środa, 19 grudnia 2012

7. Zaplanowane

Sasuke, zanim zabrał się za przygotowywanie posiłku dla siebie i Naruto chwilę stał, oparty o zlew, jedną ręką zasłaniając usta. Jego własne reakcje przerażały go tak bardzo, że sam siebie w lustrze nie poznawał. Do tej pory nigdy jeszcze, nie ważne, kto czekał na niego w mieszkaniu, nie wracał z uczelni z taką ochotą. Nigdy nie przejmował się tym, co gotować i  nie martwił się nigdy czyimś zdrowiem. Ba, żeby chociaż zdrowiem! Martwił się nawet nastrojem Naruto, jego samopoczuciem, tym, czy nie nudzi mu się za bardzo gdy czeka na niego sam w mieszkaniu, co robi, jak smakują jego usta, jakby to było, gdyby…
            Potrząsnął głową, przerażony własnymi myślami i zabrał się za szykowanie jedzenia. Nie był gejem, a jednak gdy w zakamarkach jego pamięci pojawiało się przelotne wspomnienie nagiego ciała Naruto przebiegał go dreszcz, kumulujący się w miejscu poniżej brzucha, tak, że z trudem nad sobą panował. Jeszcze nigdy nie spotkał istoty, która tak bardzo by go pociągała. Obecnie cały czas chodził rozkojarzony, z przysłowiową „głową w chmurach”. Zastanawiał się, co robi Naruto, gdy go nie ma, czy zażywa leki, czy aby zjadł śniadanie, czy nie gorączkuje. Tak minął mu cały dzień, że nawet nie wiedział, co działo się na zajęciach. W firmie wziął urlop, zastępował go Kakashi.
            Przygotował posiłek i zaniósł go siedzącemu na kanapie w salonie Naruto. Ten wpałaszował dzisiejszy obiad z większym apetytem i w dodatku pochwalił jego kuchnię. Już na pierwszy rzut oka widać było, że stan jego zdrowia znacznie się poprawił. Sasuke niezmiernie to cieszyło, choć nigdy by się do tego nie przyznał. Nie mógł uwierzyć, że ten blondwłosy młotek wywołuje w nim takie uczucia i myśli. Chłopak nie był przecież nikim niezwykłym – normalny smarkacz, kilka lat od niego młodszy, któremu życie układało się dość marnie i który ledwo radził sobie z utrzymaniem. Sasuke nie pytał go o przeszłość, ale wiedział, że musiała być nieciekawa, skoro blondyn tak bardzo oburzał się na wspomnienie rodziny czy jakichkolwiek bliskich.
            Mijały dni, podczas których Naruto niemalże z chwili na chwilę wyglądał coraz lepiej. Na jego policzki powrócił rumieniec, a sam blondyn był coraz żywszy i częściej się śmiał. Wraz z odejściem choroby zwiększał się jego apetyt, a Sasuke nie mógł wyjść ze zdumienia, jakim cudem chłopak mieści w sobie takie ilości jedzenia? Uchiha jadał raczej niewiele, nie był też przyzwyczajony do szykowania posiłków dla siebie i drugiej osoby. Ze swoimi byłymi jadał raczej na mieście, w różnych drogich, wykwintnych restauracjach. Tylko jedna z nich, Hinata, umiała gotowa ći czasem zapraszała go do siebie.
            W dodatku często zdarzało się, że Naruto, ledwo coś zjadł, zaraz znów był głodny i marudził. Sasuke pobłażał mu, bo blondyn był chory, ale momentami go to denerwowało.
            Jednak mimo wszystko, podobało mu się, że Naruto u niego mieszka. Jego mieszkanie zawsze stało puste, teraz, gdy do niego wracał, czekał tam na niego roześmiany blondyn, łażący po domu w samych spodniach od piżamy, z paczką chusteczek pod pachą i szklanką wody w dłoni. Blondyn dużo się śmiał i witał go z prawdziwą radością, tak przynajmniej się Sasuke wydawało. Czasem tylko miał wrażenie, że Naruto przygląda mu się jakoś tak podejrzliwie, ale zaraz szybko mijało.
