środa, 19 grudnia 2012

12. Dwie walki

-Miałeś rację – szepnął Naruto, trzymając dłoń Sasuke. – Po tylu dniach w łóżku spacer to to, czego mi było trzeba.
            Sasuke ścisnął mocniej jego rękę, biorąc głęboki wdech.
-Tak, zupełnie inne powietrze, niż u nas w Konosze – powiedział Uchiha.
            Właśnie wyszli z pizzerii i udali się na mały spacer po miasteczku, którego nazwy Naruto nie przyuważył na znaku, gdy tu wjeżdżali. Pogoda była słoneczna, jak na czerwiec przystało, dodatkowo wiał lekki, przyjemny wiaterek. Miasteczko było ciche, i gdyby nie babcia na ganku jednego z domów, wydawałoby się wyludnione. Dzięki temu nie wstydzili się iść za rękę. Wcześniej nie było to kłopotem, bo Naruto wyglądał jak dziewczyna, lecz teraz nie mogli sobie pozwolić, by publicznie obnosić się ze swoim związkiem. Naruto czuł się przez to trochę głupio, ale Sasuke chyba to nie przeszkadzało. Tego dnia Uchiha ani razu nie wyglądał na człowieka, który uciekałby myślami gdziekolwiek. Sasuke poświęcał mu sto procent swojej uwagi.
            Dla Uzumakiego było wielką ulgą, występować w swojej własnej postaci, we własnych ciuchach, swoich czarnych dżinsach i pomarańczowym podkoszulku. Oddał już Ino jej rzeczy, podrzucił jej je jeszcze przed szkołą i przeprosił za brak peruki i silikonowych piersi. Ino skwitowała to prychnięciem, powiedziała mu, że dobrze, iż dostał od Kiby, według niej mu się należało i że jest frajerem. Spodziewał się tego i nawet się nie przejął. Dzięki całej tej farsie zyskał Sasuke, wiec to wszystko nie wydawało mu się już tak strasznie upokarzające. Teraz cała ta przebieranka śmieszyła go.
            Gorzej było, kiedy spotkał Kibę. Inuzuka obrzucił go kilkoma niewybrednymi epitetami, ale w szkole nie zrobił mu nic więcej, a po lekcjach Naruto natychmiast ulotnił się na spotkanie z Sasuke.
-Tak – przytaknął. – W ogóle zamykanie mnie w pokoju na tak długo z moim ADHD… - pokręcił głową, a Sasuke zaśmiał się.
            W tym samym momencie usłyszeli wesołe, dziecięce śmiechy i spojrzeli w bok drogi, którą szli, puszczając swoje dłonie.
            Niedaleko drogi, na polu miedzy jakimiś budynkami,  znajdowało się ogrodzone siatką boisko, po którym ganiało się dziesięciu małych chłopaków, w różnym wieku. Najstarszy wyglądał na jakieś trzynaście lat.
            Naruto natychmiast skręcił i podszedł do siatki, patrząc, jak dzieciaki biegają miedzy bramkami zrobionymi z jakichś drewnianych słupków. Naruto wsadził palce między oczka siatki i przytknął do niej nos.
-Tak dawno nie grałem… - szepnął, patrząc, jak jeden z chłopaczków strzela bramkę. Dzieciaki zaczęły wiwatować i rzucać się na siebie niczym piłkarze na Mistrzostwach Świata. Sasuke stanął obok niego.
-A chcesz się ze mną zmierzyć na boisku? – zapytał.
-Jasne! – odkrzyknął uradowany Naruto, a Sasuke wyszczerzył zęby.
-Hej, dzieciaki! – krzyknął, ruszając w stronę bramki, która można było wejść na teren boiska, a Naruto za nim. – Możemy się przyłączyć?!
            Smarkacze przestali grać i spojrzeli na nich. Sasuke pchnął bramkę i weszli do środka.
