekiwana wściekłość ze strony Naruto, ale Sasuke rzeczywiście już robi się perfidny tak wyciągając ich sprawy przy wszystkich. Ogólnie, to bardzo liczę na to, że Naruto sobie przypomni, albo chociaż od nowa pozwoli się uwieść ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Albo mi się przyśniło albo zostawiłem tu wczoraj jako pierwszy swój komentarz. A teraz go nie ma.... zniknął? To możliwe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zniknął xD nie wiem czemu, ale zapisał się jako spam xD już go znalazłam, jest na miejscu xD

      Usuń
  18. ... i tak się mnie pał po tym ... - chyba "bał"
    -Przepadam cię, niczym się nie martw ... - "przebadam"
    znalazłam błędy^^ ho ho ho xD
    A teraz pora na komentarz właściwy:
    Ta zazdrość Sasuke i to jak Naru kompletnie nie liczy sie z jego uczuciami. W końcu mamy jakąś odwrotną sytuację niż zwykle, bo to zazwyczaj Sasuke zlewa uczucia Uzumakiego. (Dobrze ci tak Uchiha! - bu ha h ahaaa)
    Ale tak serio to niech Naru jeszcze raz walnie się w łeb i niech sobie wszystko przypomni. Jak on tak mógł zapomnieć i w obecności Saska powiedzieć, że mu się bardziej Sakura podoba .. pfff .. zero jakiegokolwiek taktu, no ale czego innego można się było po nim spodziewać, w końcu przed amnezją tez miał problemy z zakceptowaniem u siebie jakiś uczuć do Uchihy ...
    No nic czekam na więcej SasuNaru - na mniej "nic nie pamiętam - a ty Uchiha przestań mnie w końcu obmacywać" ;DD
    za błędy przepraszam ale pisząc to byłam mega rozemocjonowana bo wczułam sie w postać Sasuke i jego wszechogarniającej złości ;o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za wypisanie literówek, poprawię przy najbliższej okazji xD
      będzie SasuNaru, będzie... ale za trochę czasu xD mam nadzieję, że to, co wymyśliłam jednak przypadnie Wam do gustu. chciałabym, by to opowiadanie było długie xD dłuższe niż wszystkie inne, i nie o rozdział, tylko przynajmniej o kilkanaście rozdziałów xD zobaczymy, jak wyjdzie xD

      Usuń
  19. Otrzymujesz nominację do Versatile Blogger Awardh na
    http://opowiadania-nessa-tinuviel.blog.pl
    Pozdrawiam N.Tinuviel
    ps. wielbię twoje opowiadania ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam,
    wspaniały rozdział, Naruto jest już w wiosce, i jak się przekonał Sasuke mówił prawdę... reakcja Tsunade tak bardzo dobra, jeszcze ten tekst, że nie myślała, iż dożyje dnia w którym Uchiha tchórzy.. ;] cudne. Ciekawe kiedy Naru odzyska pamięć i ciekawe co sprawi to, może ta jego roślinka która usychała jak się wprowadzał do Sasuke?, nie mogę sobie teraz przypomnieć jak miała na imię, cos na „z”
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  21. Kurcze, pochłonęłam wszystkie rozdziały za jednym razem i aż się wystraszyłam jak zobaczyłam, że opowiadanie jest nieskończone. Pomyślałam, że może sobie odpuściłaś, czy zawiesiłaś czy coś, ale widzę, że jesteś w trakcie pisania, więc odetchnęłam z ulgą :) jeśli chodzi o rozdział to bardzo mi się podobał, szczególnie kiedy Sasuke się wkurzył. Bardzo autentycznie to wyszło. I jeśli mam być szczera, to chyba właśnie dialogi są zaletą Twoich opowiadań :) z niecierpliwością czekam na następny rozdział. Pozdrawiam i życzę czasu oraz weny!!
    Cherie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też uważam, dość nieskromnie, że dialogi dobrze mi wychodzą xD w ogóle, w opowiadaniu bardziej stawiam właśnie na nie, a nie na opisy, bo to z wypowiedzi bohaterów wynika, jacy oni dokładnie są xD poza tym lubię, jak Naruto i Sasuke się kłócą i przekomarzają xD

      Usuń
  22. O matko i córkoo ;) Co się dzieje, pytam się ??? żeby Naruto nie pamiętał co czuje do Sasuke ? Ale wierze, że to odkręcisz xD
    Malina

    OdpowiedzUsuń
  23. nie moge sie doczekac następnego rozdzialu ^^

    OdpowiedzUsuń
  24. Piszę tu pierwszy raz, więc witam :D
    Jeej... To opowiadanie jest BOOOSKIE ! Tak bardzo mnie wciągnęło, że przeczytałam wszystkie rozdziały na raz. Chociaż jak zobaczyłam odstępy czasu między ostatnimi rozdziałami, to się troszkę przestraszyłam... Mam nadzieję, że kolejny za niedługo !

    Ogólnie chciałabym Cię pochwalić: naprawdę świetnie piszesz. Znalazłam ten blog raczej niedawno i większość tekstów już przeczytałam. Rzadko komentuję, ale wiedz, że masz kolejną stałą czytelniczkę :D
    Pozdrawiam i życzę weny !
    Neska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witam w naszej małej gromadce xD czuj się jak u siebie w domu xD

      Usuń
  25. Długo sie zbierałam, ale muszę coś napisać. Dopiero niedawno zaczełam przeglądać rózne fanfiki, zwłaszcza te do "Naruto" a że czytam szybko i dokładnie badam temat, przeleciałam już ich całkiem sporo, a ze wszystkich paringów Sasu Naru zdecydowanie najbardziej mi odpowiada :) i tu przejdę do sedna. Z pełną szczerościa powiem ci że twoje opowiadania podobały mi sie najbardziej... zarówno te z uniwersum Naruto jaki i pozostałe. Podoba mi się sposób narreacji, to w jaki sposób opisujesz postacie, sposób prowadzenia dialogów i ogólnie pomysł na fabułe ( zwłaszcza Ona to on jak i komentowane opowiadanie poprostu są rewelacyjne). Specjalnie wstrzymywałam się z przeczytaniem Między nami nic nie było z uwagi na to ze jest niezakończone, ale niestety ciekawość... na pewno będzie powodem upadku ludzkości... przeczytałam i teraz siedzę i paznokcie obgryzam co będzie dalej, tak więc z całego serca cię dopinguje o ciąg dalszy tego opowiadania bo normalnie będziesz odpowiedzialna :) za moje pernamentne oderwanie się od rzeczywistości i trwałe uszkodzenie ciała z powodu pożarcia palców ;)...
    No dobra żartuję ale wiedz że masz kolejną stałą czytelniczkę. Również życzę weny i zapału do pisania. Pozdrawiam Neferu

    OdpowiedzUsuń
  26. Uchiha tchórzy - jak mnie to rozwaliło ;]

    Przez cały rozdział uśmiechałam się jak głupia! ;d jest tyle rzeczy, które chciałabym ując w słowa,, ale nie mam pojęcia jak..

    Dla mnie to jedno z najwspanialszych opowiadań, jakie czytałam.

    Naprawdę i nie podlizuję się ;]

    OdpowiedzUsuń
  27. Hahahaha na Tsunade nie ma mocnych :D

    OdpowiedzUsuń