            Kiedy w piątek Uzumakiemu skończył się antybiotyk i ten już zupełnie ozdrowiał, Sasuke pomyślał, że można by było to w jakiś sposób uczcić, wiec na sobotę zaplanował małą… imprezkę dla nich dwóch. Miał też w tym inny, ukryty cel. Przez cały czas, podczas którego Naruto u niego mieszkał, Sasuke coraz bardziej pogrążał się w dziwnym uczuciu do chłopaka. Jego troska bardzo powoli, ale jednak, przeradzała się w pragnienie dotykania go, całowania… a może nawet pragnienie czegoś więcej. Łapał się na tym, że przygląda się słodkiemu blondynowi i marzy, by między nimi doszło do czegoś ponad niewinne pocałunki w czoło, które weszły mu w nawyk i przed którymi blondyn się nie bronił. Naruto nieświadomie kusił go wieloma swoimi gestami – kiedy oblizywał wargi po skończonym posiłku, kiedy łaził po pokoju bez koszulki, kiedy robił słodką minkę, gdy go o coś prosił – wszystkie te gesty działały na Sasuke niczym afrodyzjak. Czuł palącą potrzebę zbliżenia się do chłopaka, pokazania mu, co czuje i czego pragnie, choć sam jeszcze tego do końca nie rozumiał.
            Kiedy wybrał się w sobotę na większe zakupy, Naruto jeszcze spał, ponieważ ubiegłego dnia oglądali wspólnie film, a potem długo rozmawiali o pracy. Naruto opowiadał mu o swoich perypetiach w barze, zaś Sasuke o rodzinnej firmie. Było dużo śmiechu i Uchiha wspiął się na wyżyny samokontroli, nie rzuciwszy się na blondyna… ale taką miał wtedy ochotę.
            Dlatego skrupulatnie zaplanował tę sobotę – wspólny obiad, potem jakaś komedia, by rozluźnić atmosferę, wesołe rozmowy, a następnie kolacja – we dwóch, z winem i przy świecach. A kiedy już Naruto będzie podpity, zadowolony i wyluzowany, Sasuke tak poprowadzi sytuację, by skończyło się w sypialni. Pragnął tego, choć nie był gejem. Nie potrafił jednak myśleć o niczym innym, mając Naruto w domu.
            Gdy powrócił z zakupami, Uzumaki już wstał i krzątał się po mieszkaniu bez celu. Sasuke wniósł zakupy do kuchni, a ten spojrzał na niego zdziwiony.
-Co będziesz robił? – spytał, przyglądając się, jak Sasuke wypakowuje zakupy.
-Gotował – odparł czarnowłosy. – Zjemy dziś coś naprawdę dobrego, w końcu nie muszę iść na uczelnię, więc mogę trochę poeksperymentować…
-Eeee – Naruto chyba chciał coś powiedzieć, ale zawahał się.
-No co? – spytał Sasuke.
-A na czym będą polegały te eksperymenty?
            Sasuke prychnął.
-Nie podoba ci się moja kuchnia? – zapytał ze złością, której tak naprawdę nie czuł. Wiedział, że blondynowi smakuje jego jedzenie.
-Nie – odparł Naruto, wyjmując z jednej z reklamówek zakupione przez Sasuke czerwone wino. Spojrzał na etykietkę. – Zastanawiam się tylko, po co te „eksperymenty”?
            Sasuke wyciągnął rękę i odebrał mu wino, by schować je do lodówki.
-Możesz już pić, bo skończył ci się antybiotyk, więc uczcimy twoje przyjście do zdrowia.
-Nie przepadam za alkoholem… - mruknął Uzumaki, nagle lekko niezadowolony.
-To tylko wino, młotku – powiedział Sasuke, uśmiechając się do niego i lekko postukał go palcem w czoło. – Na lepsze trawienie. Nie zaszkodzi ci.
-Dzwoniłem do pracy – Naruto zmienił temat. – W poniedziałek idę z powrotem.
            Sasuke skinął głową, bo tego się spodziewał. Przywdział fartuszek.
-To co będziesz gotował? – zapytał Naruto, przyglądając się, jak ten wyjmuje na kredens potrzebne produkty.
-Na obiad zjemy sushi, a na kolację pizzę – wyjaśnił Sasuke. – Wypożyczyłem też film do pooglądania, komedię.
            Naruto prychnął.
-Niepotrzebnie – powiedział niezadowolony.– Idę do salonu, nie będę ci przeszkadzał.