-Naprawdę chcecie z nami zagrać?! – zapytał jakiś dzieciak, jeden z tych mniejszych, podbiegając do nich. Miał jasne włosy, ubrany był w czarne spodenki i zieloną koszulkę, brakowało mu jednego zęba. – Serio?!
-Jasne – odparł Sasuke.
-Jeeeeeee!!! – zawołał jeden z dzieciaków. – Ja biorę czarnego! Ej, ty, czarny! Będziesz w mojej drużynie! – krzyknął śmiało.
-Nie! – odparł inny, podbiegając. – Ten czarny będzie w mojej drużynie! I tak wygrywacie!
-Zamknij się, Fred! – odkrzyknął kapitan wygrywającej drużyny. – Pierwszy zaklepałem czarnego, nie chcę tego żółtego kurdupla!
            Sasuke spojrzał na Naruto, który tylko wzruszył ramionami. Sasuke uniósł ręce.
-Hola, hola! – zawołał. – Ja mam na imię Sasuke, a to jest Naruto – przedstawił ich. – Rzućcie monetą i przestańcie się sprzeczać!
            Dzieciaki spojrzały na niego chmurnie, a Uchiha westchnął i wyciągnął z kieszeni monetę.
-Jak padnie orzeł – jestem z Fredem, reszka, z tym drugim – powiedział.
            Sasuke rzucił monetą, po czym złapał ją i przyłożył do ręki. Odsłonił.
-Reszka – rzekł, pokazując monetę, a Fred zaklął dość szpetnie.
-To niesprawiedliwe! – zawołał.
-Może najpierw zobaczyłbyś, jak gram, a potem mnie oceniał – zauważył uprzejmie Naruto, rozciągając się, a chłopak skrzywił się, prychnął, po czym odszedł. Naruto spojrzał z uśmiechem na Sasuke. Nie tylko swojemu chłopakowi będzie w tym meczu udowadniał swoją wartość. – To gramy?
            Dzieciaki pokazały im, jak wygląda skład obu drużyn, po czym rozeszli się po boisku. Rozpoczęli grę.
            Naruto bawił się jak dawno nie miał okazji. Nie miał zamiaru przegrać, więc starał się podwójnie, zwłaszcza że Sasuke nigdy niew idział, jak Naruto gra, a Sasuke był świetnym graczem. Jednak, gdy doszło do starcia między nimi, Uzumaki, który jeden na jednego zawsze dawał sobie radę, odebrał mu piłkę i strzelił bramkę.
            Jego drużyna zawyła z uciechy i ci najbliżej niego rzucili się, aby go uściskać.
-Hej, hej! Wystarczy tych przytulańsk! – zaśmiał się.
            Jego drużyna wygrała mecz z przewagą trzech bramek. Uchiha grał świetnie, ale Naruto był nieco lepszy, w końcu to była ta jedyna rzecz, którą umiał perfekcyjnie. Cieszył się, że mógł pokazać Sasuke, jak dobrze gra.
            Gdy mecz się skończył, cała drużyna rzuciła się na niego z wrzaskiem i powaliła go na ziemię. Śmiał się, gdy go ściskali, a potem podniósł się dzięki pomocy Sasuke, który podał mu rękę. On i Uchiha uścisnęli się.
-Czemu mi nie powiedziałeś, że jesteś TAKI dobry?! – zawołał, patrząc na niego ze szczerym uśmiechem. – Ty jesteś… niesamowity! Czemu Anbu cię nie chcieli?!
-Bo to frajerzy – odparł zarumieniony Naruto, a Sasuke jeszcze raz go uścisnął.
-Ty kurde… ty powinieneś grać w jakimś konkretnym klubie!
-Am… eee… dzięki – szepnął Naruto, w zakłopotaniu drapiąc się po tyle głowy.
            Podziękowali chłopakom i odeszli stamtąd. Gdy tylko znaleźli się w miarę daleko od boiska, Sasuke znów splótł swoją dłoń z jego dłonią.
-Cały czas mnie zaskakujesz – szepnął Sasuke, a potem pochylił się i nim Naruto zdążył się cofnąć, skradł mu buziaka.