            Sasuke został sam, zachodząc w głowę, co jest przyczyną złego humoru Naruto? Jeszcze wczoraj z blondynem było wszystko w porządku i Sasuke był przekonany, że szykując mu specjalny obiad i zakrapianą kolację ucieszy go, jednak tak się nie stało. Naruto nie wiadomo dlaczego naburmuszył się, uznawszy jego wysiłki za zbędne. Sasuke jednak nie miał zamiaru dać za wygraną – chciał uczcić jakoś dojście Naruto do zdrowia, jak i też sprowokować jakąś romantyczną sytuację. Choć nie był pewien jak zareaguje blondyn na jego zaloty, liczył, że jego urok osobisty i w tym wypadku go nie zawiedzie, w końcu potrafił być czarujący. Nigdy nie miał większych problemów ze zdobyciem tego, czego pragnął. W dodatku blondyn nigdy nie zburzył jego pewności siebie – pozwalał mu na pocałunki w czoło i czułą opiekę, więc może sam również pragnął czegoś więcej. Może tak jak on, skrycie marzył o wspólnej nocy i po kryjomu wzdychał do Sasuke, kto wie? W końcu Uchiha poświęcił mu tyle czasu i uwagi, jak nigdy nikomu na całym świecie, angażując się w opiekę nad chorym Naruto całym sobą. Jeśli przez to udało mu się już zdobyć serce blondyna – tym lepiej, ta noc okaże się prze zto tylko jeszcze wspanialsza, niż ją sobie tak szczegółowo wyobrażał przez ostatnie dni. Później mogliby zacząć się spotykać, a gdyby Naruto się zgodził, mogliby nawet zamieszkać ze sobą, w końcu już wiedzieli, jak to jest.
            Przygotowywał obiad snując coraz śmielsze plany dotyczące przyszłości. Wyobrażał sobie wspólne weekendy z Naruto, wspólne wakacje za miastem, wspólne noce w swoim i w jego mieszkanku i bardzo mu się te wyobrażenia podobały. Nigdy nie zastanawiał się, z kim mógłby dzielić życie. Wszystkie te poprzednie dziewczyny były zawsze tylko na chwilę, spotykał się z nimi, bo do czegoś ich potrzebował. Głupio był pokazać się na firmowym bankiecie bez kobiety u boku, no i oczywiście był też mężczyzną, który miał swoje potrzeby. Jakoś nigdy nie zastanawiał się nad głębszymi uczuciami do kogokolwiek, nie potrzebował miłości, by uprawiać seks, jednak teraz… teraz było inaczej. Chciał kochać się z Naruto ponieważ coś do niego czuł. To uczucie było silniejsze w sercu niż w rozporku.
            Kiedy skończył przygotowywać obiad, wybiła pierwsza popołudniu. Zadowolony z faktu, że wyrobił się wręcz idealnie, poszedł do salonu, aby poprosić Naruto do stołu.
            Zastał Uzumakiego, siedzącego na kanapie przy wyłączonym telewizorze. Zaniepokoiło go to, był pewien, że Naruto znalazł sobie jakieś zajęcie, dlatego do niego nie przychodził. Zbliżył się więc do chłopaka i zajrzał mu w oczy.
-Coś się stało? Nadal źle się czujesz? – zapytał, kładąc mu rękę na czole, jednak te okazało się zimne.
-Nie, nic – odparł Naruto, wymuszając uśmiech na twarzy. – Wszystko dobrze. To co, ten… obiad, gotowy już? Jestem głodny.
-Jasne… właśnie przyszedłem cię zawołać. Zapraszam…
            Naruto wstał z kanapy i ruszył do jadalni, zerkając na niego co chwila. Tam usiadł przy stole i spojrzał na przygotowane przez niego danie.
-Wow – mruknął, przełykając ślinę. –Wygląda bardzo… profesjonalnie.
-To moje popisowe danie – odrzekł Sasuke, siadając naprzeciw niego. Wziął w palce swoje pałeczki. – Smacznego.
-Smacznego – odparł Naruto.
            Jedli w milczeniu, co dla Sasuke było dość dziwne, bo Naruto zawsze dużo mówił, śmiał się i krzyczał, nawet wtedy, gdy był chory. W dodatku chyba przygotowane przez Sasuke sushi nie bardzo mu odpowiadało, ponieważ jadł bez przekonania, mając cały czas spuszczoną głowę i nawet na niego nie patrząc. A przecież sam mówił chwilę temu, że jest głodny!
-Nie musisz tego jeść, jeśli ci nie smakuje – odezwał się w końcu Sasuke, litując się nad chłopakiem. Nie chciał, by Naruto zmuszał się do czegokolwiek tylko po to, by zrobić mu przyjemność. – Mogę zaraz przygotować coś innego.
            Naruto spojrzał na niego jednym okiem.
-Nie… to jest dobre – mruknął.
-Więc co jest nie tak? – dopytywał się zniecierpliwiony Sasuke. Chciał poznać przyczynę złego humoru blondyna, by móc coś na to poradzić. Był gotów zrobić dla niego wszystko.
-Mam jakiś taki… kiepski humor od rana –odparł Naruto, szturchając pałeczkami swoje sushi.
-Chodzi o pracę? – zapytał Uchiha, przyglądając mu się uważnie. Naruto wzruszył ramionami.
-Sam nie wiem, o co chodzi. Po prostu… chyba się… prześpię trochę przed kolacją. Przepraszam…
-Nie no, jasne – powiedział Sasuke, patrząc w zdumieniu, jak Naruto wstaje od stołu, po czym wychodzi. Uchiha nigdy jeszcze go takim nie widział.
            Skoro Naruto nie miał apetytu, Sasuke postanowił odpuścić sobie przyrządzanie kolacji. Zamiast tego postanowił, że po prostu coś obejrzą przy butelce wina, a reszta rozwinie się jak się rozwinie i niczego nie będzie żałował, nawet jeśli nic się nie wydarzy.
            Kiedy Naruto się obudził, było już koło osiemnastej. Sasuke zapytał go, czy coś zje, a ten odmruknął, że wystarczy mu kanapka. Uchiha nie chciał na siłę wprawiać go w dobry humor, więc zrobił mu kanapkę i zaproponował grzecznie oglądanie filmu, a Naruto zgodził się, wzruszywszy przy tym ramionami.
            Kiedy siedzieli w salonie kilkanaście minut zabrało im wybieranie filmu, gdyż Naruto nie miał ochoty na komedię, którą wypożyczył Sasuke. W końcu znaleźli w jego kolekcji jakiś thriller i Sasuke włączył go, a potem przyniósł z kuchni chłodne wino i dwa kieliszki. Zgasił światło.
            Film rozpoczął się, wiec Sasuke otworzył wino i nalał czerwony płyn do dwóch kieliszków. Podał jeden z nich Naruto, po czym ujął swój i stuknął się z nim.
-Za twoje zdrowie – wyszeptał i z satysfakcją odnotował, że jego szept wywołał u Naruto drżenie.
-T-tak – odszepnął Uzumaki, po czym podniósł kieliszek do ust i ku zdumieniu Sasuke, opróżnił go jednym łykiem.
            Oglądali. Podczas gdy Sasuke sączył powoli swój pierwszy kieliszek, Naruto opróżnił takie trzy, w ogóle nie zwracając uwagi na film. Sasuke coraz bardziej się o niego niepokoił, przyglądając mu się z troską. Zachowanie chłopaka nie było normalne, a on nie wiedział, co jest tego przyczyną. Najpierw Naruto wspomina, że nielubi alkoholu, a potem pije więcej od niego. Zawsze jest głodny, a teraz nie je. Nieustannie dużo mówi, lecz dziś milczy jak zaklęty.
            Widząc, jak chłopak zabiera się za czwarty kieliszek, postanowił wypytać go o jego dziwne zachowanie i w tym celu przysunął się do niego.
-Naruto… - zaczął, a chłopak wlepił w niego zamglone oczy.
-Tak? – szepnął takim tonem, że po kręgosłupie Uchihy przebiegł dreszcz i ten zapomniał, co chciał powiedzieć. Bezwiednie przysunął się do niego jeszcze bliżej, delikatnie obejmując go w pasie.