-Sasuke! – syknął Naruto, rozglądając się dookoła. – A jak nas ktoś zobaczy?!
-Nie przejmuj się – powiedział Sasuke. – Czy… czy może zostaniemy tu do jutra? – zapytał, patrząc mu w oczy. Naruto spojrzał na niego z niedowierzaniem, a potem, w lekkim szoku, skinął powoli głową. Sasuke pochylił się i znów go pocałował, tym razem o wiele dłużej i namiętniej.
            Poszli do motelu nad pizzerią. Gdy się meldowali, Naruto cały drżał, a gdy wspinali się po schodach, wręcz dygotał. I ledwo zamknęli za sobą drzwi, Sasuke zaraz porwał go w objęcia.
-Marzyłem o tej chwili – wyszeptał mu Uchiha do ucha. Naruto spojrzał na łóżko, zajmujące centralną część małego pokoju. Obrócił się ku Sasuke i objął jego szyję.
-Może najpierw weźmiemy prysznic? – spytał szeptem, a Sasuke przesunął dłońmi po jego plecach.
-Może weźmy go razem? – odpowiedział pytaniem. Uzumaki ponownie przytaknął, lekko otępiały, a Sasuke pochylił się nad nim i znów połączył ich usta.
            Naruto trzymał go kurczowo nawet wtedy, gdy szli do łazienki, a Sasuke obejmował go chyba z jeszcze większą siłą. Prawie potknęli się o dywanik w łazience i nie wyrżnęli o wannę. Wciąż się całując, zaczęli ściągać z siebie ubrania. Naruto trzęsły się ręce, gdy rozpinał guziki koszuli Sasuke, natomiast Uchiha zachowywał się tak, jakby był w swoim żywiole. Bez wahania pozbawił go koszulki i przyparł do oszklonych drzwi kabiny prysznicowej, całując go po szyi. Uzumaki rozpiął ostatni guzik, zsunął koszulę z jego ramion, a ta opadła na ziemię. Przesunął dłonią po wyrzeźbionym brzuchu Sasuke, czując, jak chłopaka przechodzi dreszcz.
-Jesteś taki seksowny – wyszeptał, wspinając się dłońmi trochę wyżej. Zawadził o sutki Sasuke. – Tak bardzo mi się podobasz…
            Uchiha zmiażdżył jego wargi, rozpinając mu spodnie.Chwilę później i te opadły na podłogę. Naruto, któremu dłonie wciąż lekko dygotały, rozpiął guzik dżinsów kochanka, a potem rozsunął mu rozporek. Zawahał się, czując, jak na twarz wpełza mu rumieniec. To było trochę dziwne, tak rozbierać drugiego faceta…
-Naruto? – mruknął pytająco Uchiha, sunąc nosem po jego szyi. – Coś nie tak?
-Nie – odszepnął Uzumaki. – Wszystko… dobrze.
            Odnalazł elektryzujące wargi ciemnowłosego, objął go jedną ręką za szyję, a drugą zsunął mu spodnie z bioder. Obaj byli już w bieliźnie, pod którą i jednemu i drugiemu robiło się z chwili na chwilę coraz ciaśniej.
-Już nie będziesz… protestował? – spytał Sasuke, muskając palcami gumkę od jego bokserek. – Koniec ze wstrzemięźliwością?
-Tak! Och tak! – odparł Naruto, gdy dłoń Sasuke zjechała nieco niżej i potarła go tam dość mocno. – Koniec!
            Uchiha tylko się uśmiechnął, po czym wsunął mu rękę pod bokserki. Blondyn jęknął, czując, jak dłoń Sasuke pieści go intensywnie. Drugą ręką Uchiha namacał klamkę od drzwi prysznicowych i rozsunął je. Znaleźli się w kabinie, Naruto oparty o chłodne płytki, Sasuke tuż przy nim. Uchiha zsunął sobie bieliznę i nogą wyrzucił ją z kabiny, po czym pozbył się bielizny Naruto i ją również potraktował kopniakiem. Zasunął drzwi.
            Całowali się jak szaleni. Naruto nieśmiało zaczął pieścić męskość kochanka, starając się robić to tak dobrze, jak robił mu Sasuke. Niewiele do niego docierało prócz tego, co robił mu czarnowłosy. Jego wargi i jego poruszająca się dłoń były teraz dla Naruto całym istniejącym światem. Kabina prysznicowa zawieszona była w nicości, w czerni i wirze nijakich dźwięków, choć w głowie Naruto pulsowały uderzenia jego serca, tak głośne, jakby ktoś obok niego walił w bęben.
            Sasuke, nie odrywając się od jego ust, wymacał kurek i odkręcił wodę. Obaj wzdrygnęli się, na chwilę przestając się całować, gdy uderzyła ich zimna fala. Zaczęli się śmiać i po chwili ustawili wodę na letnią. Znów połączyli się w pocałunku.
            Letnia woda spływała po ciele Naruto, słyszał charakterystyczny szum, jednak to w ogóle do niego nie docierało. Bo przy nim był Sasuke, w końcu, nareszcie. I Sasuke go dotykał, pieścił, jego wargi wędrowały mu po ciele, dłoń Sasuke obejmowała jego męskość, a on rozpływał się w natłoku bodźców i wrażeń.
            Dotykali się nawzajem zachłannie, szepcząc do siebie namiętne słowa. Sasuke specjalnie przedłużał każdą pieszczotę, doprowadzając Naruto do granic wytrzymałości. Wkrótce potem Naruto zaczął go błagać, by przestał się z nim bawić. Sasuke ujął go wtedy za pośladki, palcami krążąc wokół jego wejścia, a Naruto, lekko spięty, objął go jedną nogą, oddychając nierówno.
-Wciąż jesteś pewien? – spytał Uchiha, a Naruto przytaknął.
-Tak… proszę… - szepnął,przyciągając go do pocałunku. Pragnął go tak bardzo, że nie był w stanie nad sobą panować.
            Sasuke zaśmiał się cicho i całując go wsunął w niego jeden palec. Naruto cofnął głowę i zaczerpnął powietrza. Czuł pewien dyskomfort, jednak świadomość, że robi to z Sasuke odsuwała na dalszy plan wszelkie niedogodności. Sasuke zaczął poruszać palcem, dostarczając mu przyjemności pomieszanej z delikatnym bólem.
            Poruszali się we wspólnym, zgodnym rytmie, ich mokre, gorące ciała ocierały się o siebie, na ścianach prysznica osiadła para, skraplając się i spływając w dół. Sasuke dołączył drugi palec.
-Ach! – jęknął Naruto, wyginając się lekko.
-Wszystko… dobrze? – spytał Uchiha, a Naruto znów tylko przytaknął.
-Ja po prostu… ach! Ja wcześniej nie…
-Wiem – odparł Sasuke, uśmiechając się lekko. – Jesteś tylko mój…
            Naruto nie skomentował kolejnej ckliwej gadki, tylko przylgnął do niego ściślej, całując go za uchem. Sasuke odchylił nieco głowę i westchnął, gdy Naruto puścił jedną ręką jego szyję i przesunął ją w dół po jego torsie, docierając do krocza. Ponownie zaczął go pieścić. Ich wargi walczyły ze sobą o dominację, czego wcześniej nigdy między nimi nie był. Naruto czuł wszystko tak wyraźnie, tak głęboko…
            Przy trzecim palcu Naruto znów przestał dogadzać kochankowi i objął go mocno, cicho pojękując. To akurat bolało i Naruto czuł, że jeszcze chwila, a napięcie sprawi, że eksploduje…
-Sa… Sasu… ke – wysapał, poruszając biodrami w rym ruchów jego dłoni. Świat zamazywał mu się przed oczami, cały czas miał uchylone usta i woda mu do nich spływała. Uchiha wyciągnął swoje palce z jego wnętrza.