-Naruto… ja… - przełknął ślinę, nie mając pojęcia, co powiedzieć. Blondyn wpatrywał się w niego tymi swoimi cudownymi oczkami, lekko zarumieniony od wina, tak piękny… Sasuke czuł jego ciepło i zapach, oddech blondyna muskał jego twarz i mącił mu w głowie. – Ja…
-Nie baw się już, Sasuke… - szepnął blondyni dwa razy powtarzać nie musiał. Sasuke wpił się w jego usta o wiele gwałtowniej, niż zamierzał, po czym popchnął go na kanapę i przygniótł własnym ciałem. Blondyn jęknął mu w ucho, gdy Sasuke zaczął całować jego szyję. – Sasuke…
-Chodźmy – wyszeptał Sasuke. – Chodźmy do łóżka…
            Blondyn przytaknął, lekko skołowany, więc Uchiha podniósł się i łapiąc go za rękę, pociągnął w stronę sypialni. Blondyn nic nie mówił, gdy dotarli na miejsce, nawet wtedy, gdy Sasuke popchnął go na materac, ściągając z siebie koszulę.
-Ja nigdy… - jęknął Uzumaki, a Sasuke zaśmiał się.
-Nie bój się – wyszeptał, a potem pocałował go namiętnie i głęboko, ostrożnie wsuwając mu dłonie pod podkoszulek. Uzumaki zadrżał.
            Słuchając, jak Naruto dyszy, Sasuke podwinął jego podkoszulek, po czym zaczął całować jego tors, skupiając się przede wszystkim na sutkach gorącego blondyna. Z ust chłopaka wyrywały się przytłumione jęki, z których Uchiha był niezwykle dumny. Zataczał kółka językiem i lekko przygryzał wrażliwy narząd, chcąc dostarczyć blondynowi maksimum przyjemności. Nigdy nie uprawiał seksu z mężczyzną, więc wszystko robił intuicyjnie, uważnie śledząc reakcje Naruto. Gdyby tylko zrobił coś, co chłopakowi by się nie spodobało, zaraz by przerwał działania. Jednak, ku jego zadowoleniu, Naruto w ogóle nie protestował.
            Niedługo później ściągnął z blondyna podkoszulek, po czym rozpiął jego spodnie. Patrzył przy tym wprost w niebieskie oczy blondyna i widział, że ten obserwował go bardzo uważnie, nawet jeśli był czerwony na policzkach, pod jego bokserkami wyraźnie rysowało się wybrzuszenie, a z jego ust wyrywały się jęki i westchnienia. Nie spodobało mu się to spojrzenie blondyna, ale był zbyt podniecony, by zacząć je analizować. Ściągnął z niego spodnie i odrzucając je na bok, pochylił się i polizał go przez materiał bokserek. Uzumaki jęknął cicho i zaraz zakrył sobie usta dłonią.
            Sasuke zaśmiał się cicho, odsunął dłoń chłopaka i pocałował go, masując wybrzuszenie w bokserkach blondyna. Ten wił się pod nim niespokojnie, pojękując w jego usta. Były to niepewne, zaniepokojone jęki, pełne obawy. Sasuke rozumiał blondyna, w końcu był to jego pierwszy raz. No i przez to Uzumaki był jeszcze bardziej uroczy niż na co dzień, z tymi rumieńcami, prawie nagi pod nim…
-Sas… ach! – jęknął chłopak, gdy Uchiha przeniósł się ze swym językiem na jego szyję, jednocześnie wkradając się dłonią pod jego bokserki. – Pro… proszę…
            Sasuke tylko się uśmiechnął, po czym objął palcami jego męskość i zaczął poruszać dłonią, z początku powoli, rozkoszując się pojękiwaniem Naruto, a później coraz szybciej. Skoro ten tak ładnie prosił, to nie chciał go dręczyć oczekiwaniem na przyjemność – chciał mu ją dać. Naruto wygiął się lekko, eksponując swoje nagie, piękne, praktycznie idealne ciało. Sasuke nigdy w życiu nie widział czegoś tak zachwycającego. Zroszona potem skóra chłopaka miała barwę brzoskwini, szeroko otwarte oczy błękitem biły niebo na głowę, a smak jego warg dalece przekraczał słodycz malin…
-Powinienem zostać poetą… - zaśmiał się do siebie Sasuke, pochylając się, by złożyć kilka pocałunków na odsłoniętej, napiętej szyi kochanka.
-Ugh! Ach! Ja…! A-a-ach!
            Zerknął na Naruto, który właśnie zaniechał zaciskania zębów na palcach na rzecz ściskania palcami pościeli, co poskutkowało dźwiękami, które Sasuke usłyszał.