-Będzie bolało – wyszeptał mu do ucha. – Może… się odwrócisz…?
-Nie… nie chcę tak – jęknął Naruto, przylegając do niego ściśle, a Sasuke zaśmiał się i mocno ucałował jego czoło.
-A więc dobrze – szepnął.
            Sasuke złapał go za pośladki i podniósł, a zdumiony Naruto sapnął i spojrzał mu w oczy. Sasuke uśmiechnął się cwaniacko i pchnął go na chłodną ścianę, a Naruto, w odpowiedzi na to dość brutalne potraktowanie jego osoby, zaczął go całować, gryząc w wargi. Uchiha nie pozostał mu dłużny, tylko namierzył jego wejście i wsunął się do środka jednym pchnięciem, jeszcze nie cały, ale to wystarczyło, by Uzumaki wygiął się i jęknął, czując ból. Sasuke nie dął mu jednak pojękiwać, tylko zaraz zaatakował jego wargi i całując go, zaczął się ostrożnie poruszać. Znów zlali się w tym samym rytmie, stali się jednością, jednocześnie tocząc ze sobą namiętną bitwę.
            Przy każdym pchnięciu Sasuke Naruto przechodził dreszcz rozkoszy, a gdy czarnowłosy się wysuwał, po kręgosłupie przebiegały mu ciarki. Gdy obaj przyzwyczaili się do tej pozycji i znaleźli taki splot swoich ciał, by Naruto nie zsuwał się w dół, dłoń Sasuke zawędrowała na jego męskość i objęła ją, trąc intensywnie. Naruto z całej siły zacisnął powieki, wbijając paznokcie w kark Sasuke. Tego wszystkiego było za wiele… nie zniesie tego… to…
-Ach! – wyrwało mu się głośno, gdy doszedł. Zaczął dyszeć, a Sasuke przyparł go mocniej do prysznicowej, mokrej ściany i przyspieszył ruchy swoich bioder, aż w końcu i on doszedł w jego wnętrzu, z imieniem Naruto na ustach.
            Blondyn opuścił nogi i stanął na płytkach, drżąc na całym ciele. Sasuke trzymał go za biodra; obaj oddychali znacznie szybciej, niż normalnie. Naruto, gdy tylko uspokoił swój oddech, uniósł oczy i spojrzał na Sasuke, a ten odwzajemnił to spojrzenie. Uśmiechnął się i przyciągnął go do kolejnego pocałunku.
            Spłukali z siebie ślady namiętności, wytarli motelowym ręcznikiem i nadzy wrócili do pokoju. Ich ciała ponownie się ze sobą splotły na dużym, hotelowym łóżku. Obaj siebie pragnęli i nie mieli dość.
            Tej nocy dla Naruto istniał tylko Sasuke, a cały świat nie miał znaczenia. Nie było ważne, że Uchiha poznał go jako kogoś zupełnie innego, ważne było, że teraz akceptował go takim, jakim był. Naruto pamiętał wyraźnie każdy szczegół tej nocy, każdy ckliwy, banalny, wyszeptany przez roznamiętnionego Sasuke tekst, każde swoje westchnienie rozkoszy, każdy pocałunek, a nawet każde spojrzenie w oczy. Będąc z Sasuke miał wrażenie, że ma już wszystko…
            Późną nocą, a może bardziej nad ranem, leżeli na łóżku i trzymali się za ręce, rozmawiając o sprawach zupełnie nieważnych. Wtedy właśnie Sasuke uniósł się lekko na łokciach i spojrzał mu w twarz, uśmiechając się zagadkowo.
-Mam pewien pomysł – wyszeptał nieco ochrypłym głosem.

3 komentarze:

  1. Jak ludzie mogli tego nie skomentować ?! Zajebiste , kocham twoją twórczość ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. może dlatego, że autorka prosiła, aby komentarze pozostawić pod prologiem? ._.

    OdpowiedzUsuń