-Ty…? – spytał Sasuke, mając nadzieję doczekać się kontynuacji zaczętej myśli.
-A-ach! To… uch! To jest…!
-Tak? Jakie jest? – podjudzał, poruszając dłonią coraz szybciej. Naruto jednak zacisnął zęby, pokręcił głową i w tym momencie wygiął się jeszcze bardziej, dochodząc zupełnie bezgłośnie. Zdziwiony Sasuke wyjął dłoń spod jego bokserek i zerknął na umazane spermą palce, a tymczasem Naruto opadł na materac i zaczął głośno, spazmatycznie oddychać. Uchiha myślał, że trochę dłużej to potrwa, ale w końcu uznał, że sam zaczął za ostro jak na pierwszy raz delikatnego Naruto. Pochylił się nad nim z jeszcze większym uśmiechem i pocałował go namiętnie.
-Czy… czy już… koniec? – zapytał Uzumaki, nadal dysząc w niekontrolowany sposób. Sasuke zaśmiał się i pochylił.
-To dopiero początek – odparł i słysząc pełen namiętności jęk Uzumakiego, pochylił się nad nim i ucałował jego gorące usta.
-Sasuke… - wymknęło się z ust blondyna, który zaczął się wiercić, by przesunąć się pod nim. Sasuke złapał go za łydkę i podciągnął ją tak, by Uzumaki oplótł go nogą.
-Tak będzie ci wygodniej – szepnął, całując go po szyi.
-A-ale… a-ale… - zająknął się Naruto. –Błagam… - szepnął namiętnym głosem, wyginając się lekko. Sasuke położył dłoń na jego kroczu i potarł mocno.
-Nie musisz błagać, dostaniesz co tylko chcesz – powiedział, ponownie zamykając mu usta namiętnym, głębokim pocałunkiem.Po chwili podniósł się, ściągnął swoją koszulę przez głowę.
-N…! – blondyn chyba chciał coś powiedzieć, ale Sasuke nie pozwolił mu się odezwać, zbyt spragniony smaku jego warg. Całując blondyna po raz kolejny, sięgnął do swoich spodni i rozpiął rozporek, a potem zsunął je trochę i wyszarpnął nogę z jednej nogawki. – Sa… suke…!
-Jakiś ty niecierpliwy – wymruczał Uchiha, samemu również będąc podnieconym do granic możliwości. Otarł się swoim kroczem o udo Naruto, czując, jak dreszcz przenika jego ciało.
-Nie jestem – sapnął Uzumaki. – Sasuke, poczek… aj…
            Naruto położył mu dłonie na ramionach i odsunął go trochę.
-Sasuke, ja…
-Będę delikatny – odparł Uchiha, łapiąc go za nadgarstki. Odsunął jego ręce i przycisnął jego dłonie do poduszek. – Pamiętam, że to twój pierwszy… - przesunął nosem po jego szyi – raz…
            Poczuł, jak Uzumaki zadrżał, dostając gęsiej skórki.
-Sasuke – jęknął.
            Uchiha zaczął znaczyć jego tors mokrymi pocałunkami, zjeżdżając coraz niżej i niżej, aż w końcu dotarł do linii bokserek. Uśmiechając się wilczo zsunął je, a potem jednym szybkim ruchem ściągnął je z blondyna.
-Sasuke! – prawie krzyknął Uzumaki, gdy czarnowłosy wziął do ust jego ponownie nabrzmiałego członka. – Nie, przestań! Och! O-och!
            Naruto usiadł, rozchylając nogi bardzo szeroko, dzięki czemu Sasuke miał pełny dostęp do jego krocza. Zadowolony z takiej reakcji, zassał się mocno na sprzęcie kochanka, poruszając językiem.
-Sa… N…! Nie…! Och… Boże!
            Uchiha wziął go głębiej do ust, starając się nie zakrztusić, a później zaczął porusza ćgłową i przód i w tył.
-Tak! Nie… nie… nie, och, tak! Tak! – zaczął jęczeć Naruto, zaciskając mu palce jednej ręki na włosach. Paznokciami drugiej przeorał jego plecy, a potem nagle krzyknął, dochodząc w jego usta.
            Sasuke zakrztusił się, ale przełknął słoną ciecz i wycofał głowę. Spojrzał na Naruto, który dyszał, patrząc na niego wilgotnymi od łez oczyma. Uchiha uśmiechnął się i ucałował jego usta.
-Ju… już?
            Uchiha ryknął śmiechem i wpił się w niego jeszcze mocniej. Naruto był taki niewinny, taki cudowny i taki… niewyżyty.
-Oczywiście, że nie – powiedział, śliniąc jeden swój palec. Przejechał dłonią między pośladkami Naruto i dotarł palcem d ojego wejścia. Uzumaki jęknął, gdy delikatnie wsunął go do środka. Naruto opadł na plecy, zaciskając palce na pościeli. Z jego oczu, po czerwonych policzkach, potoczyły się łzy.
-B… boli! – wyrzucił z siebie gwałtownie.
-Tylko na początku – szepnął Sasuke, składając pocałunki wokół jego pępka. Wsunął palec głębiej, a Uzumaki zakwilił cichutko. Sasuke natychmiast przeniósł się na jego wargi. – Z tego, co wiem… - zaczął szeptać między pocałunkami – to konieczne… by później nie zrobić… ci krzywdy…
-B… boli…
-Obejmij mnie – doradził mu Uchiha. Naruto natychmiast oplótł rękami jego szyję, wbijając mu paznokcie w skórę. Głowę wtulił mu gdzieś pod brodę.
            Sasuke chwilę poruszał jednym palcem, a potem dołożył drugi. Uzumaki jęknął jeszcze głośniej, ściskając go jeszcze mocniej. Jedną nogą oplótł go w pasie.
-Wszystko jest dobrze – wyszeptał mu Sasuke do ucha. – Nie bój się…
            Uzumaki przytaknął, pojękując w rytm ruchów jego palców. Niedługo później Sasuke zagłębił w nim trzy palce i zaczął symulować ruchy członka. Z gardła Uzumakiego wyrywały się coraz głośniejsze dźwięki, aż w końcu Sasuke uznał, że obaj są wystarczająco mocno podnieceni. Wyjął swoje palce z chłopaka, a potem zsunął swoje bokserki. Naruto poderwał głowę i spojrzał na niego. Oczy miał pełne łez, zamglone, a policzki czerwone.
-P… Pro… Proszszsz…
-Szszsz… - szepnął Sasuke i całując go, nakierował swojego członka na jego wejście.
-Sa… Sas… AAAAACH! – z gardła Uzumakiego wyrwał sie krzyk, gdy Sasuke wszedł w niego jednym, szybkim ruchem. Uchiha natychmiast obcałował jego twarz, scałowując z niej łzy. Naruto wygiął się, odsuwając swoją twarz od jego ust.
            Uchiha przycisnął go do łóżka, poprawił trochę jego nogi, by Naruto oplótł go nimi nieco wyżej i poruszył się lekko w jego wnętrzu. Uzumaki zajęczał.
-Z… z… znów… boli!
-Nie bój się, zaraz przestanie – odparł gorączkowo Sasuke, skrajnie podniecony. Pchnął jeszcze raz, czując paznokcie, zanurzające się w jego ciele. Syknął z bólu, a potem zaraz jęknął z przyjemności, poruszając biodrami coraz szybciej. Słuchając jęków kochanka wchodził w niego głęboko, a potem wysuwał prawie do samego końca i wznów w niego wbijał. Uzumaki był ciasny, bardzo ciasny i niesamowicie gorący. Nie trwało więc długo, a doszedł z głośnym jękiem wewnątrz chłopaka.
            Uzumaki opadł na poduszki, a Sasuke ułożył się na nim, oddychając coraz wolniej. Słyszał jak serce Naruto wali szaleńczo, a chłopak dyszy głośno. Trwali tak kilka minut, póki obaj się nie uspokoili.
-Je… jesteś zadowolony? – spytał Naruto, gdy jego oddech stał się normalny.
-Tak… - mruknął Sasuke, przejeżdżając palcem po jego sutku. Spojrzał na twarz blondyna, który zamknął oczy i wtulił twarz w poduszkę, zawstydzony.

1 komentarz:

  1. NIEEEEEE!!!!! Naruś myśli że to zapłata za to że Sasek się nim opiekował !!!!!!! ;__;

    OdpowiedzUsuń